poniedziałek, 29 grudnia 2014

Gadanie #2 - Zasady

Społeczeństwo, w którym żyjemy nieustannie narzuca nam zasady: od prawa międzynarodowego począwszy, na regulaminie korzystania z pracowni komputerowej w szkole skończywszy. Może się wydawać, że te reguły są po to, żeby nas zniewolić i ograniczyć, ale prawda jest taka, że mają nie dopuścić, byśmy zrobili krzywdę sobie lub innym. Na przykład takie ograniczenia prędkości na drodze. Czasami jednak niektóre zakazy są bezpodstawne, zależne od zachcianek przełożonego. Takie "zasady" nie służą niczemu dobremu.

Takich reguł, które moim zdaniem naruszają moją wolność osobistą, nie przestrzegam. Mało tego, umyślnie takie zasady łamię, bądź ignoruję je, aby coś sobie udowodnić oraz żeby pokazać światu, że człowiek nie będzie niczyim niewolnikiem. Zakazany owoc smakuje najlepiej. Przekonuję się o tym na własnej skórze za każdym razem, kiedy przeskakuję przez płot do ogrodów zakazanych tylko dlatego, że niektóre osoby były tam widziane z papierosami. Ja tam niczego takiego nie robiłem. Do ogrodów chodziłem normalnie, przez bramkę. Jednakże teraz, kiedy ona jest zamknięta, daje to znacznie więcej przyjemności. 

Zasady nie są po to, żeby je łamać, ale jeśli zamkną Wam ulubione miejsce spacerów tylko dlatego, że ktoś tam nabroił, to nie wahaj się i skacz przez płot! Oczywiście licz się z konsekwencjami. Ten, kto takie bzdurne zakazy wydaje, często może być dość negatywnie nastawiony, jak Cię w takim miejscu przyłapie. Cóż pozostaje mi Wam poradzić? Bądźcie sprytni i nie dajcie się złapać!

A jakie jest wasze zdanie na temat zasad i reguł? Wiernie przestrzegacie, czy niegrzecznie łamiecie? A może tak jak ja, stosujecie się do nie wszystkich z nich? Piszcie w komentarzach. Koniecznie napiszcie też, czy lubicie dreszczyk emocji związany z odwiedzaniem zakazanych miejsc i czy udało Wam się wymknąć z nich niepostrzeżenie!

piątek, 26 grudnia 2014

Polecam #6 - Królewna Śnieżka i Łowca


Film raczej z tych mroczniejszych, ale w końcu czego możemy spodziewać się po Kristen Stewart? W każdym razie nie jest to romans, co się chwali (ten wątek miłosno-erotyczny dają już wszędzie gdzie się da!). Nie mniej jednak, Kristen w roli Śnieżki nie porzuciła swojej wiecznie naburmuszonej miny niczym skrzywdzona dziewczynka.

Wiadomo dlaczego plakat na pierwszym planie przedstawia złą królową. Charlize Theron sprawdziła się w tej roli znakomicie. Nie wyobrażam sobie nikogo innego na jej miejscu. Sceny z udziałem królowej Ravenny są patetyczne, epickie i złowieszcze, czyli takie jak lubię. Nadają charakter temu filmowi. Może i mam spaczone pojęcie o życiu, ale lubię negatywnych bohaterów (no, chyba, że przez 9 tomów gnębią głównego bohatera - taka aluzyjka do Miecza Prawdy)

Lubię, kiedy znane wszystkim historie opowiada się na nowo. Podoba mi się, gdy znaną wszystkim fabułę rozwija się, poszerza, osadza w bardziej realistycznym środowisku (tak, wychodzi na to, że fantasy może być realistyczne - tworzę nową teorię literatury!) i obserwuje z zupełnie innej perspektywy. To taki powrót do dzieciństwa, ale nie do końca właściwie.

Myśląc "Królewna Śnieżka" nastawiałem się na cukierkową adaptację. Ujrzałem wspaniały film pełen epickich scen bitewnych, spisków, zdrad, knowań i magii, potężnej i złowieszczej magii (znów królowa). Fabuły nikomu opisywać nie muszę. Wszyscy przecież wiemy, jak zakończy się ta historia. Piękny film na nudny, świąteczny wieczór.

Muzyka bardzo mi się podoba, jak zawsze. Zresztą, posłuchajcie sami!


czwartek, 25 grudnia 2014

Gadanie #1 - Bezsennie o śnie

Hej, ruszam z nową serią, która będzie pojawiała się, kiedy będę miał coś (nie)mądrego do powiedzenia. Dzisiaj trochę o spaniu, śnieniu, godzinach snu i kwestiach z tym związanych. Nie chcę tu streszczać Wikipedii, pisząc o fazach snu, ile kto potrzebuje snu, itp. bo to nie ma sensu. Lepiej zrobię, jak opiszę trochę moich własnych doświadczeń. 

Jak byłem mały, to pójście spać zawsze było moją zmorą. Praktycznie przez całe dzieciństwo i podstawówkę nie mogłem zasnąć. Przez wiele godzin leżałem w łóżku, obracając się z boku na bok, ale nie wychodziło. W gimnazjum próbowałem różnych rozwiązań, bo naczytałem się o fazach snu: wstawania bardzo wcześnie rano, około 5, spania 6 godzin, robienia drzemek w ciągu dnia.

Teraz, będąc już w klasie maturalnej sen ponownie stał się dla mnie problemem. Tak jak kiedyś nie mogłem spać, tak teraz jestem w stanie zasnąć wszędzie - głównie na lekcjach i w kościele. Ogólnie staram się chodzić spać około północy, bo wydaje mi się to odpowiednią porą, a wstawać muszę dość wcześnie (około 7.30 jak mam na 8.00 do szkoły, bo lekcje mam dwa piętra niżej :D). 

Teraz, jak rozpoczęła się przerwa świąteczna, to przez trzy dni przed świętami chodziliśmy na roraty. Musiałem wstawać o 6 rano, spałem krótko, byłem strasznie zmęczony (zasypiałem w kościele). I w tedy coś się w mojej głowie pozmieniało. Godzina 23.00 zaczęła mi się wydawać bardzo późna, tak jak niegdyś 24.00. Mój zegar biologiczny przestawił się o godzinę. 

W tej chwili też jestem niewyspany. Położyłem się dość późno, wstałem wcześnie (znów przysypiałem w kościele) i najchętniej położyłbym się teraz spać. Ale w sumie, szkoda mi czasu na spanie. Jak pomyślę sobie, że miałbym non stop spać, to mam dość smutne perspektywy na życie. Wolę nie spać, tak bardzo chciałbym móc wstawać wypoczętym o 6 rano, kłaść się spać po północy i nie przysypiać wszędzie. 

Muszę w końcu dojść do jakiegoś konsensusu w tej kwestii. Może powinienem zacząć pić kawę (nigdy nie piłem kawy w życiu), żeby dzięki niej nie musieć tyle spać? A może to wszystko jest spowodowane stresem i szybkim tempem życia? (dodam, że energii, żeby gdzieś chodzić czy coś to też nie mam) A może to wszystko przez porę roku? Przecież wiadomo, że zimą, kiedy robi się szybko ciemno nasz organizm potrzebuje więcej snu. Napiszcie mi, jakie Wy macie przeżycia związane ze snem. Śpicie długo czy krótko? Jesteście "nocnymi Markami" czy "rannymi ptaszkami"? No i w końcu, czy budzicie się wypoczęci?

Piszcie, czy podobają Wam się moje wypowiedzi w tym stylu - na jeden konkretny temat, bardziej lub mniej mądre. Jeśli będziecie za, to pojawi się takich rozmyślań więcej. Jutro coś Wam polecę :) Pozdrawiam Was serdecznie!

niedziela, 21 grudnia 2014

TAG #3 - Liebster Blog Award

Niedawno zostałem aż dwukrotnie nominowany do wzięcia udziału z zabawie Liebster Blog Award. Blogi, które mnie nominowały to: elkaja.blogspot.com oraz this-is-paranormal.blogspot.com  Prowadzącym te blogi bardzo dziękuję za nominację i zabieram się do roboty. 

Zasady, które zamieszczają wszyscy: ,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.” 


Pytania i odpowiedzi:


1. Jeśli byłbyś zwierzęciem to jakim?
> Myślę, że mógłby to być kot ale tylko w starożytnym Egipcie, bo tam kotom oddawano cześć boską :D No a poza tym, one są niezależne i wgl. 

2. Jaki jest najpiękniejszy komplement, który chciałbyś usłyszeć? 
> 'Nie zmieniaj się', 'bądź taki, jaki jesteś' albo coś w tym rodzaju.

3. Z jakiej rzeczy w żadnym wypadku nie jesteś w stanie zrezygnować?
> Z bólem stwierdzam, że z plotkowania. No, ale taki już jestem

4. Jakie miejsce na całej ziemi chciałbyś odwiedzić?
> Nową Zelandię ^^

5. Jak wyglądałby Twój idealny dzień?
> Z przyjaciółmi w jakimś fajnym miejscu. Chociaż to się kłóci a aspołecznością moją, to tak właśnie jest. 

6. Jakie jest twoje największe marzenie?
> Zostać światowej sławy pisarzem fantasy jak Terry Goodkind :)

7. Jaki jeden przedmiot wziąłbyś na bezludną wyspę?
> Wiadro z internetami 

8. Czego najbardziej nie lubisz robić?
> Pracy w ogrodzie (koszenie trawnika, grabienie liści, itp. - TORTURA!)

9. Co chciałbyś robić w przyszłości?
> Tak szczerze czy rozsądnie? :D No dobra, tak właściwie to najchętniej bym nic nie robił, ewentualnie pisałbym te swoje książki fantasy.

10. Kto jest twoim idolem? W jaki sposób Cię inspiruje?
> Nie jest to idol powszechnym tego słowa znaczeniu, ale chyba oddaje sens. Jest to pewien ksiądz, nie podam jego nazwiska, ale bardzo jestem zafascynowany jego osobą. Inspiruje mnie on do tego by myśleć. Żeby nie wierzyć w coś na ślepo, tylko myśleć.

11. Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłeś?
> Wsiadłem do niewłaściwego pociągu. Najpierw uciekłem do ostatniego wagonu przed konduktorem, a na stacji wysiadłem, przebiegłem na początek i wsiadłem ponownie :P

12. Czy masz znak zodiaku? Jeśli tak to jaki?
> Jestem z marca, więc mój znak zodiaku to ryby. 

13. Myślisz, że twoje posty ciekawią innych?
> Mam taką nadzieję :D

14. Czy korzystałeś/korzystałaś z miejskiej toalety?
> Czasami bywałem zmuszony, chociaż na ogół udaje mi się wytrzymać.

15. Co robisz w nocy?
> Może to wydaje się patologią w dzisiejszych czasach, ale śpię (a przynajmniej staram się)

16. Co jeśli majonez to ketchup, a ketchup to majonez?
> To wina Tuska, na pewno.

17. Czy chciałbyś, aby w Polsce zalegalizowano marihuanę?
> Nie zależy mi na tym, bo nigdy nie miałem do czynienia z marihuaną, ale jeśli ludzie i tak palą, to niech już jest legalna, bo przynajmniej siedzieć za to nie pójdą.

18. Masz ulubionego piosenkarza/zespół?
> Słucham wielu artystów, ale na prowadzenie wysuwa się zdecydowanie Enya.

19. Uważasz, że wyróżniasz się spośród innych? Jeśli tak, to dlaczego?
> Każdy się czymś wyróżnia. Ja jestem dziwny w szerokim tego słowa znaczeniu.

20. Czy chciałbyś/chciałabyś zintegrować się z innymi bloggerami/ czytelnikami? Nawiązać kontakt, np. przez Facebooka czy konferencje na skype?
> Myślę, że byłby to dobry pomysł, mimo że prowadzę bloga anonimowo.

21. Czy masz jakiegoś idola, którego obsesyjnie kochasz?
> Nie, no bez przesady. Nigdy nie jest się wolnym, jeśli się kogoś obsesyjnie kocha. 

22. Jesteś od czegoś uzależniony? Jeśli tak, to od czego?
> Chyba tylko od zakupów i Internetu.

Blogi, które nominuję:



Z góry przepraszam za nominowanie kogoś, kto nie chciał, albo już był nominowany. Mogłem to po prostu przeoczyć. 

Pytania dla Was:


1. Jakie jest Twoje największe marzenie? 
2. Czego boisz się najbardziej na świecie?
3. Jakiej cechy nienawidzisz u innych? Dlaczego?
4. Jakie książki najchętniej czytasz? (gatunek + przykład)
5. Jak widzisz siebie za 10 lat?
6. Czego w swoim życiu żałujesz?
7. Za kogo uważają Ciebie inni ludzie? Jakie krążą opinie i plotki o Tobie?
8. W jakim kraju zamieszkałabyś najchętniej? Dlaczego?
9. Jak radzisz sobie w sytuacjach stresowych?
10. Czy byłaś kiedyś w sytuacji zagrożenia życia? Jeśli tak, opisz w jaki sposób udało Ci się przeżyć.
11. Dlaczego założyłaś bloga i skąd czerpiesz inspirację do pisania postów?

sobota, 20 grudnia 2014

Co nowego? - Szalony weekend

Na początku spieszę z przeprosinami. Zaniedbałem Was trochę, wasze blogi, czytanie, komentowanie, zostałem dwukrotnie nominowany do "Liebster Blog Award" i jeszcze nic nie zrobiłem w tej kwestii, ale obiecuję, że wkrótce nadrobię. Poza tym, nie polecałem nic w tym tygodniu, ale to za chwilę wyjaśnię.

Ten tydzień był taki jak wszystkie inne (no, chyba że brać pod uwagę próbne matury) aż do piątku, kiedy to miałem szkolną wigilię. Masa życzeń szczerych i fałszywych. No bo jak można składać życzenia komuś, kogo widuje się przelotnie na korytarzu i praktycznie nie zna się tej osoby? Tego właśnie nie lubię w tych świętach, że wszystko zawsze pięknie, cacy, a nawet nie znamy osób, którym składamy życzenia i wypowiadamy standardową wiązankę.

Ale to nie koniec piątkowych atrakcji. W katedrze w Pelplinie odbył się koncert Polpharmy, który wszyscy będziecie mogli obejrzeć w wigilię, na antenie TVP 2 o godzinie 17.00, na którym byłem i miałem nawet miejsce siedzące w głównej nawie (nic nie widziałem, ale przynajmniej słyszałem). Wcześniej przed koncertem byłem nawet na próbach takich gwiazd jak Marek Piekarczyk i Maria Sadowska. Po wszystkim odbył się uroczysty bankiet na który mógłbym się nawet wkręcić, aby połamać się opłatkiem z Grażyną Torbicką albo Marcinem Prokopem, ale nie zrobiłem tego z wyżej wymienionych powodów. Ogólnie nie zamierzałem nawet wkręcać się na bankiet. Nie lubię takich imprez, gdzie czułbym się tylko onieśmielony i nie wiedziałbym jak należy się zachować. Piątek w każdym razie upłynął bardzo przyjemnie i mimo, że nie odegrałem w całym przedsięwzięciu żadnej roli, to poczułem się wyjątkowy. 

Dziś natomiast spędziłem dzień w Sopocie - dla mnie to tylko godzinka drogi pociągiem, ale i tak przedsięwzięcie życia biorąc pod uwagę moją aspołeczność. Spędziłem 3 godzinki w aquaparku, byłem na molo, zrobiłem drobne zakupy i wpadłem też do Galerii Bałtyckiej. Wróciłem pociągiem do szkoły i w końcu mogłem wyruszyć do domu po ostatnim szkolnym tygodniu tego roku. Wszystko byłoby super, wspaniale spędzony przedświąteczny czas, gdyby nie jeden mały, druzgoczący szkopuł. 

Straciłem portfel. Nie powiem, że zgubiłem albo skradziono mi go, bo sam nie wiem. Po przesiadce do innego pociągu po prostu stwierdziłem, że go nie mam wraz z dowodem osobistym, prawem jazdy, legitymacją szkolną i około 500 zł (szykowałem się na zakupy przecież, ale nic konkretnego nie kupiłem). Teraz siedzę sobie w domu i boję się mamie powiedzieć, bo ona tylko oliwy do ognia doleje (mamy nieprzyjemne stosunki). Pozostaje mi na razie czekać, może są na świecie jeszcze życzliwi ludzie i odeślą portfel z dokumentami, jak go znajdą, może na fejsie napiszą. Potem trzeba będzie już powiedzieć, bo się nie wykręcę... 

Eh... Wesołych Świąt, no! (nie nadużywam przypadkiem nawiasów?)


sobota, 13 grudnia 2014

Polecam #5 - Rytuał


Przez ten wczorajszy wiersz wszystko się opóźniło, ale na szczęście tylko o jeden dzień :D W każdym razie, daję ten post teraz. Film oglądałem w czwartek wieczorem w ramach lekcji religii (uroki szkoły z internatem). Klasyk z gatunku - horror o opętaniu i egzorcyzmach. Nie przestraszył mnie, ale tym się nie przejmujcie, bo ja ogólnie nie boję się horrorów :P Trzymał jedna w napięciu aż do samego końca, delikatnie dawkując wrażenia i emocje przez całą długość filmu, co jest dla niego wielkim plusem. 

Głównym bohaterem filmu jest Michael, wątpiący diakon, który wybrał się do Rzymu, aby zostać egzorcystą. Tam uczestniczy w tych rytuałach współpracując z Ojcem Lucasem. Podczas swojej pracy spotyka się różnymi ludźmi, borykającymi się ze straszliwą męką, jaką jest opętanie. Michael jednak nie wierzy (po co pchał się do seminarium?) i to może zacząć stanowić niemały problem. 

"Rytuał" to nie jest film dla każdego. Nie wiem ile jest w nim prawdy, a ile fikcji, ale jedno jest pewne - sprawia wrażenie bardzo prawdopodobnego i może właśnie to jest w nim najbardziej przerażające? Świadomość, że podobny los może spotkać każdego z nas. Zresztą, sami się przekonajcie :D 

No i tradycyjnie soundtrack. Nawet mi się podoba, chociaż podczas oglądania filmu nie za bardzo skupiłem się na muzyce - wysłuchałem go później i przypadł mi do gustu :) Pozdrawiam.




piątek, 12 grudnia 2014

POEZJA #1

No Hey :D Mieliśmy wczoraj małą rocznicę - miesiąc istnienia bloga, więc mam coś specjalnego na dziś :P Piszę sobie wiersze już jakiś czas, ale kiedyś to raczej rzadko je publikowałem. Pomyślałem, że ten blog mógłby być ku temu okazją, bo jest w końcu anonimowy i nie muszę się aż tak bardzo przejmować. Nie wiem, czy powinienem ten wiersz jakoś interpretować, może tylko trochę.

Wiersz nie jest adresowany do nikogo konkretnego, chociaż wszystko może ku temu wskazywać. Napisałem go prawie rok temu i chyba mogę powiedzieć, że odzwierciedla on moje emocje z tamtych czasów. No, przechodzę do sedna sprawy :P

Naucz mnie kochać

Naucz mnie kochać.
Co muszę czuć, by mieć pewność że to właśnie miłość. 
Co mam robić, by być rzeczywistym, 
by nie pokazywać po sobie, że nic nie czuję.

Naucz mnie pokochać na nowo.
Jak najszybciej zanurz mnie w odmęcie szczęścia. 
Daj mi szansę, bym mógł prosić o wybaczenie.
Nie skreślaj mnie, okaż cierpliwość.

Pokaż mi, jak się zakochać. 
Daj radość oczekiwania.
Pozwól mi zacząć wszystko od początku. 
Nie zrażaj się mą obojętnością.

Chociaż jestem bezwzględny, uczyń mnie innym.
Naucz mnie kochać naprawdę.
Nie zważaj na me lodowate serce.
Ono również potrafi czuć.

niedziela, 7 grudnia 2014

TAG #2 - 10 celów na przyszłość

Hej, dzisiaj Ponownie przychodzę do Was z tagiem, tym razem z celami na przyszłość. Cele umieszczam tu chronologicznie, od tych zaplanowanych na najbliższy czas, do tych najodleglejszych. Oczywiście nie piszę tu wszystkiego. Skupiłem się na takich chyba ważnych, tak mi się wydaje.

#1 Poczuć magię świąt - to wydaje się błahe, ale wbrew pozorom jest ważne. Właśnie dzięki magi świąt ja potrafię czuć się naprawdę szczęśliwy. Spędzam dużo czasu przed komputerem, a to jest czas, kiedy potrafię się od tego wyrwać, spędzić go z moimi najbliższymi. Były jednak takie święta w moim życiu, które szybciej się skończyły niż zaczęły. Nie utkwiły mi na długo w pamięci - tamte dni nie różniły się od innych dni roku. Od kilku lat staram się to zmienić. Chcę, by wszystkie święta były wyjątkowe.

#2 Dobrze bawić się w Sylwestra! - jestem aspołeczny i najwyższa pora coś z tym zrobić...

#3 Zrobić remont swojego pokoju - a dokładniej, zmienić piętro. Obecnie mieszkam u góry, mam duży pokój obok sypialni rodziców. Zamieniam go na mniejszy na parterze, ale urządzę go po swojemu (10 lat simsowego doświadczenia nie pójdą na marne) no i będę dalej od rodziców :P

#4 Kupić samochód - jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć i B. Zrobiłem prawo jazdy, to muszę mieć samochód. Nie lubię ciągle brać go od taty. Te jego samochody są jakieś dziwne, takie... cudze :D

#5 Zmodernizować swoją garderobę - to się dzieje u mnie nieustannie, człowiek ciągle się rozwija, zdobywa nowe doświadczenia, zmienia się gust. To, co kiedyś wydawało się cudowne, dziś odpycha i odwrotnie.

#6 Ukończyć liceum z wyróżnieniem - nigdy nie mam świadectwa bez paska, lecz w tym roku może przyjść mi to z niemałym trudem. Uczę się coraz gorzej (mam coraz bardziej wylane na przedmioty, z których matury nie piszę) To będzie moje ostatnie świadectwo szkolne w życiu, więc chcę to zakończyć tak, jak zacząłem.

#7 Zdać maturę - o to się akurat nie boję, bo w miarę dobrze się uczę. Zdam na pewno. Pytanie tylko JAK zdam. Bo 30% nie zadowala mnie w żadnym wypadku.

#8 Dostać się na studia - biologia, ewentualnie medyczna. Jestem jedynakiem, więc podejrzewam, że także jedynym spadkobiercą (jej, jak to bogato brzmi!), a studia robię dla samego faktu studiów, więc pomyślałem, że jeśli już mam studiować, to coś, co lubię. To chyba dobry pomysł.

#9 Nie zaniedbywać przyjaciół z czasów liceum - zaniedbałem przyjaciół z gimnazjum, ale moim licealnym nie odpuszczę. Za bardzo szkoda jest mi tych przyjaźni, żeby kończyć je tylko dlatego, że nasze drogi się rozeszły. Przyjdę na Wasze prymicje! :D

#10 Żyć i umrzeć - nie mam konkretnych planów na okres po studiach. Najpierw zrealizuję to, co wypisałem, dopiero potem zajmę się resztą.

No, to by było na tyle z tych moich planów. Będę Wam pisał jak udaje mi się je realizować. A kiedy skończę studia, zrobię ten tag na nowo. Kurczę, kilka ładnych lat do tego czasu minie, nie wiadomo, czy będziemy żyć, czy nie przyjdzie Armagedon, ktoś nie usunie Internetów albo coś w tym rodzaju :P Do zobaczenia w następnym tagu! Piszcie, czy podobają wam się takie tagi i o czym chcecie następny XD Papa :D

piątek, 5 grudnia 2014

Polecam #4 - Gnijąca panna młoda


Nie wiem, co mnie podkusiło do obejrzenia tego filmu, chyba Tim Burton :D Widziałem już trochę jego genialnych produkcji. Tym razem jak zwykle się nie zawiodłem. Gnijąca panna młoda rzuca zupełnie nowe światło na życie po śmierci. Gdyby nie to, film wydawałby się zbyt mroczny. 

Odniosłem jednak wrażenie, że już bardziej świat żywych przypomina w tym filmie zaświaty niż one same. Nie wiem, czy to niezwykle groteskowe widowisko miało na celu bawić, czy przestraszyć. Wywołać obrzydzenie, zdziwienie czy śmiech. Jestem jednak pewien, że wywołało właśnie to, co miało wywołać. Bo to groteska w końcu! :D

Film jest krótki, trwa nieco ponad godzinę, ale liczne zwroty akcji, niesamowite sytuacje i łamanie podstawowych konwencji sprawiają, że przez długi czas trudno o nim zapomnieć. Muszę to powiedzieć - ryje banię! Jak zresztą wiele innych filmów Burtona i myślę, że spodoba się wam, jeśli lubicie groteskę. 

No, Viktor ma poślubić Victorię (mogli wysilić się na więcej kreatywności) ale niechcący poślubia kogoś innego, nieżywego. Oczywiście stara się to wszystko odkręcić, zobaczcie, jak mu poszło :P Jest to taki romans wśród trupów, dosłownie mówiąc. 

Zapraszam oczywiście na soundtrack. Myślę, że jest nawet dobry. Pozdrawiam :)


niedziela, 30 listopada 2014

Co nowego? - Awatar

Hej :) Ten tydzień był dla mnie naprawdę wyjątkowy. Zdałem prawko i w końcu odetchnąłem z ulgą. Od tamtego poniedziałku do samochodu się jeszcze nie zbliżyłem, lecz wkrótce na pewno to nastąpi. Już we wtorek przestałem czuć to swoiste obrzydzenie do jazdy, które miałem. Jeżdżenie przestało mi się kojarzyć ze stresującymi egzaminami i mogłem spojrzeć na to z innej strony. Dziękuję też Wam, za słowa zrozumienia i otuchy. 

Opowiem trochę o moim awatarze. Jest to Grace - bardzo ważny dla mnie symbol. Pochodzi on z polecanej przeze mnie ostatnio sagi fantasy "Miecz Prawdy" i myślę, że książki te tak dogłębnie przesyciły moje życie, że nic innego po prostu na ten awatar się nie nadawało. Nie chcę zgłębiać się tutaj w znaczenie tego symbolu, bo to chyba nie o to chodzi. Powiem tylko, że jest on czymś bardzo ważnym dla bohaterów tych książek. 

No, myślę, że ogarnąłem już trochę to blogowanie. Notki pojawiają się regularnie, mam stałe "kategorie". W każdy piątek coś Wam polecam, a w niedzielę opisuję swoje życie. Napiszcie może, co jeszcze chcielibyście tu widzieć. Zauważyłem, że dość dużą popularnością cieszył się mój tag. Jeśli chcielibyście czegoś więcej w tym stylu - piszcie. Może coś z poezji? Pisuję wiersze czasami. Może coś z gotowania (to wymagałoby większego zaangażowania - zdjęcia), albo z simsów (już mówiłem, że uwielbiam w to grać). Wkrótce będzie rocznica trzech tygodni istnienia tego bloga - to dzięki Wam. Znowu dziękuję :)

Powiem jeszcze, że właśnie skończyłem czytanie książki - Kamień Łez. Jest to drugi tom Miecza Prawdy. Czytam całą serię na nowo i jeszcze raz od początku przeżywam wszystko po kolei - coś niesamowitego. Być może robię się już trochę monotematyczny z tym, no ale pomyślałem, że przecież powinienem pisać, co u mnie słychać :P

Będę już kończył. W piątek polecę coś fajnego :D Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie!

piątek, 28 listopada 2014

Polecam #3 - Miecz Prawdy: Pierwsze prawo magii


To jest ogólnie pierwsza część mojej ulubionej, czternastotomowej (wciąż nieukończonej) sagi fantasy Terrego Goodkinda :) Nie piszę tu o wszystkim, bo trochę dużo tego, a ten tom stanowi taką odrębną historię, w której cała akcja zawiązuje się i zamyka. Nie chcę tu pisać też o całości, bo zdecydowanie za dużo tam się dzieje, by w jednym krótkim poście to opisać.

Z jednej strony książka jest oparta o utarty schemat: Richard Cypher, zwyczajny człowiek nagle okazuje się kimś bardzo niezwykłym, kimś, kto musi uratować swój świat. Z biegiem czasu książka odkrywa jego coraz to nowe talenty i zdolności. Jednak fabuła nie jest w żadnym stopniu przewidywalna. To, co się dzieje w tej książce, jak niesamowicie autor kreuje świat i bohaterów, by byli wyjątkowi przechodzi ludzkie wyobrażenie.

Terry pokazuje nie tylko piękne i kolorowe rzeczy - książka jest przesycona brutalnością i przemocą, więc zdecydowanie nie nadaje się dla każdego, ale znaleźć w niej można także wspaniałą miłość, historię dwojga ludzi, którzy nie mogą być razem. 

Magia, która od początku do końca przesyca wszystkie książki z tej serii przybrała nowy, nie spotykany nigdzie indziej wymiar, nadając literaturze fantasy nowego wyrazu. Dla mnie jest to najcudowniejsza książka na świecie, którą mogę czytać w nieskończoność i za każdym razem na nowo przeżywać jej wyjątkowość. Dajcie się porwać Richardowi i Kahlan :)

Książki raczej soundtracków nie mają, ale ich ekranizacje już tak. Stworzono serial oparty o tę książkę, swojego czasu można go było nawet w Polsce oglądać. Dorzucam muzykę z serialu, tradycyjnie :) Pozdrawiam.


niedziela, 23 listopada 2014

Co nowego? - Egzamin

Już jutro kolejny egzamin na prawo jazdy, który po raz kolejny mam nadzieję zdać. Ta sytuacja powili zaczyna wykańczać mnie psychicznie, zabijać od środka. I tu nie chodzi o to, że nie mogę zdać i się stresuję (chociaż w sumie też), ale o to, że ja naprawdę nienawidzę jeździć samochodem! To jest dla mnie gorsze niż piłka nożna, a naprawdę nie lubię sportu.

Jestem kaleką pod tym względem, tak mogę śmiało to powiedzieć, po prostu się nie nadaję. To rodzice chcieli, bo niby każdy musi mieć, bez tego jest się nikim. To im najbardziej zależało, żebym to prawko zrobił. Nikt nie pytał się mnie, czy ja czuję się na siłach by jeździć - masz zrobić i tyle. Najbardziej żałuję tej chwili, kiedy im uległem. Gdyby nie to, teraz miałbym jeden problem z głowy. 

A teraz przerwać już nie można. To by oznaczało, że po prostu wyrzuciłem te kilka tysięcy wydane na kurs i egzaminy, a tego nie chcę. Może za którymś razem zdam, ale wątpię. Pewnie będę się z tym jeszcze męczył, dopóki nie zbankrutuję. Nie wiem już co robić. Staram się to wszystko jakoś rozwlec w czasie, odpędzić dalej to, co nieuniknione, ale nie wiem, czy to dobry sposób, bo to się może wlec za mną w nieskończoność. 

Wiem, że kiedyś się poddam. Po prostu się poddam. Pomęczę, wytracę kasę i poddam. Najchętniej poddałbym się teraz, ale wtedy już do końca życia pozostanie żal. Prawo jazdy jest największym bagnem, w jakim może znaleźć się człowiek, tym bardziej człowiek mający takich rodziców jak ja. Jeśli nie czujesz się, by zostać kierowcą, naprawdę kilka razy zastanów się, czy warto jest skazywać siebie na takie piekło tylko po to, by zadowolić innych. Nie życzę nikomu tej męki. 

Na kolejny egzamin umówię się 15 grudnia i 7 stycznia na kolejny (robię sobie taki terminarz w przód, bo pewnie i tak nie zdam). Za każdym razem będę próbował zrezygnować. Może już jutro się uwolnię i dam sobie spokój? (albo zdam, w co nie wierzę) Napiszę jutro w komentarzu, jeśli zdam, bo jeśli nie, to będę w zbyt podłym nastroju, żeby cokolwiek pisać. Pozdrawiam. Trzymajcie się ciepło! :)

piątek, 21 listopada 2014

Polecam #2 - Bogowie



Po ten film także nie sięgnąłem jakoś umyślnie - byłem na wycieczce klasowej i po prostu taki został wybrany, ale nie żałuję - wręcz przeciwnie, jestem bardzo zadowolony, że dokonano takiego, a nie innego wyboru.

Nie wiedziałem właściwie jak się nastawiać. Myślałem, że powstanie coś typu "Na dobre i na złe" jak to na Polskę przystało. Jakość była co najmniej taka, jak "Dr. House". 

"Bogowie" to film Zbigniewie Relidze - lekarzowi, który przetarł szlaki nowoczesnej kardiochirurgii. Pokazuje jak trudna była jego droga do tego - najpierw niewiara innych lekarzy, potem problemy finansowe. Wszystko wydawało się rzucać mu kłody pod nogi. 

Ale nie nastawiajcie się na biograficzny dokument o leczeniu ludzi. Nie, tego tu jest stosunkowo mało. Możemy się natomiast dowiedzieć, jak niezwykłym człowiekiem był doktor Religa, jak lekarze sami budowali sobie szpital i jak jeżdżono po całej Polsce starym samochodem w poszukiwaniu dawcy. 

Film bawi i wzrusza. No i oczywiście pozwala się czegoś nauczyć, bo przecież Zbigniewa Religę z całą pewnością możemy zaliczyć do grona wybitnych Polaków.

Na koniec dorzucam soundtrack. Chociaż w tym przypadku spodobał mi się dopiero po filmie, kiedy to miałem w końcu czas, by go w spokoju wysłuchać. 

niedziela, 16 listopada 2014

TAG #1 - 50 faktów o mnie

Hej, dzisiaj przychodzę do Was z takim tagiem, bo w sumie to jeszcze nic o mnie konkretnego nie wiecie, a to jest chyba najlepszy sposób, żeby jakość zwięźle o wszystkim opowiedzieć. Dużo osób takie posty na swoich blogach również ma, więc czemu nie. Cóż, nie będę przedłużać, zapraszam :D

#1 Mam na imię Bartosz
#2 Mam 18 lat
#3 Mieszkam na pomorzu
#4 Chodzę do liceum na profilu mat-biol-chem
#5 Mam psa - Zoey - gończy polski 
#6 Gram w The Sims 2 odkąd ta gra powstała, czyli od 10 lat
#7 Moją ulubioną wokalistką jest Enya
#8 Mam dość dobre oceny w szkole, chociaż ostatnio się opuściłem w nauce
#9 Mam 50 60 lvl w Pou
#10 Jestem maniakiem sudoku
#11 Rzadko korzystam z telefonu, tylko kiedy muszę i potrafię bez niego przeżyć
#12 Chodzę do szkoły z internatem i w domu jestem tylko na weekend
#13 Jak już jestem w domu, to marnotrawię czas przed komputerem
#14 Lubię dla siebie gotować czasami :D
#15 Mam maturę w tym roku
#16 Chcę studiować biologię
#17 Jestem trochę odludkiem
#18 Nie lubię, kiedy narzuca mi się cudze zdanie
#19 Nie lubię, kiedy mówi mi się, co mam robić
#20 Lubię, kiedy pyta się mnie o radę, chociaż zwykle nie mam nic do powiedzenia
#21 Nie jestem w stanie nauczyć się dobrze angielskiego...
#22 Jestem aspołeczny i dziwny
#23 Jestem zakupocholikiem
#24 Nigdy w życiu nie miałem papierosa w ustach
#25 Mam dwie lewe ręce
#26 Nie umiem jeździć samochodem, chociaż robię prawko
#27 Nienawidzę piłki nożnej
#28 Nienawidzę sportu
#29 Czasami myli mi się, gdzie jest prawo, a gdzie lewo
#30 Na ogół chodzę spać po północy
#31 Lubię świeczki zapachowe, ulubione zapachy to: trawa cytrynowa, wanilia i śliwka
#32 Mam tremę przed wystąpieniami publicznymi
#33 Zawsze pcham się na konkursy poezji śpiewanej, na których mam tremę...
#34 Nie wyjdę z domu bez portfela
#35 Lubię zimę
#36 W lecie lubię tylko to, że można się kąpać 
#37 Nie cierpię owadów
#38 Brzydzę się dotknąć surowego mięsa
#39 Nie lubię robić zakupów przez Internet
#40 Nie potrafię rysować
#41 Lubię architekturę i wystrój wnętrz
#42 Nie lubię imprez, gdzie jest dużo ludzi
#43 Jestem stanowczo zbyt bardzo spięty przy ludziach
#44 Lubię różne nietypowe herbaty
#45 Nie pijam kawy
#46 Sporadycznie piję alkohol, ale nigdy się nie upiłem
#47 Lubię samotność
#48 Jestem strasznie dziecinny
#49 Raczej ludzi nie lubię niż lubię i z wzajemnością
#50 Non stop narzekam i użalam się nad sobą

No, to by było na tyle, mam nadzieję, że przybliżyłem Wam swoją osobę choć trochę. Ogólne, chciałem zrobić coś takiego później, kiedy będzie już was więcej, ale pomyślałem, że przecież zawsze można do tego wrócić, albo zrobić ten tag ponownie, przedstawiając inne fakty. Na razie żegnam się z wami. Dziś jadę do szkoły, więc nie będzie mnie przez kilka najbliższych dni.

