czwartek, 25 grudnia 2014

Gadanie #1 - Bezsennie o śnie

Hej, ruszam z nową serią, która będzie pojawiała się, kiedy będę miał coś (nie)mądrego do powiedzenia. Dzisiaj trochę o spaniu, śnieniu, godzinach snu i kwestiach z tym związanych. Nie chcę tu streszczać Wikipedii, pisząc o fazach snu, ile kto potrzebuje snu, itp. bo to nie ma sensu. Lepiej zrobię, jak opiszę trochę moich własnych doświadczeń. 

Jak byłem mały, to pójście spać zawsze było moją zmorą. Praktycznie przez całe dzieciństwo i podstawówkę nie mogłem zasnąć. Przez wiele godzin leżałem w łóżku, obracając się z boku na bok, ale nie wychodziło. W gimnazjum próbowałem różnych rozwiązań, bo naczytałem się o fazach snu: wstawania bardzo wcześnie rano, około 5, spania 6 godzin, robienia drzemek w ciągu dnia.

Teraz, będąc już w klasie maturalnej sen ponownie stał się dla mnie problemem. Tak jak kiedyś nie mogłem spać, tak teraz jestem w stanie zasnąć wszędzie - głównie na lekcjach i w kościele. Ogólnie staram się chodzić spać około północy, bo wydaje mi się to odpowiednią porą, a wstawać muszę dość wcześnie (około 7.30 jak mam na 8.00 do szkoły, bo lekcje mam dwa piętra niżej :D). 

Teraz, jak rozpoczęła się przerwa świąteczna, to przez trzy dni przed świętami chodziliśmy na roraty. Musiałem wstawać o 6 rano, spałem krótko, byłem strasznie zmęczony (zasypiałem w kościele). I w tedy coś się w mojej głowie pozmieniało. Godzina 23.00 zaczęła mi się wydawać bardzo późna, tak jak niegdyś 24.00. Mój zegar biologiczny przestawił się o godzinę. 

W tej chwili też jestem niewyspany. Położyłem się dość późno, wstałem wcześnie (znów przysypiałem w kościele) i najchętniej położyłbym się teraz spać. Ale w sumie, szkoda mi czasu na spanie. Jak pomyślę sobie, że miałbym non stop spać, to mam dość smutne perspektywy na życie. Wolę nie spać, tak bardzo chciałbym móc wstawać wypoczętym o 6 rano, kłaść się spać po północy i nie przysypiać wszędzie. 

Muszę w końcu dojść do jakiegoś konsensusu w tej kwestii. Może powinienem zacząć pić kawę (nigdy nie piłem kawy w życiu), żeby dzięki niej nie musieć tyle spać? A może to wszystko jest spowodowane stresem i szybkim tempem życia? (dodam, że energii, żeby gdzieś chodzić czy coś to też nie mam) A może to wszystko przez porę roku? Przecież wiadomo, że zimą, kiedy robi się szybko ciemno nasz organizm potrzebuje więcej snu. Napiszcie mi, jakie Wy macie przeżycia związane ze snem. Śpicie długo czy krótko? Jesteście "nocnymi Markami" czy "rannymi ptaszkami"? No i w końcu, czy budzicie się wypoczęci?

Piszcie, czy podobają Wam się moje wypowiedzi w tym stylu - na jeden konkretny temat, bardziej lub mniej mądre. Jeśli będziecie za, to pojawi się takich rozmyślań więcej. Jutro coś Wam polecę :) Pozdrawiam Was serdecznie!

15 komentarzy:

  1. A ja myślę, że duży wpływ na to ma pora roku. Szczególnie teraz, gdy już o 16 jest ciemno, mój organizm nie może się przestawić. Codziennie po południu śpię godzinkę, bo po prostu jestem tak zmęczona i jest już tak ciemno, że nic nie mogę z tym zrobić. No, ale niestety przez tą codzienną drzemkę mój organizm się przestawił. Zwykle chodziłam spać po 22, bliżej 23 i było mi z tym bardzo dobrze. A teraz odkąd jest tak szybko ciemno chodzę spać grubo po 23, niemalże przed północą. To mnie dobija, bo i wstaję też później. Chcę powrócić do normalnego trybu spania, ale pewnie dopóki nie będzie jasno o 17, to ja nie będę normalnie spać. Bo nie umiem powstrzymać się od drzemki....

    http://minimalistyczny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale teraz już dzień coraz dłuższy będzie, więc jest jakiś progres!

      Usuń
  2. U mnie jest tak ,że jak nie zasnę przed 24 to później dopiero zasnę o 2 lub 3 rano ,więc muszę pilnować ,żeby zasnąć o dobrej godzinie. Zazwyczaj wstaję na siódmą rano (jak mam do szkoły) i jestem wsypana ,ale w weekend wstaję na 9 i chodzę jak nieżywa. Nic mi się wtedy nie chcę :(
    http://rakonaopisuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja to akurat zawsze chodzę niewyspany XD
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Moim zdaniem pora roku ma duże znaczenie na to kiedy kładziemy się spać i czy jesteśmy wyspani czy nie. W lecie o 16 -stej jest jeszcze widno a w zimie ciemno. Ja niestety mam to do siebie że jestem nocnym markiem i o wiele lepiej pisze mi się w nocy ( kombinuje z własnymi opowiadaniami, swoimi książkami itp)

    http://take-a-pencil-and-draw-a-f1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to na pewno, latem nie trzeba aż tyle spać.

      Usuń
  4. Ja tez sie tym kiedys interesowalam, ale teraz po prostu wiem, ze jak nie zpie 8 h to musze odsypiac. taki spioch ze mnie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 8 godzin to i tak masz niskie wymagania :D Tyle to dla mnie zaledwie przedsmak porządnego wyspania się :P

      Usuń
  5. Wytnij sobie szyszynkę! :D

    Ja ostatnio siedzę w opór, tak nawet do drugiej, wstaję o 9 i jak już się rozbudzę to jest w miarę okej! Jak wrócę na systemowy kołowrotek edukacji, to mam nadzieję, że wystarczy przesunąć sobie wszystko o 2 godziny do tyłu i powinno być okej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szyszynki nie oddam w życiu! To najważniejsza rzecz na świecie (wielowymiarowa percepcja, te sprawy. Ale i tak nic z tych rzeczy mi nie wychodzi...)

      Usuń
  6. 7:30 TO WCZEŚNIE? Ja wstaję o 6 i umieram dzień w dzień. A jak mam na zerówkę to o 5:30. Uwierz mi, ze spanie do 7 to DAR. Ciesz się, że chociaż tyle możesz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie raz zastanawiałem jak bym żył, gdybym chodził do zwyczajnej szkoły i musiał wcześniej wstawać. Odpowiedź jest prosta - nie żyłbym :D

      Usuń
  7. U mnie ze spaniem jest czasami słabo... Potrafię kłaść się ok. północy i sama z siebie wstać o 4 a potem to już nie idzie zasnąć. Tak może być kilka dni pod rząd lub całkowicie na odwrót, zasypiam o 21 odrabiając lekcje, wstaje rano do szkoły, wracam ze szkoły idę dalej spać, wstaję o 19 żeby odrobić lekcje i te sprawy i o 21 znowu spać... I tak znowu przykładowo przez tydzień, czyli albo nie śpię prawie nic, albo śpię wszędzie gdzie się tylko da (na szczęście w autobusie zawsze ktoś znajomy się znajdzie i mnie obudzi xD) Nie wiem w sumie czy to jest normalne... Ale sprawa snu jest dosyć dziwna xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dość ciekawą sytuację, aczkolwiek chyba niezbyt przyjemną. Ale powiem Ci szczerze, że ten etap także przechodziłem... :P

      Usuń
  8. U mnie natomiast zegar biologiczny potrafi się diametralnie przestawić - szczególnie w czasie wakacji. Jak natomiast 10-tego września miałam pierwszy dzień praktyk w skansenie, jak dotarłam do domu, aż słaniałam się ze zmęczenia, a było około godz. 16.
    W wakacje potrafię do 22. przesiedzieć nad książką, albo nad laptopem.

    OdpowiedzUsuń