niedziela, 18 stycznia 2015

Gadanie #4 - Matura

Ludzie mówią, że matura to nie wiadomo jak straszliwa rzecz, od której zależy cała przyszłość, cały świat i ogólnie wszystko. Nauczyciele w szkołach dodatkowo nakręcają całe to chore myślenie, robiąc powtórki z całego życia, zadając na ferie, święta i inne dni wolne. Po co to wszystko? Chciałbym dzisiaj poruszyć trochę maturalnych problemów (analogicznie - egzaminów gimnazjalnych) z racji tego, że w tym roku sam będę maturę pisał. Post chyba przydatny dla wszystkich, którzy będą pisać teraz lub za kilka lat, a tych, którzy już pisali, zapraszam do podzielenia się swoimi wrażeniami. 

Chodzę do szkoły z internatem i już na początku pierwszej klasy obiecałem sobie, że podręcznika w domu nie ruszę. Po to siedzę tam 24 godziny na dobę, żeby weekend mieć wolny. Ale jeśli chodzicie do normalnej szkoły to również możecie poświęcić nauce czas w ciągu tygodnia w czasie weekendu odpocząć. Maturę zdaję z przedmiotów obowiązkowych, czyli z matematyki, polskiego i angielskiego oraz z dwóch dodatkowych: biologii i chemii. 

#1 CZAS

Czasu jest naprawdę dużo na egzaminie maturalnym. Mi wystarczy mniej więcej połowa, żeby wszystko napisać, ale wiadomo, że różnie to może wyjść. W każdym razie, każdy zdąży i czas na pewno nie jest powodem do stresu.

#2 POZIOM TRUDNOŚCI

Prawda jest taka, że trudność matury wzrosła ostatnio. Wnioskuję to na podstawie własnych doświadczeń z matur próbnych. Ale jeśli pójdzie Ci źle na maturze, ponieważ była ona trudna, to licz się z tym, że innym ludziom też źle poszło. Ogólnie, jeśli matura jest trudna, to większość uczniów ma stosunkowo niskie z niej wyniki, więc progi punktowe na uczelnie także są niższe, toteż nie ma po co się bać poziomu trudności.

#3 NIC STRACONEGO

Wiadomo, nie wszystko da się przewidzieć. W razie niepowodzenia nie warto się załamywać, tylko zająć przygotowaniami do matury poprawkowej w sierpniu, ewentualnie w przyszłym roku. Zawsze można mówić znajomym, że odbywamy gap year, czyli okres przerwy pomiędzy szkołą średnią a studiami (między gimnazjum i liceum to byłoby dość trudne, ale z drugiej strony, egzaminów gimnazjalnych nie można nie zdać przecież).

#4 MYŚLENIE

To chyba najważniejsza umiejętność na maturze. Na przykład na takiej chemii, czy biologii, którą ostatnio zdawałem pełno było zadań z treścią, gdzie informacje potrzebne do rozwiązania zadań trzeba było wyciągnąć z przytoczonych tekstów. Bez nich, nawet z najlepszymi ocenami w szkole z tych przedmiotów nie było co się zabierać do zadań. Myślenie na ogół wystarczy, żeby maturę zdać i to z dość dobrym wynikiem.

#5 ODPOCZYNEK

Nie daj się dopaść paranoi. Spoko, nauka przed maturą lub egzaminem gimnazjalnym jest ważna. ale bez przesady. Nie zarywaj nocy, odpuść sobie przedmioty, z których matury, bądź egzaminów nie zdajesz (ja olewam niemiecki, bo szkoda mi czasu na to). A na ważne przedmioty też przyjdzie czas. Nauka nie jest warta tego, by zarywać przez nią święta. 

Jak widać, moje podejście do matury czy egzaminów jest dość lekceważące i pewnie niejedna ambitna osoba będzie miała teraz ochotę mnie zbesztać za te głupoty, które tu powypisywałem. Pamiętajcie: Matura to bzdura! Żyje się raz! ********* miej i się śmiej! (CENZURA! ale każdy wie o co chodzi ^^) Ale piszę to dlatego, że z życiowego doświadczenia widzę, że ludzie zbyt bardzo przejmują się pewnymi sprawami, którymi nie warto zawracać sobie głowy. Pozdrawiam! 

Słuchajcie, zapraszam Was do jakiegoś kontaktu ze mną! Fajnie byłoby Was poznać. U góry mam taki pasek i tam jest zakładka KONTAKT - ja nie gryzę, a przynajmniej nie przez Internet :D 

44 komentarze:

  1. Dobrze mówisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie okazało się, że mój wielki komentarz zginął w czarnej dziurze! To naprawdę nie jest fajne. >.< No, ale już bez nerwów...

    Moja biolożka, zarazem wych. klasy maturalnej nie kazała uczyć im się przez święta. Stwierdziła, że mają sobie zrobić przerwę. Takiego nakazu nie idzie zmarnować... Mieli zacząć uczyć się po Nowym Roku, żeby po powrocie do szkoły znowu być na pełnych obrotach. Oczywiście tym bardziej skacowanym pewnie się nie udało. :D
    Oczywiście, że myślenie to podstawa. Nie rozumiem ludzi, którzy na wszystko patrzą z przestrachem i twierdzą się nie uda. Pozytywne myślenie to podstawa. Nauka na egzamin gimnazjalny? Młodsi koledzy: darujcie sobie! Tam naprawde wystarczy czytanie ze zrozumieniem, myślenie i odpowiednia odpowiedź do zakreślenia gotowa. Serio, szkoda życia. :D
    Sama jestem w 2 klasie LO i już od poprzedniego roku nie opuszcza mnie na lekcjach słowo: "matura" Naprawdę można czasami oszaleć. :D Myślałam, że chociaż dzień po przerwie świątecznej będzie spokój, ale gdzie tam! Na trzech przedmiotach udało mi się usłyszeć o maturze. :D
    Oczywiście, że nie ma sensu uczyć się przedmiotów, których nie zdaję się na maturze. Po co? W jakim celu? Przecież one w późniejszym życiu się nie przydadzą, a myślenie i DOŚWIADCZENIE owszem. A na średnią nikt nie patrzy. (y)

    Jestem ambitną osobą, medycynę sobie wymarzyłam, tiaaa... No, ale za co mam Cię zbesztać? Przecież mądrze mówisz. No jednak uważam, że to co chcę się w rozszerzeniu i na dużo % trzeba ćwiczyć. *.*
    A i jeszcze! To nic, że jestem w 2 klasie, przecież można mnie pomęczyć i zrobić maturę ustną z angielskiego. Niby powiedziałam ją na 3, ale no. Uff! Bardzo nie czuję się w językach obcych.

    Odezwanie się prywatnie? Bardzo chętnie. Zakładka kontakt uświadomiła mi jak dawno nie korzystałam z GG. :D No, ale może e-mail. Nie powiem, najlepsze byłoby FB. Tak zostałam, w sumie nie wiem, jakiego słowa użyć, mniejsza. :D

    Zostawiam z obszerną lekturą. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najdłuższy komentarz, jaki dostałem w życiu! :D I jeszcze taki miły! :PP

      Usuń
  3. Nauczyciele nieźle nakręcaja tę całą karuzele... Z opowiadań braci, jestem na czasie w temacie i niestety wiem, że niewiele się zmieniło od moich czasów.
    To ważne, było wtedy i jest teraz... jednak w życiu pojawią się trudniejsze sprawdziany... Tylko spokojne podejście może nas uratować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara z Ciebie, że masz to już za sobą :D

      Usuń
  4. Te próbne matury z listopada nie były takie trudne,o dziwno zdałam wszystko :) A Tobie jak one poszły?

    Uwierz,że moje podejście do matury jest jeszcze bardziej lekceważące niż Twoje. Podziwiam,że zdajesz chemie! Przecież to jest czarna magia. Od zawsze miałam z nią wieeeelkie problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi poszły też dość dobrze, chociaż mogłoby być lepiej :D Wszystko zdane, nawet nie tak źle. My ogólnie mieliśmy dwie matury próbne: z Operonu i z OKE. OKE miało znacznie trudniejsze...

      Usuń
    2. Zawsze może być lepiej :>
      Ja też miałam z OKE niedawno,ale nie mam jeszcze wyników,dopiero po feriach. Były o wiele trudniejsze,jak dla mnie matematyka łatwiejsza od polskiego,angielski w miare. Czuje,że będzie kiepsko.

      Usuń
  5. Racja. Nic strasznego. Sama się stresowałam w zeszłym roku, ale na pewno nie aż tak jak wiele innych osób z mojej byłej klasy. To tylko pogarsza sytuacje

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co prawda do matury mam jeszcze trochę czasu i za dużo w tej kwestii nie wiem, ale wydaję mi się, że ciągłe myślenie o tym jak komu pójdzie na egzaminach bardziej stresuje człowieka i nie pomaga w nauce. Najlepiej jest się trochę rozluźnić. :)


    kasia-kate1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdy czytałam to co napisałeś nie mogłam przestać się uśmiechać, masz tyle racji. Tym bardziej, że w tym momencie wisi nade mną sprawdzian z historii, za dwie godziny dokładnie. A mam ferie. I całe tydzień będę miała historię. Niby nauczyciele robią to wszystko dla nas, ale w święta musiałam powtarzać średniowiecze, teraz z resztą też nad tym siedzę. Paranoja.
    Pocieszam się tym, że patrząc po wynikach próbnych każdy ma problem. Akurat w mojej szkole nie pisaliśmy tych listopadowych, tylko te z CKE i z takiej powiedzmy matematyki w większości klas, pomijając matematyczne, zdało 6-7 osób. A o poziomie na jakim rozszerzenia zostały napisane wolę nie wspominać. I w sumie albo będzie tak, że ułatwią matury, choć nauczyciele straszą, że nie ma takie opcji, albo dużo ludzi nie zda lub zda słabo więc łatwiej się będzie dostać na studia.
    Podsumowując: masz całkowitą rację. Nie ma się zupełnie czym stresować i lepiej trochę odpuścić, zrelaksować się ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też robią różne akcje w ferie, ale wszystkim grzecznie odmawiam, tłumacząc się brakiem czasu :D

      Usuń
  9. Ja obawiam się najbardziej matury z matematyki :)
    Pozdrawiam i obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. U wspolczuje . Ja do matury jescze troche czasu mam . E tam nie stresuj sie to moze jakos pojdzie :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio w mediach mówi się właśnie, że matura jest nic nie warta, każdy może ją mieć i do tego jest nic nie warta... Moje podejście do matury jest dość ambitne, chciałabym ją zdać bardzo dobrze. Ale niestety na chęciach się kończy. Nie potrafię się zebrać do nauki. Zapewne jak zwykle zacznę wszystko na ostatnią chwilę. :D

    Korzystając z okazji chciałabym Cię zaprosić na mój blog, gdzie pojawiła się relacja z koncertu Rafała Brzozowskiego. Za wszelkie sugestie będę bardzo wdzięczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobrze napisane, znam osoby, które się tym tak przejmują, ale jeju jak źle napiszesz do nie koniec świata, przecież nie umrzesz XD. Nie będę kłamać, jestem osobą, która się bardzo stresuje takimi rzeczami, ale zdaję sobie sprawe, że tak naprawdę świat się nie zawali jeżeli coś mi nie pójdzie na testach gimnazjalnych, czy maturze.
    ikatniss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Cóż, wg mnie matura z j. polskiego czy biologii ze względu na klucze jest, może nie bez sensu, ale prawie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ło ja za rok dopiero piszę...Ale wiem co to znaczy,bo u mnie w szkole jest straszny cisk na maturę w ogóle. No cóż jak się nie uczyło to choćby się zesrało to i tak sie nie nauczy wszystkiego w sześć miesięcy. Piąteczka ja też zdaję maturę z biologii i chemii :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w tym roku pisze egzaminy gimnazjalne i na początku strasznie się stresowałam, że napiszę je strasznie źle. Kiepsko mi poszły próbne i to pewnie dlatego, ale jest teraz spokojniejsza i powtarzam sobie powolutku to co muszę i nawet nauczyciele pomagają. ^^ Widzę postępy dlatego mogę spać spokojnie.
    I nie wiem czy egzamin gimnazjalny na pewno zawsze można zdać. Znaczy to jest prawda, ale nie można go napisać byle jak jeśli chce się dostać troszku więcej punktów i iść tam gdzie się chce. To chyba wywiera największą presje. Czasem głupie błędy mogą zaważyć na tym czy się uda.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawe podejście do tematu matury i testów. Mądrze mówisz. Obserwuję :>

    OdpowiedzUsuń
  17. racja! Maturę pisalam dwa lata temu. Polski, rosyjski, matematykę na dwóch poziomach. Straszyli, straszyli.. Z polskiego nie przeczytałam żadnej lektury aż do czasu literatury wojennej bo tylko ta mnie zainteresowała, a i tak na egzaminie było co innego. Prezentacje na ustny pisalam w dniu egzaminu, bo stwierdziłam że dam radę i lepiej sobie dorobić pisząc innym niż tracić czas na swoją. Z rosyjskiego nie uczyłam się kompletnie nic, jedyne co powtórzyłam przed pisemnym to zabytki moskwy i petersburga bo zawsze mi się kręciło. Matma to na dobra sprawę tylko umiejętność zastosowania wzorów z tablic, na +50% jeszcze ich przekształcania. Jedynie rozszerzenie zepsułam, ale na własne życzenie bo pisalam dzień po wiadomości że na studia i tak nie pójde więc zrobiłam powoli dwa zadania żeby połowa czasu minęła i wyszłam. Straszą nie wiadomo czym, uczniowie się stresuja i mają gorsze wyniki bo później zaczynają myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  18. Maturę będę pisać dopiero (a może już) za dwa lata. Muszę przyznać, że trochę się jej obawiam, chociażby przez wzrastający poziom trudności, ale myślę, że w moim przypadku nie będzie źle. Staram się uczyć systematycznie i rozumieć to. Dodatkowo masz rację, przecież nawet jeśli zdarzy się nam nie zdać matury, to przecież nie koniec świata, jeszcze nie raz będziemy mogli do niej podchodzić ponownie :)
    http://bunbons.blogspot.com/2015/01/nowy-blog.html zapraszam na ostatni post na moim blogu ;) Wiem, że ostatnio byłam bardzo nieaktywna, ale we wpisie jest wyjaśnienie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na razie mam maturę w nosie. Jeszcze mi do niej daleko, więc nie zastanawiam się nad tym. Z tą karuzelą z nauczycielami to nie tylko ze sprawdzianami. Mnie nauczycielka od polskiego zapisuje do każdego konkursu jaki jej się nawinie. Stres zabija... i to jeszcze jak. Właśnie dlatego do sprawdzianów itp. trzeba podchodzić na luzie czyli tak jak Ty to robisz.
    Pozdrawiam
    Emila
    http://darknessandlightnessorbrightness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja na szczęście (a może na nieszczęście) do matury mam jeszcze kilka lat.:)

    OdpowiedzUsuń
  21. matura za rok, a ja nie mam pojęcia nawet na jakie studia chcę iść..

    http://ylyys.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Amazing post !Would you like to follow each other?
    http://kate-fashionschtick-kate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja do matury na szczęście mam jeszcze kilka lat :3 Ale ciekawy post :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Na szczęście do matury mam jeszcze rok, ale zgadzam się z Tobą w stu procentach na podstawie pisania egzaminów gimnazjalnych. Niby wszyscy tak straszą i straszą, a tak naprawdę trzeba się wyluzować, bo wtedy jest o wiele łatwiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. W 100% zgadzam się z tym co napisałeś. Warto podejść do tego na luzie, bo stres na pewno nie pomoże. Maturę mam za rok, a nauczyciele codziennie o niej mówią. Chyba nie było dnia bez żadnej wzmianki o niej. Według pani z historii każdy obrazek z książki będzie na tej maturze. Rozumiem, że jakby nie patrzeć jest to coś ważnego, ale bez przesady. Ciągłe przypominanie o niej na pewno nie będzie motywować do nauki, a raczej przyniesie odwrotny do zamierzonego skutek. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam szczęście zdawać maturę dopiero za rok, ale i tak jest już w cholerę poważnie. Ba, poprawka, ja w ogóle nie zamierzam podchodzić do matury na poważnie! Nie mam ochoty pisać głupiego egzaminu który narzucił mi system. Skupiam się na olimpiadzie z języka polskiego, który uwielbiam, rozumiem i zamierzam połączyć z nim swoje marne życie humanisty.
    Mimo to wszyscy chcą mnie przekonać, ze matura jest najważniejszą rzeczą, jaka spotka mnie w życiu i tylko do napisania tego stosu papieru mam istnieć 3 lata w liceum. Nie, nie dla rozwijania swoich pasji. Nie, nie aby nauczyć się rzeczy przydatnych w przyszłej pracy. Nie, nie aby rozwijać w sobie cnoty, samodzielne, swobodne myślenie, punktualność i obowiązkowość. Nie aby dorosnąć i nauczyć się żyć w dojrzałym społeczeństwie. Jestem tutaj tylko i wyłącznie dla MATURY. Święta matura pożerająca cały sens tego etapu edukacji za pomocą wielkich szczypiec i otworu gębowego.
    Wywodzimy z tego wspaniałą naukę, że nie liczy się, czy nasza praca będzie pożyteczna, przyniesie dobry skutek i posłuży ludzkości. Liczy się, że załatwimy z niej papierek. Pewnie za dużo wymagam, ale olewam maturę i uczę się, bo to lubię, chcę być wykształconym człowiekiem i będę się uczyć intensywnie całe życie. I polskiego, i fizyki którą też lubię, ale w szkole się jej nie uczę.
    Było takie powiedzonko: ,,nie matura a chęć szczerza zrobi z ciebie oficera". Bardzo się zgadzam. Aż to sobie napiszę nad biurkiem. Żeby nie zwariować, kiedy już będę w trzeciej klasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego typu olimpiady to dość ryzykowana sprawa, ale jak się uda, to wielki sukces!

      Usuń
  27. Sporo prawdy jest w tym co napisałeś, aczkolwiek strach...nerwy przed maturą jest czymś normalnym..

    OdpowiedzUsuń
  28. Maturę zdałam- pamietam dużo stresu. Dostałam się na te studia, na które chciałam. Fakt nie można się zwariować- to najgorsze co może być :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ojj, ta matura...Ja swoją piszę za rok, a już w szkole gadania i stresowania tym więcej niż to warte. Ja postanowiłam wziąć to na luzie, nawet nie zamierzam uczyć się, czy robić sobie powtórek, bo nie po to chodzę do szkoły od tylu lat, żeby teraz od nowa przeglądać wszystkie zeszyty. Wydaje mi się, że dobre nastawienie i opanowanie stresu jest kluczem do sukcesu na maturze. Choć trochę wiedzy i szczęścia też się na pewno przyda :D
    Pozdrawiam,
    http://nada--blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Matura matura zdac trzeba, straszna nie jest. Mam ja juz za soba i nie widze powodow do nerwow. Jak ktos w miare systematycznie sie uczyl cale liceum, do tego wlaczy myslenie, to zda bez wiekszych problemow

    OdpowiedzUsuń
  31. Moje podejście do matury ostatnio tez stało się lekceważące, zresztą do szkoły też. Jeśli chodzi o olanie szkoły, to w sumie nie mam się czym przejmować, bo oceny nie są ważne, a i tak, i tak mam w miarę dobre. Teoria z biologii nic mi nie da, więc ograniczam się do przeczytania podręcznika (czasami nie dam rady - pozdrawiam autorów Operonu).
    Jeśli chodzi o maturę to podobnie jak wyżej napisałam - nie liczy się teoria, a myślenie. Pewnie, trzeba nauczyć się rozwiązywać zadania i myśleć trochę schematycznie, ale wychodzę z założenia, że nawet jeśli zrobisz 1000 zadań, to na egzaminie dadzą ci 1001 i go nie zrobisz - CKE skurwiele.
    Myślę, że szkoda życia na przejmowanie się maturą. Tak jak mówisz - jeśli Ty zawalisz, to na pewno większość też. No i oczywiście "bez spiny, są drugie terminy". ;) Damy radę, trzymam kciuki za ten rok, a proszę o to samo na przyszły.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nawet nie czytam tej książki. ;) Nowa Era o wiele lepsza i bardziej zrozumiała. W niej biologia w sumie nie taka straszna.

      Usuń
  32. Jestem teraz w trzeciej klasie liceum, więc matura przede mną. Nauczyciele już od drugiego września straszą nas maturą, że trzeba się uczyć, powtarzać, robić zadania, żebyśmy się na dobre studia podostawali. Twój post bardzo mnie uspokoił. Tę radę o odpoczynku na pewno sobie zapamiętam. Najbardziej podoba mi się zdanie: ,,Nauka nie jest warta tego, by zarywać przez nią święta." ;)
    Pozdrawiam :)
    oczamihumanistki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Przy maturze z rozszerzonej matematyki punkt pierwszy odpada - potwierdzam! :'(

    OdpowiedzUsuń