sobota, 30 maja 2015

Polecam #26 - Trylogia Czarnego Maga

Dzisiaj nie będzie filmu, tylko książka. "Trylogię Czarnego Maga" Trudi Canavan, czyli "Gildię magów", "Nowicjuszkę" i "Wielkiego mistrza" przeczytałem w trzy dni, głównie dzięki Waszym zachętom pod jednym z moich ostatnich LBA, kiedy to przyznałem się, że po cykl zamierzam sięgnąć. Ogólnie jestem pod wrażeniem, trylogia bardzo mi się spodobała. Przyznam się ze wstydem, że już prawie zapomniałem jak to jest czytać książkę! Od tak dawna nie przeczytałem niczego fajnego, że ta lektura była bardzo miłą odmianą. Teraz na pewno będę już starał się czytać więcej. 

O czym jest ta trylogia? Otóż główną bohaterką jest Sonea, dziewczyna ze społecznych nizin, nienawidząca magów jak wszyscy jej bliscy. Pewnego uroczego dnia, kiedy to gwardia oraz madzy przepędzali wszystkich ubogich z miasta, Sonea przelała całą swoją złość na kamień. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby mag nie dostał owym kamieniem w głowę. Ale dostał, wiec wszyscy od razy się zorientowali, że Sonea użyła magii. Madzy postanowili ją odnaleźć i nauczać, lecz ona opacznie to zrozumiała i ukrywała się przed nimi skutecznie przez pół pierwszego tomu, co bardzo mnie osobiście zdenerwowało. Potem jednak Sonea wstąpiła do Gildi Magów, uczyła się w szkole, gdzie jej osoba strasznie przypominała żeńską wersję Harrego Pottera oraz wplątała się w niejedne kłopoty. Nie chcę zdradzać za dużo, bo spoilerowanie to ZŁO

Mnie najbardziej do gustu przypadła koncepcja magii u Trudi Canavan. Kobieta naprawdę miała pomysł na to, a z doświadczenia wiem, że bardzo trudno jest wymyślić naukę o czymś, czego tak naprawdę nie ma. Bardzo podobały mi się opisy pojedynków, nauki magii oraz różnych umiejętności magów, z którymi się nie spotkałem w innych książkach tego typu. Na moją uwagę zasługuje także Akkarin, Wielki Mistrz Gildii Magów, który był moją ulubioną postacią całej trylogii. Szkoda, że naprawdę większa akcja z jego udziałem wydarzyła się dopiero w ostatniej części. 

Reasumując, "Trylogia Czarnego Maga" jest książką dla każdego szanującego się fana fantasy i nie tylko. Książki czyta się szybko, są bardzo wciągające, fabuła jest ciekawa, a świat przedstawiony perfekcyjnie. Na pewno wkrótce sięgnę po pozostałe dzieła autorki. Ogólnie, rzadko opisuję książki, ta jest dopiero drugą, której opisu się podjąłem, więc wybaczcie brak doświadczenia w tej materii :D

sobota, 23 maja 2015

DLACZEGO NIE LUBIĘ LUDZI? #2

Dzisiaj będą tylko 3 punkty i to dotyczące raczej osób mi najbliższych. A wszystko przez to, że mam teraz wakacje i siedzę w domu, więc nieustannie muszę się z domownikami ścierać... Oczywiście zapraszam do oglądania i komentowania Domu Jabłońskich, kto jeszcze nie widział.

5. Troska

Posłużę się może przykładem, żeby idealnie przedstawić sytuację: od jakiegoś czasu biegam rano. Kiedy jednak pierwszego dnia wstałem o tej 6 rano, zacząłem się ubierać i już zamierzałem wychodzić, to na dół zbiegła mama, pytając: gdzie idziesz? po co? na jak długo? dlaczego? a w jakim celu? a z kim? a jak ona ma na imię? a czegoś ty się naoglądał w tych internetach? czy wszystko z tobą w porządku? No ludzie ja rozumiem, matka - dziwi się, że nagle zaczynam robić coś, czego nigdy w życiu nie robiłem, ale żeby zaraz robić problem na taką skalę? I tak jest zawsze, cokolwiek się nie dzieje w ciągu mojego dnia, nawet najbardziej prowizoryczna czynność, od razu jestem obsypywany gradem pytań, nie tylko przez nią. Rozumiem, że jestem zamknięty w sobie i nie rozmawiam praktycznie z moimi domownikami, ale to chyba powinno dać im do zrozumienia, że tego nie chcę. Wiem, że ci wszyscy ludzie chcą dobrze, ale od czegoś takiego można zwariować.

6. Antymotywacja

Niektórzy nauczyciele wstawiają niższy stopień na półrocze, żeby zmotywować ucznia do pracy w drugim semestrze. Przed maturą nauczyciele straszą, że będzie trudna, żeby uczniowie się uczyli. Ludzie nie rozumieją, że takie gadanie odnosi skutek odwrotny, a przynajmniej w moim przypadku. Jeśli ludzie chcą wyrażać swoje opnie w taki sposób, to niech lepiej nic nie mówią, bo mi coś takiego nie pomaga. Wiem, są ludzie, którzy po takich słowach biorą się ostro do roboty. Ja nie, jak mnie ktoś zniechęci w taki sposób, to prędzej porzucę jakąkolwiek pracę niż pilniej się do niej przyłożę. 

7. Biologia?

Ostatnio spotkałem się z pretensjami moich bliskich, którzy niby muszą tłumaczyć się innym z moich decyzji. Okazuje się, że różni ludzie za moimi plecami ucinają sobie pogawędki na mój temat, a mianowicie, gdzie się wybieram na studia. Nie jest tajemnicą, że będzie to biologia na Uniwersytecie Gdańskim, ponieważ bardzo lubię biologię i interesuję się nią. Pytania oczywiście dotyczą przyszłej pracy. Ludzie, ja naprawdę nie wiem, gdzie ja będę pracował! Nie wiem nawet, czy dożyję końca tych studiów, a całe miasto martwi się, gdzie ja będę pracował. No bo przecież jestem taki głupi, bo trzeba było pójść na medycynę (brzydzę się dotknąć surowego kurczaka, a co dopiero żywego człowieka), prawo (nienawidzę tego) albo chociaż na politechnikę (też nienawidzę), bo po tej biologii to nie znajdziesz żadnej kasiastej fuchy! 

czwartek, 21 maja 2015

Polecam #25 - Wiek Adaline


Dzisiaj coś świeżego, film leci jeszcze w kinach, więc możecie się na niego wybrać, jeśli nie macie pomysłu na spędzenie wolnego czasu. Ogólnie to kusiłem się na niego przez jakiś tydzień i spodziewałem się czegoś w stylu Benjamina Buttona. Już w trakcie oglądania filmu widziałem, że będzie to coś zupełnie innego. W tym filmie nie tyle liczy się fabuła (aczkolwiek bardzo ciekawa), co raczej emocje głównej bohaterki.

Wydawać by się mogło, że trwanie nieustannie w tym samym wieku to życie usłane różami. Zero problemów związanych starzeniem. Właśnie, wydawać by się mogło... Prawda jest taka, że nieśmiertelność to życie nie tylko bez miłości, która, gdy para nie może się razem zestarzeć, staje się tylko bolesnym wspomnieniem, ale też w wielkim strachu o swoje bezpieczeństwo. Nikt przecież nie chce zostać "niezwykłą osobliwością". 

"Wiek Adaline" to film zmuszający do refleksji. Akcja nie galopuje, płynie powoli, zwracając uwagę na szczegóły drobne i gustowne. Wielka miłość w tle i nieubłagana świadomość tego, że każdy kolejny rok życia będzie upływał zupełnie tak samo. Naprawdę warto obejrzeć ten film, bo chociaż jest dość przewidywalny, to jednak miło spędza się z nim czas. Oczywiście, korzystając z okazji, zapraszam do oglądania i komentowania Domu Jabłońskich. teraz zaapraszam na zwiastun:


wtorek, 19 maja 2015

Polecam #24 - Wielki Gatsby


Dlaczego ja nie widziałem tego filmu wcześniej? Toż to Ameryka na ekranie: jedna wielka bogata impreza, Nowy York w latach 20. XX wieku i jedno wielkie SHOW. Że już nawet nie wspomnę o wspaniałych samochodach no i strojach, zarówno damskich, jak i męskich, które są perfekcyjne. Nawet budynki to istne cuda. Zarówno romantyczny i urokliwy domek Nicka, jak i monumentalny, niezwykły pałac Gatsby'ego. 

Ogólnie fabuła jest nietuzinkowa. Cały początek koncentruje się na budowaniu napięcia i aury tajemniczości wokół postaci Gatsby'ego, a kiedy w końcu go poznajemy, sprawia on wrażenie najbardziej niezwykłego, jakiego można sobie wyobrazić. Dopiero później pojawia się miłosny wątek, trochę dramatycznych scen, jednak wykonanych w tak dystyngowany i elegancki sposób, że głowa mała.

Ponadto, "Wielki Gatsby" to film, który sprawiał wrażenie, że niektóre elementy są mi znajome. Muzyka z filmu jest znana chyba wszystkim: Lana Del Rey - Young and Beautiful czy Fergie - A Little Party Never Killed Nobody. No i oczywiście stroje. Zaprojektowane przez Brooks Brothers garnitury z filmu oglądałem u Mr. Vintage już dwa lata temu. Te dwie rzeczy wywołały wielkiego banana na mojej twarzy, kiedy dostrzegłem je w filmie. 

"Wielki Gatsby" to film, który na pewno znajdzie się na mojej TOP 10 - Filmy, bo człowiek nieustannie nie może doczekać się kolejnej sceny, czasami wprost nie mogłem wytrzymać, co będzie dalej. Klimat całości jest niezrównany i znalazło się tu miejsce na wszystko: od najbardziej szalonej imprezy w dziejach Nowego Yorku, do melancholijnych przemyśleń egzystencjalnych. Muzyka także jest niebanalna. Szczególnie w pamięć zapadła mi "Crazy in love" Beyonce, która w zupełnie innej odsłonie pokazuje, że pasuje zarówno do Greya jak i do Gatsby'ego. Łapcie zwiastun!

sobota, 16 maja 2015

TAG #9 - The Random Questions Tag

Na samym wstępie chamsko się zareklamuję ^^

Otóż: od 10 lat gram w simsy i owoce mojej pracy możecie tu oglądać. Znajdują się one w zakładce The Sims - Domy w górnym pasku na blogu. Żeby był tam jakikolwiek porządek, domy będę tam prezentował w formie - nazwa domu, zdjęcie. Kliknięcie w nazwę spowoduje przeniesienie do całej galerii domu. Na razie wstawiłem tylko jedno moje dzieło, ale jak nazbiera się ich tam trochę, to mam nadzieję, że moja forma uporządkowania tego okaże się błogosławieństwem.

No teraz chciałbym bardzo ładnie podziękować Randakseli z TEGO bloga za nominację. Bardzo się cieszę, bo uwielbiam odpowiadać na te wszystkie pytania.

#1 Indiana Jones właśnie Cię zapytał, czy pomożesz mu ratować świat. Co zapakujesz na podróż?
Przeze wszystkim, nie zamierzam temu panu w niczym pomagać, bo mam dość swoich zajęć, a poza tym jestem leniwy. Ale w podróż chętnie się wybiorę, jeśli miejsce, w które mam się wybrać nie będzie zbyt ciepłe, bo nienawidzę tropików! No a zabiorę ze sobą nic nadzwyczajnego, to co powinno się mieć oraz laptopa i dwa razy więcej ubrań, niż będzie mi potrzebne...

#2 Gdybyś mógł zrobić dzisiaj tylko jedną rzecz, co by to było?
Siedziałbym na kompie cały dzień, bo jest to jedyna rzecz, którą jestem w stanie robić wiecznie, bez przerwy i nigdy mi się nie nudzi :D

#3 Ktoś przekazał Ci bilet lotniczy do jakiegokolwiek miejsca byś chciał. Gdzie byś się udał i dlaczego?
Definitywnie byłaby to Nowa Zelandia. I tak wybieram się do tego kraju i zamierzam jeździć tam często w swoim życiu. Od lat marzę, żeby tam pojechać, bo kręcą tam wszystkie filmy fantasy, jest mało ludzi i ogólnie bardzo mi się Nowa Zelandia podoba.

#4 Jeśli jedna z fikcyjnych osób mogła żyć i spotkała cię w realnym życiu , kto by to był? Co byście razem robili?
Z pewnością byłaby to Nicci z sagi "Miecz Prawdy". Jestem zafascynowany tą postacią od kiedy przeczytałem sagę (czyli od jakoś 2 lat). Nie mam pojęcia co byśmy mogli razem robić, na pewno nic dobrego - może coś związanego z czarami?

#5 Zostałeś przydzielony na stanowisko generała armii i planujesz niespodziewany atak na wroga. Co zrobisz?

Nie powinnaś zadawać takich pytań, bo jeszcze mnie zamkną w więzieniu. W sumie to zależy jakiej armii jestem generałem. Bo jak polskiej to armii nie ma, więc nie ma komu atakować, ale jak jakiejś normalnej, to niech się boją ludziska...

#6 Jeśli podróże w czasie byłyby możliwe. Gdzie i kiedy byś się wybrał? Dlaczego?
Do Starożytnego Rzymu, bo znam łacinę (gramatykę z grubsza) i może dogadałbym się, a poza tym, myślę, że podobałoby mi się w tamtych czasach :D 

#7 Twój ulubiony cytat?
Na piszę białym kolorem, bo zawiera wulgaryzm, a jednak nie chcę tu poziomu zaniżać niepotrzebnym śmieciem językowym. Nie żebym nie używał wulgaryzmów w życiu, bo używam, ale bloga uważam za miejsce publiczne, a sądzę, że takie słowa w miejscach publicznych to zwyczajny brak kultury.
Początek cytatu
WYJEBANE MIEJ I SIĘ ŚMIEJ!
Koniec cytatu

#8 Czy jesteś szczęśliwy?
Oczywiście, że jestem szczęśliwy. Co tu dużo mówić, jakiś szczególnych powodów do szczęścia nie mam, ale mimo to jestem zadowolony z życia.

czwartek, 7 maja 2015

DLACZEGO NIE LUBIĘ LUDZI? #1

Jestem aspołeczny, no ale jak to jest, dlaczego taki jestem? No właśnie... Dlatego postanowiłem ruszyć z takim sobie nowym cyklem. Chciałbym skupić się tutaj na szczegółach, ponieważ planuję wiele postów z tej serii - za każdym razem jak coś wkurzającego się uzbiera to napiszę, czyli może to być kilka razy w tygodniu, albo w miesiącu nawet. No, będzie to taka luźniejsza forma 3-5 rzeczy na post, żeby się nie rozpisywać za bardzo. Powiem wprost - będę narzekał w tych postach, ale lubię ponarzekać, każdy lubi, prawda? Zapraszam! 

1. Komentarze

Bynajmniej nie chodzi mi tu o Wasze komentarze! Te są bardzo fajne, ale takie zwyczajne komentarze ludzi na ulicy, czy w szkole, kiedy przechodzi się obok a oni komentują Twój wygląd, strój, zainteresowania, rodzinę przy okazji skomentują, stan majątkowy, GUST! Jakim prawem? No i przede wszystkim po co? Co ci ludzie chcą osiągnąć komentując? Rozumiem, chcą się dowartościować i podkreślić swoją "lepsiejszość", ale to chyba nie tędy droga jednak... 

2. Trzoda

Czyli zachowanie przy stole. Przez 3 lata mieszkałem w internacie, czyli jadałem w stołówce. No i trzoda była codziennie: wyrywanie sobie półmiska z rąk, wsypywanie kakao/cukru/soli gdzie się da, a nie powinno się, żarcie, jakby się było głodzonym przez tydzień. Naprawdę odechciewa się jeść cokolwiek, gdy ludzie wokół mnie zachowują się jak bydło. Wydawało mi się, że jestem człowiekiem, który żyje w pewnej kulturze objawiającej się między innymi poprzez zachowanie przy stole. Niestety, tak mi się tylko wydawało...

3. Niedomówienia

Dlaczego ludzie nie mówią tego co myślą, a potem się dziwią, że coś nie idzie po ich myśli? Nie rozumiem żadnej z tych rzeczy. Rzecz znienawidzona najczęściej u kobiet, między innymi u matki. Ludzie nie mówią o co im chodzi, czego chcą i oczekują od życia - owijają w bawełnę, wysyłają niezrozumiałe znaki i przekazy, strzelają miny i fochy. Nikt nie jest jasnowidzem, żeby się od razu domyślać o co tym ludziom chodzi, a poza tym, mało kto nawet zwraca na takie rzeczy uwagi. Pewne fakty trzeba mówić dosadnie, my faceci lubimy mieć wszystko powiedziane wprost (nie lubię używać tego argumentu, ale czasami trzeba). Więc ludzie: mówcie wprost o co wam chodzi, to każdemu będzie lepiej na tym świecie!

4. Telefon

Już wcześniej powiedziałem, że fanem telefonów nie jestem, ale je akceptuję, ponieważ są to urządzenia społecznie potrzebne. Sam sobie bez telefonu życia nie wyobrażam. Ale kupowanie nowego telefonu co miesiąc, rzucanie kilka razy dziennie telefonem za pół pensji statystycznego ojca, bo ktoś wysłał niemiłego SMS. Ciągle nowy telefon, jeszcze lepszy, lepsiejszy... Ludzie często żyją w biedzie, ale najnowszy telefon musi być! Po co? Ja miałem w życiu dwa telefony: jeden stary, bez bajerów, który się zepsuł, niestety, więc kupiłem nowy, zwyczajny raczej. Co to za czasy, kiedy telefon jest wskaźnikiem majętności...

niedziela, 3 maja 2015

Co nowego? - Matura

Jutro matura z polskiego. W sumie nie powtarzałem za dużo, ponieważ jak tylko zerknąłem do opracowań, to zdałem sobie sprawę, że tak właściwie to niemało z tego polskiego potrafię, chociaż lektur nie czytałem :D Mimo wszystko, jestem dobrej myśli. Szczerze powiedziawszy nie wiążę z polskim żadnych wielkich nadziei. Wynik z polskiego nie jest mi do niczego potrzebny, więc zadowolę się skromnym około 60% - mniej więcej takie wyniki z polskiego osiągałem na próbnych. 

Za to matematykę zamierzam zdać jak najlepiej się da. Chciałbym osiągnąć upragnione 100%, chociaż jeszcze mi się to nie udało - na jednej z próbnych miałem 92% i to jest mój rekord jak na razie. Matematyka w odróżnieniu od polskiego przyda mi się do rekrutacji na studiach, więc jest o co walczyć. 

Angielski zadowoli mnie na poziomie 70% - 80%, ponieważ języków obcych nie lubię, nie umiem (a w każdym razie tak sobie wmawiam, chociaż wyniki mówią co innego), więc taka punktacja w zupełności mi wystarczy.

Za to biologię zamierzam zdać świetnie - w końcu wybieram się na biologiczne studia! Chemia do rekrutacji bezpośrednio potrzebna nie jest, poza tym, nie potrafię jej zbyt dobrze, więc zadowolę się wynikami podobnymi do polskiego. 

A z czego Wy zdawaliście bądź zamierzacie zdawać maturę? 
Życzcie mi powodzenia jutro!