sobota, 26 września 2015

Gadanie #15 - Łacina

Łacina jest językiem, którym jarałem się od najmłodszych lat - zawsze uważałem go za język mądrych ludzi, który fajnie brzmi, jest szpanerski, no i poza tym, był to urzędowy język Starożytnego Rzymu, czyli państwa, które ja z nieznanych powodów niezwykle gloryfikuję. 

Będąc w gimnazjum, nigdy nie pomyślałbym, że kiedykolwiek będę się go uczył! Wybrałem sobie jednak takie liceum, gdzie miałem możliwość go poznać - lekcje łaciny miałem przez 3 lata po jednej godzinie w tygodniu. Trochę mało, ale jednak coś się udało z tego wynieść. 

Większość ludzi uważa, że nauka martwego języka, jakim jest łacina to kompletny bezsens. To prawda, dzisiaj nie spotkamy już nikogo, dla kogo byłby to ojczysty język, a jednak to właśnie z niego wyewoluowały wszystkie pozostałe języki romańskie (włoski, francuski, hiszpański, portugalski) a także wiele słów z angielskiego, niemieckiego i nawet polskiego ma łacińskie pochodzenie. Ja dopiero po czasie doceniłem przydatność tego języka w życiu codziennym.

Znając łacinę, nie zgubisz się w kościele

Wystarczy pójść do pierwszego lepszego kościoła i się rozejrzeć. Na pewno w zasięgu wzroku znajdą się jakieś łacińskie inskrypcje, chociażby Quis ut Deus? - Któż jak Bóg?, które występuje wszędzie tam, gdzie możemy znaleźć Michała Archanioła. Ale jest tego więcej: enigmatyczny skrót A.D. to nic innego jak Anno Domini, czyli Rok Pański, Pater Noster oznacza Ojcze Nasz, a tytuł znanej pieśni Ave Maria to także łacińska wersja modlitwy Zdrowaś Maryjo.

Znając łacinę, Włochy nie stanowią żadnych tajemnic

Byłem w Rzymie na wycieczce w drugiej klasie liceum, gdzie znajomość łaciny okazała się wprost nieoceniona i to bynajmniej nie do rozmów z ludźmi (których da się bez problemu zrozumieć, jednak nie miałem zbytnio okazji do rozmów z "tubylcami"), ale do oglądania zabytków. Na każdym pomniku rzeźbie i obrazie było coś napisane po łacinie. Często było to po prostu imię, rok powstania dzieła, ale za każdym razem, kiedy potrafiło się coś takiego odczytać ogarniała mnie wielka satysfakcja.

Znając łacinę, wiesz co znaczy Benemoodus Simae

Bene oznacza dobry, a moodus to po łacinie nastrój - i od razu wiesz do czego wykorzystać to zaklęcie w simsach. Umiejętność bardzo przydatna dla każdego fana simowego czarowania - przynajmniej nie trzeba za każdym razem sprawdzać każdego zaklęcia w księdze, ani wkuwać się niczego na pamięć, żeby ich normalnie używać. Pozostałe zaklęcia w simsach są skonstruowane bardzo podobnie.

Znając łacinę, znasz wiele pięknych sentencji

Niezwykle przydatna umiejętność, szczególnie, kiedy jest się prawnikiem, albo chce się zaimponować komuś erudycją ^^ Nie, no ale te sentencje i przysłowia często są po prostu bardzo trafne, znakomicie oddają sytuację, no i po prostu nie mają swoich odpowiedników w języku polskim. No i fajnie brzmią, to chyba jasne. Można też komuś w taki sposób nawrzucać: Stultitia morbus animi est oznacza, że Głupota jest chorobą ducha, co jest trochę obraźliwe.

Znając łacinę, znasz gramatykę

Ta cecha jest moim osobistym odkryciem. Gramatyka łacińska jest bardzo podobna do polskiej - mają oni przypadki, czasy tryby i wszystko inne co my, ale wydaje mi się, że tutaj panuje znacznie większy porządek. Jeżeli ktoś dobrze kojarzy polską gramatykę, łacińska nie stanowi dla niego żadnego problemu (ale końcówki trzeba wkuć na pamięć). Myślę, że to mogłoby działać też w drugą stronę - jeśli ktoś nie radzi sobie na lekcjach polskiego z gramatyką, a uczy się łaciny, to dziwnym trafem polski szybciej trafia mu do głowy.

Znając łacinę, dość dobrze dogadasz się we Włoszech

No, może nie jakoś super, tym bardziej, że Włosi mają bardzo dziwną wymowę, ale bardzo dużo słów w języku włoskim pochodzi łaciny. No i oczywiście każdy Włoch zrozumie osobnika, który zagada do niego po łacinie. Na pewno będzie brzmiało to dla niego dość archaicznie, jak dla Polaka Kochanowski, ale zrozumie i odpowie po swojemu. Ze zrozumieniem tej odpowiedzi to już może być trudniej, ale na pewno każdy sobie poradzi! 

Znając łacinę, znasz też wiele słówek z innych języków romańskich

Jak chociażby tłumaczę sobie coś z hiszpańskiego, to często natrafiam na słowa, które kojarzę z lekcji łaciny. Myślę sobie wtedy: "to jest przecież inny język, te słowa na pewno znaczą coś innego" - guzik prawda, dokładnie to samo, ewentualnie różnią się wymową, końcówką czy coś, ale takie słówka jak kochać - amor to brzmią tak samo po łacinie, hiszpańsku, włosku (no, tu jest końcówka -are (amare) ale każdy wie o co chodzi) i nawet po francusku dość podobnie (aimer)

Znając łacinę, możesz wymyślać fajne imiona w opowieściach fantasy

Miałem okres w swoim życiu, kiedy czerpałem z łaciny i to dużo. Przyznam, że jest to fajny sposób, żeby wymyślić jakiejś postaci fajnie brzmiące, tajemnicze imię i przy okazji zawrzeć w nim jakąś cechę, która tę postać określa. Czasem się też z tym spotykam, kiedy coś czytam i wtedy mam wtedy mega ogromną radochę, kiedy rozumiem co autor miał na myśli :D

Znając łacinę, możesz szybko tłumaczyć sobie piosenki

Enya śpiewa czasami po łacinie, więc łatwiej mogę sobie wtedy jej utwory przetłumaczyć. No, a poza nią, to inne piosenki, niekoniecznie po łacinie, ale na przykład po włosku mogę sobie łatwo ogarnąć i wcale nie mam dużo pracy. Przykładem takiej piosenki może być Grande Amore zespołu Il Volo (Włochy w tym roku wystawiły tę piosenkę na Eurowizji).

Zapraszam na moje strony!

Indywidualny Literat - blog literacki
Filmy - fajne filmy do obejrzenia
Q&A - miejsce, gdzie możecie zadać mi pytanie
Domy - moje projekty domów

27 komentarzy:

  1. Naprawdę podobają mi się sentencje łacińskie, trochę ich poznaję na zajęciach z prawa. Masz rację, znając łacinę można połapać się w większości europejskich języków i lepiej zrozumieć starożytne zabytki i chrześcijańskie formuły.
    Sztuka parzenia herbaty [klik]

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam łacinę na studiach przez jeden rok :) bardzo lubiłam te zajęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś chciałam się uczyć łaciny, właśnie ze względu na fantastykę, nawet nie o sam imiona chodzi, ale zwroty, ogólnie klimat tamtych czasów. Potem jednak doszłam do wniosku, że bliżej mi do norweskiego;) może nie ma tyle plusów, no ale :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny post ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nauka języków jest bardzo przydatna moim zdaniem, i to nie tylko tych najpopularniejszych, ale i tych, których zazwyczaj rzadko, albo wcale nie uczy się w szkołach - do tych pierwszych należy z pewnością rosyjski. Sama chciałabym się uczyć czeskiego i fińskiego ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiesz, że lubię łacinę, hah. A sentencje w oryginale to właśnie takie perełki, wolne tłumaczenie to nie to samo.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post naprawdę ^^ Taki promujący naukę i jej przydatność w życiu. I faktycznie imponuje :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym mieć zdolność łatwego przyswajania sobie języków obcych. Łacina to język już co prawda martwy, ale wyjątkowy. Sama chętnie bym się uczyła, ale niestety studia i tak pochłaniają większość mojego czasu.. Znam angielski i hiszpański, ale moim marzeniem jest nauczyć się jeszcze rosyjskiego, francuskiego, a w dalekiej przyszłości japońskiego. Pewnie i tak mi się nie uda, ale pomarzyć mogę! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Łaciny (czy tylko mi się to kojarzy z łaciatymi zwierzętami?) mogłabym się uczyć ze względu na wymyślanie za jej pomocą fajnych imion, nazwisk, zaklęć czy miast. W sam raz do moich opowiadań :D.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uważam ten język za bardzo ciekawy :) Miałam możliwość się go uczyć, jednak postanowiłam postawić bardziej na francuski, bo z tymi dwoma językami nie dałabym rady ;) Ale na pewno zacznę się go kiedyś uczyć :3
    Pozdrawiam! :D
    Mój blog - klik ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaraziłam się łaciną jako dziecko, czytając Sienkiewicza bez tłumaczeń :D Tak, miałam tak marne wydanie, że łaciny nie uznali za właściwe przetłumaczyć i sama domyślałam się, dlaczego ,,Zagłoba sum" a nie ryba :D jakoś mi ten język podszedł i też chciałam iść do takiego liceum, niestety wtedy musiałabym iść na biol - chem,a do takiego poświęcenia jako humanistka nie byłam zdolna. Znam więc tylko łacinę prawniczą: obudzona w środku nocy powiedziałabym ci ,,Ignorantia juris nocet" albo ,,Dura lex, sed lex" i temu podobne. Miałam to na każdym sprawdzianie przez dwa lata :D
    Że się przydaje to prawda...Moi rodzice dość nieźle znają łacinę (jako historycy mieli ja na studiach) i rozczytują nam płyty nagrobne i sentencje we wszystkich kościołach i na cmentarzach, które co wakacje zwiedzamy. Z kolei na cmentarzach żydowskich popisuje się moja siostra, znająca niemiecki.
    Patrząc na Rzeczpospolita Obojga Narodów, łacina miała bardzo duże znaczenie dla polskiej kultury, a nieocenione dla kultury Europy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to bardzo się cieszę, że potwierdzasz moje wnioski :)
      Ogólnie, to noszę się z zamiarem zrobienia serii postów z sentencjami łacińskimi, które są bardzo ciekawe!

      Usuń
    2. Chętnie poczytam post z sentencjami łacińskimi 😃

      Usuń
    3. Przychylam się do propozycji 4 razy M, mógłbyś trzasnąć garść ulubionych sentencji, choć jest to dość łatwo dostępne w netach, to jednak lud domaga się igrzyska! ;]

      Usuń
  12. Nigdy nie patrzyłam w ten sposób na ten język. Jedno z liceów, którego za i przeciw rozważam od jakiegoś czasu oferuje właśnie łacinę. No cóż, kiedy to zobaczyłam to trochę mnie to rozbawiło, bo w sumie po co mi ta łacina. Ale twój post trochę zmienił mi nastawienie. Rzeczywiście, wymarły bo wymarły, ale jednak ta łacina gdzieś zawsze jest, nie da się na nią nie trafić. I pomysł nauczania tego w szkole nie musi być taki głupi, szczególnie jeśli jest to połączone z jakimś innym przedmiotem (chyba z wosem o.O). Dzięki Tobie spojrzałam inaczej na tą szkołę, dzięki ;d
    Super pomysł na posta z tymi łacińskimi sentencjami, na pewno się przydadzą i będzie można zaszpanować ;3 Pozdrawiam cieplutko ;]

    you-always-be.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że wiesz, tego nie uczysz się w szkole jak zwyczajnego języka - nie mówisz po łacinie, itp. Masz jedną godzinę w tygodniu i uczysz się głównie sentencji, gramatyki, tłumaczysz teksty. No i u nas na przykład nie trzeba było się żadnych słówek uczyć, bo mogliśmy korzystać ze słowników, czyli jest mało roboty na tym...

      Usuń
    2. Ja w ogóle jestem zdania że żadnego języka perfekcyjnie się w szkole nie nauczysz, ale jednak coś po tych lekcjach pewnie w głowie zostaje. Nie wiążę z tym jakiś większych nadziei, ale to może być ciekawa przygoda :D

      Usuń
  13. Znając łacinę, łatwiej Ci na biochemie.
    Kurczę, że też nie znam :D
    W wielu liceach na tym profilu oferują łacinę. U mnie akurat nie. Nie interesuję się tym językiem (chociaż do Włoch mnie ciągnie jak nie wiem co), ale pewnie łatwiej byłoby mi później na studiach. Ciężki temat, patrzę na niego bardziej przyziemnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja miałam łacinę w liceum z racji tego, że byłam na biol-chemie, potem miałam rok na studiach i przedmiot kończył się zaliczeniem, które zdałam na dobry, więc chyba całkiem całkiem :p

    OdpowiedzUsuń
  15. Łacina ważna jest w nauce, w medycynie i nawet duży ma wkład w pedagogice :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie ten język jest trochę przerażający.

    OdpowiedzUsuń
  17. Audi, vide, sile....w myśl naszego..........a milczenie złotem.
    Łacina to język wzbudzający respekt. Takie jest moje zdanie. Może ta historia, te początki...

    OdpowiedzUsuń
  18. Język piękny, ale trochę mnie przeraża. Mimo wszystko lubię słuchać: brzmi dumnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Łacina jest z pewnością językiem, który posłużył pani Joanne Rowling, przy pisaniu ,,Harry'ego Pottera" (nie wiem, czy Ty o tym już wiesz ;P). Chodzi przede wszystkim o zaklęcia i niektóre nazwy własne, używane w Hogwarcie, np. przedmiot nazywany oklumencją (Harry uczył się go wraz z prof. Severusem Snape'em ;P).

    Zapraszam w wolnej chwili na posty:

    -- http://world-chinese-rat.blogspot.com/2015/09/dziwny-swiat-uczuc-i-mysli-2-didnt-it.html -- (najświeższy z serii przemyśleń)

    -- http://world-chinese-rat.blogspot.com/2015/08/chinese-zodiac-tag-oryginalna-wersja.html -- (mój pierwszy tag blogowy - zachęcam do nominacji :))

    -- http://world-chinese-rat.blogspot.com/2015/04/roboty-cyborgowie.html -- (dowiesz się, czym się różni cyborg od robota)

    -- http://world-chinese-rat.blogspot.com/2015/05/asian-fantasy-czesc-trzecia-najbardziej.html -- (poznasz najbardziej znane demony japońskie)

    -- http://world-chinese-rat.blogspot.com/2015/06/piraci-urozmaicenie-tematyczne.html -- (poznasz chociaż po części cytatów powieść Roberta Stevensona, jeśli nie czytałeś)

    -- http://world-chinese-rat.blogspot.com/2015/06/star-wars-arts-czesc-trzecia-wrazenia-z.html -- (poznasz moje osobiste wrażenia po obejrzeniu pierwszej części uniwersum Star Wars)

    -- http://world-chinese-rat.blogspot.com/2015/01/krolowie-wadcy-finska-nutka.html -- (poznasz jeden z kilku skandynawskich kapeli)

    No i życzę miłej lektury postowej :) :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawy wpis. :) Ja także uważam za głupotę gadanie, że łacina do niczego się nie przyda. Chociażby lekarzom się przydaje, w wykonywaniu zawodu. Dodatkowo jeśli ktoś ma głowę do nauki języków, nie widzę żadnych przeciwwskazań. Ja niestety ledwo daję radę z angielskim i muszę się na nim skupić, aby chociażby zdać maturę, dlatego jak na razie wolę nie szaleć z innymi językami.
    http://zadumam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Chcę isć na medycynę, więc pewnie z łaciną będę musiała się zaprzyjaźnić
    U mnie nowy post, zapraszam

    http://odbicie-lustra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że to jak bardzo polubiles ten język jest ten zasługa księdza, który Cię go uczyl. Ja także czułem i nadal czuje, ze jest to mój konik.

    OdpowiedzUsuń