piątek, 27 lutego 2015

Polecam #14 - Gniew Tytanów


Jak ja lubię takie mitologiczne historie! Gniew Tytanów to już drugi film o Perseuszu, ale nie musicie oglądać pierwszego, żeby zrozumieć ten, bo fabuła nie jest ze sobą powiązana. Film jest pełen patosu, epickich pojedynków, walki ze złem, czarów i dobrych efektów specjalnych. 

Ogólnie, to Zeus, Ares i Posejdon spotykają się z Hadesem, aby wspólnie pokonać ich ojca, Kronosa. Hades i Ares jednak mają trochę inne poglądy na ten temat i postanawiają zabawić się inaczej. Zeus zostaje uwięziony, a Perseusz wyrusza na wyprawę, by go uwolnić. W międzyczasie wybucha wojna, umiera kilkoro bohaterów i ma miejsce kilka epickich pojedynków.

Gniew Tytanów to coś lekkiego na wieczór. Wartka akcja i mało filozoficznych rozkmin. Film idealny dla każdego miłośnika fantasy, mitologii, kina akcji lub po prostu dla kogoś, kto szuka jakiejś odmiany. Gniew Tytanów nie nudzi ani przez minutę. Zresztą, zobaczcie sami :D


sobota, 21 lutego 2015

Polecam #13 - Odważni


"Odważnych" oglądałem na szkolnych rekolekcjach, więc można się domyśleć, że to film z podtekstem religijnym w tle. Uznałem, że powinienem o nim napisać, bo przekazuje ważne życiowe wartości, według których należy żyć niezależnie od wyznawanej religii. Nie brakuje w nim zwrotów akcji, wzruszeń, pięknych wyznań, humoru, a nawet pościgów i strzelaniny, więc chyba każdy może znaleźć w nim coś dla siebie.

Odważni to historia czterech amerykańskich policjantów i jednego Meksykanina, którzy starają się być po prostu dobrymi ojcami, mężczyznami, ludźmi. Los rzuca im jednak liczne kłody pod nogi i otaczający ich świat wydaje się być bardzo okrutny. W niektórych momentach religijny wątek silnie dominuje w tym filmie, lecz wydaje mi się, że ostatecznie na dobre to wychodzi. W końcu to produkcja o chrześcijańskich wartościach.

W każdym razie, jeśli macie ochotę na seans o dobrych ludziach, tak dla odmiany, to film jest idealny na wieczór. Postawa, którą przyjmują bohaterowie wymaga nie lada wysiłku i determinacji. Oczywiście dołączam zwiastun.


niedziela, 15 lutego 2015

TAG #4 - Liebster Blog Award

Bardzo dziękuję Amelii za (trzecią już w mojej karierze) nominację do LBA. Bez zbędnego przedłużania, zabieram się za odpowiadanie na pytania.

1. Jakie jest najlepsze ze wspomnień minionego roku?
> Mi to zawsze szybko uciekają z głowy takie rzeczy. Myślę, że na uwagę zasługują moje osiemnaste urodziny. Impreza była wspaniała, w gronie najbliższych oraz przyjaciół. Wypada też wspomnieć wakacje i wyjazd na żagle do Chorwacji :D 

2. Co myślisz o osobach, które się okaleczają?
> Nigdy w życiu się nie okaleczyłem, ale myślę, że ich rozumiem, bo zdarzyło mi się już nie raz w życiu, że miałem ochotę to zrobić. Wiadomo, różne są sytuacje i sposoby radzenia sobie z nimi i myślę, że jeśli ktoś się okalecza, jest to znak, że należy takiej osobie niezwłocznie pomóc znaleźć rozwiązanie problemu, z którym się zmaga. (wydaje mi się, że buduję zbyt złożone zdania, przez co są one niezrozumiałe)

3. Czy uważasz siebie za osobę, która ma w sobie coś z egoisty?
> Myślę, że tak. Jestem jedynakiem, singlem, więc chyba nic dziwnego, że myślę o sobie, bo niby o kim mam myśleć? W sumie chyba każdy ma w sobie coś z egoisty - instynkt samozachowawczy :) Chociaż wszystko zależy od tego, jak interpretujemy pojęcie egoizm, nie?

4. Opisz swoje ulubione miejsce we Wszechświecie. 
> Hmm, tegoroczne ferie przyniosły coś od dawna wyczekiwanego, a mianowicie upragniony remont pokoju, więc myślę, że mój pokój jest właśnie moim ulubionym miejscem Wszechświata ^^

5. Chciałbyś zrobić coś dla ludzkości?
> Tak, zdecydowanie. Chyba chciałbym napisać im książkę fantasy, żeby mieli coś ciekawego do czytania :D

6. Czy powiedziałeś kiedyś coś, przez co czułeś do siebie wstręt?
> Jeszcze mi się nie zdarzyła taka sytuacja i w sumie zastanawiam się, co to by mogło być. W sumie chyba nie ma takich słów, po których powiedzeniu czułbym do siebie wstręt. W końcu to co mówimy jest przemyślane przez nasz mózg (to zabrzmiało infantylnie) i raczej nikt nie mówi niczego wbrew swojej woli, więc chyba nie ma takiej możliwości. Chociaż w sumie, po głębszym zastanowieniu: W jednym z opowiadań. T. Borowskiego był motyw, że syn kazał wejść ojcu do komory gazowej. Po czymś takim czułbym wstręt. 

7. Masz jakiś sekret, który skrupulatnie ukrywasz?
> W sumie mam dwa. Ale nie wie o nich kilka osób, więc nie wiem, czy to już są takie skrupulatnie ukrywane sekrety.

8. Co uważasz za najgorszy wynalazek XXI wieku?
> Trudne pytanie :P W sumie wszystkie wynalazki są w pewien sposób dobre, bo jakoś nam pomagają, ale myślę że mianem najgorszego mogą poszczycić się serwisy społecznościowe. Wszyscy są od nich uzależnieni i w gruncie rzeczy nikomu nie są tak właściwie potrzebne. Bo przecież zawsze można się spotkać, żeby porozmawiać. Chociaż z drugiej strony, nie wyobrażam sobie życia bez fejsa...

9. Czy kiedykolwiek myślałeś, że mógłbyś być kimś innym, gdyby nie coś, co się wydarzyło?
> To kim jesteśmy definiują minione wydarzenia, ale nie można zmienić przeszłości, toteż nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Teraz, kiedy nad tym myślę, to sądzę, że jednak zbytnio bym się nie różnił od obecnego siebie, bez względu na to, co by się na świecie działo. 

10. Uważasz, że byłeś dziwnym dzieckiem?
> Nadal jestem dziwnym dzieckiem. Mam częste głupawki, zachowuję się trochę dziecinnie, w sumie jestem mizantropem, narzucam ludziom swoje zdanie i ogólnie robię pełno dziwacznych rzeczy. Myślę, że już zawsze będę dziwnym dzieckiem, ale jakiż nudny byłby świat bez nas - dziwnych dzieci?

11. Na jaką czynność szkoda Ci najbardziej czasu?
> Na lekcje WF -,- Stanie w miejscu 3 godziny w tygodniu i szukanie tylko okazji, żeby wymigiwać się od zrobienia czegokolwiek to doprawdy wielka strata czasu. Szkoda mi też czasu na naukę niemieckiego, bo nie lubię tego przedmiotu, nie cierpię nauczyciela, ponieważ według mojej osobistej diagnozy ma poważne zaburzenia psychiczne, a oprócz tego kompletnie nie ma pojęcia o pracy z młodzieżą i ogólnie o nauczaniu, a poza tym wszystkim, to nie wiążę mojej przyszłości z niemieckim językiem.

A ja nie nominuję nikogo! Chociaż nie, każdy kto chce sobie odpowiedzieć na pytanka może czuć się nominowany ^_^ Pytanek nie zmieniam, ponieważ mi się podobają. (Nie ma to jak iść na łatwiznę...)

czwartek, 12 lutego 2015

Gadanie #6 - Wyjątek potwierdza regułę

Jak widać, po odrobinie bezczynności na moim blogu, kiedy to nie za dużo pisałem, powracam z nową weną twórczą. Jak ostatnio mówiłem: "lenistwo może dopaść każdego" i coś takiego w minionym czasie się ze mną działo...

Wyjątek potwierdza regułę - dość popularne wśród ludzi powiedzonko. Czasami aż mnie skręca ze złości, kiedy ktoś go używa. To zdanie jest błędne! I już nie chodzi mi o to, że zostało źle przełożone z łaciny (bo faktycznie zostało) tylko o to, że jest błędnie używane. 

Ludziom wydaje się, że kiedy coś zaprzecza wyciągniętym przez nich wnioskom, to wystarczy, że powiedzą sobie "wyjątek potwierdza regułę" i po sprawie. Otóż nie. Jeżeli pojawiają się fakty zaprzeczające wnioskom, oznacza to, że wnioski są błędne.

Można iść dalej i mówić, że skoro wyjątek zaprzecza wysnutemu wnioskowi, to analogicznie neguje on rzetelność reguły. Tu sprawa wygląda trochę inaczej. Nie mogę przecież olewać zasad ortografii, chociaż mają one liczne wyjątki. W tym przypadku raczej chodzi o to, że wyjątek nie ma żadnego związku z prawdziwością reguły. No bo niby jaki? Czy obecność wyjątków może dawać nam bezpośredni dowód, że reguła jest prawdziwa? Nie, bo te dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego. Ale myślę, że gdyby istniała reguła, od której byłoby więcej wyjątków niż słów zapisywanych zgodnie z tym, co ona mówić, to należałoby zastanowić się poważnie nad jej sensem. 

Jakby nie patrzeć, przysłowie "wyjątek potwierdza regułę" jest absolutnie błędne a wykorzystują je jedynie osoby, które bezwzględnie próbują dowieść swoich racji, a skończyły im się argumenty. 

Prawdą jest jednak, że istnienie wyjątku od pewnej reguły świadczy, że owa reguła istnieje, lecz nic poza tym. Przecież wyjątek ją neguję, więc na jego podstawie nie możemy określić, że reguła jest błędna lub nie, a jedynie czy istnieje. 

A czy Wy używacie tego przysłowia? Czy też może denerwujecie się nim podobnie jak ja? Zapraszam do dyskusji!

wtorek, 10 lutego 2015

Polecam #12 - Carte Blanche


Carte Blanche to historia Kacpra, nauczyciela historii, który zaczął tracić wzrok. Jak możemy się domyślić, jego przyszłość zaczęła stawać pod znakiem zapytania. Przecież praca nauczyciela wymaga wręcz posługiwania się wzrokiem - od uzupełniania dziennika począwszy, na sprawdzaniu kartkówek skończywszy. Film jest właśnie o tym - o sposobach radzenia sobie w takich sytuacjach, o małych tryumfach i porażkach Kacpra, o jego walce z chorobą.

Nie zabrakło też wątku miłosnego, a jakże! Jednakże był on dyskretny i subtelny a nie jakiś wyuzdany. Przez prawie cały film strasznie było mi żal Kacpra. Powolne i nieubłagane tracenie wzroku może być bardzo smutnym i długotrwałym osuwaniem się w samotność. Jedynie przyznanie się przed samym sobą do swojej choroby i znalezienie sposobu jak być pomimo niej szczęśliwym, może w tej sytuacji pomóc.

No i jest to polski film. Muszę się przyznać, że ostatnio nabrałem pewnego rodzaju szacunku co do polskich filmów, które do tej pory kojarzyły mi się z biografią papieża, historycznymi bzdetami (przepraszam historyków) oraz z mdłymi komediami romantycznymi. Teraz Polscy reżyserzy poczynają sobie coraz ambitniej, realizując o wiele lepsze produkcje. Wiadomo, nie mamy ani zagranicznej kasy, ani ich możliwości, ale przynajmniej nie wpychamy już gdzie się da Adamczyka i poruszamy dość ciekawe tematy.




czwartek, 5 lutego 2015

Gadanie #5 - Lenistwo

Lenistwo - próżniactwo, nieróbstwo, leserstwo, gnuśność, wygodnictwo, bezczynność, ospałość, nieobowiązkowość. Najbardziej pospolita, zaraźliwa, zakaźna i powszechnie uważana za nieuleczalną choroba społeczeństwa (szczególnie młodszego) XXI wieku. Śmiało mogę powiedzieć, że dotyczy większości z nas. 

Wielu ludzi stara się walczyć z lenistwem. I naprawdę, nie jest to walka z wiatrakami. Można tego dokonać, mając odpowiednią motywację. Starają się znaleźć motywację do działania. Na przykład motywacją do tego, by wstać o 6 rano w poniedziałek jest szkoła. Czy w niedziele wstajemy o tej porze? Nie sądzę. Mija jednak tydzień szkolny i znów śpimy do południa (na ogół). W każdym razie - lenistwo może dopaść każdego, a jego odrobina jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła!

Chodzi mi jednak o to, by znaleźć równowagę między lenistwem a pracowitością. Należy znaleźć konsensus między tymi dwiema przeciwstawnymi cechami, bo pełne oddanie się którejkolwiek z nich mogłoby prowadzić do dość nieprzyjemnych skutków. Taką równowagą jest wiedza, kiedy możemy sobie na odrobinę lenistwa pozwolić. Jeśli mamy lekcje na późniejszą godzinę to owszem, to jest idealny moment na chwilę bezczynności, lecz kiedy późnym wieczorem stajemy przed widmem 3 sprawdzianów następnego dnia, to już niekoniecznie.

Ja z lenistwem już nie walczę, bo nie ma sensu walczyć z samym sobą. Zdaję sobie sprawę, że w ten sposób z całą pewnością zbyt wiele nie osiągnę, ale przynajmniej nie robię niczego wbrew sobie. Oczywiście wiem, kiedy mogę pozwolić sobie na próżniactwo, a kiedy absolutnie nie i dzięki temu udaje mi się jakoś przeżyć, ale na dłuższą metę nie jest to, niestety najlepsza perspektywa. 

A Wy jesteście życiu leniwi czy pracowici? Co jest waszą motywacją do działania w chwilach słabości? Znaleźliście w swoim życiu równowagę między lenistwem a pracowitością? Zapraszam do podzielenia się ze mną swoimi przeżyciami!