Papa :D

EDIT: aktualizacja lvl w Pou - 01.12.2014r.

piątek, 14 listopada 2014

Polecam #1 - Dziewczyna w czerwonej pelerynie

Oglądam dużo filmów i myślę, że to jest ważne, żeby właśnie tak swój wolny czas spędzać. Profesjonalnym recenzentem nie jestem i chyba nigdy nie będę, ale postaram się przynajmniej coś Wam napisać :)

Dziewczyna w czerwonej pelerynie 

Dziewczyna w czerwonej pelerynie (2011)

Po ten film sięgnąłem ze względu na soundtrack. Utwór spodobał mi się, więc dowiedziałem się, z jakiego jest filmu. Nie czekałem zbyt długo, tylko postanowiłem go od razu obejrzeć. Nie zawiodłem się. 

Czerwony Kapturek - tak się nastawiałem. Na początku starałem się odnaleźć w ogólnej sytuacji tego filmu, szukałem odniesień do jakże znanej nam wszystkim historii. Z literackiego pierwowzoru pozostała jedyni tytułowa peleryna, babcia no i wilk oczywiście. Od początku było jednak wiadomo, że nie będzie to zwyczajna adaptacja.

Wioska, w której mieszka Valerie, główna bohaterka grana przez śliczną Amandę Seyfierd jest w wielkim niebezpieczeństwie. Straszny wilkołak ponownie zaczyna grozić jej mieszkańcom. Przestraszeni mieszkańcy wzywają na pomoc Ojca Salomona (Gary Oldman) - człowieka, który na pewno sobie z nim poradzi. Jego działania jednak aż za bardzo przypominają średniowieczną inkwizycję, by można było go polubić chociaż trochę. Oskarża Valerie o czary tylko dlatego że łączy ją z wilkołakiem niesamowita więź. 

Nie wiem, do jakiej kategorii zaliczyć powinienem ten film. Fantasy? Horror? A może romans? Zresztą Valerie ma nie jednego adoratora. Nie mogę tego jednoznacznie określić. W każdym razie jego klimat jest niepowtarzalny i z całą znacznie bardziej nieprzewidywalny niż znana nam wszystkim historia. Sprawdźcie sami, czy uda Wam się odgadnąć, kto jest wilkołakiem :D

Na koniec dorzucam ten soundtrack. Może urzeknie i Was?


czwartek, 13 listopada 2014

Co nowego? - List i inne sprawy

Kiedy przyszedłem do szkoły, w portierni czekał na mnie list. Ogólnie, to już chyba mówiłem, że chodzę do szkoły z internatem. To też się przekłada na częstotliwość mojego pojawiania się na blogu. W szkole z reguły komputera nie używam, jedynie w czwartki, kiedy mam na komputerach zajęcia, toteż na blogu będę obecny właśnie od czwartku do niedzieli. Początek tygodnia raczej sobie odpuszczam. No, chyba, że mam wolne :D To naprawdę niesamowite, ile radości może sprawić jeden głupi list! Jeszcze do tego urzędowy, do niczego właściwie nieprzydatny. Ale mimo to, bardzo przyjemny. To jest niezwykłe w dzisiejszych czasach - dostać list! Ktoś pamięta o Tobie, myśli, chce Ci coś powiedzieć...

Dalej nie wiem kiedy mam tą próbną maturę. Teraz już dla zasady - nie zapytam się, bo nie chcę. Zamierzam udowodnić światu, że nie muszę się przygotowywać jakoś specjalnie i wcale mi tak źle nie pójdzie. Potem napiszę tu, ile miałem punktów i zobaczycie, czy mój sposób jest dobry :P W sumie, to nie powiedziałem Wam jeszcze z czego tą maturę zdaję. Obowiązkowo z polskiego, matmy i angielskiego podstawowego, a jako rozszerzenia wybrałem biologię i chemię. Mogłem wybrać także rozszerzoną matematykę i angielski, ale chyba nie czuję się za bardzo w tych przedmiotach. Życzcie mi powodzenia :D 

Dlaczego ludzie mają wygórowane wymagania? To jest naprawdę chore. Ktoś uważa Ciebie za dobrego na przykład w nauce i jak Ci nie pójdzie, to od razu jest wielki problem i awntura, bo raz komuś coś nie poszło. Ludzie swoimi oczekiwaniami narzucają innym, co mają robić, wywołują na nich presję społeczną. To jest przytłaczające w niektórych momentach. Inni chcą ode mnie nie wiadomo co. Myślą sobie, że zrobię co będą chcieli. Była taka sytuacja niedawno, że polonistka chciała, żebym zebrał dla niej na pen-drive felietony napisane przez klasę. Nie zrobiłem tego. No i był problem oczywiście "Taki solidny, a nie zrobił?". Wielki ból dupy. Już chciałem jej powiedzieć: "Odwal się kobieto, mam ciekawsze zajęcia, ciesz się, że zawsze i tak robię co chcesz". No, ale nie powiedziałem. Właściwie szkoda mi było tej wypracowanej sobie reputacji. Nie mogę sobie pozwolić na żaden moment słabości. Zaraz każda taka sytuacja będzie mi wytknięta. 

13 byłem u fryzjera i mam bardzo dobry humor z tego powodu. Właściwie to chciałem mieć trochę dłuższe te włosy, no ale zrobiłem to z powodów czysto praktycznych. Jakoś tak lepiej czuję się w któtdszych włosach, sam nie wiem czemu. Może dlatego, że nie muszę ich godzinę ukłdać każdego poranka?

Zróbcie sobie Enneagram. Wiecie, w tych Internetach krążą różne psychotesty, bardziej lub mniej wiarygodne, darmowe lub płatne, ale Enneagram jest najbardziej szczegółowy, jeśli robi się go naprawdę szczerze. Można się często zdziwić, jak wiele informacji o nas samych możemy znaleźć na tej stronie. Opisy są dokładne i szczegółowe. Właśnie z tego psychotestu pochodzi mój nick - według Enneagramu jestem Indywidualistą Obserwatorem, inaczej nazywanym tam "Włóczęgą". To określenie jednak niespecjalnie przypadło mi do gustu i nie wolę go nie stosować :D Ale zabawę polecam. Nie żeby poznać siebie, bo do tego są inne rzeczy potrzebne, nie żeby dowiedzieć się czegoś nowego, nie żeby zacząć tak żyć, ale żeby uzmysłowić sobie pewne rzeczy. Bo czasami nie zdajemy sobie sprawy z niektórych faktów z naszego życia, które ujawnia nam opis w Enneagramie. Linka nie podam. Szukajcie w Internetach ^_^ 

Kolejny termin egzaminu na prawo jazdy umówiony. Mówcie co chcecie, ale to jest najgorsza rzecz na świecie. Nie nadaję się do jakichkolwiek manualnych zajęć! Mam problem z zawiązaniem sznurowadeł, piłki nie potrafię kopnąć, a do dopiero jeździć samochodem! No, ale zdam to, tak myślę. W końcu każdy się nauczy, nawet ja.

Chyba coś za bardzo się rozpisuję tu. Będę to musiał jakoś organizacyjnie ogarnąć, bo w moim pierwotnym zamyśle notka z tej kategorii miała pojawiać się średnio raz w tygodniu. Wiadomo, że w ciągu dwóch dni niewiele się w życiu człowieka może wydarzyć... No, ale to się pewnie unormuje później. Wiadomo, blog jest nowy, więc na razie mało o mnie wiadomo. Potem już będzie jasne kim jestem i nie będę musiał tak często dodawać notek z tej kategorii. Ogólnie, miałem już plany, żeby wyodrębnić te notki z przemyśleniami od tych z bieżącymi sprawami, ale zobaczę jeszcze :P

Powiedziałbym papatki i pozdrowionka, ale po opisywaniu jazdy samochodem nie mam już jakoś nastroju. Zamiast tego powiem może zwyczajne "Na razie!" albo "Cześć!".
Chociaż w sumie, to ucieknę bez pożegnania. Róbta co chceta! :D

wtorek, 11 listopada 2014

Co nowego? - Trudne początki

To nie jest takie proste w sumie, tak z dnia na dzień zacząć pisać bloga. Niby piszesz co chcesz, ale tak właściwie nie możesz. Musisz myśleć na tym, żeby bzdur nie wypisywać, żeby się podobało komuś, żeby nie robić podstawowych błędów :D

Pomyślałem, że to dobry pomysł, żeby wprowadzić jakiś stały punkt programu tutaj i że to jest odpowiednia chwila na publikację pierwszego z nich. 

Dziękujemy Ci Polsko, że jesteś niepodległa i że dzięki tobie mamy długi weekend! Chociaż w sumie już niedługo koniec tego dobrego i będzie trzeba pakować się do szkoły. Własnie, chodzę do szkoły z internatem, ale bez Internetu (o zgrozo!) dlatego do szkoły zawsze jeżdżę dzień wcześniej. Niedługo mam próbną maturę z polskiego i matematyki i mój problem polega na tym, że nie wiem kiedy i mama ma do mnie pretensje o to. No i trudno, ja nie przejmuję się maturą. Oczywiście chcę ją dobrze napisać, chcę żeby mi dobrze poszło, ale uważam, że ciągłe denerwowanie się, wkuwanie, powtarzanie i zapamiętywanie to zła droga. To i tak na niewiele się przyda i tylko niepotrzebnie się człowiek zestresuje pierdołami. 

Niedługo w kinach będzie "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii", więc trzeba przypomnieć sobie poprzednią część, żeby potem ogarniać, jak będę oglądał tego nowego Hobbita. Jakby reżyser tak bardzo nie pozmieniał, to nie trzeba by było, ale tak po roku od premiery stwierdzam, że wyszło mu to na dobre. Film to nie jest przecież wierne odzwierciedlenie książki i nawet podoba mi się, że wprowadzono do niego nowe wątki i postacie, bo dzięki temu pokazuje coś więcej niż to, co można przeczytać w książce. I chociaż na przykład obecność postaci Tauriel nawet przez myśl nie przeszła Tolkienowi, to znakomicie wpasowuje się ona do filmu czyniąc go bardziej wiarygodnym (jeśli możemy w ogóle mówić o wiarygodności w tego typu filmach).

Nudzę się trochę. Wkrótce święta, więc trzeba będzie kupować jakieś prezenty. Lubię wymyślać jakie prezenty dam ludziom, bo dawanie kasy jest beznadziejne. To pójście na kompletną łatwiznę, zero kreatywności. A prezent trzeba dokładnie przemyśleć, żeby był niepowtarzalny i wyjątkowy, żeby zapadł w pamięć na długo. Teraz jest na to najwyższa pora, w sklepach już pojawiły się pierwsze świąteczne dekoracje, niedługo zostaniemy tym wprost zasypani, a co za tym idzie - masa ludzi wylegnie na ulice i wykupi ze sklepów wszystko, zapychając szczelnie kolejki do wszystkich otwartych kas. Dlatego zabieram się za to już teraz, póki się jeszcze da...

No, to by było tyle na dziś. Zadziwiająco lekko pisze się notki na bloga. Wystarczy wymyślić, o czym chce się pisać i reszta już sama jakoś idzie.

Papatki i pozdrowionka :P

Heja wszystkim!

Hejka wszystkim.

Zastanawiacie się pewnie skąd nazwa Indywidualny Obserwator. Otóż sprawa jest prosta. Jest to opis typu mojej osobowości według Enneagramu. Kim jestem? Osiemnastolatkiem, który zachowuje się jakby był dzieckiem, synem despotycznych i zaborczych rodziców z którymi praktycznie nie rozmawiam, namiętnym graczem w simsy i pożeraczem słodyczy. To tak w skrócie. Nie chcę przedłużać, bo to chyba nie ma sensu, żeby pierdzielić jakieś głupoty, że będę pisywał codziennie, itp. Nie, nie będę pisał codziennie. Raz w tygodniu, może dwa, jeśli będę miał ochotę. To nie będzie miejsce, w którym dowiecie się czegoś nowego o świecie, czegoś mądrego. Tu będziecie mogli jedynie spędzić czas, czytając to, co mam wam do powiedzenia. Postaram się nie zanudzać. 

Pozdrawiam Was wszystkich, chociaż jeszcze pewnie nikogo tu nie ma, to i tak was pozdrawiam :D