czwartek, 13 sierpnia 2015

TAG #13 - Serialowo-książkowy

Za nominację dziękuję serdecznie Dread Nogitsune, autorce TEGO bloga. Zwlekałem z tym tagiem miesiąc, ale to dlatego, że musiałem go troszkę zmodyfikować na własne potrzeby ^^ Z racji tego, że seriali nie oglądam (są nieliczne wyjątki), zamieniłem je na filmy - mam nadzieję, że autorka tagu nie obrazi się o to na mnie :D Zaczynamy!

Książka/film, które sprawiły, że oczy Ci łzawiły jednocześnie ze śmiechu, wzruszenia i bezradności.

W sumie trudno jest mnie doprowadzić do płaczu ze smutku, prędzej ze wzruszenia właśnie i jeśli chodzi o film, to przychodzi mi na myśl "Pan od muzyki" - świetna, francuska produkcja, trochę smutna, trochę wesoła, mam już napisane o nim notkę, która czeka na publikację :D Z książką to już będzie trudniej coś wymyślić i przychodzi mi na myśl "Wielki mistrz" Trudi Canavan - czytając tą książkę pojawiał się na moich ustach uśmiech, było wzruszenie no i oczywiście bezradność, więc pasuje jak najbardziej.

Książka/film, które Twoim zdaniem powinny być o wiele bardziej znane.

Tu będę jednoznaczny - "Wielki Gatsby" zarówno książka jak i jej ekranizacja - obie są genialne, film mogę oglądać w nieskończoność, lekturę książki mam już za sobą i na pewno do niej wrócę, a opowieść ta jest tak wspaniała, że zdecydowanie więcej ludzi powinno ją znać.

Bohater książkowy/filmowy, wobec którego masz mieszane uczucia.

Nie wiem, na kogo się zdecydować, tyle ich jest. W przypadku filmu będzie to Kobieta w Czerni z filmu pod tym samym tytułem. Nie rozumiem jej, bo w pierwszej części dostała to, czego chciała, a w drugiej dalej szalała i chociaż lubię ją, bo zapewniała naszym bohaterom rozrywkę w domu, gdzie straszyła, to mam jej to też za złe. Za to bohaterem książkowym jest Daenerys Targaryen. Zawsze ją lubiłem, uważałem, że to idealna osoba, która powinna zasiąść na żelaznym tronie, ale odkąd osiadła w Meereen, zaczęła mnie bardzo poważnie denerwować swoimi decyzjami i dziecinnością, lecz mimo to wciąż ją lubiłem i tak dziwnie się z tym czułem. 

Książka/film których kontynuacji byś pragnął. 

Omg, wszystkich! W przypadku filmu, Amelii, ale tylko jeśli film zachowałby klimat pierwszej części, bo uważam, że tytułowa Amelia jest tak ciekawą osobą, że jeden film o niej to za mało, a w przypadku książek to kiedyś powiedziałbym, że Harry Potter, ale już się z tym pogodziłem, że tylko 7 tomów jest i po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że żadnej. Dobrze jest, jak jest. Na świecie jest dużo książek do przeczytania i jedyne co mógłbym powiedzieć, to pragnąłbym lepszej kontynuacji "Miecza Prawdy", bo kontynuacja jest, ale mnie nie zadowala do końca :P

Książka/film, które polecił Ci członek rodziny.

Tym razem od książki zacznę. Jest to "Władca Pierścieni", byłem wtedy mały, książkę polecił mi kuzyn, za co jestem mu dozgonnie wdzięczny do dnia dzisiejszego. A filmu chyba takiego nie ma, w każdym razie nie przypominam sobie. No, chyba że mogę brać pod uwagę, że mama poleciła mi "Robinsona Crusoe", bo to jej ulubiona książka, ale i tak bym ją przeczytał, bo to lektura a w tamtych czasach lektury się jeszcze czytało :)

Książka/film, które niejednokrotnie Cię zaskoczyły.

Zaskoczyło mnie postępowanie Idy z filmu pod tym samym tytułem. Taka grzeczna prawie zakonnica, a jednak postanowiła wszystkiego w życiu spróbować. Ale w sumie jej ciotka miała rację, że co to za wyrzeczenie, jeśli się niczego nie próbowało. A książką (właściwie serią), która mnie nieustannie zaskakiwała była "Pieśń lodu i ognia", szczególnie śmierci głównych bohaterów, bo wydawało mi się niesłychane i nielogiczne, żeby główny bohater umierał w książce, ale potem to była już jak rutyna... 

