wtorek, 8 września 2015

Polecam #35 - Uczennica maga

UWAGA, LUDZISKA! :) SPOILERY MOGĄ BYĆ! :D

Z góry uprzedzam, że mogą pojawić się SPOILERY odnośnie "Trylogii Czarnego Męża Maga" i będę posługiwał się skrótem TCM, żeby nie pisać ciągle ten długiej nazwy. Przepraszam za tego męża, ale tak mi się jakoś napisało i tak bardzo spodobał mi się ten błąd, że nie chciałem się go pozbywać :D

Jak widzicie, twórczość Trudi Canavan bardzo przypadła mi do gustu, bo po przeczytaniu "Trylogii Czarnego Maga (TCM)" sięgnąłem po jej prequel, "Uczennicę Maga" i nie zawiodłem się. Akcja książki toczy się kilkaset lat przed akcją trylogii i opowiada o wydarzeniach wspominanych przez bohaterów. Książka rozwiewa też wiele niejasności i tajemnic, więc każdy, ko trylogię czytał i chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o historii Kyralii no i przede wszystkim o Wojnie Sachakańskiej, po tę książkę powinien sięgnąć. 

Prequele mają w sobie coś niesamowitego. Podobne uczucia do tej pory towarzyszyły mi jedynie, kiedy czytałem "Pierwszą Spowiedniczkę", prequel "Miecza Prawdy". Jest to świadomość, że czyta się o czymś ważnym, co odegra wielki wpływ na cały świat kilkaset lat później. Poznawanie z bliska tych postaci, którzy tworzyli historię jest dla mnie szalenie ekscytujące (wiem, bardziej się wczuwam w fantastyczne światy niż w realny). No i uwielbiam doszukiwać się różnic w obyczajowości postaci żyjących w czasach akcji właściwej i czasach prequelu. 

Fabuła kręci się wokół Tessi, córki uzdrowiciela u której niespodziewanie objawia się talent magiczny. Tessia nawet się nie spodziewała, że dzięki temu stanie się naocznym świadkiem Wojny Sachakańskiej. Muszę wspomnieć, że główna bohaterka to wykapana Sonea - obie dziewczyny mają bardzo dużo wspólnych cech i podobny charakter. Ale to już chyba cecha prequeli, bo Magda Searus, główna bohaterka "Pierwszej Spowiedniczki" także była wykapaną Kahlan Amnell. W sumie nie wiem, czy autorzy, którzy decydują się na prequel świadomie upodabniają bohaterów do postaci z książki właściwej. W każdym razie podobieństw jest więcej: Dakon ma podobne do Rothena usposobienie, a Jayan pod pewnymi względami przypomina Akkarina, ale nie do końca, bo Akkarin jest przecież jedyny w swoim rodzaju.

Pozytywnie zaskoczyła mnie bardzo wartka akcja, niezwykle spójna fabuła i odpowiednie dawkowanie napięcia. Widać, że Trudi Canavan pisząc tą książkę miała już znacznie więcej pisarskiego doświadczenia, bo z technicznej strony książka prezentuje się o wiele lepiej. No i zakończenie też było znacznie bardziej przemyślane: w "TCM", autorka po prostu pozbyła się niewygodnej dla siebie postaci (czego ja do dziś nie mogę odżałować), no bo najwyraźniej ułożenie mu życia na nowo byłoby zbyt trudnym przedsięwzięciem, którego się jednak podjęła w "Uczennicy maga", co bardzo przypadło mi do gustu. 

Przy okazji wspomnę, że zabrałem się ostatnio także za czytanie kontynuacji TCM, "Trylogii Zdrajcy" (na razie tylko "Misję Ambasadora", ale już zabieram się za "Łotra", więc niedługo skończę). W Kyralii minęło około 20 lat od akcji poprzedniej książki i ja osobiście liczyłem, że Lorkin chociaż w pewnym stopniu wda się w ojca, którego tak lubiłem. Niestety, charakter po części odziedziczył po matce. "Trylogia Zdrajcy", chociaż jest bardzo wciągająca, to ma jeden minus - zupełnie nie o to chodzi w kontynuacjach! Rozumiem, Akkarin umarł 20 lat wcześniej, ale był najbardziej tajemniczą i rozbudowaną postacią - to wokół niego kręciła się cała akcja, on nadawał całej książce uroku. Trudi Canavan odebrała cały ten urok "Trylogii Zdrajcy", bo potraktowała go kompletnie marginalnie - jego syn nie odziedziczył nic z tajemniczości ojca, a pamięć o nim też była przedstawiona niezwykle pretensjonalnie. 

Widzę, że wyszedł mi strasznie długi post - zwykle wypowiadam się o książkach i filmach bardziej zwięźle, ale "Uczennica Maga" przypadła mi do gustu tak bardzo, że wprost musiałem rozdrobnić się na szczegóły. Myślę, że mogłaby się spodobać każdemu, nawet temu, kto nie czytał wcześniej "TCM", dlatego książkę jak najbardziej polecam. "Trylogię Zdrajcy" też warto przeczytać, chociażby z sentymentu do kochanej Kyralii i bohaterów. 

14 komentarzy:

  1. Teraz żałuję, że nie wypożyczyłam "TCM" z biblioteki szkolnej, a zawsze omijałam te książki szerokim łukiem. A widzę, że nie tylko by mi się spodobały, ale także miałabym lekturę na dłuższy czas ;)

    Czytałeś może przypadkiem "Achaję"? Aktualnie od 2012 roku pojawiają się kolejne tomy kontynuacji. Myślę, że te książki przypadłyby Ci do gustu ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałabym jeszcze raz TCM. :') To jest cudne, że jest to tylko książka - nie zekranizowali tego, więc moja Kyralia nadal jest moją Kyralią, a bohaterowie wyglądają tak, jak ja chcę, żeby wyglądali. Tak szczerze, to chyba tylko druga trylogia, której obrazu na stałe nie zmieniły mi filmy. Tą pierwszą są "Kroniki Wardstone". Czytałeś? Znasz? Bardzo polecam, mam do nich sentyment i pomimo coraz większych zawirowań w kolejnych książkach nadal je uwielbiam. Myślę, że by Ci się spodobały. Może spróbujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Natknęłam się niedawno na książki z tej serii i także inne tej autorki w drogerii (swoją drogą, to jedyny ciekawy w niej dział ,,tematyczny''). Zachęciły mnie ciekawe okładki, ale nie mam w zwyczaju kupować powieści, ponieważ rzadko czytam jakąś dwa razy. Jeżeli tak robię, to znaczy, że bardzo a to bardzo mi się ona podobała i musiało minąć sporo czasu. Przeczytałam całą recenzję, bo jako bardzo dziwny człowiek lubię spoilery (podobno czerpie się wtedy większą przyjemność z czytania, gdy się wie i zwraca się dzięki temu uwagę na szczegółu, więc mi tak jakoś zostało). Może kiedyś przeczytam. Zaintrygowało mnie, ale nie jakoś szczególnie, a listę książek do przeczytania mam bardzo długą.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie się zapowiada, z Twojej recenzji wnioskuję że warto po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawie
    mozesz mi pomoc i poklikac ? http://faashionpashion.blogspot.com/2015/09/39-wishlist.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle razy już przechodziłam obok tych książek na półce w bibliotece.. tylko ciąąąągle nie ma drugiej części i średnio mi się opłaca zaczynać czytać... ubolewam :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Prequele to fajna sprawa. Wyjaśniają świat, który wydawał się tajemniczy i czasami jakiś nielogiczny. Szkoda, że większość z nich pisane są tylko po to, by więcej zarobić na poczytnych tytułach. Po Twojej recenzji wnioskuję, że nie jest tak z "Uczennicą maga". ;)
    Sztuka parzenia herbaty [klik]

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, nie czytałam więc się nie wypowiem, aczkolwiek twój opis bardzo mi się podoba i jest zachęcający ;] Współczuję osobom, które są w połowie, pewnie twój spojler nieźle ich wkurzył ;p Co prawda, tak jak już wspomniałeś, post jest dłuższy niż zawsze, ale to raczej pozytywne, a nie negatywne ;d Pozdrawiam! :))

    http://you-always-be.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletnie nie mam wyrzutów sumienia, że zniszczyłem komuś życie :) Napisałem przecież w pierwszym zdaniu, że spoilery będą, a zresztą i tak starałem się tak pisać, żeby było ich jak najmniej :D

      Usuń
  9. słyszałam i może za jakiś czas przeczytam, nie wiem czy mi się do końca spodoba, ale lepiej dowiedzieć się samemu :))

    http://triviaaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście nie czytałam tego, ale muszę przyznać, że Twoje opisy książek, filmów, wychodzą Ci coraz lepiej. :D Fajnie, że się rozpisujesz, bo jak widać jest nad czym.
    http://zadumam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam i TCM ( też używam tego skrótu! xd ) i TZ. Prequelu nie przeczytałam, zaczęłam ale nie dokończyłam ( nienawidzę czytać na komputerze i mi się odechciało, niestety). Pewnie gdybym natknęła się na książkę to na pewno bym przeczytała, bo twórczość Trudi uwielbiam :) Aczkolwiek także mam jej za złe to, co zrobiła z Akkarinem... ;(
    Pozdrawiam!
    Ruciakowa

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam o tej trylogii, ale jak dotąd nie odważyłam się przeczytać, bo nie mam dostępu do niej.

    OdpowiedzUsuń