sobota, 24 października 2015

Q&A #3

Q: Jakie zachowanie u ludzi najbardziej Cię irytuje?
A: No mógłbym książkę o tym napisać, naprawdę! Bardzo dużo mnie w ludziach irytuje, nie wiem wręcz od czego zacząć. Skupię się na najważniejszych rzeczach. Przede wszystkim negatywna motywacja. Niektóre osoby, kiedy im się powie, że robią coś źle, to bardzo ich to motywuje i chcą pokazać światu, że potrafią zrobić to dobrze. Ja mam inaczej, mnie coś takiego zniechęca, dlatego negatywnej motywacji nie lubię, a jakoś wszyscy próbują ją wobec mnie stosować. Druga rzecz, to wtrącanie się w moje życie. Ludzie widzą, oceniają i wyrażają swoje wyssane z palca opinie. Że niby nie powinienem nosić brody, bo to jest głupie i nikt nie nosi. Dziwne, ja jakoś na ulicy widzę co drugiego faceta z brodą. To jest tylko taki przykład, ale takich sytuacji jest mnóstwo, że ktoś z mojego otoczenia mnie krytykuje, powołując się na argument, że zbyt bardzo się wyróżniam, że wszyscy tak twierdzą, ale to jest nieprawda, bo to tylko ta osoba tak twierdzi...

Q: Uśmiechałeś się kiedyś do nieznajomych na ulicy, żeby zobaczyć ich reakcję?
A: O, to jest bardzo fajna sprawa! Oczywiście nie robię tego do wszystkich, bo jak ktoś wygląda jakby szukał guza, to lepiej zostawić go w spokoju, ale na przykład uśmiechanie się do sprzedawców w sklepach, kelnerów czy właśnie nawet nieznajomych na ulicy to jest coś niesamowitego. Nie dość, że to mi poprawia bardzo humor, to Ci ludzie też nie wiedzą o co mi chodzi, czy są brudni na twarzy czy coś. Niektórzy te moje uśmiechy odwzajemniają, ale to rzadko. Najbardziej lubię takie sytuacje, kiedy na przykład w Macu jest jakiś nowy pracownik i mnie obsługuje. Widzę, że nowy, bo jakaś inna dziewczyna go pouczała, co i jak, ale chłopak mimo wszystko średnio sobie radzi, przeprasza, że tak długo, ale ja się tylko do niego uśmiecham i mówię, że wszystko w porządku, że nic nie szkodzi. On też się uśmiecha i wszystko jest dobrze. Ja mam poprawiony humor, on zapewne czuje się lepiej w nowej pracy i wszyscy są szczęśliwi, więc warto się uśmiechać do ludzi, bo to nic nie kosztuje, a może kogoś naprawdę uszczęśliwić. 

Q: Masz jakąś swoją metodę na produktywną naukę? Notaki? Kolorowe mazaki? A może po prostu słuchanie na lekcji?
A: Ciekawe pytanie. Ja w szkole zawsze miałem dobre oceny, nauka przychodziła mi z łatwością i ludzie przez to myśleli, że siedzę całe życie nad książkami tylko dlatego, że nigdy nie wychodziłem z domu... Otóż nie, uczyłem się bardzo mało. U mnie nauka polegała na tym, że przed lekcją przeczytałem sobie notatkę w zeszycie, którą zrobiłem na lekcji - zawsze robiłem sam notatki i pisałem to, co uważam za słuszne, chociaż często po prostu pisałem to samo, co dyktował nauczyciel, bo po prostu uważałem to za słuszne :D No i taką notatkę przeczytałem i na lekcję byłem przygotowany. Przed sprawdzianem wystarczyło, że przeczytałem sobie dany rozdział w podręczniku. Jeden raz wystarczył zdecydowanie. W przypadku lektur, wystarczyło machnąć streszczenie z tyłu książki. Najtrudniej było z językami obcymi, bo słówka nie wchodzą mi do głosy kompletnie. Reguły gramatyczne bez problemu, chociaż z ich zastosowaniem już gorzej (oczywiście w językach obcych, bo po polsku to bez problemu). Za to nigdy w życiu nie zdarzyło mi się, żebym uczył się matematyki. Kolorowe mazaki to dla mnie najgorszy sposób, bo takie zakreślanie trwałoby u mnie dłużej niż sama nauka... Słuchanie na lekcji zawsze spoko!

Q: Jaki rodzaj muzyki najbardziej Cię inspiruje?
A: Muzyka to dla mnie coś bardzo ważnego. Nie są to tylko dźwięki, które lecą sobie gdzieś tam w tle. U mnie muzyka to sposób na wywołanie określonych uczuć, przywołanie wspomnień i poprawę humoru. To moja osobista psychoterapia, dlatego jest dla mnie tak niesłychanie ważna! Muzyką także się inspiruję, na przykład podczas pisania lubię włączać sobie długie playlisty, żeby nie wchodzić co chwilę na YT, żeby przełączać na kolejny utwór. W takich przypadkach słucham sobie muzyki filmowej, na przykład tej z Amelii, albo playlisty jakiegoś fajnego artysty, który nagrywa covery, na przykład Jonna Selle. Przeważnie są to jednak utwory Adriana von Ziegler, czyli moja ukochana muzyka celtycka, szalenie emocjonująca i inspirująca. 

Q: Jak myślisz, wpasowałbyś się do organizacji "Dzieci Kwiaty"?
A: Przejrzałem sobie trochę informacji na ten temat. Poglądy "Dzieci Kwiatów" są mi dość bliskie. Głosili oni ideę wolności, którą ja bardzo cenię, pokoju, na którym mi zależy i jedności wszystkich ludzi oraz z naturą. Myślę jednak, że nie pasowałbym do tego. Nie chcę jedności z wszystkimi ludźmi, jestem raczej odludkiem, cenię sobie prywatność i samotność, więc taki tryb życia byłby mi bardzo nie na rękę. Jedność z naturą mi się podoba, ale bez przesady :D Poza tym, ubiór - nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o stylu, który mają Hipisi - kompletnie nie widzę siebie w tego typu ubraniach. Mam własny styl i się go trzymam ^^

Q: Lubisz sobie czasami trochę pofilozofować?
A: Lubię. Często mam różne rozkminy, które czasami nawet tutaj opisuję, ale oczywiście większość z nich zwykle nie ogląda światła dziennego. Czasami wychodzą podczas zwykłych, codziennych rozmów. Na przykład ostatni, wracając z zajęć rozmawialiśmy z koleżankami na temat powszechnego w północnej Polsce słowa "Jo", które oznacza "Tak". Tutaj praktycznie wszyscy tak mówią, nikt nie widzi w tym nic złego, dziwnego i wieśniackiego... A wiem, że w innych częściach Polski jest wręcz przeciwnie, jeżeli ktoś tak się wyrazi, to od razu ma przyklejoną łatkę wieśniaka. To jest ciekawe, bo niby w jednym kraju mieszkamy, a jednak inaczej mówimy. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, ja w mowie potocznej także używam tego niesławnego słowa, lecz potrafię się powstrzymać. Na przykład tutaj na blogu, z tego co się orientuję jeszcze nigdy go nie użyłem i tak samo jest w życiu. Jeżeli nie chcę, to nie użyję. 

No i macie kolejną porcję pytań od Dread Nogitsune! Bardzo jej za nie dziękuję! I teraz słuchajcie ludzie! Mam jeszcze jedną porcję pytań na kolejnego posta Q&A, ale potem znowu będzie przerwa. Wszystko zależy od was, jeżeli będziecie zadawać pytania, to tych postów będzie więcej :D Szczególnie zachęcam tych, którzy jeszcze swoich pytań nie zadali, bo nie wierzę, że nie macie czegoś, o co chcielibyście mnie zapytać :D Pytania możecie zadawać TUTAJ.

ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA LITERACKIEGO!
NOWY ROZDZIAŁ CO SOBOTĘ!

34 komentarze:

  1. Śliczna post!
    Może wspólna obserwacja?
    fashion--twins.blogspot.com


    Pozdrawiam skarbie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, irytujące zachowania ludzi... Bardzo, bardzo długa książka o tymże tytule zapewne kiedyś powstanie. O tak, zapomniałam dodać, że lepiej do wszystkich się nie uśmiechać, bo mogliby to przez swój nastrój... źle zinterpretować. Mnie ciągle wmawiają, że ja niby lubię się uczyć. Ja, że nie, ale oni dalej. Mam dobre oceny, więc kocham się uczyć, po prostu. Taka logika, niezależnie od tego, jak długo będziesz zaprzeczać. Akurat ja słówkami, nieregularnymi i kuciem wszelkich innych takich podciągam sobie z języków obcych. Wykreślanka cyrylica na ostatnim sprawdzianie z rosyjskiego... Nic, tylko się przeżegnać i modlić o cud. Jak już wiesz, mieszkam w Wielkopolsce. Trochę to dziwne i pewnie głupie, ale strasznie mnie irytuje nasza gwara, a trudno znaleźć choć jednego chłopaka w moim wieku, który jej nie używa. Same ,,tyro'' zamiast ,,teraz'' czy ,,przydo'' zamiast ,,przyda''. Co innego coś takiego w ustach starszych osób, to inna historia. Rozpływam się nad moim dziadkiem, który często zamiast ,,jej'' mówi ,,onej''. To po prostu dziwnie urocze i rozkoszne.
    Trzymaj się, powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha. Warto znać gwarę, ale myślę, że trzeba umieć powstrzymać się przed jej używaniem. :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawie i wyczerpująco odpowiedziałeś na te pytania ;D. W zasadzie ja chętnie bym Ci zadała pytanie:
    ,,Czym jest dla Ciebie sztuka?" a także:
    ,,Co sądzisz o folklorze (nie chodzi o konkretny, ogólnie)?"

