niedziela, 23 listopada 2014

Co nowego? - Egzamin

Już jutro kolejny egzamin na prawo jazdy, który po raz kolejny mam nadzieję zdać. Ta sytuacja powili zaczyna wykańczać mnie psychicznie, zabijać od środka. I tu nie chodzi o to, że nie mogę zdać i się stresuję (chociaż w sumie też), ale o to, że ja naprawdę nienawidzę jeździć samochodem! To jest dla mnie gorsze niż piłka nożna, a naprawdę nie lubię sportu.

Jestem kaleką pod tym względem, tak mogę śmiało to powiedzieć, po prostu się nie nadaję. To rodzice chcieli, bo niby każdy musi mieć, bez tego jest się nikim. To im najbardziej zależało, żebym to prawko zrobił. Nikt nie pytał się mnie, czy ja czuję się na siłach by jeździć - masz zrobić i tyle. Najbardziej żałuję tej chwili, kiedy im uległem. Gdyby nie to, teraz miałbym jeden problem z głowy. 

A teraz przerwać już nie można. To by oznaczało, że po prostu wyrzuciłem te kilka tysięcy wydane na kurs i egzaminy, a tego nie chcę. Może za którymś razem zdam, ale wątpię. Pewnie będę się z tym jeszcze męczył, dopóki nie zbankrutuję. Nie wiem już co robić. Staram się to wszystko jakoś rozwlec w czasie, odpędzić dalej to, co nieuniknione, ale nie wiem, czy to dobry sposób, bo to się może wlec za mną w nieskończoność. 

Wiem, że kiedyś się poddam. Po prostu się poddam. Pomęczę, wytracę kasę i poddam. Najchętniej poddałbym się teraz, ale wtedy już do końca życia pozostanie żal. Prawo jazdy jest największym bagnem, w jakim może znaleźć się człowiek, tym bardziej człowiek mający takich rodziców jak ja. Jeśli nie czujesz się, by zostać kierowcą, naprawdę kilka razy zastanów się, czy warto jest skazywać siebie na takie piekło tylko po to, by zadowolić innych. Nie życzę nikomu tej męki. 

Na kolejny egzamin umówię się 15 grudnia i 7 stycznia na kolejny (robię sobie taki terminarz w przód, bo pewnie i tak nie zdam). Za każdym razem będę próbował zrezygnować. Może już jutro się uwolnię i dam sobie spokój? (albo zdam, w co nie wierzę) Napiszę jutro w komentarzu, jeśli zdam, bo jeśli nie, to będę w zbyt podłym nastroju, żeby cokolwiek pisać. Pozdrawiam. Trzymajcie się ciepło! :)

7 komentarzy:

  1. http://oliwia-brzezinska.blogspot.com/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, miałem napisać co i jak, więc piszę :D
    ZDAŁEM! Nie wiem, jak do tego doszło, ale zdałem, kurczę, zdałem!
    Przepraszam, że wczoraj tak marudziłem, ale było mi to potrzebne, żeby rozładować emocje. Teraz wszystko jest już dobrze :)
    Pozdrawiam :P

    OdpowiedzUsuń
  3. I widzisz udało się! Powiem tylko że wszyscy wielcy kierowcy Formuły 1 uczyli się na błędach. Mam nadzieje że ta historia nauczyła cię wierzyć w siebie. Nie możesz zakładać z góry że ci się nie uda. Gdyby Hamilton odpuścił sobie walkę z Rosbergiem od połowy sezonu i założył że przegra to nie miałby teraz mistrzostwa ;)

    http://take-a-pencil-and-draw-a-f1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie znoszę jeździć dlatego zawsze tłumaczę się mówiąc '' potrafię jeździć, ale nie potrafię skręcać'' takim sposobem mam spokój i nikt mi kluczyków dać nie chce :D a nawet zauważyłam, że je przede mną chowają:D

    zapraszam : www.tynka18.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też pewnie niedługo zapiszę się na kurs, bo rodzice już nalegają. Też uważają, że każdy musi mieć prawo jazdy. Boję się, najbardziej tego, że nie zdam za pierwszym razem i potem będą ciągle mi dogadywać z tego powodu (u mnie w rodzinie KAŻDY zdał za pierwszym podejściem). Serdecznie gratuluję zdanego egzaminu i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za miłe słowa :) Mi też od miesiąca dogadywali, że nie zdałem za pierwszym razem :P Chociaż kierowcą Formuły 1 pewnie nie zostanę, to jeździć będę. Jeszcze niedawno mówiłem sobie, że jak już zdam, to nigdy więcej nie wsiądę za kółko. Teraz coraz bardziej mam ochotę :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia :) Daj znac jak ci poszlo :D

    kasia-kate1.blogspot.com

    obserwujemy ?

    OdpowiedzUsuń