sobota, 20 grudnia 2014

Co nowego? - Szalony weekend

Na początku spieszę z przeprosinami. Zaniedbałem Was trochę, wasze blogi, czytanie, komentowanie, zostałem dwukrotnie nominowany do "Liebster Blog Award" i jeszcze nic nie zrobiłem w tej kwestii, ale obiecuję, że wkrótce nadrobię. Poza tym, nie polecałem nic w tym tygodniu, ale to za chwilę wyjaśnię.

Ten tydzień był taki jak wszystkie inne (no, chyba że brać pod uwagę próbne matury) aż do piątku, kiedy to miałem szkolną wigilię. Masa życzeń szczerych i fałszywych. No bo jak można składać życzenia komuś, kogo widuje się przelotnie na korytarzu i praktycznie nie zna się tej osoby? Tego właśnie nie lubię w tych świętach, że wszystko zawsze pięknie, cacy, a nawet nie znamy osób, którym składamy życzenia i wypowiadamy standardową wiązankę.

Ale to nie koniec piątkowych atrakcji. W katedrze w Pelplinie odbył się koncert Polpharmy, który wszyscy będziecie mogli obejrzeć w wigilię, na antenie TVP 2 o godzinie 17.00, na którym byłem i miałem nawet miejsce siedzące w głównej nawie (nic nie widziałem, ale przynajmniej słyszałem). Wcześniej przed koncertem byłem nawet na próbach takich gwiazd jak Marek Piekarczyk i Maria Sadowska. Po wszystkim odbył się uroczysty bankiet na który mógłbym się nawet wkręcić, aby połamać się opłatkiem z Grażyną Torbicką albo Marcinem Prokopem, ale nie zrobiłem tego z wyżej wymienionych powodów. Ogólnie nie zamierzałem nawet wkręcać się na bankiet. Nie lubię takich imprez, gdzie czułbym się tylko onieśmielony i nie wiedziałbym jak należy się zachować. Piątek w każdym razie upłynął bardzo przyjemnie i mimo, że nie odegrałem w całym przedsięwzięciu żadnej roli, to poczułem się wyjątkowy. 

Dziś natomiast spędziłem dzień w Sopocie - dla mnie to tylko godzinka drogi pociągiem, ale i tak przedsięwzięcie życia biorąc pod uwagę moją aspołeczność. Spędziłem 3 godzinki w aquaparku, byłem na molo, zrobiłem drobne zakupy i wpadłem też do Galerii Bałtyckiej. Wróciłem pociągiem do szkoły i w końcu mogłem wyruszyć do domu po ostatnim szkolnym tygodniu tego roku. Wszystko byłoby super, wspaniale spędzony przedświąteczny czas, gdyby nie jeden mały, druzgoczący szkopuł. 

Straciłem portfel. Nie powiem, że zgubiłem albo skradziono mi go, bo sam nie wiem. Po przesiadce do innego pociągu po prostu stwierdziłem, że go nie mam wraz z dowodem osobistym, prawem jazdy, legitymacją szkolną i około 500 zł (szykowałem się na zakupy przecież, ale nic konkretnego nie kupiłem). Teraz siedzę sobie w domu i boję się mamie powiedzieć, bo ona tylko oliwy do ognia doleje (mamy nieprzyjemne stosunki). Pozostaje mi na razie czekać, może są na świecie jeszcze życzliwi ludzie i odeślą portfel z dokumentami, jak go znajdą, może na fejsie napiszą. Potem trzeba będzie już powiedzieć, bo się nie wykręcę... 

Eh... Wesołych Świąt, no! (nie nadużywam przypadkiem nawiasów?)


5 komentarzy:

  1. Świetny blog! Współczuję portfela, w tym kraju jak odzyskasz legitymację to będzie dobrze,.choć idą święta więc bądźmy dobrej myśli :) o co chodzi z tym Liebster Blog Award?

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisz na spotted, może ktoś znalazł :) Na Pomorzu sami życzliwi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę znalezienia portfela ;)
    http://this-is-paranormal.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej :( Może się znajdzie! Tobie też życzę wesołych świąt :)
    ikatniss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykro mi. Na świecie jest dużo dobrego wiec jest szansa ze się odnajdzie ; D Wesołych Świąt!
    Pozdrawiam
    my-crazy-day.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń