piątek, 14 listopada 2014

Polecam #1 - Dziewczyna w czerwonej pelerynie

Oglądam dużo filmów i myślę, że to jest ważne, żeby właśnie tak swój wolny czas spędzać. Profesjonalnym recenzentem nie jestem i chyba nigdy nie będę, ale postaram się przynajmniej coś Wam napisać :)

Dziewczyna w czerwonej pelerynie 

Dziewczyna w czerwonej pelerynie (2011)

Po ten film sięgnąłem ze względu na soundtrack. Utwór spodobał mi się, więc dowiedziałem się, z jakiego jest filmu. Nie czekałem zbyt długo, tylko postanowiłem go od razu obejrzeć. Nie zawiodłem się. 

Czerwony Kapturek - tak się nastawiałem. Na początku starałem się odnaleźć w ogólnej sytuacji tego filmu, szukałem odniesień do jakże znanej nam wszystkim historii. Z literackiego pierwowzoru pozostała jedyni tytułowa peleryna, babcia no i wilk oczywiście. Od początku było jednak wiadomo, że nie będzie to zwyczajna adaptacja.

Wioska, w której mieszka Valerie, główna bohaterka grana przez śliczną Amandę Seyfierd jest w wielkim niebezpieczeństwie. Straszny wilkołak ponownie zaczyna grozić jej mieszkańcom. Przestraszeni mieszkańcy wzywają na pomoc Ojca Salomona (Gary Oldman) - człowieka, który na pewno sobie z nim poradzi. Jego działania jednak aż za bardzo przypominają średniowieczną inkwizycję, by można było go polubić chociaż trochę. Oskarża Valerie o czary tylko dlatego że łączy ją z wilkołakiem niesamowita więź. 

Nie wiem, do jakiej kategorii zaliczyć powinienem ten film. Fantasy? Horror? A może romans? Zresztą Valerie ma nie jednego adoratora. Nie mogę tego jednoznacznie określić. W każdym razie jego klimat jest niepowtarzalny i z całą znacznie bardziej nieprzewidywalny niż znana nam wszystkim historia. Sprawdźcie sami, czy uda Wam się odgadnąć, kto jest wilkołakiem :D

Na koniec dorzucam ten soundtrack. Może urzeknie i Was?


6 komentarzy:

  1. Świetny post :) oczywiście obserwuję :)

    Zapraszam :
    www.tynka18.blogspot.com
    oraz do polubienia Mojego fanpage na facebook :
    https://www.facebook.com/tynka18.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  2. Do wilkołaka mi się podobało. (y) No kurde, czy one muszą być we wszystkim? :O No, ale nie no - zapowiada się ciekawie i moze chociażby dlatego obejrzę. Może w końcu przekonam się do wilkołaków. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, wydaje mi się, że tutaj zachowano akurat tę pierwotną konwencję, że wilkołak jest tu negatywną postacią, a nie skupiamy się na jego psychice, itp. więc myślę, że pod tym względem to aż tak źle nie będzie.

      Usuń
  3. Może w weekend obejrzę sobie ten film, wydaje się całkiem ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Potwierdzam, "Dziewczyna w czerwonej pelerynie" ma w sobie nasamowity klimat i nie nudzi, a przeraża w niektórych momentach. Ogladając to sama, w nocy, przyznam szczerze, że czasami bałam się tego, co za chwilę się wydarzy. Super budowane napięcie i idealnie wpasowujące się w moje gusta: mroczne, tajemnicze i ze smakiem. Czegóż chcieć wiecej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omg, to przecież mój czwarty post na blogu, pierwsza recenzja! Jeszcze kuleje, jak widać, ale film jak najbardziej prześwietny! Fajnie, że jeszcze ktoś do tych starych postów wraca!

      Usuń