wtorek, 11 listopada 2014

Co nowego? - Trudne początki

To nie jest takie proste w sumie, tak z dnia na dzień zacząć pisać bloga. Niby piszesz co chcesz, ale tak właściwie nie możesz. Musisz myśleć na tym, żeby bzdur nie wypisywać, żeby się podobało komuś, żeby nie robić podstawowych błędów :D

Pomyślałem, że to dobry pomysł, żeby wprowadzić jakiś stały punkt programu tutaj i że to jest odpowiednia chwila na publikację pierwszego z nich. 

Dziękujemy Ci Polsko, że jesteś niepodległa i że dzięki tobie mamy długi weekend! Chociaż w sumie już niedługo koniec tego dobrego i będzie trzeba pakować się do szkoły. Własnie, chodzę do szkoły z internatem, ale bez Internetu (o zgrozo!) dlatego do szkoły zawsze jeżdżę dzień wcześniej. Niedługo mam próbną maturę z polskiego i matematyki i mój problem polega na tym, że nie wiem kiedy i mama ma do mnie pretensje o to. No i trudno, ja nie przejmuję się maturą. Oczywiście chcę ją dobrze napisać, chcę żeby mi dobrze poszło, ale uważam, że ciągłe denerwowanie się, wkuwanie, powtarzanie i zapamiętywanie to zła droga. To i tak na niewiele się przyda i tylko niepotrzebnie się człowiek zestresuje pierdołami. 

Niedługo w kinach będzie "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii", więc trzeba przypomnieć sobie poprzednią część, żeby potem ogarniać, jak będę oglądał tego nowego Hobbita. Jakby reżyser tak bardzo nie pozmieniał, to nie trzeba by było, ale tak po roku od premiery stwierdzam, że wyszło mu to na dobre. Film to nie jest przecież wierne odzwierciedlenie książki i nawet podoba mi się, że wprowadzono do niego nowe wątki i postacie, bo dzięki temu pokazuje coś więcej niż to, co można przeczytać w książce. I chociaż na przykład obecność postaci Tauriel nawet przez myśl nie przeszła Tolkienowi, to znakomicie wpasowuje się ona do filmu czyniąc go bardziej wiarygodnym (jeśli możemy w ogóle mówić o wiarygodności w tego typu filmach).

Nudzę się trochę. Wkrótce święta, więc trzeba będzie kupować jakieś prezenty. Lubię wymyślać jakie prezenty dam ludziom, bo dawanie kasy jest beznadziejne. To pójście na kompletną łatwiznę, zero kreatywności. A prezent trzeba dokładnie przemyśleć, żeby był niepowtarzalny i wyjątkowy, żeby zapadł w pamięć na długo. Teraz jest na to najwyższa pora, w sklepach już pojawiły się pierwsze świąteczne dekoracje, niedługo zostaniemy tym wprost zasypani, a co za tym idzie - masa ludzi wylegnie na ulice i wykupi ze sklepów wszystko, zapychając szczelnie kolejki do wszystkich otwartych kas. Dlatego zabieram się za to już teraz, póki się jeszcze da...

No, to by było tyle na dziś. Zadziwiająco lekko pisze się notki na bloga. Wystarczy wymyślić, o czym chce się pisać i reszta już sama jakoś idzie.

Papatki i pozdrowionka :P

4 komentarze:

  1. Taki lekki styl zdecydowanie mi nie pasuje do twojej osoby, co to to nie :D
    Święta... o zgrozo... jak ja nie znoszę tej komerchy :c

    OdpowiedzUsuń
  2. A no właśnie, na Hobbita trzeba się wybrać ;) Co do kupowania prezentów, no najgorzej jest dać coś komuś kiedy się z tą osobą zbyt dobrych kontaktów nie ma... Ale już trzeba zacząć coś nad tym myśleć ;)
    pusta-szklanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale wiesz, jak się z kimś nie ma kontaktów, to się raczej mu prezentu nie daje :D Znacznie gorsze są moim zdaniem osoby co do których nie wiadomo co jest im potrzebne i czego chcą tak właściwie :P

      Usuń