sobota, 23 maja 2015

DLACZEGO NIE LUBIĘ LUDZI? #2

Dzisiaj będą tylko 3 punkty i to dotyczące raczej osób mi najbliższych. A wszystko przez to, że mam teraz wakacje i siedzę w domu, więc nieustannie muszę się z domownikami ścierać... Oczywiście zapraszam do oglądania i komentowania Domu Jabłońskich, kto jeszcze nie widział.

5. Troska

Posłużę się może przykładem, żeby idealnie przedstawić sytuację: od jakiegoś czasu biegam rano. Kiedy jednak pierwszego dnia wstałem o tej 6 rano, zacząłem się ubierać i już zamierzałem wychodzić, to na dół zbiegła mama, pytając: gdzie idziesz? po co? na jak długo? dlaczego? a w jakim celu? a z kim? a jak ona ma na imię? a czegoś ty się naoglądał w tych internetach? czy wszystko z tobą w porządku? No ludzie ja rozumiem, matka - dziwi się, że nagle zaczynam robić coś, czego nigdy w życiu nie robiłem, ale żeby zaraz robić problem na taką skalę? I tak jest zawsze, cokolwiek się nie dzieje w ciągu mojego dnia, nawet najbardziej prowizoryczna czynność, od razu jestem obsypywany gradem pytań, nie tylko przez nią. Rozumiem, że jestem zamknięty w sobie i nie rozmawiam praktycznie z moimi domownikami, ale to chyba powinno dać im do zrozumienia, że tego nie chcę. Wiem, że ci wszyscy ludzie chcą dobrze, ale od czegoś takiego można zwariować.

6. Antymotywacja

Niektórzy nauczyciele wstawiają niższy stopień na półrocze, żeby zmotywować ucznia do pracy w drugim semestrze. Przed maturą nauczyciele straszą, że będzie trudna, żeby uczniowie się uczyli. Ludzie nie rozumieją, że takie gadanie odnosi skutek odwrotny, a przynajmniej w moim przypadku. Jeśli ludzie chcą wyrażać swoje opnie w taki sposób, to niech lepiej nic nie mówią, bo mi coś takiego nie pomaga. Wiem, są ludzie, którzy po takich słowach biorą się ostro do roboty. Ja nie, jak mnie ktoś zniechęci w taki sposób, to prędzej porzucę jakąkolwiek pracę niż pilniej się do niej przyłożę. 

7. Biologia?

Ostatnio spotkałem się z pretensjami moich bliskich, którzy niby muszą tłumaczyć się innym z moich decyzji. Okazuje się, że różni ludzie za moimi plecami ucinają sobie pogawędki na mój temat, a mianowicie, gdzie się wybieram na studia. Nie jest tajemnicą, że będzie to biologia na Uniwersytecie Gdańskim, ponieważ bardzo lubię biologię i interesuję się nią. Pytania oczywiście dotyczą przyszłej pracy. Ludzie, ja naprawdę nie wiem, gdzie ja będę pracował! Nie wiem nawet, czy dożyję końca tych studiów, a całe miasto martwi się, gdzie ja będę pracował. No bo przecież jestem taki głupi, bo trzeba było pójść na medycynę (brzydzę się dotknąć surowego kurczaka, a co dopiero żywego człowieka), prawo (nienawidzę tego) albo chociaż na politechnikę (też nienawidzę), bo po tej biologii to nie znajdziesz żadnej kasiastej fuchy! 

34 komentarze:

  1. Ah ludzie często dają w kość, rok temu jak zaczęłam biegać to znajoma bliska osoba zapytała dlaczego, więc odpowiedziałam że dla samego biegania, lepszego samopoczucia itp. Na to w odpowiedzi z dziwną nutą negatywu w głosie: Ale wiesz, że trzeba umieć biegać, nie można tak po prostu. Ktoś powinien ci powiedzieć jak... Dlatego w tym roku postaram się od nowa wziąć za bieganie. Też nie lubię się tłumaczyć wszystkim i naokoło. A o co prowadzisz bloga...? - na to pytanie nienawidzę odpowiadać.
    Ja też nie mam pojęcia co robić po studiach, ale wszyscy mi mówią, że ja pracę znajdę bo po finansach, ale im bardziej zagłębiam się w ten świat tym bardziej nie chce w nim skończyć. Ale to się zobaczy w przyszłości, kto wie może za parę miesięcy mi się jednak spodoba??
    W Liceum miałam babkę od majcy co na samym początku powiedziała, że nigdy ucznia nie chwali, no może po maturze. Jej sposobem jest dołowanie. Ale może ty zostaniesz w przyszłości nauczycielem biologii i będziesz motywował, zachęcał i inspirował, a nie dołował??
    Pozdrawiam
    Randaksela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego mało kto z mojego otoczenia wie, że prowadzę bloga :D

