niedziela, 30 listopada 2014

Co nowego? - Awatar

Hej :) Ten tydzień był dla mnie naprawdę wyjątkowy. Zdałem prawko i w końcu odetchnąłem z ulgą. Od tamtego poniedziałku do samochodu się jeszcze nie zbliżyłem, lecz wkrótce na pewno to nastąpi. Już we wtorek przestałem czuć to swoiste obrzydzenie do jazdy, które miałem. Jeżdżenie przestało mi się kojarzyć ze stresującymi egzaminami i mogłem spojrzeć na to z innej strony. Dziękuję też Wam, za słowa zrozumienia i otuchy. 

Opowiem trochę o moim awatarze. Jest to Grace - bardzo ważny dla mnie symbol. Pochodzi on z polecanej przeze mnie ostatnio sagi fantasy "Miecz Prawdy" i myślę, że książki te tak dogłębnie przesyciły moje życie, że nic innego po prostu na ten awatar się nie nadawało. Nie chcę zgłębiać się tutaj w znaczenie tego symbolu, bo to chyba nie o to chodzi. Powiem tylko, że jest on czymś bardzo ważnym dla bohaterów tych książek. 

No, myślę, że ogarnąłem już trochę to blogowanie. Notki pojawiają się regularnie, mam stałe "kategorie". W każdy piątek coś Wam polecam, a w niedzielę opisuję swoje życie. Napiszcie może, co jeszcze chcielibyście tu widzieć. Zauważyłem, że dość dużą popularnością cieszył się mój tag. Jeśli chcielibyście czegoś więcej w tym stylu - piszcie. Może coś z poezji? Pisuję wiersze czasami. Może coś z gotowania (to wymagałoby większego zaangażowania - zdjęcia), albo z simsów (już mówiłem, że uwielbiam w to grać). Wkrótce będzie rocznica trzech tygodni istnienia tego bloga - to dzięki Wam. Znowu dziękuję :)

Powiem jeszcze, że właśnie skończyłem czytanie książki - Kamień Łez. Jest to drugi tom Miecza Prawdy. Czytam całą serię na nowo i jeszcze raz od początku przeżywam wszystko po kolei - coś niesamowitego. Być może robię się już trochę monotematyczny z tym, no ale pomyślałem, że przecież powinienem pisać, co u mnie słychać :P

Będę już kończył. W piątek polecę coś fajnego :D Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie!

piątek, 28 listopada 2014

Polecam #3 - Miecz Prawdy: Pierwsze prawo magii


To jest ogólnie pierwsza część mojej ulubionej, czternastotomowej (wciąż nieukończonej) sagi fantasy Terrego Goodkinda :) Nie piszę tu o wszystkim, bo trochę dużo tego, a ten tom stanowi taką odrębną historię, w której cała akcja zawiązuje się i zamyka. Nie chcę tu pisać też o całości, bo zdecydowanie za dużo tam się dzieje, by w jednym krótkim poście to opisać.

Z jednej strony książka jest oparta o utarty schemat: Richard Cypher, zwyczajny człowiek nagle okazuje się kimś bardzo niezwykłym, kimś, kto musi uratować swój świat. Z biegiem czasu książka odkrywa jego coraz to nowe talenty i zdolności. Jednak fabuła nie jest w żadnym stopniu przewidywalna. To, co się dzieje w tej książce, jak niesamowicie autor kreuje świat i bohaterów, by byli wyjątkowi przechodzi ludzkie wyobrażenie.

Terry pokazuje nie tylko piękne i kolorowe rzeczy - książka jest przesycona brutalnością i przemocą, więc zdecydowanie nie nadaje się dla każdego, ale znaleźć w niej można także wspaniałą miłość, historię dwojga ludzi, którzy nie mogą być razem. 

Magia, która od początku do końca przesyca wszystkie książki z tej serii przybrała nowy, nie spotykany nigdzie indziej wymiar, nadając literaturze fantasy nowego wyrazu. Dla mnie jest to najcudowniejsza książka na świecie, którą mogę czytać w nieskończoność i za każdym razem na nowo przeżywać jej wyjątkowość. Dajcie się porwać Richardowi i Kahlan :)

Książki raczej soundtracków nie mają, ale ich ekranizacje już tak. Stworzono serial oparty o tę książkę, swojego czasu można go było nawet w Polsce oglądać. Dorzucam muzykę z serialu, tradycyjnie :) Pozdrawiam.


niedziela, 23 listopada 2014

Co nowego? - Egzamin

Już jutro kolejny egzamin na prawo jazdy, który po raz kolejny mam nadzieję zdać. Ta sytuacja powili zaczyna wykańczać mnie psychicznie, zabijać od środka. I tu nie chodzi o to, że nie mogę zdać i się stresuję (chociaż w sumie też), ale o to, że ja naprawdę nienawidzę jeździć samochodem! To jest dla mnie gorsze niż piłka nożna, a naprawdę nie lubię sportu.

Jestem kaleką pod tym względem, tak mogę śmiało to powiedzieć, po prostu się nie nadaję. To rodzice chcieli, bo niby każdy musi mieć, bez tego jest się nikim. To im najbardziej zależało, żebym to prawko zrobił. Nikt nie pytał się mnie, czy ja czuję się na siłach by jeździć - masz zrobić i tyle. Najbardziej żałuję tej chwili, kiedy im uległem. Gdyby nie to, teraz miałbym jeden problem z głowy. 

A teraz przerwać już nie można. To by oznaczało, że po prostu wyrzuciłem te kilka tysięcy wydane na kurs i egzaminy, a tego nie chcę. Może za którymś razem zdam, ale wątpię. Pewnie będę się z tym jeszcze męczył, dopóki nie zbankrutuję. Nie wiem już co robić. Staram się to wszystko jakoś rozwlec w czasie, odpędzić dalej to, co nieuniknione, ale nie wiem, czy to dobry sposób, bo to się może wlec za mną w nieskończoność. 

Wiem, że kiedyś się poddam. Po prostu się poddam. Pomęczę, wytracę kasę i poddam. Najchętniej poddałbym się teraz, ale wtedy już do końca życia pozostanie żal. Prawo jazdy jest największym bagnem, w jakim może znaleźć się człowiek, tym bardziej człowiek mający takich rodziców jak ja. Jeśli nie czujesz się, by zostać kierowcą, naprawdę kilka razy zastanów się, czy warto jest skazywać siebie na takie piekło tylko po to, by zadowolić innych. Nie życzę nikomu tej męki. 

Na kolejny egzamin umówię się 15 grudnia i 7 stycznia na kolejny (robię sobie taki terminarz w przód, bo pewnie i tak nie zdam). Za każdym razem będę próbował zrezygnować. Może już jutro się uwolnię i dam sobie spokój? (albo zdam, w co nie wierzę) Napiszę jutro w komentarzu, jeśli zdam, bo jeśli nie, to będę w zbyt podłym nastroju, żeby cokolwiek pisać. Pozdrawiam. Trzymajcie się ciepło! :)

piątek, 21 listopada 2014

Polecam #2 - Bogowie



Po ten film także nie sięgnąłem jakoś umyślnie - byłem na wycieczce klasowej i po prostu taki został wybrany, ale nie żałuję - wręcz przeciwnie, jestem bardzo zadowolony, że dokonano takiego, a nie innego wyboru.

Nie wiedziałem właściwie jak się nastawiać. Myślałem, że powstanie coś typu "Na dobre i na złe" jak to na Polskę przystało. Jakość była co najmniej taka, jak "Dr. House". 

"Bogowie" to film Zbigniewie Relidze - lekarzowi, który przetarł szlaki nowoczesnej kardiochirurgii. Pokazuje jak trudna była jego droga do tego - najpierw niewiara innych lekarzy, potem problemy finansowe. Wszystko wydawało się rzucać mu kłody pod nogi. 

Ale nie nastawiajcie się na biograficzny dokument o leczeniu ludzi. Nie, tego tu jest stosunkowo mało. Możemy się natomiast dowiedzieć, jak niezwykłym człowiekiem był doktor Religa, jak lekarze sami budowali sobie szpital i jak jeżdżono po całej Polsce starym samochodem w poszukiwaniu dawcy. 