    Nie wiem, czy te dwa pytania jak narazie starczą, ale lepsze to na początek, niż wysilanie mózgowicy na upartego ;P
    Zapraszam na nowy post! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiechanie się do ludzi działa dokładnie w dwie strony jak opisałeś. I sobie jest przyjemniej i na pewno tej drugiej osobie również ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieszkam nad morzem, czyli w północnej Polsce, ale nieczęsto słyszałam, aby ktoś potwierdzał coś słowem "Jo". Ludzie w moim przedziale wiekowym (17-18 lat) zazwyczaj nie posługują się takim słownictwem. Częściej wyłapuję bardziej wulgarne stwierdzenia, niestety :D Ale cóż zrobić?

    INNA MYŚL [blog] | MÓJ KANAŁ NA YOUTUBE

    OdpowiedzUsuń
  6. uśmiechanie się do nieznajomych to bardzo fajna sprawa :)) sama to często robię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ludziom się nigdy nie dogodzi i nie ma sensu sie przejmować tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ludziom się nigdy nie dogodzi i nie ma sensu sie przejmować tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami negatywna motywacja jest dobra, ale... jak wiele człowiek może znieść? W końcu się zniechęci i przestanie nad tym pracować i się starać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie najbardziej irytuje jak mi ktoś zaczyna...powinnaś zrobić tak, a tak...a weź spadaj na drzewo, sam se rób.
    Co zaś do uśmiechania , jak mam czas idę sobie wolno, rozglądam się leniwie i jak mi się ktoś ciekawy ( czytaj ciepły, ludzki na pierwszy rzut oka) trafi to się uśmiecham. Czasem bywa że osoba się obraza za siebie i patrzy czy to aby do niej, wtedy znów się uśmiecham, a jak jest to facet puszczam oko i sobie idę dalej. Kilka razy mi się zdarzyło że panowie za mną pobiegli z zapytaniem czy my się znamy? :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Co do uśmiechania się do nieznajomych masz rację,jest to coś niesamowitego,jednak większość ludzi niestety nie odwzajemnia uśmiechu,tylko krzywo się spojrzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście, takie zachowanie jest cholernie irytujące.. Ale mnie irytuje wiele rzeczy, więc.. :D Dobrze stwierdzone, że książkę mógłbyś o tym napisać- mogłabym być współautorką :D
    Kurczę, uśmiechanie się do obcych osób! Myślałam że tylko ja tak robię :o Cenię sobie uśmiech ponad wszystko i uwielbiam osoby które mimo, że mnie nie znają, też się uśmiechają :D
    Zazdroszczę Ci z tą nauką.. Zawsze trafią się osoby z takim szczęściem, ja niestety go nie mam :/
    Tak, dla mnie też muzyka jest cholernie ważna, chociaż może inna niż twoja ;>
    Dosyć ciekawe to pytanie z Dziećmi Kwiatów :o
    Filozofowanie jest świetne! Szczególnie nocą z przyjaciółką w autobusie :D
    Rzadko trafiam na tak kreatywne Q&A w które autor wkłada tak wiele pracy, super!
    /Agrafka
    you-always-be.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeeeju, zazdro z tą nauką, zwłaszcza matematyki. Nad nia to moge siedziec nawet cały dzien a i tak moja maksymalna ocena to będzie 3....
    tez nie lubie negatywnej motywacji. Ja wtedy zawsze czuje sie zle i za nic nie czuje sie zmotywowana/K

    Dwie Perspektywy Blog

    OdpowiedzUsuń
  14. mój uśmiech też baaardzo ale to bardzo rzadko jest odwzajemniany.. a szkoda :)
    mnie zawsze nazywali "kujonem" a prawda jest taka, że nie spędzałam nad książkami praktycznie ani chwili, jak było coś ważniejszego to raz przeczytałam, teraz jestem w klasie maturalnej i jest troszkę trudniej, ale i tak widzę po sobie, że nauka przychodzi mi na szczęście z łatwością, bo jak do czegoś w końcu przysiądę, to widać efekty :)

    http://triviaaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Naprawdę ktoś czepia się Twojej brody? Nigdy nie pomyślałbym, że komuś może coś takiego przeszkadzać. Przecież to jest indywidualna sprawa osoby, która tą brodę chce mieć. Nikomu nic do tego... Co raz częściej wydaje mi się, że ludzie są zbyt skrajni. Albo namiętnie zajmują się twoim życiem i nie raz nawet Ciebie do niego "nie dopuszczają", albo nawet nie spojrzą na Ciebie, gdy potrzebujesz pomocy. To straszne... i męczące...
    Z tym słowem "jo" to dosyć skomplikowana sytuacja. Nie można człowieka, który tego słowa używa nazwać wieśniakiem, bo wieśniak popełnia w języku błędy. A z tego, co mówisz "jo" jest regionalizmem, a regionalizmy błędami nie są. Także ten, kto pomyśli, że osoba wypowiadająca "jo" jest wieśniakiem, to tak naprawdę gówno wie o języku polskim ;) Więc bez spiny xD

    Myślę, że pomogłem :D

    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://ostatnie-dni.blogspot.com/
    http://subiektywniekrystix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. zgadzam się ze stwierdzeniem, że muzyka jest psychoterapią :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio czekałam na zmianę świateł, w ogóle nie chciała nadejść kolej na zielone, popatrzyła na mnie jakaś pani,uśmiechnęłam się do niej,a ona spojrzała na mnie jak na kogoś nienormalnego :) Brakuje nam serdeczności:)
    https://sweetcruel.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Śmieszne jest to, że ludzie dziwnie odbierają nasz uśmiech i patrzą jak na kogoś nienormalnego. Mi uśmiechanie się do ludzi na ulicy nie przychodzi z taką łatwością, ale jak już się uda i ta druga osoba odwzajemni twój uśmiech, to od razu mój dobry humor podnosi się jeszcze bardziej :) Zazdroszczę takiej łatwości zapamiętywania, ja choć mam dobre oceny, to muszę powtórzyć wszystko z dwadzieścia razy żeby zapamiętać. No i szkoda, że od razu po sprawdzianach tych rzeczy i tak się zapomina...
    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawe i obszerne odpowiedzi. Fajnie, że możemy cie w ten sposób lepiej poznać ;)

    niutta.blogspot.com
    ~Niuta.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja znam tylko dwie osoby które używają "jo" jednak zauważyłam, że ludzie zazwyczaj nie najlepiej to odbierają, chociaż niby jestem z północy ;D
    Zazdroszczę łatwego zapamiętywania, u mnie jedno przeczytanie tematu niestety nie wystarcza, chociaż to też po części przez to, że mam problem ze skupieniem się na temacie, szczególnie jeżeli coś mnie całkowicie nie interesuje :P
    Fajne odpowiedzi :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajnie jest dowiadywać się o Tobie więcej. A "jo" w moich rejonach stosuje się na wszystko, zależy od intonacji. I nie uważam, że mi słoma z butów wystaję. Ja też mam raczej łatwość w zapamiętywaniu, szczególnie w liceum, teraz na studiach to różnie. Zależy od rodzaju i ilości materiału. Jak mam się uczyć czegoś,czego nie lubię, to zajmuje mi to wieki, bo nie potrafię się skupić i wziąć porządnie za coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to we Włocławku też macie gwarę Kaszubską? :D

      Usuń
  22. Negatywna motywacja może być dobra. Jeżeli ktoś krytykuje moje starania w jakiejś istotnej dla mnie dziedzinie to jest to dla mnie kop do działania, by swoje umiejętności rozbudowywać. Oczywiście musi to być jakaś konkretna, konstruktywna krytyka od kogoś, kto można powiedzieć, że się na tym zna. Uśmiechanie się do ludzi na ulicy to świetna sprawa. Może nie uśmiecham się do kogo bądź, bo różnie to mogą niektórzy zinterpretować, ale zawsze odwzajemniam uśmiechy. Przykład z nowym pracownikiem, który podałeś jest dobry ;). Serio czepiają się Twojej brody i wyglądu? To nie ich interes.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to chyba zależy od osoby... Bo mi na przykład negatywna motywacja kompletnie nie leży...

      Usuń
  23. ,,Jo" to słówko z dialektu kaszubskiego, więc nie żadne wieśniactwo tylko element naszej kultury. Ludzie z miasta może rzadziej go używają, ponieważ miesza się tam kultura wielu regionów, a najlepiej to by w ogóle zapomnieli o swojej tożsamości, ale w mojej wsi jest to na porządku dziennym i wzory kaszubskie również, chociaż nie mieszkamy typowo na kaszubach.
    Z nauka mam podobnie co ty, gorzej teraz przed maturą, rodzice zmuszają mnie do nauki a ja nie mam w tym wprawy i po prostu wariuję, wpadam w depresje i inne miłe rzeczy. Po prostu nie radzę sobie z codziennym uczeniem się, to wbrew mojej naturze. Na szczęście na studiach będę mogła planować sobie naukę całkowicie samowolnie, tak, żeby nie zniszczyć się przy okazji psychicznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję Ci, że zmuszają Cię do nauki...
      Na studiach będzie lepiej ^^

      Usuń
  24. Fajny post - sporo o Tobie mówi :) Zapraszam, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawy pomysł na post. Aż się zaczęłam zastanawiać czy nie przeprowadzić czegoś na kształt wywiadu u mnie na blogu, w końcu profesja, którą w przyszłości mam się trudnić jest dobra dla takich pomysłów.
    Jeśli chodzi o ludzi to miałam takiego posta. Podawałam 14 typów ludzi, którzy mnie wkurzają. Zaczęło się od tych, którzy uważają się za lepszych od innych, skończyło na religijnych świrach, którzy próbowali mnie nawracać. Bardzo denerwujące jest również to mówienie jak ktoś inni ma żyć. Mnie to irytuje, bo jasne, uwagi jakieś można podsunąć, ale myślę, że każdy ma swój rozum i o ile nie popełnia karygodnych błędów to powinno się dać mu święty spokój. Tak sądzę.
    Uśmiechanie się do ludzi jest świetne. Jeszcze lepsze jest śmianie się z nimi. Ostatnio taka moja ulubiona scenka z metra. Chłopak, pijany, nie oszukujmy się, wraca z meczu Legii. Obdarowuje mnie skasowanym biletem, zaprasza na wódkę, pasażerowie patrzą i śmieją sie pod nosem. Potem ten jegomość zaczepia innego, śmieją się razem, "dyskutują" o książce, którą ten drugi czytał. Padają komentarze, po pijanemu to tamtego się buźka nie zamyka, ale to nic. Wszyscy się śmieją, rzucają na siebie spojrzenia i wymieniają porozumiewawcze uśmiechy. Jest miło, nareszcie. I potem on wysiada i taka jakaś cisza zapada. Uśmiechy giną, wszyscy wracają do szarej, smutnej, nieżyczliwej rzeczywistości.
    Moją sprawdzoną metodą nauki jest zdecydowanie zakreślanie, powtarzanie materiału po kilka razy i czytanie na głos. Bo jednak jestem wzrokowcem, ale wiele mi daje równoczesne patrzenie w kartki i powtarzanie danych partii materiału po kilka razy głośno albo przynajmniej szeptem. I tak, trwa to długo.
    Ty słuchasz playlist, ja dla przykładu pisząc muszę mieć włączoną jedną piosenkę. I jest mi z tym wszystkim dobrze, bo mogę się skupić i na tekście, i na melodii. Mogę się również inspirować. Dobrze mi z tym.
    O słowie "Jo" to ja nie słyszałam. Jestem zaskoczona!

    Pozdrawiam serdecznie, miło mi było podpowiadać na pytania, kierowane do Ciebie :)
    http://somethingdiffernet-imagine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, fajnie, że też sobie poodpowiadałaś, ciekawie to wyszło :D

      Usuń
  26. Co za zbieg okoliczności-ostatnio też myślałam o tej ,,negatywnej motywacji". Ja mam tak, że nie zawsze mnie to motywuje. Czasem jeszcze bardziej zniechęca i podłamuje. Jednak kiedy ktoś kogo nie lubię wątpi w moje możliwości, to dostaję takiego kopa, żeby dać z siebie 200% i pokazać, że to umiem. Niby nie powinno się niczego robić po to, żeby komuś to udowodnić. LEcz mi daje to satysfakcję.
    Muszę sobie wypróbować to uśmiechanie się do nieznajomych ludzi. Faktycznie-uśmiech może poprawić humor i umilić dzień. :)
    Tak szczerzę to zazdroszczę Ci tego, że tak szybko się uczysz. Ja zawsze musiałam spędzić godziny nad książkami, żeby mieć dobre oceny. Pamięci to nie mam tak dobrej. :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń