piątek, 2 października 2015

Gadanie #16 - Chcę być marzeniem o sobie!

Kiedyś sobie postanowiłem, że nie będę pisał postów motywacyjnych zachęcających do bycia sobą i do uśmiechu na co dzień, bo takich postów jest w Internecie pierdyliard... Dlatego to nie będzie post motywacyjny - dzisiaj będzie trochę o mnie! Nie, no w sumie bardzo dużo o mnie. To, co tutaj opisuję jest dla mnie dość ważne i wiele o mnie mówi. 

MASKI! Każdy z nas je nosi. Przecież jesteśmy inni dla przyjaciół, rodziny, nauczycieli, ukochanej nam osoby no i dla siebie samego przede wszystkim. Która jest tą prawdziwą? O której z naszych twarzy możemy powiedzieć, że to ta właściwa? Otóż, moi Państwo, o wszystkich. Jak dla mnie, bycie sobą to wcale nie jest taka trudna sprawa - cokolwiek robimy, kogokolwiek udajemy, zawsze jesteśmy sobą, przecież nie stajemy się wtedy nikim innym, nie? Bycie sobą jest dla mnie czymś absolutnie normalnym i fakt, można mówić, że niektóre zachowania są fałszywe, że okłamywanie przyjaciół czy rodziny jest złe - bo jest i to bardzo. No ale nie można mówić, że jak ktoś się po prostu zmienia, to staje się od razu fałszywy, zły i inny niż wcześniej - ludzie się zmieniają, to naturalne, dobre i potrzebne.

W swoim opisie, tu na bloggerze stwierdziłem, że jestem ironiczny, ale jednak optymistyczny. Jest to prawda, to zawsze była prawda, ale musicie wiedzieć, że optymizm nigdy nie był moją cechą naturalną. Staram się, zależy mi na tym, żeby być radosnym, żeby się cieszyć życiem. Czy jest to fałszywość z mojej strony? Albo kłamstwo? Nie sądzę...

A wszystko zaczęło się w zamierzchłych czasach gimnazjum. Albo w sumie w podstawówce? Sam już nie wiem, w każdym razie bardzo dawno. Były to czasy, kiedy byłem "szarą myszą". Tak dosłownie i w przenośni: nosiłem ciemne, za duże ubrania i zachowywałem się, jakbym chciał się w nich schować. Bałem się ludzi, życia i świata (ciągle się boję!). Byłem raczej smutnym człowiekiem, chodziłem skulony i przygarbiony. Moja pewność siebie praktycznie nie istniała. 

Ale nie chciałem być taki! Chciałem być inny: przebojowy, radosny, lubiany. Chciałem się zmienić - miałem marznie, marzenie o sobie, marzenie o idealnym facecie, którym mógłbym być. W gimnazjum ciężko było je realizować - był to świat, gdzie łatka była już do mnie przypięta na stałe, świat, gdzie miałem swoje miejsce, z którego nie byłem w stanie się wybić. Dlatego do liceum wybrałem się do dość odległego miasta. Mieszkałem w internacie, bo chciałem zacząć wszystko od początku, chciałem zacząć realizować swoje marzenie, swój najważniejszy cel. Nikogo tam nie znałem i  kierowałem się myślą, że najważniejsze jest dobre pierwsze wrażenie.

Dziś, z perspektywy czasu widzę, że to wrażenie nie wyszło mi najlepiej - też miałem łatkę, inną niż wcześniej, gorszą. Wtedy mogło być naprawdę źle - byłem bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Wielka zmiana, jaką wprowadziłem w życiu, nowy początek nic nie dał i wszystko było po staremu. Wtedy zrozumiałem najważniejszą rzecz - JA SIĘ WCALE NIE ZMIENIŁEM! Dlaczego nowi ludzie mieliby postrzegać mnie inaczej niż ci starzy, skoro ja byłem dokładnie tą samą, żałosną osobą? Wina leżała tylko po mojej stronie, ale w tym momencie byłem kowalem własnego losu. Wiedziałem już co robię źle i metamorfozę zacząłem od siebie samego.

Początek pierwszej klasy liceum - 3 lata temu. To wtedy rozpoczęła się moja przemiana, która trwa do dnia dzisiejszego i nie zanosi się, żeby miała się zakończyć. To właśnie wtedy zmieniłem fryzurę, po raz pierwszy w życiu zostawiłem włosy trochę dłuższe, zrobiłem z nich coś trochę ambitniejszego niż zwykłe obcinanie maszynką. To właśnie wtedy także zacząłem zwracać większą uwagę na to, w co się ubieram i kupować coraz to ładniejsze ciuchy. Teraz patrzę na okres sprzed tamtych dni z przymrużeniem oka, dziwiąc się, jak mogłem nosić takie rzeczy...

Fryzura i ubrania to sprawy najbardziej powierzchowne, jak tylko można sobie wyobrazić, ale wierzcie mi lub nie - moja pewność siebie wzrosła dzięki nim diametralnie. Od tej pory było lepiej. Czułem się inaczej, pewniej, radośniej. Przestałem być nikim, łatwiej było mi się cieszyć z małych, drobnych spraw. Ten stan trwał do matury, w maju tego roku. To był czas drugiej fali zmian. Bo szkoła do której chodziłem, mimo wszystko mnie ograniczała, narzucając pewne normy wyglądu - nie miałem tam pełnej swobody, nie mogłem na przykład nosić zarostu.

Te najdłuższe w moim życiu wakacje uważam za najważniejsze, jakie do tej pory były. To właśnie teraz zmieniłem się najbardziej: schudłem około 15 kilogramów, zmieniłem fryzurę, zacząłem nosić okulary i zapuściłem upragniony zarost. Moje marzenie o sobie zaczęło się naprawdę spełniać i moja pewność siebie wzrosła jeszcze bardziej, co widać nawet po moim zachowaniu - podobno poruszam się pewniej, chodzę "ładniej", nie garbię się, przybrałem "postawę wyprostowaną" i częściej się uśmiecham.

Przede mną jeszcze wiele zmian: upragniona fryzura Top Knot, tylko muszą mi włosy urosnąć. Wymarzone tatuaże (mam już dokładne plany co i jak) no i jak zwykle udoskonalanie samego siebie - trzeba nieustannie dążyć do perfekcji i podnosić standardy. Teraz idę na studia. Znowu zaczynam nowy okres w swoim życiu i znowu będę robił pierwsze wrażenie. Znowu przypną mi łatkę i znowu będę szukał nowych przyjaciół. Ale wiem, że tym razem będzie inaczej, jestem tego absolutnie pewien. Moje marzenie jest na wyciągnięcie ręki - nie jest już odległym snem, tylko rzeczywistym celem, punktem na drodze, który z pewnością wkrótce osiągnę.

Niedawno przydarzyło mi się coś wspaniałego. Odwiedziłem moje dawne liceum - wciąż byli tam bliscy mi ludzie: uczniowie z młodszych klas i nauczyciele. Wszyscy zauważyli, że się zmieniłem. Wydarzenie to może i było dość błahe, ale był to jeden z najpiękniejszych momentów mojego życia, którego nigdy nie zapomnę. Teraz wiem, że moje największe marzenie jest już bardzo blisko.

Cóż mogę Wam powiedzieć? Wyciągajcie wnioski z mojej historii, wiedzcie, że każde marzenie może się spełnić, nawet to, które na początku wydaje się niemożliwe. Dzięki konsekwencji i ciężkiej pracy można osiągnąć wszystko. Bądźcie szczęśliwi! Walczcie o siebie, zmieniajcie się, a wasza pewność siebie wzrośnie tak, jak moja. Dziś, kiedy patrzę na siebie z przeszłości, nie mogę uwierzyć w to, jak wyglądałem. Traktuję to jako przykry sen, jako koszmar, z którego się wybudziłem.

No, teraz pewnie tutaj, na blogu, przylgnie do mnie łatka pustaka, któremu zależy tylko na swoim wyglądzie. Otóż, kochani moi, to nie tak, uważam po prostu, że wygląd i to, jak postrzegają mnie inni jest ważne, bo dzięki temu czuję się po prostu lepiej i pewniej. Łatwiej jest mi się cieszyć, łatwiej czerpać radość z życia. I co najważniejsze - łatwiej jest mi walczyć z problemami, które pomimo zmiany w wyglądzie nie zniknęły... W moim życiu są też rzeczy znacznie ważniejsze. Jeżeli będziecie mieli ochotę, to w przyszłości napiszę więcej o sobie, o tych moich wszystkich problemach i o tym, jak je eliminowałem.

ZACHĘCAM DO ZADAWANIA MI PYTAŃ! TUTAJ
Jak nie będziecie zadawali pytań, to nie będzie postów Q&A. Tylko od Was zależy, kiedy pojawi się następny post z tej serii. 

51 komentarzy:

  1. A ja rzeczywiście myślałam, że będzie to post motywacyjny. Hah.
    Fragment z maskami kojarzy mi się z lekcją polskiego o teatrze. Życie to teatr, a ludzie to aktorzy, którzy odgrywają różne role. Córki, matki, siostry, nauczycielki, uczennicy i za każdym razem są inni. Kocham to porównanie.
    Ciekawy post, taki inny, uczuciowy.
    PS Skoro mam być szczera (w końcu to ja, heh!), to nie znoszę tej fryzury... Po prostu nie trafię, do tego przez nią faceci szybciej łysieją i jest to najbardziej znienawidzona fryzura, jeśli chodzi o zdanie kobiet. Ale skoro Ci się podoba. Twoje włosy, Twój wygląd i Twoje marzenie. Za to na pocieszenie, zawsze miałam słabość do chłopaków w okularach. Taa...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szczerość!
      Moje najbliższe otoczenia też nie lubi tej fryzury, moja mama wyraża się na jej temat nad wyraz niepochlebnie :P
      Ale cieszę się, że okulary Ci odpowiadają :D

      Usuń
    2. uczę się na fryzjerkę więc jak coś to mogę podać adres :P

      a tak serio mnie akurat podoba się taka fryzura u faceta chociaż nie mam żadnego kolegi z taką na którym mogłabym sprawdzić czy już zaczyna łysieć ;)

      co do całego wydźwięku postu: dałeś do myślenia... jestem 3 lata młodsza i o co najmniej tyle głupsza szukam siebie i kombnuję co robić ze swoim życiem ale daleko mi do tak dojrzałego podejścia wiec wielki szacun za jak to się mówi? samoświadomość? i całą tę zmianę... chętnie zobaczyłabym twoje zdjęcia z dawniej i dziś... :)

      p.s. przez pół warsztatów zawodowych siedziałam dziś w telefonie z nosem w twoim blogu....

      Usuń
    3. Zdjęć z "dawniej" nikt już nie zobaczy, a te obecne, to już niedługo :D Dziękuję za miłe słowa! :D

      Usuń
  2. Rozumiem Cię, bo sama do niedawna byłam taką szarą myszką, wycofaną i zbyt nieśmiałą by podjąć działania i spróbować zmienić swoje życie. Na moje szczęście, zawsze miałam wokół siebie osoby, które akceptowały mnie mimo wszystko i w których miałam wsparcie mimo że nigdy o nie otwarcie nie prosiłam. Zawsze były. W pewnym momencie w moim życiu nastąpił trudny okres kiedy byłam załamana, ciągle wpadałam w depresyjne stany i wszystko widziałam w szarych barwach. Ale w końcu postanowiłam, że wezmę swoje życie w swoje ręce. I teraz wiem, że to była najlepsza decyzja w całym moim życiu - nie wybór szkoły czy uczelni, ale własnie to, by walczyć mimo wszystkich trudności jakie zgotował nam los.
    Mówi się, że wygląd nie jest ważny, ale prawda jest taka, że wygląd chyba jak nic innego dodaje pewności siebie i przeważnie te wszystkie głębsze zmiany zaczynają się właśnie od zmiany wyglądu. Nie zawsze, może się mylę, ale z własnego doświadczenia wiem,że tak bywa.
    Rozpisałam się, ale dużo by o tym pisać, długo zeszłoby mi pisać o swojej historii. Tak jak mówiłam - wiem co czujesz i trzymam kciuki, by wszystko ułożyło się po Twojej myśli, byś nie zrażał się w dążeniu do zrealizowania marzenia o sobie!
    Pozdrawiam, Agata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa!
      Oczywiście przyjaciele byli przy mnie :)

      Usuń
  3. Czytam, czytam, czytam i o matko jestem pod wrażeniem ;) Tzn. Twojej szczerości i chęci do zmiany. I zupełnie inaczej napisany ten post, coś takiego jeszcze się tutaj nie pojawiło, jednocześnie to całkiem ładne podsumowane pewnego etapu w Twoim życiu ;) I chyba najdłuższy tekst, który napisałeś ^^ Generalnie bardzo interesująco się to czytało. Sama chciałabym znaleźć w sobie taką siłę do zmian więc o pocieszające, że komuś się udało ;>
    Twoja wymarzona fryzura cudowna. Podczas mojego ostatniego pobytu w Toruniu widziałam mnóstwo facetów z tymi kucykami i wygląda to zaskakująco dobrze ^^ Poza tym teraz jeszcze bardziej zastanawiam się jak wyglądasz, tak tylko przypominam, że pisałeś coś o zdjęciach i im dłużej czytałam tym bardziej myślałam, że jakieś w końcu się pojawi. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tekst się podobał, dla mnie to też było bardzo ważne, żeby w końcu coś takiego napisać.
      A ja, a raczej moje zdjęcia pojawią się tu, na pewno. Nie wiem dokładnie kiedy, ale planuję coś takiego zrobić :D

      Usuń
  4. Obserwatorze...kiedy sobie pomyślę o podstawówce to pamiętam nadal jak byłam cichą myszką. Dziś jestem inną osobą.. od tego czasu zbyt wiele wydarzeń miało miejsce, które zmieniły mnie i mój stosunek do świata/ludzi..
    Jednak dodam, że cieszę się, iż napisałeś o sobie :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię takie przemiany, nie tylko u siebie, ale też u innych :)

      Usuń
    2. Hm, nie zawsze te zmiany u wszystkich wychodzą na dobre :)

      Usuń
  5. Uff.. na szczęście to nie post motywujący :D Kurczę, mam coraz większe wrażenie że jesteś moim zaginionym,starszym bratem XD U mnie wyglądało to podobnie, chociaż nieśmiała to nie byłam nigdy. Jednak zawsze byłam skromna, miła, siedziałam w pierwszej ławce i ogółem ucieleśnienie Matki Teresy. No najbardziej to mnie zmieniło chyba gimnazjum, może starsze lata podstawówki, gdzie ten cały narcyzm i chamstwo ze mnie wypłynęło. Zmienia się każdy i nie ma w tym najmniejszego zła. Najważniejsze, że czujesz się z tą zmianą pewnie i nikogo przy tym nie udajesz. Maski, no tak. Większość (nawet się nad tym nie zastanawiając) uważa to za coś złego. A ja otwarcie mówię, że często sama namawiam się do optymizmu, ale dzięki temu jestem szczerze zadowolona ;) Poza tym, nie będę zachowywała się przy mamie tak, jak przy najlepszej przyjaciółce, bo wylądowałabym w psychiatryku :D Teraz to ja mam Ciebie za postać z książki, bo jedynie mogę sobie Ciebie wyobrażać :D. Ciekawe czy moja wizja w głowie jest podobna do realnego wyglądu. A co do tych ubrań to masz najświętszą rację, niby coś błahego, a jednak poprawia humor i daje 120% pewności siebie. Myślę, że z tym ubiorem to tak ma większość, bo najczęściej z początku ubieramy byle co, potem nagle kreujemy swój styl. Dobrze, że pozbyłeś się worków z szafy! :D
    Podziwiam Cię za to, że potrafisz tak świetnie opisać jakiś tam wcześniejszy etap w życiu, bez jakiegoś zbędnego hamowania się czy cenzury :D Szczerość, szczerość i jeszcze raz szczerość- masz plusa!
    Jutro sobota, czekam na Dobrą Duszę!
    A co do wcześniejszej rozmowy, czyta i komentuje Agrafka :D
    Pozdrawiam cieplutko ;]

    you-always-be.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślałem, że Agrafka - jednak mam intuicję :D
      A jutrzejszy rozdział jest już przygotowany i czeka sobie na dodanie! :)

      Usuń
  6. Fajny post. Ostatnio sporo było o maskach w DDTVN. Wypowiadała się pewna p. psycholog. Generalnie moim zdaniem zawsze przybieramy jakąś maskę przed ludźmi. Chcemy by nas akceptowana, lubiono. Dopasowujemy się do sytuacji. Ważne jednak by umieć ją zdjąć w miejscu swojego azylu, pobyć czasem po prostu sobą i żyć zgodnie z własnym sumieniem. Nie patrzeć cały czas, co ludzie o nas powiedzą. Co do fryzury top knock, to właśnie jestem w trakcie zapuszczania. Mam już małe efekty, fryzjerka mówi,że w listopadzie już będę mieć całą <3 A studia to fajny okres w życiu człowieka - nowy,czysty rozdział, poznajesz nowe osoby i dajesz się poznać ze strony jaką chcesz, nie musisz nic ukrywać, bo albo Cię ludzie zaakceptują albo nie. Ja swoją przemianę też rozpocząłem w liceum. Zmieniłem nastawienie do życia, świata. Zacząłem się uśmiechać, moje ego urosło, stałem się pewny siebie, zmieniłem styl. Potem na studiach jeszcze bardziej się on wyklarował. Za 2 lata będę bronić tytułu magistra i widzę z perspektywy czasu, że ciągle jakoś ewoluuje, jestem bardziej elastyczny, a doświadczenia życiowe tylko mnie wzmacniają. Ale już zbaczam z tematu.

    Pozdrawiam, Adam (brakujacykolorteczy.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądre słowa! Nie ma sensu patrzeć cały czas, co ludzie o nas powiedzą. Dziękuję za miłe słowa na temat studiów, ale chyba nic nie jest w stanie zmienić moich nerwów...

      Usuń
  7. Jestem tutaj od kilku dni. Chętnie zobaczyłabym jak wyglądasz 😃 post bardzo ciekawy i początek bardzo podobny do jednego z moich oczekujących 😃 świetnie się czytało. Proszę o więcej 😃

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba kazdy z nas przechodzil przemiany, musial dojsc do tego jaki chce byc, czy udawac, czy pokazac siebie prawdziwego. I chyba jeszcze wiele bedzie przemian. W koncu cale zycie czlowiek sie zmienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się nie mogę doczekać, jakie te przemiany będą :D

      Usuń
    2. Hehehehe, ja je widze u siebie po czasie :)

      Usuń
  9. Ty i szara mysz? :) aż się wierzyć nie chce:) MEGA Wygadana z Ciebie istota, konkretna niezwykle. i nad wyraz pewna siebie chyba :)
    I jaka tam znowu łatka pustaka? Ja Ciebie rozumiem - BAAARDZOOOO rozumiem. I cieszę się, że udało się Tobie wprowadzić te zmiany, że zrozumiałeś, że one są potrzebne. Bo jak Ty będziesz się lepiej czuł ze sobą, to inni od razu to zauważą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi zrobiłaś dzień! Naprawdę, bardzo mi miło, że tak o mnie myślisz! Humor załatwiony do wieczora ^^
      :D

      Usuń
  10. Też kiedyś byłam taką szarą myszką, może trochę nadal jestem, ale staram się tego jak najszybciej pozbyć. Uważam, że wygląd jest istotny, ale nie do przesady. Z tymi maskami fajne porównanie, też tak mam, że wobec każdej osoby zachowuję się inaczej, ale to normalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że się zmieniamy. Zmiany są dobre! :D

      Usuń
  11. Post jest szczery i z prawdą w sobie. Popieram Twoją zmianę charakteru na lepsze, że jesteś bardziej otwarty na kontakty z ludźmi. Ja chyba muszę nad tym popracować :) To od człowieka zależy, jaki on będzie, sam sobie wybiera ścieżki życiowe. Inni ludzie nie powinni Cię ograniczać, niszczyć Twojej motywacji do życia, i zmian. Zazwyczaj tacy ludzie oceniają Cię, nawet jeśli Ciebie nie znają tak dobrze, jak Twoja najbliższa rodzina - to mnie najbardziej denerwuje w innych - oceniają, a nie znają sytuacji ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że ludzie oceniają jest najgorsze. Jeśli zachowują swoje opinie dla siebie to jeszcze pół biedy, ale jak oceniają i potem krytykują to jest źle...

      Usuń
  12. Doskonale cię rozumiem. Jeżeli chodzi o mnie, to właśnie gimnazjum było najgorszym czasem w moim życiu. Dokładnie w pierwszej klasie poznałam się na ludziach, na tym, do czego są zdolni. To prawda - nigdy nie byłam najbardziej lubianą osobą. Zazwyczaj siedziałam cicho i obmyślałam w głowie plan zagłady ludzkości (taki optymistyczny fragment :D). Wszystko zaczęło się zmieniać dopiero w liceum. Będąc w nim, zrozumiałam wreszcie, że nie warto się przejmować docinkami ze strony rówieśników. Wszelkie dziwne uwagi obracałam w żart. I wyszło mi to na dobre :) Oczywiście na początku pierwszej klasy, zostałam dość solidnie obrażona, a osoby, z którymi się wtedy trzymałam, po prostu miały ze mnie przysłowiową "bekę". To był zdecydowanie najgorszy cios, jaki mi zadano. Ale wyleczyłam się już z tego. Zdecydowanie staram się być silniejsza :)
    Bardzo się cieszę, że tobie się udało. Życzę ci powodzenia w spełnianiu kolejnych celów!

    INNA MYŚL [blog] | MÓJ KANAŁ NA YOUTUBE

    OdpowiedzUsuń
  13. Cóż, pozostaje życzyć, żeby na studiach zaliczyć kolejny level up i wskoczyć na tzw. towarzyską rampę. Chociaż teoria małych grup społecznych wyraźnie podpowiada, że wchodząc w nowe relacje, wcześniejsze doświadczenia mają duży wpływ na to jak się zachowujemy i (w konsekwencji) jak postrzegają nas nowe osoby, jakie miejsce zajmujemy w świeżej drabince stratyfikacyjnej. Mają duży wpływ, ale nie determinują, a to już optymistyczny rzecz! Chociaż doradzam chłodną głowę i rozsądne oczekiwania, na studiach ciężko zrobić efekt "wow!", a i ludzie z początku utrzymują luźniejsze stosunki. Dużo picia i imprez może być na początku, jako element inicjacji i oddzielenia frajerów od grypsujących. Przygotować sobie jakieś żarty, odzywki, zabawne historie, wypastować buciki i powinno być dobrze! ;)

    Opisz w jakimś poście plan na tatuaże, to wydaje się ciekawe ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa propozycja!
      Tatuaże pokażę jak zrobię :D

      Usuń
  14. Podobno do wyglądu się rozpoczyna. Ale zawsze tak jest. Nawet jest powiedzenie,że jak kobieta zmienia fryzurę to albo zmienia faceta albo życie. Do facetów pewnie też się to odnosi ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniały post. :) Nienawidzę, gdy inni ludzie sądzą, że zmienianie się, próba stania się "lepszą wersją siebie", jak ja to zawsze nazywam, jest czymś złym, przeciwstawianiem się swojej naturze. Wręcz przeciwnie! Nikt nie może zakazać nam bycia szczęśliwymi. :) Ja sama ciągle pracuję, by móc coraz częściej i bardziej szczerze mówić, że jestem z siebie zadowolona. Niekiedy mam wątpliwości, ale myślę, że taki proces wymaga cierpliwości. Najważniejsze, to powiedzieć sobie, że nie zmieniamy się z nienawiści do siebie, ale przeciwnie, dlatego bo się kochamy! Bardzo zainspirowałeś mnie tym wpisem, serio. Aż mam chęć wyjść na świeże powietrze albo poćwiczyć w domu. :D
    http://zadumam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię zainspirowałem do zmiany własnego życia!

      Usuń
  16. Bardzo dobry post :)
    Trochę się z nim utożsamiam, bo ja podobnie wybrałem szkołę średnią w odległym mieście by mieć czystą kartę i zacząć od nowa. Mieszkając już trzeci rok w internacie stwierdzam, że kompletnie mi nie wyszło :/
    Fajnie, że masz plany na przyszłość i zamierzam je realizować :)
    Ooo, tatuaż to i ja też chcę! :D Też mam już pewien projekt na to, teraz tylko uzbierać pieniądze...

    truelifebydamien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. zostałeś nominowany do LIEBSTER BLOG AWARD na moim blogu http://nataliakraj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zawsze staram się wyróżniać. Z charakteru jestem bardzo nieśmiała, dlatego z innym ubiorem czuję się pewniej. Powinniśmy zachowywać się i nosić to co nam odpowiada, w czym czujemy się dobrze. Gdy nie jesteśmy zadowoleni ze swojego wyglądu, to automatycznie dołuje nas wszystko dookoła. Powinniśmy się pokochać, a jak coś się nam w sobie nie podoba, to postarajmy się to zmienić i dążyć do swoich marzeń.
    Jak zwykle świetnie napisane, uwielbiam czytać twoje wpisy :3
    Pozdrawiam! :D
    Mój blog - klik ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. No wreszcie ktoś kto nie pieprzy pól godziny ze mam być szczęśliwa i być sobą! Nie mogę być sobą, bo jestem wewnętrznie sprzeczna, i pewnie wielu ludzi tak ma. szczerze mówiąc, świat byłby straszny gdyby ludzie byli tylko jedną osobą, tacy sami zawsze. Nudny, pozbawiony głębi, horror, tak samo zachowywać się do kolegi i nauczyciela, zwykłego znajomego a twojego partnera? Na szczęście póki co nam to nie grozi, a takie posty ,,motywacyjne" wynikają zazwyczaj z dobrych chęci, ale nie podpartych życiem i nie przemyślanych.
    Gimbaza i liceum to chyba najlepsze pole przemian. W gimnazjum byłam, podobnie jak ty, straszną osoba, nudną kujonką i dzieckiem nauczyciela, a to jak się ubierałam przeraża obecnie nawet moją matkę. A zaczęłam przemianę od jednej płyty Led Zeppelin i pierwszych spodni z dziurami na kolanach :D Teraz przyjaciele z gimnazjum nie lubią mnie. Jestem dla nich zbyt alternatywna, zbyt żywiołowa, do tego przechodzę kolejną przemianę, tym razem typowo duchową, i kolejni ludzie przestają się ze mną zadawać. Ale nikogo z nich nie żałuję. Nie każdy jest w stanie znieść przemiany przyjaciela, w końcu polubił kogoś innego niż ma teraz, na szczęście zdarzają się ludzie na całe życie i w takich warto inwestować. Powodzenia, bo w czasie życie będziesz się jeszcze zmieniał wiele razy, ha, spróbowałbyś trwać w tej samej osobowości do końca życia, straciłabym do ciebie cały szacunek. Bo człowiek nie krowa, zdanie zmienia, jak twierdzi matka mojego chłopaka (najczęściej w stosunku do mnie :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzieckiem nauczyciela to też jestem :D W sumie jeszcze nikt ode mnie nie odszedł z powodu zmian, przyjaźnie raczej same się pokończyły przez to, że zmieniłem szkołę.

      Usuń
  20. Gratuluję metamorfozy! U mnie jest odwrotnie: kiedyś byłam bardziej przebojowa, ale przez pewne wydarzenie, które całkowicie mnie zmieniło, stałam się "szarą myszką". Ja też staram się coś w sobie zmienić, ale niestety nie zawsze z dobrym skutkiem :(
    Właśnie odkryłam Twojego bloga, na pewno będę zaglądać częściej ;))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie wiem czy kiedyś te posty motywacyjne komukolwiek pomogły.... Super, że zaszły takie zmiany! Powodzenia :)
    Zapraszam, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaglądam codziennie, wyczekując nowego, a tutaj nic.. cisza.. pustka :) wraaacaj do nas noo ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. to prawda, każde marzenie może się spełnić, tylko niektóre potrzebują więcej czasu i intensywniejszych myśli;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny post,gratuluję szczerości i odwagi.Na pewno tu zostanę na dłizej.
    marcelkowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Szczerze przyznam, że ten post podoba mi się najbardziej wśród wszystkich tych, które na Twoim blogu przeczytałam. Świetnie, że chciałeś się tym wszystkim z nami podzielić. Dostałam mega kopa do tego, żeby zacząć coś zmieniać w sobie. Wielkie dzięki :)
    Faktycznie, bycie taką ,,szarą myszką" nie jest fajne. Bardzo trudne jest pozbywanie się przypiętej nam ,,etykiety". Chociaż nie. Jej nie da się pozbyć.
    Właśnie tak po przeczytaniu Twojego posta doszłam do wniosku, że niestety strasznie dużo osób żyje marzeniem o sobie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dobrze, że żyją marzeniem o sobie!
      Dzięki temu chcą się zmienić, chcą przestać być szarzy i nijacy :D
      Cieszę się, że się podobało :D

      Usuń
  26. Uu fajnie że się zmieniłeś :D Znaczy nie ma to brzmieć jakoś dziwnie, po prostu gorzej jest jak człowiek całe życie jest taki sam i nic się nie rozwija, niczego nowego nie próbuje itp ;)
    Ja jestem w gimnazjum (normalnie doświadczenie życiowe na 100% tak znam życie i w ogóle super) ale podczas mojego krótkiego żywotu też się pozmieniałam, mam tylko nadzieję, że nie na gorsze. Jestem chyba po prostu coraz większym dziwakiem, właściwie normalnym dzieckiem to byłam tylko do 8 roku życia, potem już zaczynało się robić coraz gorzej xD
    Ja może nie przechodzę wielkich, diametralnych zmian które mogłabym zapisać w podobny sposób co ty, tylko są to raczej mało widoczne różnice, no chyba, że brać pod uwagę ten okres kiedy słuchałam Hanny Montany w drugiej klasie podstawówki, to tak, to była zmiana ale dzieciństwo się raczej nie liczy xD

    OdpowiedzUsuń