Film bawi i wzrusza. No i oczywiście pozwala się czegoś nauczyć, bo przecież Zbigniewa Religę z całą pewnością możemy zaliczyć do grona wybitnych Polaków.

Na koniec dorzucam soundtrack. Chociaż w tym przypadku spodobał mi się dopiero po filmie, kiedy to miałem w końcu czas, by go w spokoju wysłuchać. 

niedziela, 16 listopada 2014

TAG #1 - 50 faktów o mnie

Hej, dzisiaj przychodzę do Was z takim tagiem, bo w sumie to jeszcze nic o mnie konkretnego nie wiecie, a to jest chyba najlepszy sposób, żeby jakość zwięźle o wszystkim opowiedzieć. Dużo osób takie posty na swoich blogach również ma, więc czemu nie. Cóż, nie będę przedłużać, zapraszam :D

#1 Mam na imię Bartosz
#2 Mam 18 lat
#3 Mieszkam na pomorzu
#4 Chodzę do liceum na profilu mat-biol-chem
#5 Mam psa - Zoey - gończy polski 
#6 Gram w The Sims 2 odkąd ta gra powstała, czyli od 10 lat
#7 Moją ulubioną wokalistką jest Enya
#8 Mam dość dobre oceny w szkole, chociaż ostatnio się opuściłem w nauce
#9 Mam 50 60 lvl w Pou
#10 Jestem maniakiem sudoku
#11 Rzadko korzystam z telefonu, tylko kiedy muszę i potrafię bez niego przeżyć
#12 Chodzę do szkoły z internatem i w domu jestem tylko na weekend
#13 Jak już jestem w domu, to marnotrawię czas przed komputerem
#14 Lubię dla siebie gotować czasami :D
#15 Mam maturę w tym roku
#16 Chcę studiować biologię
#17 Jestem trochę odludkiem
#18 Nie lubię, kiedy narzuca mi się cudze zdanie
#19 Nie lubię, kiedy mówi mi się, co mam robić
#20 Lubię, kiedy pyta się mnie o radę, chociaż zwykle nie mam nic do powiedzenia
#21 Nie jestem w stanie nauczyć się dobrze angielskiego...
#22 Jestem aspołeczny i dziwny
#23 Jestem zakupocholikiem
#24 Nigdy w życiu nie miałem papierosa w ustach
#25 Mam dwie lewe ręce
#26 Nie umiem jeździć samochodem, chociaż robię prawko
#27 Nienawidzę piłki nożnej
#28 Nienawidzę sportu
#29 Czasami myli mi się, gdzie jest prawo, a gdzie lewo
#30 Na ogół chodzę spać po północy
#31 Lubię świeczki zapachowe, ulubione zapachy to: trawa cytrynowa, wanilia i śliwka
#32 Mam tremę przed wystąpieniami publicznymi
#33 Zawsze pcham się na konkursy poezji śpiewanej, na których mam tremę...
#34 Nie wyjdę z domu bez portfela
#35 Lubię zimę
#36 W lecie lubię tylko to, że można się kąpać 
#37 Nie cierpię owadów
#38 Brzydzę się dotknąć surowego mięsa
#39 Nie lubię robić zakupów przez Internet
#40 Nie potrafię rysować
#41 Lubię architekturę i wystrój wnętrz
#42 Nie lubię imprez, gdzie jest dużo ludzi
#43 Jestem stanowczo zbyt bardzo spięty przy ludziach
#44 Lubię różne nietypowe herbaty
#45 Nie pijam kawy
#46 Sporadycznie piję alkohol, ale nigdy się nie upiłem
#47 Lubię samotność
#48 Jestem strasznie dziecinny
#49 Raczej ludzi nie lubię niż lubię i z wzajemnością
#50 Non stop narzekam i użalam się nad sobą

No, to by było na tyle, mam nadzieję, że przybliżyłem Wam swoją osobę choć trochę. Ogólne, chciałem zrobić coś takiego później, kiedy będzie już was więcej, ale pomyślałem, że przecież zawsze można do tego wrócić, albo zrobić ten tag ponownie, przedstawiając inne fakty. Na razie żegnam się z wami. Dziś jadę do szkoły, więc nie będzie mnie przez kilka najbliższych dni.

Papa :D

EDIT: aktualizacja lvl w Pou - 01.12.2014r.

piątek, 14 listopada 2014

Polecam #1 - Dziewczyna w czerwonej pelerynie

Oglądam dużo filmów i myślę, że to jest ważne, żeby właśnie tak swój wolny czas spędzać. Profesjonalnym recenzentem nie jestem i chyba nigdy nie będę, ale postaram się przynajmniej coś Wam napisać :)

Dziewczyna w czerwonej pelerynie 

Dziewczyna w czerwonej pelerynie (2011)

Po ten film sięgnąłem ze względu na soundtrack. Utwór spodobał mi się, więc dowiedziałem się, z jakiego jest filmu. Nie czekałem zbyt długo, tylko postanowiłem go od razu obejrzeć. Nie zawiodłem się. 

Czerwony Kapturek - tak się nastawiałem. Na początku starałem się odnaleźć w ogólnej sytuacji tego filmu, szukałem odniesień do jakże znanej nam wszystkim historii. Z literackiego pierwowzoru pozostała jedyni tytułowa peleryna, babcia no i wilk oczywiście. Od początku było jednak wiadomo, że nie będzie to zwyczajna adaptacja.

Wioska, w której mieszka Valerie, główna bohaterka grana przez śliczną Amandę Seyfierd jest w wielkim niebezpieczeństwie. Straszny wilkołak ponownie zaczyna grozić jej mieszkańcom. Przestraszeni mieszkańcy wzywają na pomoc Ojca Salomona (Gary Oldman) - człowieka, który na pewno sobie z nim poradzi. Jego działania jednak aż za bardzo przypominają średniowieczną inkwizycję, by można było go polubić chociaż trochę. Oskarża Valerie o czary tylko dlatego że łączy ją z wilkołakiem niesamowita więź. 

Nie wiem, do jakiej kategorii zaliczyć powinienem ten film. Fantasy? Horror? A może romans? Zresztą Valerie ma nie jednego adoratora. Nie mogę tego jednoznacznie określić. W każdym razie jego klimat jest niepowtarzalny i z całą znacznie bardziej nieprzewidywalny niż znana nam wszystkim historia. Sprawdźcie sami, czy uda Wam się odgadnąć, kto jest wilkołakiem :D

Na koniec dorzucam ten soundtrack. Może urzeknie i Was?


czwartek, 13 listopada 2014

Co nowego? - List i inne sprawy

Kiedy przyszedłem do szkoły, w portierni czekał na mnie list. Ogólnie, to już chyba mówiłem, że chodzę do szkoły z internatem. To też się przekłada na częstotliwość mojego pojawiania się na blogu. W szkole z reguły komputera nie używam, jedynie w czwartki, kiedy mam na komputerach zajęcia, toteż na blogu będę obecny właśnie od czwartku do niedzieli. Początek tygodnia raczej sobie odpuszczam. No, chyba, że mam wolne :D To naprawdę niesamowite, ile radości może sprawić jeden głupi list! Jeszcze do tego urzędowy, do niczego właściwie nieprzydatny. Ale mimo to, bardzo przyjemny. To jest niezwykłe w dzisiejszych czasach - dostać list! Ktoś pamięta o Tobie, myśli, chce Ci coś powiedzieć...

Dalej nie wiem kiedy mam tą próbną maturę. Teraz już dla zasady - nie zapytam się, bo nie chcę. Zamierzam udowodnić światu, że nie muszę się przygotowywać jakoś specjalnie i wcale mi tak źle nie pójdzie. Potem napiszę tu, ile miałem punktów i zobaczycie, czy mój sposób jest dobry :P W sumie, to nie powiedziałem Wam jeszcze z czego tą maturę zdaję. Obowiązkowo z polskiego, matmy i angielskiego podstawowego, a jako rozszerzenia wybrałem biologię i chemię. Mogłem wybrać także rozszerzoną matematykę i angielski, ale chyba nie czuję się za bardzo w tych przedmiotach. Życzcie mi powodzenia :D 

Dlaczego ludzie mają wygórowane wymagania? To jest naprawdę chore. Ktoś uważa Ciebie za dobrego na przykład w nauce i jak Ci nie pójdzie, to od razu jest wielki problem i awntura, bo raz komuś coś nie poszło. Ludzie swoimi oczekiwaniami narzucają innym, co mają robić, wywołują na nich presję społeczną. To jest przytłaczające w niektórych momentach. Inni chcą ode mnie nie wiadomo co. Myślą sobie, że zrobię co będą chcieli. Była taka sytuacja niedawno, że polonistka chciała, żebym zebrał dla niej na pen-drive felietony napisane przez klasę. Nie zrobiłem tego. No i był problem oczywiście "Taki solidny, a nie zrobił?". Wielki ból dupy. Już chciałem jej powiedzieć: "Odwal się kobieto, mam ciekawsze zajęcia, ciesz się, że zawsze i tak robię co chcesz". No, ale nie powiedziałem. Właściwie szkoda mi było tej wypracowanej sobie reputacji. Nie mogę sobie pozwolić na żaden moment słabości. Zaraz każda taka sytuacja będzie mi wytknięta. 

13 byłem u fryzjera i mam bardzo dobry humor z tego powodu. Właściwie to chciałem mieć trochę dłuższe te włosy, no ale zrobiłem to z powodów czysto praktycznych. Jakoś tak lepiej czuję się w któtdszych włosach, sam nie wiem czemu. Może dlatego, że nie muszę ich godzinę ukłdać każdego poranka?

Zróbcie sobie Enneagram. Wiecie, w tych Internetach krążą różne psychotesty, bardziej lub mniej wiarygodne, darmowe lub płatne, ale Enneagram jest najbardziej szczegółowy, jeśli robi się go naprawdę szczerze. Można się często zdziwić, jak wiele informacji o nas samych możemy znaleźć na tej stronie. Opisy są dokładne i szczegółowe. Właśnie z tego psychotestu pochodzi mój nick - według Enneagramu jestem Indywidualistą Obserwatorem, inaczej nazywanym tam "Włóczęgą". To określenie jednak niespecjalnie przypadło mi do gustu i nie wolę go nie stosować :D Ale zabawę polecam. Nie żeby poznać siebie, bo do tego są inne rzeczy potrzebne, nie żeby dowiedzieć się czegoś nowego, nie żeby zacząć tak żyć, ale żeby uzmysłowić sobie pewne rzeczy. Bo czasami nie zdajemy sobie sprawy z niektórych faktów z naszego życia, które ujawnia nam opis w Enneagramie. Linka nie podam. Szukajcie w Internetach ^_^ 

Kolejny termin egzaminu na prawo jazdy umówiony. Mówcie co chcecie, ale to jest najgorsza rzecz na świecie. Nie nadaję się do jakichkolwiek manualnych zajęć! Mam problem z zawiązaniem sznurowadeł, piłki nie potrafię kopnąć, a do dopiero jeździć samochodem! No, ale zdam to, tak myślę. W końcu każdy się nauczy, nawet ja.

Chyba coś za bardzo się rozpisuję tu. Będę to musiał jakoś organizacyjnie ogarnąć, bo w moim pierwotnym zamyśle notka z tej kategorii miała pojawiać się średnio raz w tygodniu. Wiadomo, że w ciągu dwóch dni niewiele się w życiu człowieka może wydarzyć... No, ale to się pewnie unormuje później. Wiadomo, blog jest nowy, więc na razie mało o mnie wiadomo. Potem już będzie jasne kim jestem i nie będę musiał tak często dodawać notek z tej kategorii. Ogólnie, miałem już plany, żeby wyodrębnić te notki z przemyśleniami od tych z bieżącymi sprawami, ale zobaczę jeszcze :P

Powiedziałbym papatki i pozdrowionka, ale po opisywaniu jazdy samochodem nie mam już jakoś nastroju. Zamiast tego powiem może zwyczajne "Na razie!" albo "Cześć!".
Chociaż w sumie, to ucieknę bez pożegnania. Róbta co chceta! :D

wtorek, 11 listopada 2014

Co nowego? - Trudne początki

To nie jest takie proste w sumie, tak z dnia na dzień zacząć pisać bloga. Niby piszesz co chcesz, ale tak właściwie nie możesz. Musisz myśleć na tym, żeby bzdur nie wypisywać, żeby się podobało komuś, żeby nie robić podstawowych błędów :D

Pomyślałem, że to dobry pomysł, żeby wprowadzić jakiś stały punkt programu tutaj i że to jest odpowiednia chwila na publikację pierwszego z nich. 

Dziękujemy Ci Polsko, że jesteś niepodległa i że dzięki tobie mamy długi weekend! Chociaż w sumie już niedługo koniec tego dobrego i będzie trzeba pakować się do szkoły. Własnie, chodzę do szkoły z internatem, ale bez Internetu (o zgrozo!) dlatego do szkoły zawsze jeżdżę dzień wcześniej. Niedługo mam próbną maturę z polskiego i matematyki i mój problem polega na tym, że nie wiem kiedy i mama ma do mnie pretensje o to. No i trudno, ja nie przejmuję się maturą. Oczywiście chcę ją dobrze napisać, chcę żeby mi dobrze poszło, ale uważam, że ciągłe denerwowanie się, wkuwanie, powtarzanie i zapamiętywanie to zła droga. To i tak na niewiele się przyda i tylko niepotrzebnie się człowiek zestresuje pierdołami. 

Niedługo w kinach będzie "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii", więc trzeba przypomnieć sobie poprzednią część, żeby potem ogarniać, jak będę oglądał tego nowego Hobbita. Jakby reżyser tak bardzo nie pozmieniał, to nie trzeba by było, ale tak po roku od premiery stwierdzam, że wyszło mu to na dobre. Film to nie jest przecież wierne odzwierciedlenie książki i nawet podoba mi się, że wprowadzono do niego nowe wątki i postacie, bo dzięki temu pokazuje coś więcej niż to, co można przeczytać w książce. I chociaż na przykład obecność postaci Tauriel nawet przez myśl nie przeszła Tolkienowi, to znakomicie wpasowuje się ona do filmu czyniąc go bardziej wiarygodnym (jeśli możemy w ogóle mówić o wiarygodności w tego typu filmach).

Nudzę się trochę. Wkrótce święta, więc trzeba będzie kupować jakieś prezenty. Lubię wymyślać jakie prezenty dam ludziom, bo dawanie kasy jest beznadziejne. To pójście na kompletną łatwiznę, zero kreatywności. A prezent trzeba dokładnie przemyśleć, żeby był niepowtarzalny i wyjątkowy, żeby zapadł w pamięć na długo. Teraz jest na to najwyższa pora, w sklepach już pojawiły się pierwsze świąteczne dekoracje, niedługo zostaniemy tym wprost zasypani, a co za tym idzie - masa ludzi wylegnie na ulice i wykupi ze sklepów wszystko, zapychając szczelnie kolejki do wszystkich otwartych kas. Dlatego zabieram się za to już teraz, póki się jeszcze da...

No, to by było tyle na dziś. Zadziwiająco lekko pisze się notki na bloga. Wystarczy wymyślić, o czym chce się pisać i reszta już sama jakoś idzie.

Papatki i pozdrowionka :P

Heja wszystkim!

Hejka wszystkim.

Zastanawiacie się pewnie skąd nazwa Indywidualny Obserwator. Otóż sprawa jest prosta. Jest to opis typu mojej osobowości według Enneagramu. Kim jestem? Osiemnastolatkiem, który zachowuje się jakby był dzieckiem, synem despotycznych i zaborczych rodziców z którymi praktycznie nie rozmawiam, namiętnym graczem w simsy i pożeraczem słodyczy. To tak w skrócie. Nie chcę przedłużać, bo to chyba nie ma sensu, żeby pierdzielić jakieś głupoty, że będę pisywał codziennie, itp. Nie, nie będę pisał codziennie. Raz w tygodniu, może dwa, jeśli będę miał ochotę. To nie będzie miejsce, w którym dowiecie się czegoś nowego o świecie, czegoś mądrego. Tu będziecie mogli jedynie spędzić czas, czytając to, co mam wam do powiedzenia. Postaram się nie zanudzać. 

Pozdrawiam Was wszystkich, chociaż jeszcze pewnie nikogo tu nie ma, to i tak was pozdrawiam :D