Książka/film, które pozytywnie Cię zaskoczyły, bo nie spodziewałeś się po nich zbyt wiele. 

W sumie nie wiem, bo zazwyczaj właśnie dużo się spodziewam. Ale w przypadku książki wymienię "Wiedźmina" (czytam dopiero drugi tom, ale mi się podoba), do którego byłem mega uprzedzony, ale czytam i bardzo mi się podoba. W przypadku zaś filmu wymienię "Służące", do których też byłem źle nastawiony, wydawało mi się to głupie i dopiero w szkole musiałem obejrzeć i się mega pozytywnie zaskoczyć.

Książka/film, których sukcesu nie potrafisz zrozumieć.

Cudowne pytanie! "50 twarzy Greya" zarówno książka jak i film. Dla mnie beznadzieja, a liczyłem, że to będzie super, skoro pół świata się tym jara, no ale się przeliczyłem. "Gwiazd naszych wina" - tylko film, który skutecznie odstraszył mnie od książki - też się przeliczyłem, a wszystkim wokół się podobało. Dla mnie to było nudne jak flaki z olejem. No i ostatni rodzynek to "Paranormal Acitivity" - może powiem trochę wulgarnie: nudne jak sranie. Dziękuję bardzo :) 

Książka/film, po które raczej byś nie sięgnął, gdyby nie intrygujący, enigmatyczny tytuł.

No to jedziemy. Film - "Strasznie głośno, niesamowicie blisko". Przyznajcie, że ten tytuł brzmi intrygująco :P No a książka to "Arktyczna Mgła" Clive'a Cussler'a. Tytuł mnie zachęcił, książka mi się spodobała i dzięki niej sięgnąłem też po inne dzieła tego autora - fajne były. 

Bohater, którego lubisz mimo jego trudnego charakteru.

To trudne pytanie, bo czym jest trudny charakter, tak właściwie? Myślę, że jeśli o książkę chodzi to Akkarin z "Trylogii czarnego maga" Trudi Canavan. Co prawda mnie tam jego charakter odpowiadała, ale dla innych bohaterów trylogii był tajemniczy do granic możliwości, co na pewno nie było przyjemne w prowadzeniu relacji. No, ale lubię go. W przypadku filmu, to będzie Clementine Kruczynski, bohaterka filmu "Zakochany bez pamięci". Jest to pierwsza osoba, która przyszła mi na myśl, ale pasuje. Jej charakter był bardzo wkurzający, lecz mimo to ją polubiłem. 

Książka/film, do których masz ogromny sentyment.

Miecz Prawdy! Mam taki sentyment, że mam symbol z tych książek w awatarze i mam poważny zamiar wytatuować to sobie na nadgarstkach! Kocham tą sagę, mogę czytać w nieskończoność, jest cudowna. Jeśli zaś chodzi o film, to wspomniana wyżej "Amelia". Dla mnie najlepszy film ever, oglądałem wiele razy i jeszcze wiele razy obejrzę. No i na uwagę tutaj zasługują też "Muminki", które regularnie czytuję na poprawę humoru. 

Oczywiście ciągle zapraszam do zapoznania się z prologiem mojej historii, bo już w weekend pojawi się pierwszy rozdział i Ci, którzy zwlekają z przeczytaniem prologu, będą mieli potem zaległości, a tego chyba nie chcecie, prawda? Proszę bardzo, oto LINK.

26 komentarzy:

  1. Przeczytałam "Gwiazd naszych wina", ale filmu nie obejrzę, bardziej nie rozumiem tego fenomenu niż Greya, serio.
    A "Władcę pierścieni" udało mi się przeczytać dopiero w zeszłym roku i to po kilku próbach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Great post dear, I hope you visit my blog also. Keep in touch, pls. Best regards from Sarajevo.

    http://mylovelyfashionbih.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej...Amelia jest cudowna...No cóż też się zastanawiam nad fenomenem Pisięciu twarzy Greya...Obejrzałam jakieś pół godziny z ciekawości i to było najgorsze pół godziny mojego życia...I też już się smucę że nie będzie ósmej części Harrego :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że się nie obrażę. Wręcz przeciwnie, ciekawa zmiana i odskocznia od zwykłej wersji.
    Jeśli chodzi o ,,Wielkiego Gatsby'ego''. Siostra dostała od wychowawczyni książkę ze streszczeniami i opracowaniami lektur szkolnych. Było tam właśnie o tej książce, ale jakoś mnie nie zaciekawił opis fabuły.
    Przymierzam się do ,,Wiedźmina'' kolejny rok. Nawet miałam ściągniętego ebooka, ale jakoś mi nie po drodze zawsze. Trzeba się przełamać.
    ,,Gwiazd naszych wina'' kocham książkę za wspaniały język, którym posługuje się John Green, ale to najmniej przeze mnie lubiana jego powieść. Nie zraź się po filmie do jego twórczości. ,,Szukając Alaski'' (Taka ciekawostka. Jest ona podzielona na dwie części. Najpierw odliczane są dni ,,przed'', a potem ,,po''. I nurtujące pytanie przez pierwszą część: Przed czym i po czym?) czy ,,Papierowe miasta'' mogą cię pozytywnie zaskoczyć.
    Nie mogę doczekać się rozdziału.
    A jeśli chodzi właśnie o twojego drugiego bloga. Myślałeś o jakiś zakładkach? Wiesz, to fantasy. Dużo nazw, krain, gatunków i w ogóle. W samym prologu gubiłam się w nazwach, więc to by pomogło. Ale to twój blog i wybór.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przymierzałem się długo do wiedźmina - nie wiedzieć dlaczego, byłem strasznie do tego uprzedzony. Chyba za sprawą serialu... Nie zraziłem się po filmie do twórczości Greena - obejrzałem "Papierowe miasta" i szykuję się na książkę :P
      Jeśli chodzi o mojego drugiego bloga, to zakładki są gotowe, tylko nie dodane. Pomyślałem, że poczekam na pierwszy rozdział z publikacją zakładek, żeby nie wyprzedzać nimi fabuły.

      Usuń
  5. Uwielbiam "Pana od muzyki" chociaż oglądałam go tylko 2 razy. Pierwszy raz byliśmy na tym z klasą w Kinie. Od tamtego momentu nie mogę o nim zapomnieć...
    Pozdrawiam
    Randaksela
    Pudełko w piwnicy
    Zorza poranna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo będzie moja recenzja "Pana od muzyki" :D

      Usuń
  6. Kobieta w Czerni - serio myślałeś, że ją zrozumiesz? Toż to kobieta w końcu :) Co do "50 Twarzy Gerya", "Gwiazd Naszych Wina" itd itp. Pierwszą z nich oglądałam trochę z przekąsem... szczerze, włączyłam sobie ten film na poprawę humoru i faktycznie humor mi poprawił, ale mój ukochany który komentował bieżące wydarzenia i logikę Greya :D Przyznam, że zachęciłeś mnie do obejrzenia "Pana od Muzyki" i "Wielkiego Gatsby" :D Wzbogaciłam swoją listę "do obejrzenia" o te dwa klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Również uważam, że ,,Paranormal Activity" jest strasznie nudnym filmem. Zaczęłam go oglądać z takim zaciekawieniem, pełna nadziei, że będę się bać każdej sceny, a tu tylko poruszające się drzwi...
    Świetny Tag :)
    Pozdrawiam! :D
    http://gabissxv.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęciłeś mnie do "Pana od muzyki". Już wcześniej zastanawiałam się nad tym filmem, ale aby coś obejrzeć, najczęściej potrzebuję wyraźnego bodźca. :) "Paranormal Activity", kiedyś chciałam go obejrzeć, ale się bałam. xD Ogółem uwielbiam horrory i oglądam je najczęściej (może nawet zrobię o nich post), jednak koleżanka bardzo mnie nastraszyła na ten twór. Chociaż po obejrzeniu trailera, pewnie sądziłabym podobnie co Ty. No chyba, że oglądałabym go będąc samej w domu, o 24 w nocy. :D
    http://zadumam.blogspot.com/
    http://jannaphotos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się bać tego, ale żałować też nie musisz, bo nudne XD

      Usuń
  9. Hmm, to ciekawe. Znów książki i film, ale przynajmniej mogę się dokształcić w tych dziedzinach dzięki takim notkom. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry wieczór!
    Bardzo kulturalnie się witam, co jest aż dziwne w moim wykonaniu. Stwierdzam, że to blog dla mnie i ja tu zostaję, więc muszę się przywitać. Pseudonim mój Adara, nie obeznana jestem w filmach, gdyż całe swoje życie spędzam w książkach, dlatego Twój blog mi pomoże w odnalezieniu tych dobrych filmów, które trzeba obejrzeć. Dziękuję, do widzenia.
    Dobra, dobra, to nie wszystko! Zacznę od tego, że przybij mi tu żółwia za "Władcę Pierścieni" (jak można nie kochać Śródziemia, no jak?). Z "Wiedźminem" miałam podobnie jak ty, byłam uprzedzona, ale mile siebie samą zaskoczyłam po przeczytaniu pierwszej i drugiej części (przejście przez resztę jak na razie nie jest mi dane... czyt. beznadziejna biblioteka bez książek). Ja tam do Daenerys nic nie mam, bardzo ją lubię i w tym co do tej pory przeczytałam jeszcze się trzyma przy życiu, co u Martina jest trudne.
    Nic więcej już chyba nie mam do dodania. Nie wyczerpałam całkiem tematu, ale się chyba nie obrazisz, prawda? W każdym bądź razie spodziewaj się mnie tu pod Twoim następnym postem.
    Ściskam i pozdrawiam
    A.C.
    http://oddychajacpomyslami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny tag, dzięki niemu zastanawiamy się nad problematyką książek, filmów, seriali... Co do "50 twarzy Greya" to ani nie czytałam, ani nie oglądałam, więc raczej nie należę do tych kobiet, co tak wzdychają do takich typów filmów.. A co za tym idzie pewnie jest ich masę, skoro film odniósł taki wielki "sukces?". "Paranormal Activity" według mnie też jest strasznie nudne. Żeby wiedzieć o co chodzi, to trzeba oglądać wszystkie części wsłuchiwać się w każde słowo, ale i tak kończy się beznadziejnie. Pozdrawiam!

    http://artistically-immediately.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. "Wielkiego Gatsby'ego" planuję przeczytać, a "Amelię" obejrzeć. "Strasznie głośno, niesamowicie blisko" - polecam też książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na wielu filmach płakałem ze wzruszenia. Film animowany Pocahontas, Król lew, Titanic, Brokeback Mountain, zdarzyło mi się na serialu The Walking Dead. Ostatnio na My Sister's Keeper.

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha, nudne jak sranie, you made my day. Smieje się z tego cały czas. Ale masz rację co do 50 twarzy Grey'a. Sama nie rozumiem... za co?

    OdpowiedzUsuń
  15. V ogólnie jest jeszcze młoda i lekko dziecinna moim zdaniem... Ale ma smoki, zazdroszczę, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam tę radość, jak wychodziła siódma część HP, chciałoby się poczuć to oczekiwanie jeszcze raz. :D Ale z drugiej strony pewnie było przesadzone i sztuczne, więc może lepiej jest tak, jak jest. A "Kobietę w czerni" chciałam obejrzeć już dawno temu, no ale niestety... nic mi z tego nie wyszło. Amelia mi się nie podobała. Nie wiem, czemu, nie i już. Władcę pierścieni próbowałam przeczytać na konkurs, skończyło się na wypytaniu chłopaka siostry i obejrzeniu 4h filmu. Na szczęście wystarczyło.
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja również nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu filmu "Gwiazd naszych wina" ^^ Jedyne co mi się w nim podobało to piosenka M83 - Wait. Greya nawet nie tknęłam, bo tematyka książki i filmu jest typowo komercyjna = czytają to durne nastolatki które nie wiedzą co do czego i starsze panie, dla których wytłumaczenia nie umiem znaleźć. Ah i jeszcze sam Grey, pewnie wszystkie marzą o takim ukochanym
    Jak na typową miłośniczkę klasyków przystało: czemu Margaret Mitchell nie napisała Przeminęło z wiatrem 2 ?! Gatsby jest cudowny, jedna z moich ulubionych książek :) Ekranizacja też jest wspaniała

    OdpowiedzUsuń
  18. Oho, pan Indywidualny pisze opowiadanie! Z całego serca powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a jeśli chodzi o Gwiazd naszych wina, to mimo pewnych emocji podczas czytania książki (filmu daje nie widziałam, więc nie wiem jak na niego zadziałam), to późniejszym chłodnym okiem i zimnym sercem (o które nietrudno u mnie) stwierdziłam, że to po postu kolejna książka dla niewymagających nastoletnich dziewczyn. Tak, wiem, rak, choroba, smutek, blah, blah, ale pomimo to nie było tutaj jakiegoś wielkiego głębokiego sensu życia.

      Usuń