niedziela, 8 listopada 2015

Studia #3 - Jak wygląda nauka?

Każdy wie, jak wygląda nauka  podstawówce, gimnazjum i liceum. Najpierw nauczyciel bierze do odpowiedzi, potem tłumaczy zagadnienia, dyktuje notatkę, ewentualnie robi z uczniami zadania, bierze do tablicy i zadaje zadania domowe. Na lekcjach musi panować cisza, uczniowie podnoszą rękę, gdy chcą coś powiedzieć, a ich umiejętności są oceniane przez nauczyciela. No i przede wszystkim lekcje mają 45 minut, a zajęcia z niektórych przedmiotów, takich jak matematyka odbywają się prawie że codziennie. 

Na studiach jest coś zupełnie innego, co początkowo może przerażać, jak wszystko co nowe, jednakże kiedy człowiek wszystko sobie na spokojnie przemyśli i przyzwyczai się do sytuacji, sposób nauki na studiach wydaje się całkiem przyjemny. Oczywiście to, co tutaj piszę, mówię w oparciu o moje studia. Jeżeli ktoś ma inaczej, to proszę na mnie nie krzyczeć, że kłamię :) U nas, na biologii w Gdańsku mamy właśnie tak.

Po pierwsze, długość zajęć. Wykłady trwają zawsze półtorej godziny. Jest to dość długo, zwłaszcza, że taki wykład to bardzo monotonna forma prowadzenia zajęć. Wtedy wszystko leży w rękach prowadzącego, który musi naprawdę zaciekawić studenta. Podczas wykładu pokazywana jest prezentacja, a studenci robią notatki. Warto jest je robić, żeby potem mieć się z czego uczyć, bo z przedmiotów, z których są wykłady będzie później egzamin. No i warto też wspomnieć, że każde zajęcia odbywają się raz w tygodniu. Nie ma czegoś takiego, że mam matematykę codziennie, tylko raz w tygodniu. Są też takie zajęcia, które odbywają się raz na dwa tygodnie i trwają dłużej, na przykład ćwiczenia laboratoryjne z chemii prowadzone są w takim trybie i trwają ona 4,5 godziny. 

Po drugie, nauka. Tutaj nikt nie bierze do odpowiedzi, nie robi niezapowiedzianych kartkówek, nie pyta, nie gnębi, nie krzyczy i nie stara się przede wszystkim upodlić ucznia. Tutaj nauczyciele prowadzą swoje lekcje, wszystkie wejściówki (kartkówki) oraz kolokwia (sprawdziany) są zapowiedziane, a studenci uczą się sami, nikt ich nie sprawdza i nie kontroluje. Nie ma też ocen tylko punkty - jak będzie ich za mało, to nie zaliczy się przedmiotu i po sprawie, dlatego trzeba się pilnować. Zresztą, studenci to już osoby dorosłe, które wiedzą czego chcą, dlatego nie prowadzi się ich już za rękę...

Właśnie, na studiach nie ma podręczników. Ludzie błagam Was, doceńcie swoje piękne, kolorowe podręczniki, w których jest dokładnie to, co musicie umieć i ani grama wiedzy więcej... Na studiach jest zupełnie inaczej. My nie mamy podręczników. W bibliotece są za to miliardy naukowych książek, z których nie idzie się uczyć, bo są zapisane niezrozumiałym, naukowym językiem oraz zawierają natłok informacji, których się od nas nie wymaga, dlatego najlepszym źródłem edukacyjnym stają się notatki, które zrobiło się na lekcji, jednakże te też nie zawsze są idealne. Na szczęście mamy Internet, gdzie można znaleźć dużo potrzebnych informacji, ale jednak jeden obowiązujący podręcznik przydałby się i to bardzo. Mimo trudnego dostępu do książek, samodzielna nauka jest czymś naprawdę niesamowitym. W naszej pięknej bibliotece panuje naprawdę naukowa atmosfera, miło jest spędzać tutaj czas i teraz już rozumiem Hermionę, która w każdej wolnej chwili pędziła do biblioteki - ja też często tu bywam.

Ostatnim aspektem studiów jest atmosfera na zajęciach. My jesteśmy dorośli, żaden z prowadzących nie zwraca się do nas po imieniu czy nazwisku, tylko per Pan/Pani. Także my musimy zwracać się do naszych prowadzących zgodnie w ich tytułem naukowym. Na wykładzie panuje dość duży dystans miedzy studentami a prowadzącym, jednak na ćwiczeniach laboratoryjnych atmosfera jest znacznie bardziej przyjazna. Przede wszystkim, jest nas malutko, około dziesięcioro, nie siedzimy w ławkach, tylko przy stołach, więc nie ma tej naturalnej bariery szkolnej ławki, a prowadzący nie siedzą za biurkiem, tylko pomagają nam przeprowadzać doświadczenia, kiedy mamy jakieś problemy. Jeszcze mniejszy dystans panuje na zajęciach prowadzonych przez doktorantów, którzy w końcu też się uczą, podobnie jak my. Istnieje ta świadomość, że oni są tylko kilka lat starsi od nas. Ogólnie na ćwiczeniach laboratoryjnych nie panuje taka sztywna atmosfera jak na szkolnych lekcjach. Możemy rozmawiać ze sobą, nie musimy się zgłaszać i jest bardzo przyjemnie. No i oczywiście w laboratorium musimy nosić białe fartuchy, które, nawiasem mówiąc, są bardzo fajne :D 

Na koniec pozostawiłem sobie ćwiczenia audytoryjne, które najbardziej przypominają tradycyjne lekcje - są ławki, jest tablica, biurko, nauczyciel. Jednakże prowadząca nam nie zadaje zadań domowych, samy robimy zadania, jeżeli mamy jakiś problem, pani nie bierze do odpowiedzi, a do tablicy idzie ten, kto chce.

Mam nadzieję, że rozwiałem trochę wątpliwości, jak wyglądają te całe studia. Na czym polega nauka i czy naprawdę jest tak ciężko, jak wszyscy mówią. Ogólnie wiadomo, wszystkie kierunki różnią się od siebie, lecz zawsze pozostaje dużo cech wspólnych - wykłady, ćwiczenia, itp. Ogólnie studia są naprawdę przyjemne i życzę każdemu, żeby ten okres w swoim życiu miał, bo spotyka się tu naprawdę wspaniałych ludzi i życie od razu staje się weselsze. 

24 komentarze:

  1. Mówią, że najważniejsze to robić to, co się kocha, i wtedy jest się szczęśliwym. Naprawdę musisz lubić swój kierunek, prawda?
    System studiów trochę znam, od czego ma się starsze siostry... Czasem strasznie narzekają na nawał nauki i projektów i powtarzają, że chciałyby cofnąć się do gimnazjum... A wtedy im powiem, co się dzieje teraz w szkołach i od razu im przechodzi. Haha.
    Nie wyobrażam sobie nawet nie pójść na studia, hm.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Studia to zupełnie inna bajka :) ale po pewnym czasie człowiek się przyzwyczaja do nowego trybu zajęć, nauki itd.. :) życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi całkiem ciekawie :) Okej, postaram się docenić swoje kolorowe podręczniki, chociaż i tak pewnie nie będzie łatwo. Podejrzewam, że bez internetu to dosyć słabo by było?
    Ogólnie może słabe porównanie, bo jestem w gimnazjum i do studiów trochę mi brakuje, ale ostatnio miałam konkurs z historii do którego nie wiedziałam za bardzo jak się przygotowywać wiec musiałam błądzić pośród dziesiątek książek gdzie na 20 przeczytanych stron może z jedna zawierała przydatne informacje, wiec taka nauka z książek z biblioteki do najwygodniejszych pewnie nie należy ;) Ogólnie życzę powodzenia, bo ono zawsze się przydaje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Drobna literówka w tytule. :) Ja już notowałam w podstawówce, taki nawyk... i potem jeszcze w domu, jak się uczyłam. Trzeba się będzie modlić o potrafiących zaciekawić wykładowców, zamiast takich, co mają zdolności usypiające. U mnie kilku nauczycieli już wprowadziło system punktowy, na przykład od polskiego czy biologii, co obu stronom bardzo odpowiada. To jeszcze nie to samo, ale dobra droga.
    Trzymaj się, powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy na studiach nie byłam i nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Dziękuję że dzięki Tobie chociaż trochę mogłam sobie wyobrazić jak to wygląda. 😉 pozdrawiam www.4razym.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Eh, chciałabym znów być studentką, na serio, wtedy jakoś prostsze było życie,mimo nauki:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam jednego wykładowcę, który pyta, gnębi i jak nie odpowiesz na pytanie do dostajesz dwóję :D Serio. Ogólnie wszyscy się go boimy, jak dzieciaki z podstawówce, ale gdy przychodzi egzamin, jesteśmy mu wdzięczni, bo dzięki systematycznej nauce cały semestr nie musimy potem zarywać nocy przed egzaminem :)
    Studia - fajny czas!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję, bardzo ciekawy post, przyjemnie się czyta i teraz mam nieco większą wiedzę o studiach, na które co prawdapójdę za kilka lat, ale warto już się szykować :D.
    Uch, mam nadzieję, że będzie fajnie :)
    Pozdrawiam!
    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w sumie mam 'wiadomości'(o studiach z pierwszej ręki, gdyż moja siostra także studiuje :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się stwierdzenie o docenianiu podręczników ^^ Chociaż na moim kierunku nie potrzebujemy praktycznie żadnych książek, bo wiesz ja się nie muszę uczyć ^^ W zasadzie nie mam też ćwiczeń, ani tym bardziej laboratoriów... Dobrze jest poczytać o tym jak "prawdziwe" studia wyglądają ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. 4,5 godzinne zajęcia? nie wiem, czy bym to wytrzymała! masz szczęście, że zapowiadają wszystkie wejściówki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. to juz wiem mniej wiecej co czeka mnie za rok, studia na pewno maja swoja plusy jak i minusy, jak zreszta kazdy etap szkoly :D/K

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż, nie zmienia to faktu, że studia są w dalszym ciągu formą nauki i trzeba zachowywać się z odpowiednimi do tego wymogami. Jak chodziłam do liceum (nie dałam rady, wytrzymałam tylko rok ;(), można było nawet odebrać w spokoju telefon, jeśli zadzwonił komuś, ale oczywiście, nie można było całej rozmowy prowadzić przez cały wykład, czyli 45 minut :) - nie można się temu dziwić, gdyż to było specjalne liceum dla ludzi dorosłych, pracujących, zatem chodziło się dwa razy (w czwartki i soboty) na dwa tygodnie. Ja nie mogłam rozgryźć ówczesnego prawa i zasad liceum (w którą sobotę i czwartek mam przyjść, ale także co aktualnie mieliśmy, gdyż plan lekcji był na stronie internetowej). Ja jestem przyzwyczajona do chodzenia szkoły dziennej, a tamta była wieczorową.

    OdpowiedzUsuń
  15. Student to ma klawe życie....ale musi na nie poczekać :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam swoje studiowanie, które składało się tylko z siedzenia w pracowniach malarstwa, rysunku, grafiki, rzeźby i fotografii i twórczego wyżywania się na dostępnych materiałach. Można było robić prace indywidualne, robić z nich wystawy, pokazywać się szerszej publice, lecz pierwszeństwo miały prace robione na zadany temat. Przykładowo, z grafiki dostaliśmy temat "drzewa" i to był temat przewodni na cały semestr :) Można było zrobić ogromną ilość prac i wystawić je do oceny. Na malarstwie wiadomo: postać, martwa natura i raz chyba zdarzył się jakiś plener. Mało uczenia ogólnie, więcej rzeczy praktycznych, twórczych. Kurde pisząc to aż żałuję, że zrezygnowałam :<

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli chodzi o studia, to każdy mówi co innego, ale jedno się powtarza: poznaje się dużo świetnych ludzi :D Dobrze, że napisałeś taki post, trochę mi rozjaśnił sytuację, naprawdę fajnie jest się dowiedzieć jak tak naprawdę te "straszne" studia wyglądają :D
    Pozdrawiam! :)
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. No, aż jestem ciekaw wrażeń po pierwszej sesji ;d

    OdpowiedzUsuń
  19. Moje studia wyglądają trochę inaczej, bo to farmacja. Wykłady trwają zazwyczaj 2 h, ale jest 15 minutowa przerwa w połowie. Zazwyczaj mamy 2-3 książki polecane, z których korzystamy na zajęciach - to takie nasze podręczniki. Ale rzeczywiście najfajniejsze są zajęcia laboratoryjne xd I ten biały fartuch - taki trochę prestiż, szczególnie gdy chodzisz po szpitalu i wszyscy pacjenci mówią do Ciebie "Dzień dobry Panie doktorze". No, ale za to zajęcia zazwyczaj od poniedziałku do piątku po 8 h dziennie, a czasami nawet 12. Człowiek po takim dniu pada na twarz, a tu nauka na kolokwium czeka. U nas też bywają niezapowiedziane wejściówki i raczej punkty czy procenty często są przeliczane na oceny. Ale studia nie są takie złe. :D Są super ludzie, w większości fajni prowadzący - z niektórymi to nie przestajesz się śmiać, lub chodzisz z nimi po zajęciach na piwo :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jezusku, jak ty często dodajesz te posty :o Aż nie nadążam ich czytać :D
    Potrzebowałam tego posta ;> Większość moich obaw co do studiowania została rozwiana! Rzeczywiście spora różnica między tą szkołą, do której jestem przyzwyczajona teraz, a tą, do której uczęszczasz. Szukanie wszystkiego w książkach? Ja w swoich podręcznikach nawet nie lubię szukać czegokolwiek, a co dopiero w starych książkach :o Ale więcej w tym wszystkim widzę plusów niż minusów- zdecydowanie, studia to coś dla mnie :3 Per Pani, to brzmi tak świetnie. No i brak kartkówek i tego całego stresu, że "facetka zapyta"- sama przyjemność!
    Pozdrawiam cieplutko!
    /Agrafka
    you-always-be.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Notatki musiałam robić od podstawówki, bo trafiła nam się nauczycielka historii pracująca po swojemu i według własnego programu. Przydało się to i teraz kończąc liceum wypracowałam system notatkowo-powtórkowy. Na studia już czekam, mimo, że uczelni jeszcze nie wybrałam, nad kierunkiem się waham i ogólnie nie wiem czego chcę od życia.
    pozdrawiam i zapraszam :)
    shinyygirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Matko, dzięki! Ja już od kilku dobrych miesięcy boję się tego co mnie czeka w przyszłości. Dopiero zaczęłam liceum i niby jeszcze ok. 3 lat do maturki, ale mój czas radykalnie przyspieszył. Studia wydają się dla mnie jakimś horrorem. Też rozważam studiowanie biologii i o ile moje przyszłe studia będą takie jak twoje, to trochę rozwiałeś mój strach. Ale tylko trochę! xD

    OdpowiedzUsuń
  23. Mimo, że już kiedyś usłyszałam jak wyglądają studia, to niestety trochę, trochę bardzo mam stracha przed nimi.
    Bardzo ciekawy post, polecam dla przyszłych studentów ;D
    http://headintheclouuuds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetne spojrzenie na naukę ze strony studenta. Często osoby które nie miały okazji do studiowania myślą całkiem inaczej o nauce na studiach. Twój wpis bardzo dobry i sensowny ;)
    Studia nie są straszne jak je każdy opisuje, masz chęci żeby się uczyć to wszystko da radę zaliczyć.

    OdpowiedzUsuń