niedziela, 12 kwietnia 2015

Gadanie #7 - Monolog o czasie

Trochę tak rozmyśleniowo dzisiaj. Dawno tego nie było. Szczerze, to zdarzają mi się chwile, kiedy po prostu nie mam nic mądrego powiedzenia, dlatego tak właśnie wychodzi...
Co to jest świadomość upływu czasu? Nie jestem pewien, czy dobrze to określam, ale chodzi mi o zdawanie sobie sprawy z jego upływu. To brzmi trochę głupio, no ale jeśli przez cały tydzień myślimy nad tym, ile czasu zostało do weekendu, to niemiłosiernie się on nam dłuży, a kiedy zajmujemy swą uwagę czym innym, to nawet się nie spostrzeżemy i jest piątek. 

Aby być czegoś świadomym, trzeba nieustannie na tą rzecz zwracać uwagę. Posłużę się przykładem zdrowia. Dużo się mówi, że zdrowi ludzie nie doceniają tego. No bo po prostu o tym nie myślą, nie są tego świadomi. Swoje zdrowie, a raczej jego brak zauważają dopiero, kiedy są chorzy. Tak samo jest z czasem. Kiedy żyjemy nie myśląc o jego upływie, może się okazać, że nawet nie wiemy, kiedy się zestarzeliśmy. To jest smutne w sumie. 

Czas zawsze płynie tak samo szybko. Tylko od nas zależy, czy przegapimy wszystko, co się wokół nas dzieje, czy też może zatrzymamy się, uświadomimy sobie czas, który jest i przeżyjemy wszystko spokojnie, powoli, dostrzegając otaczający nas świat. Ja od jakiegoś czasu staram się być świadomy upływającego czasu. Dzięki temu mam wrażenie, że płynie on wolniej, a moje życie trwa dłużej. Myślę, że taka postawa życiowa wnosi do życia człowieka wiele zrozumienia i może być jedną z przyczyn osiągnięcia szczęścia. 

A teraz trochę z innej beczki: nikt nie jest idealny. Wszyscy mamy swoje dobre i złe strony, przywary i kompleksy, pragnienia i obawy. Zastanawiałem się kiedyś nad moimi obawami, strachami, lękami i mógłbym wymieniać wiele z nich, ale stwierdziłem, że u podłoża każdej z nich znajduje się czas! Jak można bać się czasu? Przecież czas nie jest żadną określoną w jakiś sposób rzeczą, to po prostu wymiar w jakim funkcjonuje nasz świat, a jednak można się go bać. 

Po pierwsze boję się, że czas sprawi, że stracę przyjaciół. Zaraz skończę liceum i pójdę na studia. Nie chcę, żeby przez to moi przyjaciele stali się dla mnie kimś obcym. Do dziś mam za złe czasowi, że zabił moje przyjaźnie z gimnazjum. Niepokoi mnie też, jak czas wpłynie na świat, który mnie otacza - ten dalszy jak i ten bliższy. Jak będzie wyglądało moje miasto, kiedy będę dorosły? Czy kiedy na stare lata wrócę do swych rodzinnych stron to w ogóle je rozpoznam?

Boję się też, że czas mnie zmieni. Że w miarę jego upływu, zmieni się mój gust, że będę hołdował tym wszystkim rzeczom, których dziś nie lubię, którymi dzisiaj gardzę. Wiem, że ludzie się zmieniają, ale ja nie chce się zmieniać. Chcę być takim, jaki jestem. Nie mam pojęcia jak czas się ze mną obejdzie. Mogę mieć jedynie nadzieję, że nie będzie dla mnie zbyt surowy...

21 komentarzy:

  1. "Do dziś mam za złe czasowi, że zabił moje przyjaźnie z gimnazjum." - U mnie podobnie: czas i chyba też przestrzeń (tj. odległość) rozdzieliły nas (mnie i moje koleżanki) skuteczniej niż te wszystkie głupoty, o które się sprzeczałyśmy. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz się boję, że czas zrobi to samo z przyjaciółmi z liceum... :(

      Usuń
  2. Ludzie boją się czasu, bo nie mogę go zatrzymać ani kontrolować.
    A szybkość upływającego czasu, przynajmniej ja, najbardziej widzę w wakacje. Albo teraz. 2 tygodnie do zakończenia roku O.O A ja jeszcze pamiętam jak wychowawczyni w pierwszej klasie nas ostrzegała, że nawet się nie spostrzeżemy kiedy będzie matura.
    Co się tyczy tracenia znajomych natomiast to wydaje mi się, że to nie wina ani czasu ani odległości tylko chęci. Sama wiem po swoim przykładzie. Jak ktoś będzie chciał utrzymywać znajomość to to zrobi, a jak nie to nie.
    I nie bój się zmian, one są konieczne w życiu. Chociaż sama się obawiam, że gdybym teraźniejsza ja spotkała mnie za 10-15 lat to bym się nie poznała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chęci, chęci... To nie zawsze tak jest, bo jak ktoś mieszka na końcu świata, to czasem trudno się spotkać... Ale masz sporo racji, chęci też są potrzebne.

      Usuń
  3. To prawda, czas upływa bardzo szybko. Sama wiem z autopsji jak w mgnieniu oka zleciało mi ostatnie pół roku,w którym tak naprawde nie dałam rady zrobić nic dla siebie. No może raz, czy dwa. Pochłonięta szkołą, zajęciamy dodatkowymi, zyjac z dnia na dzień, od piątku do piątku, zmęczona, czasami zadaje sobie pytanie: dlaczego? Ale takie jest zycie, ono sie nigdy nie zatrzyma, jasne, doceniam każdy dzień i każdą zaistniałą sytuację: czy złą czy dobrą, uważam że to wszystko pisze sie jako nas bagaż doświadczenia i w przyszłosci wyciągniemy z tego jakąś lekcje, ale nie mogę się zgodzić co do jednego: prawidzwy przyjaciel nie odejdzie dlatego, że zmienisz szkołę. Prawidziwy przyjaciel pozostanie przy tobie, choćbyś nawet przeprowadził się na największe zadupie na świecie, a was dzieliła setka kilometrów, on nadal będzie dawał Ci do zrozumienia, że w razie czego on jest i nadal jest Twoim przyjacielem. Warto zadać sobie pytanie: czy ludzie którzy zrywają kontakt po szkole kiedykolwiek mieli nas za kogoś wiecej niż znajomego?
    Ja z niektórymi nadal utrzymuje kontakt, mimo że minęło już naprawdę sporo, bo ponad 2 czasami 3 lata. Jasne, nie jest i nie będzie tak jak zwykle, ale jesli komuś na nas zalezy, to nie zerwie nigdy kontaktu.
    I zgadzam się, tez boję się tego, że czas mnie zmieni: zacznę mieć opinię taką jak wszyscy, bo mój indywidualizm zacznie niegatywnie wpływac na mnie i moją karierę, prace, zycie i siłą rzeczy zostanę do tego zmuszona. Lecz z drugiej strony, jeśli nie możemy być sobą, to kim mamy być? Jesli kogoś boli to, że wolę hamburgery niż hot-dogi, trudno. To jest moje zdanie i nikt, nawet czas nie powinien go zmienić, jesli naprawdę tak uważam. Ale wiadomo, życie czasami pisze różne scenariusze: nigdy nie możemy być niczego pewni: naszego zachowania czy tego co zrobimy a czego nie. To trochę jak ruletka: możemy zakładać ale tak naprawde jest 50 na 50 że powiemy właściwie.
    Ja zawsze mam takie przeświadczenie, że powinniśmy żyć pełnia zycia, spełniac marzenia i nie bać sie mówić co myślimy bo to nasze życie, nasze wybory i nasze szansy.
    I co najważniejsze, cieszyć się, że mamy mozliwość obudzić się każdego ranka, otworzyć oczy, rozprostować ręce i nogi i zaczać nowy, lepszy lub gorszy dzień. Niektórzy kompletnie tego nie doceniają. I to jest smutne. Sam fakt tego, że mamy możliwość życia i rozwijania się powinnien nas cieszyć, ale wiadomo, niektórym nigdy sie nie dogodzi. Mając wszystko oni mówią że są nieszczęśliwi, kiedy tak naprawdę wystarczy otworzyć oczy i rozjerzec się by dostrzeć, że jest zupełnie inaczej.
    Wow, wyszło dość długo.. Mam nadzieję że się nie obrazisz :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne są takie długie komentarze ^^ Piszesz, że boisz się, że twój gust się zmieni, ponieważ stanie się dla Ciebie niewygodny w przyszłej karierze. Ja myślę, że gust może pozostać taki sam, tylko po prostu ludziom możesz mówić co innego. Wiesz, trzeba nakłamać trochę. Życie takie jest, że trzeba czasem pokłamać :P

      Usuń
  4. Mam pełną świadomość upływającego czasu, ale w żaden sposób nie sprawiło to, że moje życie wolniej leciało :p Chyba wręcz przeciwnie... Też najbardziej boję się czasu. Czasu, śmierci i dorosłości, ale to inna sprawa. Chociaż zawsze czas łączyłam ze śmiercią (tak optymistycznie, prawda?) :P Świadomość odrodzenia, lub co gorsza, nicości, jak się nad tym dłużej zastanawiać, sprawiła, że czas zaczął mnie przerażać jeszcze bardziej, jak się o tym nie myśli, żyje się łatwiej, jednak jak się raz to sobie uświadomiło, to raczej tak łatwo z tym nie będzie (sory, chyba właśnie układam tu całkowicie niepoprawne gramatycznie i logicznie zdania xD). Albo sam początek czasu, ehh mówiąc o czasie prędzej czy później przechodzi się do powstania świata :P
    Okey, może przejdę do konkretów. Mnie czas przeraża, bo zabiera on ludzi dla mnie ważnych, jak jeszcze nie zabrał to prędzej czy później zabierze, a potem zabierze też mnie. To taki główny powód. Jeden plus tego, że zaczęłam zastanawiać się nad czasem (bo schizy o śmierci mogłabym mimo wszystko sobie odpuścić) jest taki, że zaczęłam bardziej doceniać życie, właściwie doceniać każdą najmniejszą rzecz i od jakiegoś czasu też staram się z każdej chwili wyciągnąć jak najwięcej (staram się, bo dalej zdarza mi się siedzenie i bezsensowne gapienie się w ścianę xD). Czyli nie jestem już takim upartym pesymistą, w sumie pesymizm niczego dobrego do życia nie wniesie, jak się człowiek tego przyczepi to w końcu go od siebie odrzuci.
    Kończąc ten bezsensowny komentarz, dodam, że post bardzo fajny i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem pesymistą w tej kwestii. Często jak gdzieś siedzę na jakimś spotkaniu rodzinnym, gdzie są sami starsi, to zdaję sobie sprawę, że oni prawdopodobnie umrą przede mną... To okropne.

      Usuń
  5. Biorąc to wszystko pod uwagę to wydaje mi się że czas nie kest najlepszym zjawiskiem. Ale gorszy byl by jego brak.
    Miłego
    Terstim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Sądzę, że nie powinno się przejmować upływem czasu ale na pewno go zauważać. Czasu nie zwolnisz, ja osobiście by go wykorzystywać jak najlepiej stawiam sobie określone cele ale jedynie w najważniejszych dla mnie rzeczach. Mam dla ciebie radę jak nie chcesz stracić swoich przyjaciół po lo, spróbuj znaleźć później dla nich trochę chwil, sam wyznaczaj spotkania itd. albo oni coś wymyślą, ja tak aktualnie funkcjonuję po gim. Nie przejmuj się na zapas, najwyżej nie zauważysz jak ci włosy posiwieją ze starości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam organizować spotkania. Nie dam im tak łatwo o sobie zapomnieć :P

      Usuń
  7. Ja niestety zauważam często upływ czasu, bo mi go po prostu brakuje xD
    Bardzo fajny post :)
    PS - Obserwuje :)

    mlwdragon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. to prawda, im mocniej na coś czekamy tym wolniej czas płynie... jednak mam od tego jakiś wyjątek, jak jestem u chłopaka i próbuję czekać na powrót dom domu, żeby czas choć trochę zwolnił, to nic z tego nie wychodzi :(

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi brakuje czasu :/
    http://smileforcat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Piszesz bardzo mądre rzeczy. Jestem pod wrażeniem :)

    Proszę o kliknięcie w linki w ostatnim poście. Będę bardzo wdzięczna :)
    http://rhefresh.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobno czas nie istnieje.A filozofowie mają milion teorii na ten temat :P No ale oczywiście czasem warto nad tym pomyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie ostatnio fascynują wstęgi czasu, i to, że jedna, najmniejsza decyzja, jak np to co zjemy na śniadanie może nas wpędzić do zupełnie innej wstęgi czasu niż jesteśmy.. to takie skołowane :p

    http://ylyys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak się zwraca uwagę na szczegóły, to o czasie się pamięta i ma jego świadomość :-). Tak upotoczniając mocno.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj tak, sama jak byłam ostatnio chora, to zdałam sobie sprawę z tego, że o zdrowie trzeba dbać. A sama kiedyś przecież chorowałam i to długo, więc powinnam wiedzieć, że o zdrowie trzeba dbać. Dopiero po czasie widzimy ile czasu upłynęło. Kiedy stajemy przed lustrem, i widzimy pierwszy siwy włos czy zmarszczkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Co prawda to prawda!
    ja już zaobserwowałam:) czekam na twój ruch:)
    julxa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń