poniedziałek, 14 września 2015

Polecam #36 - Atramentowe Serce

Chciałem napisać o uchodźcach, islamizacji Europy i ogólnie moim stosunku do Muzułmanów, ale boję się, że zostanę za to przez nich zamordowany.

"Atramentowe Serce" to historia, którą znam zarówno z książki jak i z filmu. Literacki pierwowzór ma dla mnie wielką wartość sentymentalną, bo dostałem go ponad trzy lata temu od przyjaciela. Natomiast film odkryłem całkiem niedawno i od razu mi się spodobał. Wiadomo, były różnice - pojawiły się imponujące efekty specjalne, a niektóre problemy poruszane w książce zostały dość ograniczone, ale film to film, a książka to książka. Historia ta sama, ale z dwóch różnych perspektyw i każda z nich jest niesamowita. Przy okazji oglądania filmu i szukania informacji na temat obsady, dowiedziałem się, że "Atramentowe Serce" doczekało się kontynuacji, a nawet całej trylogii, co bardzo mnie ucieszyło, bo na pewno ją przeczytam. 

Historia przedstawiona w książce i filmy jest naprawdę niezwykła. Mortimer Folchart, introligator, podróżuje wraz z córką Meggie po świecie w poszukiwaniu pracy i pewnej rzadkiej książki. Pewnego dnia jednak wszystko się zmienia, kiedy spotykają zwariowanego piromana, Dustfingera. który wraz ze rogatą kuną pragnie się dostać do swojego świata. To niby niepozorne zdarzenie wywołuje istną lawinę następstw, które ostatecznie zaprowadzą naszych bohaterów do małego miasteczka na włoskiej prowincji (przepiękne krajobrazy!). Fabuła pędzi aż do samego końca i nie zwalnia nawet na moment. Mo, jego córka Meggie, rezolutna ciotka Elinor, Dustfinger i Farid wpadają z jednej rozpaczliwej sytuacji w drugą, ciągłe niebezpieczeństwa nie dają chwili wytchnienia, a cała opowieść pełna jest najbardziej nieprawdopodobnych wydarzeń, jakie można sobie wyobrazić. 

Opowieść jest bardzo dynamiczna i emocjonująca i chociaż momentami bywa też dość zabawna, to przede wszystkim jest fantastyczna. I to w taki niezwykły baśniowy sposób. W końcu każdy kiedyś marzył, bo postacie z jego ulubionych książek istniały naprawdę. 

W filmie wypatrzyłem wielu znanych z innych produkcji aktorów. Andy Serkis, znany z roli Golluma, zagrał Koziorożca, Paul Bettany, którego kojarzę z roli Silasa z "Kodu Leonarda da Vinci" był Dustfingerem, a Jim Broadbent, grający Fengolia znany jest z roli Horacego Slughorna. Obsada jest świetna, znakomicie poradzili sobie z odegraniem swoich ról i chociaż początkowo wyobrażałem sobie te postaci inaczej (myślałem na przykład, że Mo ma okrągłe okulary, Elinor jest gruba, a Dustfinger ma krótkie, czarne włosy), to film naprawdę mnie zachwycił. 

Tłumaczenie imion wyszło dość zabawnie i pod tym względem zarówno książka jak i film są winne. No bo wiadomo, że imion się nie tłumaczy, bo często brzmią wtedy po prostu głupio (w "Mieczu Prawdy" przetłumaczono imię Darken na Posępny!). Dlaczego Dustfinger i Capricorn nie mogliby się tak właśnie nazywać? W książce Dustfingera przetłumaczono na Smolipalucha, przez co kojarzył mi się z kominiarzem, a przecież był czymś w rodzaju tancerza w ogniu, za to w filmie ktoś bezmyślnie nazwał Capricorna Koziorożcem, przez co zamiast straszny, wydawał się raczej śmieszny i groteskowy, zwłaszcza, że kojarzył się z Gollumem. Ja jestem przeciwnikiem tłumaczenia imion, ale w sumie ani książka ani film na tym nie tracą, bo to przecież nie o to chodzi, kto się jak nazywa, tylko co robi, prawda?

ZAPRASZAM WSZYSTKICH DO NOWEJ ZAKŁADKI Q&A, GDZIE MOŻNA ZADAĆ MI PYTANIE!

Pojawił się też nowy Domek z simsów, który zbudowałem i pozostawiam Wam do obejrzenia i do oceny. Utworzyłem też nową zakładkę na tym pasku u góry: Filmy, nad którą pracowałem kilka ładnych godzin i w sumie wciąż mam tam jeszcze dużo do zrobienia, ale już teraz możecie tam wpadać, bo myślę, że wyszło mi to fajnie. Ogólnie ta zakładka filmami powstała po to, żeby w jednym miejscu zebrać wszystkie fajne filmy, które oglądałem, posegregować je, wyróżnić najlepsze oraz zebrać w jednym miejscu linki do wszystkich moich recenzji. ZAPRASZAM!

27 komentarzy:

  1. Zamordowany, powiadasz? Ty to umiesz pisać intrygujące ,,byłe zapowiedzi''.
    Zaraz, zaraz... ,,Atramentowe serce'' to trylogia? Czytałam tylko dwie części, więc dziękuję Ci za informację, Zbawco Ty mój. Tak nawiasem mówiąc, tylko mnie głównie zachęcił do czytania ten świetny tytuł?
    Film jeszcze przede mną, kiedyś się zabiorę. Nawet jako zapalony czytelnik akceptuję zmiany w filmach. Właściwie to je często lubię przez to, że się tak nie nudzę, dokładnie wiedząc, co będzie.
    Wielbię wątki o piromanach. Kojarzą mi się z Seamusem Finniganem z sagi wiadomej J.K. Rowling. No wiesz, mu zawsze wszystko wybucha. Jeszcze w finale McGonagall i jej: ,,Poproś pana Finnigana. Jak wiesz, wykazuje wyjątkowe zainteresowanie pirotechniką.''
    Mówiłam Ci już, że mam słabość do słowa ,,rezolutny''? Zapomniałam napomknąć w odpowiedzi na Twój komentarz.
    Pod koniec recenzji zrobiłam wielkie oczy, bo musiałam czytać inną wersję, innego tłumacza bez (na szczęście) przetłumaczonych imion.
    Nad pytaniem muszę się zastanowić. O interesujące mnie rzeczy pytałam już wcześniej.
    Drugi dom zdecydowanie bardziej mi się podoba, bardziej w moim stylu, choć dodałabym więcej... ,,ciepłych elementów''.
    Pozdrawiam.
    PS Poradnik dla pisarzy fantasy się pisze, pisze i pisze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w sumie tytuł nie zachęcił - książkę dostałem na urodziny i przeczytałem. Oczywiście nie żałuję!
      Cieszę się, że domek się podoba! :D

      Usuń
  2. Uwielbiałam, uwielbiam i będę uwielbiać! Kocham tę historię. Czytałam w podstawówce, pamiętam jak weszłam do biblioteki z zamiarem wypożyczenia czegoś ciekawego (dopiero zaczynałam odkrywać różne rodzaje literatury i kształtować swój gust) i wzięłam tę książkę bo... była bardzo gruba. :) Czytałam ją non stop i nosiłam ją wszędzie. Raz nawet wzięłam ją na wycieczkę i była to jedyna rzecz jaką wzięłam bo książka była akurat wielkości mojej torebki :) Całą trylogię zamierzam przeczytać jeszcze raz, mam nadzieję że w końcu mi się uda :) Znowu poczytać o Faridzie... już całkiem zapomniałam o mojej pierwszej miłości, a tak się stać nie powinno! Znaleźć się w domu ciotki Elinor, wśród mnóstwa książek... Ah, uwielbiałam tam spędzać czas, oj tak... połazić po świcie Fenoglia, Atramentowego Tkacza, pooglądać sztuczki Smolipalucha zwłaszcza tę z ogniem na wodzie, zobaczyć ogniste elfy (chyba tak się nazywały), które robiły ognisty miód który sprawia że zyskujesz dar mowy ognia, jeśli oczywiście mimo okropnego bólu utrzymasz go w ustach wystarczająco długo. Atramentowy świat to jedno z lepszych miejsc mojego dzieciństwa :)
    Co do filmu... nie byłam nim zachwycona, ale to z powodu zbyt wielkich oczekiwań. Z tego co pamiętam, po tym filmie nie zapowiada się by nagrali następne części. A szkoda. Ale może ktoś się kiedyś od nowa zajmie "Atramentową Trylogią".
    Jeśli chodzi o oryginalne imiona to Cornelia jest niemiecką pisarkę więc na pewno brzmią jeszcze inaczej np Smolipaluch to Staubfinger :)
    Tej Autorki czytałam też smoczego jeźdźca, fajna historia o chłopcu który spotyka smoka, a raczej chyba smok chłopca. W każdym razie smok poszukuje legendarnego miejsca gdzie kiedyś żyły smoki, jest to jedyne miejsce gdzie on jak i jego pobratymcy mogą się ukryć przed cywilizacją...
    Pozdrawiam
    Randaksela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzę, że natrafiłem na prawdziwą fankę ^^ Fajnie, że tak dużo osób interesuje się tą trylogią, raczej wcześniej myślałem, że jest mało popularna, a tu proszę - wszyscy znają! "Smoczego jeźdźca" też może przeczytam, jak już nadrobię resztę trylogii.

      Usuń
  3. Miałam fragment tej książki w podręczniku od angielskiego, poczułam się zaintrygowana i ... kompletnie o tym zapomniałam. ^^
    Dobrze, że jest ktoś kto nie tylko przypomni, ale i poleci, opisze zmobilizuje do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dynamicznie, emocjonująco, zabawnie brzmi bardzo zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle już o tej serii słyszałam, ale ciągle jakoś nie mogę się przekonać do zapoznania się z książkami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja kumpela, uwielbiająca fantasy oczywiście czytała ta książkę i bodajże całą serię, wiec mam całkiem niezły jej obraz z opowieści :P I nie zajęłabym nią czasu w moim życiu, niestety. jestem tym typem człowieka który zamiast trylogii fantasy (choćby najlepszej!) woli przeczytać po raz setny ,,Trylogię" Sienkiewicza albo wziąć pierwszą lepszą książkę z półki rodziców w nieświadomości, że to lektura na następny rok dla rozszerzenia. Chociaż ,,Dżumy" nie strawiłam jeszcze, ani ,,Procesu", nad czym ubolewam.
    Mimo to całkiem szanuję fantasy, moja pierwsza powieść powstała w tym stylu, chociaż odbiegała trochę od normy, i mam do niego duży sentyment.
    A tego ,,Smolipalucha" to zapamiętam z opowieści kumpeli do końca życia, jak się można tak durnie nazywać??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dżuma to jedna z moich ulubionych licealnych lektur :) To była moja pierwsza lektura w liceum. I ostatnia mi się też najbardziej podobała: Tango :)

      Usuń
    2. Haha, wiadomo, że gusta są różne! Ja z kolei za klasyczną literaturą polską bardzo nie przepada.
      W sumie Smolipaluch też mi utkwił na długo w pamięci, jako właściciel durnego imienia :D
      Ja tam za "Dżumą" nie przepadałem - chociaż w sumie nie czytałem, ale znam tematykę, bo miałem to na lekcji i od razu stwierdziłem, że nigdy w życiu mnie to nie zainteresuje. Ale może kiedyś przeczytam, bo czasem gusta się zmieniają :P

      Usuń
  7. wiele razy buszując w bibliotece spoglądałam na "Atramentowe serce", niestety ta kusząca, czerwona okładka nigdy do mnie jakoś szczególnie nie przemówiła :/ po tym poście jestem jednak pewna, że kiedy tylko pojawię się w bibliotece ponownie, to stanę przed tą nieszczęsną półką i jeszcze raz, spokojnie przemyślę to wypożyczenie ;) w końcu- trzeba łamać swoje granice czytelnicze, jak już wiesz, zaczęłam czytać twoje fantasy, więc czemu by nie spróbować się w to zagłębić? filmu również nie widziałam, nigdy nawet nie wpadło mi do głowy aby go poszukać, a w telewizji niestety na niego nie natrafiłam :/
    co do opisu, to uważam, że posługujesz się bardzo mądrym słownictwem (ah, ta spostrzegawczość!), więc baaardzo ciekawi mnie twój wiek :D mam nadzieję, że uchylisz mi rąbka tajemnicy :p pozdrawiam cieplutko!

    http://you-always-be.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Przejrzałam Twoje recenzje - czy jakkolwiek to ująć - i muszę przyznać, że opiszesz książki/filmy w bardzo dobrym stylu. Podoba mi się to jak piszesz.. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie już nudzi temat uchodźców. Niby to ważne, ale jak zwykle potrzebne jest więcej działanie niż mówienia.
    A co do recenzji, kolejna świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję rację - po kolejnym dniu słuchania tego samego, mam już dość...

      Usuń
  10. Kręcą mnie takie historie :) Zawsze byłam otwarta na wszystkie gatunki, ale tego typu książki i filmy mają u mnie szczególny przywilej, tym bardziej, że tematyka jest bliska mojemu sercu :) Przyznam, że wcześniej nie spotkałam się z tytułem i trochę mi głupio, ale wszystko da się nadrobić :) Zapisuję książkę na liście "do przeczytania", a film "do obejrzenia" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Film oglądałam i mi się bardzo podobał. Natomiast książka nie wpadła mi jeszcze w ręce :)
    Mój blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy blog, widać, że jesteś oczytam człowiekiem i że lubisz czytać. Na początku myślałam, że posty będą innego typu, ale pozytywnie mnie zaskoczyłeś. Masz bardzo ciekawy styl pisania. Filmu nie widziałam, książki z resztą także :P
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Historia wydaje się ciekawa, chyba muszę jakoś lepiej zorganizować sobie czas i znaleźć chwilę chociażby na obejrzenie filmu (bo z czytaniem to troszkę masakra ostatnio)... Chociaż na oglądanie bajek mam czas więc może raz zamiast oglądać "Gdzie jest Nemo" (ja się nie cofam w rozwoju! Bajki są fajne i wzruszające...) obejrzę sobie w końcu jakiś normalny film :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Super post :)
    Follow back? http://jestesbochcesz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapisuje sobie do listy ksiazek do kupienia :D

    ★Choco Milk★

    OdpowiedzUsuń
  16. Oglądałam film i gorąco polecę każdemu! :D Książki nie czytałam, a bardzo mi się ona marzy... *.*

    OdpowiedzUsuń
  17. Co do Capricorna i grającego go Andy'ego Serkisa, skojarzenie z Gollumem słuszne w połowie, a to dlatego, że w produkcji ,,WP" do postaci Golluma użyto techniki preformance capture. Technikę tą użyto nie tylko w ,,WP", ale i ,,Avatarze''. Technika ta pozwala na przechwycenie nie tylko ruchu, ale i mimiki aktora.

    world-chinese-rat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam całą trylogię. Trochę nie podpasowało mi, że książka miała taki "baśniowy" charakter, ale ogólnie mi się podobała. Obserwuję! :)
    Poszerzając horyzonty - Klik!

    OdpowiedzUsuń