poniedziałek, 29 grudnia 2014

Gadanie #2 - Zasady

Społeczeństwo, w którym żyjemy nieustannie narzuca nam zasady: od prawa międzynarodowego począwszy, na regulaminie korzystania z pracowni komputerowej w szkole skończywszy. Może się wydawać, że te reguły są po to, żeby nas zniewolić i ograniczyć, ale prawda jest taka, że mają nie dopuścić, byśmy zrobili krzywdę sobie lub innym. Na przykład takie ograniczenia prędkości na drodze. Czasami jednak niektóre zakazy są bezpodstawne, zależne od zachcianek przełożonego. Takie "zasady" nie służą niczemu dobremu.

Takich reguł, które moim zdaniem naruszają moją wolność osobistą, nie przestrzegam. Mało tego, umyślnie takie zasady łamię, bądź ignoruję je, aby coś sobie udowodnić oraz żeby pokazać światu, że człowiek nie będzie niczyim niewolnikiem. Zakazany owoc smakuje najlepiej. Przekonuję się o tym na własnej skórze za każdym razem, kiedy przeskakuję przez płot do ogrodów zakazanych tylko dlatego, że niektóre osoby były tam widziane z papierosami. Ja tam niczego takiego nie robiłem. Do ogrodów chodziłem normalnie, przez bramkę. Jednakże teraz, kiedy ona jest zamknięta, daje to znacznie więcej przyjemności. 

Zasady nie są po to, żeby je łamać, ale jeśli zamkną Wam ulubione miejsce spacerów tylko dlatego, że ktoś tam nabroił, to nie wahaj się i skacz przez płot! Oczywiście licz się z konsekwencjami. Ten, kto takie bzdurne zakazy wydaje, często może być dość negatywnie nastawiony, jak Cię w takim miejscu przyłapie. Cóż pozostaje mi Wam poradzić? Bądźcie sprytni i nie dajcie się złapać!

A jakie jest wasze zdanie na temat zasad i reguł? Wiernie przestrzegacie, czy niegrzecznie łamiecie? A może tak jak ja, stosujecie się do nie wszystkich z nich? Piszcie w komentarzach. Koniecznie napiszcie też, czy lubicie dreszczyk emocji związany z odwiedzaniem zakazanych miejsc i czy udało Wam się wymknąć z nich niepostrzeżenie!

piątek, 26 grudnia 2014

Polecam #6 - Królewna Śnieżka i Łowca


Film raczej z tych mroczniejszych, ale w końcu czego możemy spodziewać się po Kristen Stewart? W każdym razie nie jest to romans, co się chwali (ten wątek miłosno-erotyczny dają już wszędzie gdzie się da!). Nie mniej jednak, Kristen w roli Śnieżki nie porzuciła swojej wiecznie naburmuszonej miny niczym skrzywdzona dziewczynka.

Wiadomo dlaczego plakat na pierwszym planie przedstawia złą królową. Charlize Theron sprawdziła się w tej roli znakomicie. Nie wyobrażam sobie nikogo innego na jej miejscu. Sceny z udziałem królowej Ravenny są patetyczne, epickie i złowieszcze, czyli takie jak lubię. Nadają charakter temu filmowi. Może i mam spaczone pojęcie o życiu, ale lubię negatywnych bohaterów (no, chyba, że przez 9 tomów gnębią głównego bohatera - taka aluzyjka do Miecza Prawdy)

Lubię, kiedy znane wszystkim historie opowiada się na nowo. Podoba mi się, gdy znaną wszystkim fabułę rozwija się, poszerza, osadza w bardziej realistycznym środowisku (tak, wychodzi na to, że fantasy może być realistyczne - tworzę nową teorię literatury!) i obserwuje z zupełnie innej perspektywy. To taki powrót do dzieciństwa, ale nie do końca właściwie.

Myśląc "Królewna Śnieżka" nastawiałem się na cukierkową adaptację. Ujrzałem wspaniały film pełen epickich scen bitewnych, spisków, zdrad, knowań i magii, potężnej i złowieszczej magii (znów królowa). Fabuły nikomu opisywać nie muszę. Wszyscy przecież wiemy, jak zakończy się ta historia. Piękny film na nudny, świąteczny wieczór.

Muzyka bardzo mi się podoba, jak zawsze. Zresztą, posłuchajcie sami!


czwartek, 25 grudnia 2014

Gadanie #1 - Bezsennie o śnie

Hej, ruszam z nową serią, która będzie pojawiała się, kiedy będę miał coś (nie)mądrego do powiedzenia. Dzisiaj trochę o spaniu, śnieniu, godzinach snu i kwestiach z tym związanych. Nie chcę tu streszczać Wikipedii, pisząc o fazach snu, ile kto potrzebuje snu, itp. bo to nie ma sensu. Lepiej zrobię, jak opiszę trochę moich własnych doświadczeń. 

Jak byłem mały, to pójście spać zawsze było moją zmorą. Praktycznie przez całe dzieciństwo i podstawówkę nie mogłem zasnąć. Przez wiele godzin leżałem w łóżku, obracając się z boku na bok, ale nie wychodziło. W gimnazjum próbowałem różnych rozwiązań, bo naczytałem się o fazach snu: wstawania bardzo wcześnie rano, około 5, spania 6 godzin, robienia drzemek w ciągu dnia.

Teraz, będąc już w klasie maturalnej sen ponownie stał się dla mnie problemem. Tak jak kiedyś nie mogłem spać, tak teraz jestem w stanie zasnąć wszędzie - głównie na lekcjach i w kościele. Ogólnie staram się chodzić spać około północy, bo wydaje mi się to odpowiednią porą, a wstawać muszę dość wcześnie (około 7.30 jak mam na 8.00 do szkoły, bo lekcje mam dwa piętra niżej :D). 

Teraz, jak rozpoczęła się przerwa świąteczna, to przez trzy dni przed świętami chodziliśmy na roraty. Musiałem wstawać o 6 rano, spałem krótko, byłem strasznie zmęczony (zasypiałem w kościele). I w tedy coś się w mojej głowie pozmieniało. Godzina 23.00 zaczęła mi się wydawać bardzo późna, tak jak niegdyś 24.00. Mój zegar biologiczny przestawił się o godzinę. 

W tej chwili też jestem niewyspany. Położyłem się dość późno, wstałem wcześnie (znów przysypiałem w kościele) i najchętniej położyłbym się teraz spać. Ale w sumie, szkoda mi czasu na spanie. Jak pomyślę sobie, że miałbym non stop spać, to mam dość smutne perspektywy na życie. Wolę nie spać, tak bardzo chciałbym móc wstawać wypoczętym o 6 rano, kłaść się spać po północy i nie przysypiać wszędzie. 

Muszę w końcu dojść do jakiegoś konsensusu w tej kwestii. Może powinienem zacząć pić kawę (nigdy nie piłem kawy w życiu), żeby dzięki niej nie musieć tyle spać? A może to wszystko jest spowodowane stresem i szybkim tempem życia? (dodam, że energii, żeby gdzieś chodzić czy coś to też nie mam) A może to wszystko przez porę roku? Przecież wiadomo, że zimą, kiedy robi się szybko ciemno nasz organizm potrzebuje więcej snu. Napiszcie mi, jakie Wy macie przeżycia związane ze snem. Śpicie długo czy krótko? Jesteście "nocnymi Markami" czy "rannymi ptaszkami"? No i w końcu, czy budzicie się wypoczęci?

Piszcie, czy podobają Wam się moje wypowiedzi w tym stylu - na jeden konkretny temat, bardziej lub mniej mądre. Jeśli będziecie za, to pojawi się takich rozmyślań więcej. Jutro coś Wam polecę :) Pozdrawiam Was serdecznie!

niedziela, 21 grudnia 2014

TAG #3 - Liebster Blog Award

Niedawno zostałem aż dwukrotnie nominowany do wzięcia udziału z zabawie Liebster Blog Award. Blogi, które mnie nominowały to: elkaja.blogspot.com oraz this-is-paranormal.blogspot.com  Prowadzącym te blogi bardzo dziękuję za nominację i zabieram się do roboty. 

Zasady, które zamieszczają wszyscy: ,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.” 


Pytania i odpowiedzi:


1. Jeśli byłbyś zwierzęciem to jakim?
> Myślę, że mógłby to być kot ale tylko w starożytnym Egipcie, bo tam kotom oddawano cześć boską :D No a poza tym, one są niezależne i wgl. 

2. Jaki jest najpiękniejszy komplement, który chciałbyś usłyszeć? 
> 'Nie zmieniaj się', 'bądź taki, jaki jesteś' albo coś w tym rodzaju.

3. Z jakiej rzeczy w żadnym wypadku nie jesteś w stanie zrezygnować?
> Z bólem stwierdzam, że z plotkowania. No, ale taki już jestem

4. Jakie miejsce na całej ziemi chciałbyś odwiedzić?
> Nową Zelandię ^^

5. Jak wyglądałby Twój idealny dzień?
> Z przyjaciółmi w jakimś fajnym miejscu. Chociaż to się kłóci a aspołecznością moją, to tak właśnie jest. 

6. Jakie jest twoje największe marzenie?
> Zostać światowej sławy pisarzem fantasy jak Terry Goodkind :)

7. Jaki jeden przedmiot wziąłbyś na bezludną wyspę?
> Wiadro z internetami 

8. Czego najbardziej nie lubisz robić?
> Pracy w ogrodzie (koszenie trawnika, grabienie liści, itp. - TORTURA!)

9. Co chciałbyś robić w przyszłości?
> Tak szczerze czy rozsądnie? :D No dobra, tak właściwie to najchętniej bym nic nie robił, ewentualnie pisałbym te swoje książki fantasy.

10. Kto jest twoim idolem? W jaki sposób Cię inspiruje?
> Nie jest to idol powszechnym tego słowa znaczeniu, ale chyba oddaje sens. Jest to pewien ksiądz, nie podam jego nazwiska, ale bardzo jestem zafascynowany jego osobą. Inspiruje mnie on do tego by myśleć. Żeby nie wierzyć w coś na ślepo, tylko myśleć.

11. Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłeś?
> Wsiadłem do niewłaściwego pociągu. Najpierw uciekłem do ostatniego wagonu przed konduktorem, a na stacji wysiadłem, przebiegłem na początek i wsiadłem ponownie :P

12. Czy masz znak zodiaku? Jeśli tak to jaki?
> Jestem z marca, więc mój znak zodiaku to ryby. 

13. Myślisz, że twoje posty ciekawią innych?
> Mam taką nadzieję :D

14. Czy korzystałeś/korzystałaś z miejskiej toalety?
> Czasami bywałem zmuszony, chociaż na ogół udaje mi się wytrzymać.

15. Co robisz w nocy?
> Może to wydaje się patologią w dzisiejszych czasach, ale śpię (a przynajmniej staram się)

16. Co jeśli majonez to ketchup, a ketchup to majonez?
> To wina Tuska, na pewno.

17. Czy chciałbyś, aby w Polsce zalegalizowano marihuanę?
> Nie zależy mi na tym, bo nigdy nie miałem do czynienia z marihuaną, ale jeśli ludzie i tak palą, to niech już jest legalna, bo przynajmniej siedzieć za to nie pójdą.

18. Masz ulubionego piosenkarza/zespół?
> Słucham wielu artystów, ale na prowadzenie wysuwa się zdecydowanie Enya.

19. Uważasz, że wyróżniasz się spośród innych? Jeśli tak, to dlaczego?
> Każdy się czymś wyróżnia. Ja jestem dziwny w szerokim tego słowa znaczeniu.

20. Czy chciałbyś/chciałabyś zintegrować się z innymi bloggerami/ czytelnikami? Nawiązać kontakt, np. przez Facebooka czy konferencje na skype?
> Myślę, że byłby to dobry pomysł, mimo że prowadzę bloga anonimowo.

21. Czy masz jakiegoś idola, którego obsesyjnie kochasz?
> Nie, no bez przesady. Nigdy nie jest się wolnym, jeśli się kogoś obsesyjnie kocha. 

22. Jesteś od czegoś uzależniony? Jeśli tak, to od czego?
> Chyba tylko od zakupów i Internetu.

Blogi, które nominuję:



Z góry przepraszam za nominowanie kogoś, kto nie chciał, albo już był nominowany. Mogłem to po prostu przeoczyć. 

Pytania dla Was:


1. Jakie jest Twoje największe marzenie? 
2. Czego boisz się najbardziej na świecie?
3. Jakiej cechy nienawidzisz u innych? Dlaczego?
4. Jakie książki najchętniej czytasz? (gatunek + przykład)
5. Jak widzisz siebie za 10 lat?
6. Czego w swoim życiu żałujesz?
7. Za kogo uważają Ciebie inni ludzie? Jakie krążą opinie i plotki o Tobie?
8. W jakim kraju zamieszkałabyś najchętniej? Dlaczego?
9. Jak radzisz sobie w sytuacjach stresowych?
10. Czy byłaś kiedyś w sytuacji zagrożenia życia? Jeśli tak, opisz w jaki sposób udało Ci się przeżyć.
11. Dlaczego założyłaś bloga i skąd czerpiesz inspirację do pisania postów?

sobota, 20 grudnia 2014

Co nowego? - Szalony weekend

Na początku spieszę z przeprosinami. Zaniedbałem Was trochę, wasze blogi, czytanie, komentowanie, zostałem dwukrotnie nominowany do "Liebster Blog Award" i jeszcze nic nie zrobiłem w tej kwestii, ale obiecuję, że wkrótce nadrobię. Poza tym, nie polecałem nic w tym tygodniu, ale to za chwilę wyjaśnię.

Ten tydzień był taki jak wszystkie inne (no, chyba że brać pod uwagę próbne matury) aż do piątku, kiedy to miałem szkolną wigilię. Masa życzeń szczerych i fałszywych. No bo jak można składać życzenia komuś, kogo widuje się przelotnie na korytarzu i praktycznie nie zna się tej osoby? Tego właśnie nie lubię w tych świętach, że wszystko zawsze pięknie, cacy, a nawet nie znamy osób, którym składamy życzenia i wypowiadamy standardową wiązankę.

Ale to nie koniec piątkowych atrakcji. W katedrze w Pelplinie odbył się koncert Polpharmy, który wszyscy będziecie mogli obejrzeć w wigilię, na antenie TVP 2 o godzinie 17.00, na którym byłem i miałem nawet miejsce siedzące w głównej nawie (nic nie widziałem, ale przynajmniej słyszałem). Wcześniej przed koncertem byłem nawet na próbach takich gwiazd jak Marek Piekarczyk i Maria Sadowska. Po wszystkim odbył się uroczysty bankiet na który mógłbym się nawet wkręcić, aby połamać się opłatkiem z Grażyną Torbicką albo Marcinem Prokopem, ale nie zrobiłem tego z wyżej wymienionych powodów. Ogólnie nie zamierzałem nawet wkręcać się na bankiet. Nie lubię takich imprez, gdzie czułbym się tylko onieśmielony i nie wiedziałbym jak należy się zachować. Piątek w każdym razie upłynął bardzo przyjemnie i mimo, że nie odegrałem w całym przedsięwzięciu żadnej roli, to poczułem się wyjątkowy. 

Dziś natomiast spędziłem dzień w Sopocie - dla mnie to tylko godzinka drogi pociągiem, ale i tak przedsięwzięcie życia biorąc pod uwagę moją aspołeczność. Spędziłem 3 godzinki w aquaparku, byłem na molo, zrobiłem drobne zakupy i wpadłem też do Galerii Bałtyckiej. Wróciłem pociągiem do szkoły i w końcu mogłem wyruszyć do domu po ostatnim szkolnym tygodniu tego roku. Wszystko byłoby super, wspaniale spędzony przedświąteczny czas, gdyby nie jeden mały, druzgoczący szkopuł. 

Straciłem portfel. Nie powiem, że zgubiłem albo skradziono mi go, bo sam nie wiem. Po przesiadce do innego pociągu po prostu stwierdziłem, że go nie mam wraz z dowodem osobistym, prawem jazdy, legitymacją szkolną i około 500 zł (szykowałem się na zakupy przecież, ale nic konkretnego nie kupiłem). Teraz siedzę sobie w domu i boję się mamie powiedzieć, bo ona tylko oliwy do ognia doleje (mamy nieprzyjemne stosunki). Pozostaje mi na razie czekać, może są na świecie jeszcze życzliwi ludzie i odeślą portfel z dokumentami, jak go znajdą, może na fejsie napiszą. Potem trzeba będzie już powiedzieć, bo się nie wykręcę... 

Eh... Wesołych Świąt, no! (nie nadużywam przypadkiem nawiasów?)


sobota, 13 grudnia 2014

Polecam #5 - Rytuał


Przez ten wczorajszy wiersz wszystko się opóźniło, ale na szczęście tylko o jeden dzień :D W każdym razie, daję ten post teraz. Film oglądałem w czwartek wieczorem w ramach lekcji religii (uroki szkoły z internatem). Klasyk z gatunku - horror o opętaniu i egzorcyzmach. Nie przestraszył mnie, ale tym się nie przejmujcie, bo ja ogólnie nie boję się horrorów :P Trzymał jedna w napięciu aż do samego końca, delikatnie dawkując wrażenia i emocje przez całą długość filmu, co jest dla niego wielkim plusem. 

Głównym bohaterem filmu jest Michael, wątpiący diakon, który wybrał się do Rzymu, aby zostać egzorcystą. Tam uczestniczy w tych rytuałach współpracując z Ojcem Lucasem. Podczas swojej pracy spotyka się różnymi ludźmi, borykającymi się ze straszliwą męką, jaką jest opętanie. Michael jednak nie wierzy (po co pchał się do seminarium?) i to może zacząć stanowić niemały problem. 

"Rytuał" to nie jest film dla każdego. Nie wiem ile jest w nim prawdy, a ile fikcji, ale jedno jest pewne - sprawia wrażenie bardzo prawdopodobnego i może właśnie to jest w nim najbardziej przerażające? Świadomość, że podobny los może spotkać każdego z nas. Zresztą, sami się przekonajcie :D 

No i tradycyjnie soundtrack. Nawet mi się podoba, chociaż podczas oglądania filmu nie za bardzo skupiłem się na muzyce - wysłuchałem go później i przypadł mi do gustu :) Pozdrawiam.




piątek, 12 grudnia 2014

POEZJA #1

No Hey :D Mieliśmy wczoraj małą rocznicę - miesiąc istnienia bloga, więc mam coś specjalnego na dziś :P Piszę sobie wiersze już jakiś czas, ale kiedyś to raczej rzadko je publikowałem. Pomyślałem, że ten blog mógłby być ku temu okazją, bo jest w końcu anonimowy i nie muszę się aż tak bardzo przejmować. Nie wiem, czy powinienem ten wiersz jakoś interpretować, może tylko trochę.

Wiersz nie jest adresowany do nikogo konkretnego, chociaż wszystko może ku temu wskazywać. Napisałem go prawie rok temu i chyba mogę powiedzieć, że odzwierciedla on moje emocje z tamtych czasów. No, przechodzę do sedna sprawy :P

Naucz mnie kochać

Naucz mnie kochać.
Co muszę czuć, by mieć pewność że to właśnie miłość. 
Co mam robić, by być rzeczywistym, 
by nie pokazywać po sobie, że nic nie czuję.

Naucz mnie pokochać na nowo.
Jak najszybciej zanurz mnie w odmęcie szczęścia. 
Daj mi szansę, bym mógł prosić o wybaczenie.
Nie skreślaj mnie, okaż cierpliwość.

Pokaż mi, jak się zakochać. 
Daj radość oczekiwania.
Pozwól mi zacząć wszystko od początku. 
Nie zrażaj się mą obojętnością.

Chociaż jestem bezwzględny, uczyń mnie innym.
Naucz mnie kochać naprawdę.
Nie zważaj na me lodowate serce.
Ono również potrafi czuć.

niedziela, 7 grudnia 2014

TAG #2 - 10 celów na przyszłość

Hej, dzisiaj Ponownie przychodzę do Was z tagiem, tym razem z celami na przyszłość. Cele umieszczam tu chronologicznie, od tych zaplanowanych na najbliższy czas, do tych najodleglejszych. Oczywiście nie piszę tu wszystkiego. Skupiłem się na takich chyba ważnych, tak mi się wydaje.

#1 Poczuć magię świąt - to wydaje się błahe, ale wbrew pozorom jest ważne. Właśnie dzięki magi świąt ja potrafię czuć się naprawdę szczęśliwy. Spędzam dużo czasu przed komputerem, a to jest czas, kiedy potrafię się od tego wyrwać, spędzić go z moimi najbliższymi. Były jednak takie święta w moim życiu, które szybciej się skończyły niż zaczęły. Nie utkwiły mi na długo w pamięci - tamte dni nie różniły się od innych dni roku. Od kilku lat staram się to zmienić. Chcę, by wszystkie święta były wyjątkowe.

#2 Dobrze bawić się w Sylwestra! - jestem aspołeczny i najwyższa pora coś z tym zrobić...

#3 Zrobić remont swojego pokoju - a dokładniej, zmienić piętro. Obecnie mieszkam u góry, mam duży pokój obok sypialni rodziców. Zamieniam go na mniejszy na parterze, ale urządzę go po swojemu (10 lat simsowego doświadczenia nie pójdą na marne) no i będę dalej od rodziców :P

#4 Kupić samochód - jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć i B. Zrobiłem prawo jazdy, to muszę mieć samochód. Nie lubię ciągle brać go od taty. Te jego samochody są jakieś dziwne, takie... cudze :D

#5 Zmodernizować swoją garderobę - to się dzieje u mnie nieustannie, człowiek ciągle się rozwija, zdobywa nowe doświadczenia, zmienia się gust. To, co kiedyś wydawało się cudowne, dziś odpycha i odwrotnie.

#6 Ukończyć liceum z wyróżnieniem - nigdy nie mam świadectwa bez paska, lecz w tym roku może przyjść mi to z niemałym trudem. Uczę się coraz gorzej (mam coraz bardziej wylane na przedmioty, z których matury nie piszę) To będzie moje ostatnie świadectwo szkolne w życiu, więc chcę to zakończyć tak, jak zacząłem.

#7 Zdać maturę - o to się akurat nie boję, bo w miarę dobrze się uczę. Zdam na pewno. Pytanie tylko JAK zdam. Bo 30% nie zadowala mnie w żadnym wypadku.

#8 Dostać się na studia - biologia, ewentualnie medyczna. Jestem jedynakiem, więc podejrzewam, że także jedynym spadkobiercą (jej, jak to bogato brzmi!), a studia robię dla samego faktu studiów, więc pomyślałem, że jeśli już mam studiować, to coś, co lubię. To chyba dobry pomysł.

#9 Nie zaniedbywać przyjaciół z czasów liceum - zaniedbałem przyjaciół z gimnazjum, ale moim licealnym nie odpuszczę. Za bardzo szkoda jest mi tych przyjaźni, żeby kończyć je tylko dlatego, że nasze drogi się rozeszły. Przyjdę na Wasze prymicje! :D

#10 Żyć i umrzeć - nie mam konkretnych planów na okres po studiach. Najpierw zrealizuję to, co wypisałem, dopiero potem zajmę się resztą.

No, to by było na tyle z tych moich planów. Będę Wam pisał jak udaje mi się je realizować. A kiedy skończę studia, zrobię ten tag na nowo. Kurczę, kilka ładnych lat do tego czasu minie, nie wiadomo, czy będziemy żyć, czy nie przyjdzie Armagedon, ktoś nie usunie Internetów albo coś w tym rodzaju :P Do zobaczenia w następnym tagu! Piszcie, czy podobają wam się takie tagi i o czym chcecie następny XD Papa :D

piątek, 5 grudnia 2014

Polecam #4 - Gnijąca panna młoda


Nie wiem, co mnie podkusiło do obejrzenia tego filmu, chyba Tim Burton :D Widziałem już trochę jego genialnych produkcji. Tym razem jak zwykle się nie zawiodłem. Gnijąca panna młoda rzuca zupełnie nowe światło na życie po śmierci. Gdyby nie to, film wydawałby się zbyt mroczny. 

Odniosłem jednak wrażenie, że już bardziej świat żywych przypomina w tym filmie zaświaty niż one same. Nie wiem, czy to niezwykle groteskowe widowisko miało na celu bawić, czy przestraszyć. Wywołać obrzydzenie, zdziwienie czy śmiech. Jestem jednak pewien, że wywołało właśnie to, co miało wywołać. Bo to groteska w końcu! :D

Film jest krótki, trwa nieco ponad godzinę, ale liczne zwroty akcji, niesamowite sytuacje i łamanie podstawowych konwencji sprawiają, że przez długi czas trudno o nim zapomnieć. Muszę to powiedzieć - ryje banię! Jak zresztą wiele innych filmów Burtona i myślę, że spodoba się wam, jeśli lubicie groteskę. 

No, Viktor ma poślubić Victorię (mogli wysilić się na więcej kreatywności) ale niechcący poślubia kogoś innego, nieżywego. Oczywiście stara się to wszystko odkręcić, zobaczcie, jak mu poszło :P Jest to taki romans wśród trupów, dosłownie mówiąc. 

Zapraszam oczywiście na soundtrack. Myślę, że jest nawet dobry. Pozdrawiam :)