środa, 30 grudnia 2015

Q&A #4

Dawno już nie było Q&A, a przecież mam jeszcze trochę pytań, na które powinienem w końcu odpowiedzieć! Przy okazji, zapraszam wszystkich do ZADAWANIA PYTAŃ, bo już niedługo mi ich zabraknie i znów będzie przerwa w Q&A. Tym razem za pytania dziękuję Pionkowi i muszę przyznać, że były one dla mnie bardzo trudne i chociaż czasami moja odpowiedź jest dość wymijająca, to odpowiadałem jak najbardziej szczerze!

Q: Ulubiony klub piłkarski?
A: Pierwsze pytanie, a ja już nie wiem, co powiedzieć. Nie mam ulubionego klubu piłkarskiego, ba nawet żadnego nie znam. Kompletnie nie interesuje mnie piłka nożna ani ogólnie żaden inny sport. 

Q: Brunetki czy blondynki?
A: Myślę, że kolor włosów to jest taka rzecz, która nie ma kompletnie znaczenia! Zwłaszcza, że żyjemy w takich czasach, w których zmiana tego koloru to nie jest żadne wyzwanie i dzisiejsza brunetka, jutro może być blondynką. Uważam, że przede wszystkim liczy się wnętrze, charakter. Wspólne tematy do rozmów, podobne zainteresowania, poglądy. Przy okazji, chciałbym podzielić się z Wami cytatem z mojej ulubionej książki (Miecz Prawdy), który kiedyś znalazłem i sobie zapisałem: "Nic lepiej nie świadczy o charakterze mężczyzny niż pociąg do inteligencji". 

Q: Ulubiona gra komputerowa? (zaraz po Simsach)
A: Jak słusznie Pionek zauważył, ulubione są simsy, i w sumie niewiele innych gier się w moim życiu przewijało, ale jednak kilka fajnych jeszcze było. Przede wszystkim, był to Harry Potter. Grałem w pierwsze trzy części i przechodziłem je tak wiele razy, że nie sposób tego zliczyć. W sumie jeszcze niedawno odpaliłem sobie pierwszą część i przeszedłem w dwa wieczory. Gry o przygodach Reksia były reż fajne! Polskie gierki, ale zabawne i dość trudne, więc jak najbardziej każdemu polecam!

Q: Opcja polityczna bardziej na prawo, czy lewo? I nie zasłaniać mi się tutaj tarczą neutralności!
A: Nawet nie zamierzałem zasłaniać się neutralnością :) I chociaż niebyt interesuję się polityką, bo uważam, że jest, delikatnie mówiąc, beznadziejna, to jakieś tam poglądy mam. Kurczę, przez miesiąc zastanawiałem się, co ja mam tu napisać! Może zacznę od tego, na kogo głosowałem. W wyborach prezydenckich, w pierwszej turze na Grzegorza Braun, w drugiej na Andrzeja Dudę, z kolei w wyborach parlamentarnych na PiS. Jak widać, politycznie jestem trochę prawicowy, ale to tylko dlatego, że z dwojga złego wolę już ten PiS... Tak naprawdę nie ma frakcji politycznej w tym kraju, która by mi odpowiadała. Ogólnie, ostatnio dochodzę do wniosku, że jestem anarchistą, bo wkurza mnie wszystko, co ma na celu narzucanie mi czegokolwiek, bo mam wrażenie, że ogranicza to moją wolność. Z tego też powodu obawiam się, że nie mogę być nigdy niczyim podwładnym, bo doprowadzałoby mnie to do szału. Poza tym, ja czuję się po prostu mieszkańcem planety Ziemia, a nie obywatelem żadnego konkretnego kraju. Nie odczuwam swojej przynależności do Polski poza tą, że mówię po Polsku. Mimo, że w duchu patriotą nie jestem, to cieszę się, że mieszkam akurat w tym kraju, bo jest on naprawdę bardzo piękny i ma bogatą i cudowną kulturę, dlatego flagę na święta narodowe za okno wywieszam. Ogólnie, nie nadaję się do życia w społeczeństwie, czuję się dość wyalienowany, ale lubię to uczucie i nie mam problemów z tego powodu :)

Q: Epoka,  której najbardziej nie chciałbyś żyć?
A: Nad tym pytaniem też dość długo się zastanawiałem. W sumie w każdej epoce jest coś niesamowitego, co mnie do niej przyciąga, ale ostatecznie zdecydowałem się na Starożytny Rzym (chyba nikogo nie zdziwiłem, prawda?). Nie wiem dlaczego Rzym. Po prostu bardzo fascynuje mnie ta kultura, podoba mi się w niej wszystko i naprawdę oddałbym wiele, żeby móc chociaż wyjechać na wakacje do tamtych czasów.
Słowo "nie" z pytania zostało wykreślone, gdyż odpowiedziałem na to pytanie tak, jakby go nie było i dopiero później się zorientowałem. W kolejnym Q&A pojawi się to pytanie w poprawnej formie.

Q: Rodzaj śmierci, który najbardziej Cię przeraża?
A: O, to jest najbardziej ciekawe pytanie. W sumie to nie ma znaczenia jak umrzemy, i tak będziemy martwi. Najbardziej przerażające jest dla mnie umieranie nagłe. Lubię mieć wszystko pod kontrolą, dlatego mam już wymyślony idealny scenariusz mojego umierania (wiem, jestem chory psychicznie), a nagła śmierć byłaby dla mnie dużym rozczarowaniem, bo nie mógłbym zrealizować moich planów. Chyba, że przygotowałbym wszystko zawczasu i spisał testament, to będę mógł żyć spokojnie i nie obawiać się tego. Przerażająca jest też dla mnie śmierć w bólu. Wiadomo, można umrzeć w sumie bezboleśnie, w łóżku, wśród rodziny i przyjaciół, ale można być też torturowanym. Jest to dla mnie przerażające, bo zależy mi na tym, żeby w moim życiu nie było cierpienia, zarówno psychicznego jak i fizycznego. Straszna byłaby też taka śmierć, w której życie robi sobie głupie żarty. Na przykład przywaliły mnie gruzy jakiegoś budynku i już się cieszę, że przeżyłem, że nic mi się nie stało, a tu okazuje się, że jednak nie, bo nikt mnie nie znajdzie i umrę z głodu. 

Q: Pierwsze wspomnienie z dzieciństwa? 
A: Ha, to jest pytanie, nad którym muszę się zastanowić... Bo w sumie mam dużo wspomnień z dzieciństwa, ale nie ma w nich jakiejś chronologii chyba. Wszystkie wydają mi się po prostu wczesne. Jedyne odniesienie czasowe mam do pewnego spaceru z babcią. Dokładnie wiem, w jakim to się przydarzyło miejscu. Pamiętam, że spotkaliśmy jakąś kobietę, która zapytała mnie ile mam lat, a ja odpowiedziałem, że trzy i pół. Z tego wynika, że to musiała być jesień 1999 roku. Kurczę, to było ponad 16 lat temu. Ale ja już jestem stary facet... No dobra, wracając do tematu, to jest właśnie to wspomnienie, które uważam za najstarsze. W sumie przychodzi mi jeszcze do głowy, jak dotknąłem palcem gorącej pokrywki znicza na cmentarzu, poparzyłem się i ryczałem całą drogę do domu. Ale to było po pogrzebie dziadka, więc musiałem mieć prawie 5 lat, więc to wspomnienie nie jest najwcześniejsze. Pamiętam jeszcze, jak siedziałem w kuchni i jadłem kakao tak na sucho. To było jeszcze za życia dziadka, więc musiałem mieć max 4 lata. O, i to jest wyczerpująca odpowiedź na pytanie :D

Q: Typ wojownika, żołnierza lub innej jednostki bojowej, do której masz największą słabość?
A: Jestem pacyfistą i nie gram raczej w strzelanki, więc nie mam słabości do jednostek bojowych, ale jeżeli czytam jakieś sceny batalistyczne w książkach (głównie w Mieczu Prawdy) to jara mnie, gdy czarodzieje wykorzystują swoje moce w walce, bo jest to bardzo spektakularne ^^

21 komentarzy:

  1. Ja tam nie lubię żadnego rodzaju śmierci. Przeraża mnie to, że potem może niczego nie być... Mnie też jara, jak czarodzieje wykorzystują swoje moce xD

    http://subiektywniekrystix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie najgorsza śmierć to taka jakaś w torturach, mimo wszystko mam nadzieję, że nikt nigdy nie zechce zdzierać ze mnie skóry, odcinać palców or somfing...
    Ale wyobraź sobie, że umierasz na przykład przez zakrztuszenie, nie wiem, dławisz się cukierkiem, albo przez walnięcie się głową w szafkę, no wiesz o co chodzi, taka całkowicie bezsensowna, pechowa śmierć :P
    Uuu tak, gry z serii Harry Potter są świetne, w trzecią grałam najwięcej i jakoś najbardziej chyba nie lubiłam tych lekcji w których Hermiona kierowała królikiem... W sensie tych zadań z tym związanych ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A oglądałaś kiedyś ,,Śmierć na 1000 sposobów"? Tam ludzie zazwyczaj umierają w bezsensowny sposób...

      Usuń
  3. Lubię tą zabawę i odpowiedzi. Znów mogłam się o Tobie czegoś dowiedzieć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    Lubię tego typu posty, gdyż mogę się czegoś nowego dowiedzieć o danym blogerze.
    Nie zabardzo gram w gry, ale simsy lubię. Mario też było fajne.
    Życzę Ci szczęśliwego Nowego Roku!
    Moda-i-ksiazki-zizi.blogspot.com
    Pozdrawiam Zizi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Indywidualny, jest wcześnie rano (ech, po dziewiątej) i próbuję rozszyfrować pytanie numer 5 o epoce. Zaspanymi oczami widzę, że chyba chodzi w nim o to, w "której epoce NIE chciałbyś żyć" i aż przeraził mnie fakt, że napisałeś o Rzymie, który tak uwielbiam. Potem z kolejnego zdania rozumiem, że też go lubisz, czyli pewnie odpowiedziałeś na pytanie "w której epoce chciałbyś żyć". Tak tylko informuję.
    Masz za dużo fajnych pytań, więc się rozpiszę. Te lubię Simsy i też lubię Harry'ego Pottera jako gry. Ja za to na odwrót, grałam od czwartej wzwyż i posiadam wszystkie płytki. Hej!, jakbyś kiedyś chciał, możemy szalenie wymienić się przygodami na miesiąc, bo zawsze brakuje mi części 3, w którą grałam u mojego kolegi za czasów podstawówki i tak bardzo mi jej brakuje. Ja natomiast polecam Ci część 7, bardzo ją lubię. I patrz jaki zbieg okoliczności, że Ty ostatnio odpaliłeś część pierwszą, a ja tydzień temu piątą, bo w tej części możesz chodzić po całym Hogwarcie i dosłownie go zwiedzać.
    Uch, straszne pytanie o tej śmierci, ale nie byłabym sobą, gdybym nie myślała o takich rzeczach, tak po prostu, chociażby na nudnej lekcji historii i społeczeństwa. Moją słabością jest fakt, że boję się bólu i to jest numer jeden w mojej ewentualnej klasyfikacji. Osobiście coś nagłego, niespodziewanego nie jest dla mnie aż tak złe, bo, jak tak powiem, można to przeoczyć i nawet nie ogarnąć co się stało (nie ma to jak przeoczyć własną śmierć).
    Kiedyś próbowałam szukać najwcześniejszego wspomnienia z dzieciństwa, ale naprawdę nie potrafię ich uporządkować. Mordęga!
    Dzięki za komentarz na moim blogu, jakby Cię zainteresowała moja odpowiedź, to już jest. ;) Pozdrawiam, miłego Sylwestra! herbivicus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, ja to chyba nawet czytać nie potrafię!
      Oczywiście, że źle odpowiedziałem, zaraz coś wymyślę!

      Usuń
  6. Dawno nie zadałam Ci pytania. Muszę nadrobić. Jak coś ciekawego wpadnie mi do głowy, od razu lecę i piszę komentarz. Znajomy zawsze powtarza, że bardziej od pięknych kobiecych nóg pociągają go piękne kobiece mózgi. Przypomniałeś mi grę ,,Harry Potter i Więzień Azkabanu'', co się fasolki zbierało. Tyle wspomnień. Posiadanie scenariusza umierania nie jest wcale takie chore. Chyba każdy trochę o tym kiedyś myślał i posiada ,,lepsze'' oraz ,,gorsze'' wersje. Moje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa dotyczy niemiłego zdarzenia z przedszkola. Siostra z kuzynem rozsypali piłki i powiedzieli przedszkolance, że to ja i musiałam zbierać ,,po godzinach''.xd Wzmianka o pacyfiście przypomniała mi pewną genialną scenę z ,,Filozofów'', świetnie zaprezentowaną ironię. Kto jako jedyny miał dostęp do broni, której musiał użyć, by uratować resztę? Oczywiście pacyfista.
    Pozdrawiam.
    PS Piszę ten komentarz, rozpaczliwie rozmyślając nad rankingiem najlepszych aktorów na bloga... Mam dylemat z samym podium...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pytanie o śmierć jest zdecydowanie najciekawsze i totalnie rozbroiło mnie stwierdzenie: "W sumie to nie ma znaczenia jak umrzemy, i tak będziemy martwi" sama prawda, a dla mnie zabrzmiało jak najlepszy żart świata. (i kto tu jest chory ^^)
    A pozostałe pytania i odpowiedzi faktycznie wyjątkowo ciekawe i ambitne, tylko się cieszyć, że masz takich ambitnych czytelników, którzy chcą znać odpowiedzi na takie poważne sprawy :)
    PS. Chyba w pytaniu o epokę jest coś nie tak. Bo chyba w Rzymie chciałbyś żyć ;>>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, nie doczytałem pytania o epokę xD
      A do tego stwierdzenia odnośnie śmierci zainspirował mnie oczywiście Miecz Prawdy, bo tam kiedyś ktoś się rozwodził, że ludzie boją się magii, jakby śmierć zadana czarami powodowała, że będą bardziej martwi niż w innym przypadku...

      Usuń
  8. W sumie ta śmierć pod gruzami,to rzeczywiście zabawna sprawa. Człowiek niby przeżył,niby się cieszy,niby ma nadzieję,a potem bach, umierasz, i to powoli i w mękach... Okropnie.
    A jako historyk potwierdzam nieścisłość-Starożytny Rzym nie jest epoką;0 Poprawnie byłoby -w Starożytności, a konkretnie w Rzymie. W odniesieniu do Rzymu jednak z tego okresu najtrafniejsze byłoby jednak określenie- Antyk. Wybacz, jako nauczyciel niespełniony czasem muszę popoprawiać :)
    https://sweetcruel.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiem, że to nie epoka, ale z drugiej strony, jakbym powiedział, że w Antyku, to mogłoby mnie wysadzić gdzieś na końcu świata, dość daleko od Rzymu, ale po prostu w tym czasie, a to by mi się nie podobało :P

      Usuń
    2. Mówiąc Antyk mamy na myśli Starożytny Rzym, bądź Grecję, także na żaden koniec świata by Ciebie nie wysadziło :)

      Usuń
    3. No dobra, to ja już się nie spieram :D

      Usuń
  9. A dla mnie najbardziej przerażającą śmiercią jest śmierć w samotności. Albo inaczej - gdybym była w pomieszczeniu z ludźmi i coś by sprawiło, że nagle zaczynają umierać, najbardziej nie chciałabym być tą ostatnią osobą. Wiem, chore :D
    Wspomnienia z dzieciństwa to taka super sprawa! Ja chyba pierwsze wspomnienie mam z lalką w wózku, którą dostałam od wujka, a on miał wtedy chyba 22 lata i przyszedł ze swoją dziewczyną, i ja się tak bardzo przestraszyłam tej pani, że uciekłam z płaczem :D

    OdpowiedzUsuń
  10. O, widzę, że słówko NIE już ktoś tam wcześniej odnalazł, to dobrze :P

    Odpowiedzi spoko, tak jak się spodziewałem w sumie. Tylko to polityczne rozchwianie jest zauważalne - niby obywatel świata, a jednak mocny kult wartości narodowych i głosowanie na Brauna (świetny człowiek, skądinąd). To się w zasadzie nie wyklucza. Zabrakło tylko odniesienia do ekonomii, wtedy byśmy widzieli, czy gagatek jest bardziej socjalistą czy liberałem! ;]

    Smuci brak ulubionego klubu piłkarskiego. Byle nie Lechia Gdańsk, bo to stancja menadżerska! :D

    Pozdrawiam!
    www.kulturaifetysze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ekonomii zbytnio nie mam zdania...
      Ale zawsze możesz zadać kolejne pytanie na ten temat, to będę zmuszony sobie to zdanie wyrobić :P

      Usuń
  11. Hhaha,idealny scenariusz umierania... Bardzo mnie ten scenariusz ciekawi :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Brunetki czy blondynki, czasem komuś się wydaje że taka nigdy, a później życie weryfikuje te poglądy.
    Jakiś czas temu prowadziłam małe negocjacje z panem za pomocą telefonu i internetu. Z czasem w te zawodowe rozmowy wkradała się odrobina prywaty, a to jakieś święta, wybory , jakaś choroba i różne takie. Człowiek chcąc nie chcąc przemycał trochę prywaty, a zarazem i siebie.
    W końcu nadszedł dzień finalizacji naszych negocjacji. Pan przyjechał do mnie, załatwiliśmy swoje sprawy, później kawa i moje ciasto.
    Tak to wszystko trwało jakiś czas...tel, maile, wizyta aż przyszedł sylwester 2014 roku. Dostałam od niego maila, że zburzyłam cały jego uporządkowany świat. Nigdy nie zawarł żadnej umowy, nie podjął współpracy z żadną blondynką, nie wie czy świadomie czy podświadomie coś wyszukiwał aby mieć powód do nie wchodzenia w jakąś współpracę.
    Jego ideałem była tylko brunetka, tak w życiu prywatnym jak i zawodowym. I tak też sobie mnie wyobrażał, a gdy przyjechał zobaczył ( niepozorne mój dopisek )blondi oniemiał.
    Napisał też że gdybym tylko była wolna....
    Hehe...a to psikus losu :)
    Pozdrawiam i życzę samych sukcesów i pięknych dni w tym 2016 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omg, co za dziwna sytuacja xD
      Ale ludzie naprawdę są dziwni!

      Usuń