      Usuń
  2. Lepiej będzie jeśli nie wypowiem swojego zdania na ten temat, ale chciałabym docenić zmiany jakie wprowadziłeś na blogu. Nowa szata graficzna jest bardzo fajna! Zmiana na duży plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo!
      Rozumiem, że lubisz ludzi i dlatego nie wypowiesz swojego zdania? :D

      Usuń
    2. Niestety nie mogę potwierdzić Twojej hipotezy. :D

      Usuń
  3. Wiem jak bardzo irytuje kiedy ktoś komentuje każdy Twój krok, wypytuje o wszystko a na koniec mówi Ci co masz robić bo przeciez on wie lepiej. Na temat mojej edukacji każdy ma ułozony plan, a właściwie to na całe moje życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny post :) wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy punkt o tej antymotywacji, a podobno jak Polakowi powiesz, że czegoś nie zrobi to zrobi to tym prędzej ;>

    Ciebie się czepiają, że idziesz na biologię, a co ja mam powiedzieć jak sobie wymyśliłam Zarządzanie Instytucjami Artystycznymi? Nie żebym miała zamiar zmienić zdanie, ale patrząc po reakcjach absolutnie każdej osoby, której to mówię to powinnam już iść zapisywać się do pośrednictwa pracy...

    OdpowiedzUsuń
  6. I tu się różnimy...ja nie potrafię żyć bez kontaktu z drugim człowiekiem. Nie mam problemu żeby rozmawiać z kimkolwiek, nawet z panią w sklepie czy kimś siędzącym obok mnie w pociągu. Ale z drugiej strony Cię rozumiem :)
    Pisz często i dużo, bo bardzo chętnie czytam Twojego bloga.
    P.S. Jeśli możesz, to proszę, abyś zachęcał znajomych do czytania mojego bloga.

    Pozdrawiam,
    S.
    itaknicomnieniewiesz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie za bardzo lubią wtrącać się w życie innych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tak, denerwująca sprawa, szczególnie punkt 3.... To jest chore, ale moi znajomi bardziej przejmują się moimi ocenami, tym do jakiej szkoły pójdę i gdzie będę chciała pracować niż ja.. Dosłownie. Codziennie tylko słyszę : No, Inga, przeglądałaś już oferty różnych szkół? Wybrałaś już profil na który chcesz iść? Ooo, zastanawiasz się nad mat-fizem, a co chcesz po tym robić? A jednak human, a wiesz, że po tym nic nie znajdziesz? O, zdecydowałaś się na biol-chem, zmarnujesz sobie tam życie.
    Tak więc, cokolwiek bym nie powiedziała, i tak jest źle, i tak zmarnuję sobie życie i i tak nic mi się nie uda. No fajnie xD
    Już pominę fakt, że dopiero idę do drugiej gimnazjum, a znajomi już mi każą szkołę wybierać... No i w sumie wybrałam, tylko teraz trochę dużo pracy mnie czeka, żeby się tam dostać xD
    Mam jeszcze takie jedno pytanie... Wspominałeś kiedyś, że jesteś z trójmiasta i mieszkałeś w internacie, mogę wiedzieć do jakiej szkoły chodziłeś?
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się, ja nie jestem z Trójmiasta, mieszkam niedaleko, a w Gdańsku będę mieszkał od października, ponieważ idę tam na studia, więc pewnie o to chodzi :D

      Usuń
  9. "Ale ja sie o ciebie martwie" a w domyśle "nie obchodzi mnie że ty wiesz lepiej czego chcesz ja się muszę wtrącić bo ja muszę postawić na swoim" dlatego rzadko kiedy proszę kogoś o radę, a już wcale nie pytam o zdanie, bo i tak wiem że każdy ma jakiś swój porobiony sposób myślenia i będzie cie do niego przekonywał -.-

    http://jak-wloczykij.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też się raczej byle komu nie zwierzam, ale niektórych rzeczy nie da się ukryć :D

      Usuń
  10. No cóż.Jesteś dorosły więc raczej możesz chyba podejmować sam decyzje nie tylko odnośnie studiów. W końcu to twoje życie możesz nawet zamiatać ulice bylebyś tylko były szczęśliwy. To samo jeśli chodzi o bieganie.
    A tę sprawę z nauczycielami antymotywującymi to nie tylko Ty masz...Mam maturę dopiero w kwietniu a już od pierwszej klasy słyszę że nie zdam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też to denerwuje gdy inni ludzie wtykają nos w nie swoje sprawy. Lubią być dociekliwy i nie ważne jak postąpisz to twoja decyzja jest zła. Najlepiej nic nie robić i krytykować innych ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. niby chcą jak najlepiej, ale jakos argumenty mnie nie zaskoczyly :) pozdrawiam
    mvegaslas.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Siema, dzięki za komentarz. ;) Na początku jeszcze się do niego odniosę, dopiero teraz, bo cisza wyborcza raczyła się jednak skończyć o 22.30, w tv oczywiście wszystko obserwowałam, a teraz oglądam jeszcze dyskusje na necie. Co do I tury, to o Braunie też przez chwilę myślałam, ale jednak monarchia nie przemawia do mnie w stu procentach, wprowadzenie kary śmierci nieco mnie zniechęciło - kto wie, może pójdę na prawo i zostanę prokuratorem, a wtedy ciążyłaby na mnie za duża odpowiedzialność. xD No i zagłosowałam na Kukiza, gdyż miał największe szanse z tych antysystemowych kandydatów. W II turze zagłosowałam na Dudę. ;) Jak widać wybraliśmy zwycięzcę, ostateczny wynik chyba aż tak się nie zmieni.
    Dobra, ale teraz przejdę do Twojego wpisu. Co do tej troski, to w sumie to rozumiem. Najśmieszniej jest, jak przykładowo mam gdzieś wyjść na miasto ze znajomymi, a sama nie wiem, do końca gdzie i ile to potrwa, a ktoś się mnie właśnie o to pyta. Jak mówię, że nie wiem, to nie wiem i chyba od razu nikt mnie podczas przechadzki nie zabije. xD Odnośnie kolejnego punktu, to u mnie też nauczyciele co chwilę gadali, jak to mamy się uczyć. Po egzaminach doszłam do wniosku, iż to, co powtarzałam - a było to i tak mniej, niż zamierzałam - praktycznie w ogóle się nie przydało. Też chcę studiować na UG, ale kto wie, co z tego wyjdzie. Ty chociaż wiesz, co chcesz studiować i to już coś. Mnie się co chwilę ktoś pyta, co chcę studiować, a ja nawet tego tak właściwie nie wiem, mam trochę pomysłów i wszystko zależy od wyników. Zdecyduję się ostatecznie dopiero wtedy, jeśli zdam. Nie chcę się łudzić, kim to mogę zostać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, znam złe opinie (same złe) dotyczące UG, w tym też biologii. Polecam biologię w Poznaniu ;-).

    OdpowiedzUsuń
  15. Troska ze strony rodziców to normalnie chociaz czesto denerwujące...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja chyba bym chciała,żeby mama tak się mną interesowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najlepiej dla nas wszystkich by było gdybyśmy myśleli że jeśli zrobimy tak jak mówią nam np. znajomi to nasze życie będzie usłane różami i skroplone miodem...(<- sarcazm) Ludzie uczą się na błędach, aczkolwiek nie wszyscy to akceptują. Mówisz, że idziesz np. na polonistykę a zaraz pytania:" A co będziesz miał po tym? A wiesz, że zmarnujesz sobie życie? Myślałeś chociaż o przyszłości?! Założę się, że to TYLKO twa chwilowa zachcianka. No ALE jak wolisz, ale za np. 1500 zł miesięcznie to ty auta nie kupisz..."
    Pozdrawiam :) http://smileforcat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam problem nadmiernej troski rodziców, chociaż mam już 20 lat. A zjadłaś śniadanie? Na pewno? O której wrócisz? Z kim? Kiedy? Gdzie? Tylko się nie upij (nigdy się nie upiłam, prawdę mówiąc brzydzę się alkoholu). Uff. Jakże to czasem denerwuje.
    A co do studiowania, to najważniejsze żeby się samemu dobrze czuć z tym, co się robi. Ja nie poszłam na wymarzoną filologię angielską, chociaż się dostałam i teraz odrobinkę żałuję. Ale nic straconego, zawsze mogę zacząć studiować już po ukończeniu obecnego kierunku :)
    A ludzie potrafią naprawdę denerwować.. dlatego najlepiej czuję się sama.

    OdpowiedzUsuń
  19. Idealnie opisałeś to czego również nie lubię najbardziej wśród ludzi. Szczególnie wkurza mnie ta zbytnia troskliwość oraz wścibskość. Niech niektórzy w końcu zrozumieją, że czasem musimy sami dokonać wyboru. Interweniowanie w nasze sprawy nie zawsze odnosi pozytywny skutek. Podobnie jest z tą "motywacją" nauczycieli. Dlatego szkołę traktuję dobrze bo znajomi i nauka. Nauczyciele pogadają, pokrzyczą, ale minie im to :)
    http://dziennik-ali.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. z tymi ocenami i maturą to racja. dadzą Ci niższe 3 zamiast 4, mimo, że wystarczyłoby jedną ocenę poprawić, na drugi semestr wychodzi 5, a on z uśmiechem mówi, że o dwa stopnie podnieść nie może:/ przez to nie miałam paska w maturalnej :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie nieco dziwne wydają się właśnie pytania dotyczące nieco dalszej przyszłości. Posługując się Twoim przykładem; jakim sposobem osoba po maturze ma wiedzieć jak będzie wyglądało jego życie po studiach i gdzie będzie pracował. Każdy dzień weryfikuje następny.. Można mieć tylko założenia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Najpierw odpowiedź na Twoje pytanie, bo potem pewnie zapomnę. :D Nie podawałam im nazwy bloga. Dostęp miała chyba jedna osoba, jedna za dużo. :) Jednak nawet nie wiem czy przez nią się dowiedzieli... Byliśmy w klasie informatycznej, a to do czegoś zobowiązuje. :D
    Ja od mojej krótkiej kariery gimnazjalnej do szkoły średniej zmieniałam zawód 18472819 razy. :D Stanęło na medycynie i chyba każdy się tak do tego przyzwyczaił, że MAM NADZIEJĘ na niej wyląduje. A jeśli nie jest milion innych rzeczy, które mogłabym robić! Ale już widzę te miny. Ty się nie dostałaś?! dlaczego nie poszłaś na medycyne?! Jednak tak słabo matura? Buahaha. :D Inni ludzie to mają naprawdę nudne życie <3
    Ty i bieganie! Gdzie ja mam to zapisać? Przypomnę Ci, że nie znosisz żadnej aktywności fizycznej. :D Mnie czasami takich rodzicielskich pytań brakuje. Wychodzę po południu, wracam w nocy i żadnego telefonu czy żyje. Rodzice chyba się przyzwyczaili. xD
    A biologia to cudowny przedmiot. :D Zawsze możesz ją poszerzyć, o ile nie odpowiada Ci uczenie w szkole. A ktoś matury też musi wymyślać i w ogóle. : D Także wszystko jest możliwe. Mnie mikrobiologia fascynuje. *.* Ale cierpliwości 0.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam podobne podejście do medycyny co Ty, a raczej te same preferencje (lub ich brak). Nie każdy biol-chem będzie lekarzem, kropka. A nauczyciele niech się wypchają tymi swoimi słodkimi aluzjami "O, wy jesteście biol-chem! Przyszli lekarze!". Ugh, przepraszam, idę się wyrzygać - what i mean.

    OdpowiedzUsuń
  24. WOW! Już dawno nie miałam do czynienia z tak ciekawym blogiem! Jestem pozytywnie zaskoczona! super ciekawe i inspirujące posty! z pewnością będę śledzić dalszą działalność blogową!
    w wolnej chwili zapraszam do siebie :)

    www.morethanwordsoffc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Gdy tak się zastanawiam nad Twoimi słowami, to dochodzę do wniosku, że masz sporo racji. Mnie też wkurzają u innych właśnie takie drobne sprawy jak komentowanie wszystkiego wokół, nawet tego, co nie dotyczy osoby mówiącej. Co więcej, gdy słucham i patrzę na reakcje innych osób, zachowują się oni identycznie. Wszyscy jesteśmy do siebie podobni i wszyscy robimy to samo. Wszystkich irytuje gadanie, a i tak wszyscy gadają. Jedną z największych przywar Polaków są zalążki egoizmu, ale co zrobić. ;)

    Uważam jednak, że mimo licznych wad, które działają nam na nerwy ludzie mają też wiele zalet, lecz co najważniejsze- dzięki nim nie jesteśmy samotni. Może warto poprzyglądać się im troszkę wnikliwiej i dostrzec ich walory? :)

    ---
    sztukaparzeniaherbaty16.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Znam doskonale sprawę z troską, miałam z nią do czynienia w wieku 14-16 lat :), moja siostra też.
    Z tą antymotywacją masz sporo racji :) Ja też w liceum miałam sporo stresów związanych z pracami kontrolnymi (pisaliśmy je, aby zaliczyć dany przedmiot) i... paplaniem o maturze. Mimo iż przechodziłam tam rok, bo nie dawałam rady, cały czas byłam kłębkiem nerwów, bo nie wiedziałam, co się stanie za dzień czy dwa. Coś potwornego, nie polecam Ci liceum przy Placu Wolności :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystko o czym napisałeś jest mi dobrze znane. Doceniam troskę bliskich o mnie, ale zbyt dużo pytań itd. jest dość męczące. U mnie w szkole nauczyciele wystawiają np. zagrożenia nawet, gdy człowiekowi z procentów wychodzi 2 (mamy system punktowo-procentowy). Mówią, że robią to po to, żebyśmy się wzięli do roboty. Podobno ma to zmotywować... Nie wiem kogo jest w stanie zmotywować gorsza ocena na półrocze... Z tymi studiami to u mnie jest podobnie. Zawsze wszyscy bardziej martwią się moją przyszłą pracą ode mnie.
    Pozdrawiam :)
    oczamihumanistki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń