środa, 24 lutego 2016

Psychoanaliza #3 - Lenistwo

Jednym z moich marzeń jest
potrafić po prostu usiąść na krześle i zacząć się uczyć...


Tym razem będzie trochę inaczej i nie będzie  zaletach, ale o wadach. To może się wydawać nieprawdopodobne, ale także jakieś posiadam...

Znacie to uczucie, kiedy budzik dzwoni już od kwadransa, a Wy tylko przewracacie się na drugi bok? Ja znam i bardzo tego nie lubię. Bo potem zawsze muszę biec na pociąg, żeby nie spóźnić się na uczelnię i wszystko muszę robić w ekspresowym tempie. Kiedyś zazdrościłem rannym ptaszkom, że mają na wszystko czas przed rozpoczęciem zajęć. Potem zrozumiałem, że tu nie chodzi o kwestię rannego wstawania lub nie wstawania, tylko właśnie o lenistwo. Bo ja nawet jak mam na 15.25 zajęcia, to ledwo się wyrabiam z czasem...


Oto ja na tle Panoramy Racławickiej 

Jestem mistrzem w marnotrawieniu czasu. W poprzednim poście pisałem, jak mało mam zajęć. Każdy normalny człowiek wykorzystałby ten czas, żeby zrobić coś pożytecznego, ale nie ja. Ja nawet nie wiem, kiedy mijają mi te godziny. Nawet nie zawsze marnuję czas przed komputerem, czasami po prostu szwendam się po Gdańsku albo coś czytam. Bywa też tak, że po prostu nic nie robię, a godziny mijają. Ta sytuacja mnie przeraża, mam świadomość, że wiele przez to tracę. Nawet bliscy mi ludzie uważają, że twierdzę, iż nie mam czasu, mimo, że cały dzień nic nie robię. Taka jest brutalna prawda...

Weźmy chociażby naukę. Jestem szczęściarzem, bo pamięć mam dosyć dobrą, ale z pustego i Salomon nie naleje! Skrypt na zajęcia trzeba przeczytać, chociaż raz, żeby dać sobie szansę zapamiętania czegoś, a nie odkładać naukę na ostatnia minutę, bo wtedy na ogół kumuluje się mnóstwo innych rzeczy i z niczym nie nadążam. Mam wolne piątki. Mógłbym się uczyć w czasie, gdy reszta świata siedzi w szkole, to nie miałbym nawet wrażenia, że wszyscy się bawią, a ja nos w książkach.

Jestem dumny z tego zdjęcia. Wrocław - muzeum architektury

A znacie tę sytuację, kiedy zamierzacie zabrać się za naukę i nagle okazuje się, że trzeba posprzątać w domu, wyjść z psem, umyć okna, zrobić zakupy bądź wykonać jakąkolwiek inną czynność? No właśnie, ja też to znam. Zawsze tak jest, że robię wszystko inne oprócz samej nauki. Na przykład planuję. Uwielbiam rozkładać sobie naukę w czasie, ustalać kiedy będę uczył się danego przedmiotu. Paradoks tego jest taki, że poświęcam na tę czynność zdecydowanie więcej czasu niż na samą naukę...

Ta mała ilość pracy na studiach strasznie mnie rozleniwiła i zepsuła. Ciągle szukam motywacji do nauki. Między innymi po to powstaje ten post - dzięki niemu będę miał ochotę stać się lepszy i chociaż odrobinę bardziej pracowity. Plany na naukę w tym semestrze już oczywiście mam. Mam nadzieję, że uda mi się je pomyślnie zrealizować...

22 komentarze:

  1. Boże, mam dokładnie tak samo! Nigdy nie mam czasu na nic pożytecznego, cały czas siedzę przed komputerem, brak mi motywacji do nauki... To straszne. W 2016 roku na przykład nie przeczytałem żadnej książki, ani jednej! Okropnie marnuję czas i niestety nie potrafię nic z tym zrobić... Ech... Trzymam kciuki za nas obydwu!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam dokładnie tak samo, za 2 miesiące matura, chce ja napisać dobrze, a nic nie robię w tym kierunku.../Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Lenistwo, skąd ja to znam?? I ten moment, gdy chcesz się uczyć, spoglądasz przypadkiem na swój sufit i nagle olśnienie! Jaki on ciekawy! Ten kolor nigdy wcześniej nie był aż tak interesujący prawda? A ściana? OMG jeszcze ciekawsza niż sufit...! Jak tu się uczyć, prawda? :P
    Po co Ci prawa autorskie na tej biologio-chemii ( czy jak xd). Od razu mówię, że to kompletna nuda, wiem z doświadczenia, chcociaż ja miałam jedynie prawo autorskie w poligrafii, ale to w sumie nie wiele zmienia. Prawo autorskie, to prawo autorskie.
    A jeśli już mowa o lenistwie to... Jak dawno mnie tu nie było xd.
    Pozdrawiam, Ruciakowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. To moja historia! Chociaż nie mam problemu ze wstawaniem ani ogarnianiem się, ale przez pierwszy semestr zrobiłam nic. W tym to się musi zmienić, ale poczucie jakiegoś niesamowitego pędzenia czasu i przelatywania przez palce pozostaje. Chyba najgorsze jest to, że nawet się nie zauważa a tu już 4 godzinki, a w zasadzie to spędziło się ten czas nie wiadomo nawet gdzie.
    Wolne piątki rządzą! ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam siebie za osobę leniwą, znasz moje przepisy i wiesz, że nie lubię się przemęczać. Ktoś kto mnie nie zna i patrzy z boku uważa, że jestem systematyczna, pracowita, zorganizowana. Nie, ja jestem tylko leniwa. A strach, obawa przed nawałem pracy z pod którego mnie nie widać. Przed terminami tak mnie przeraża, że robię wszystko na bieżąco wtedy mam o pół pracy mniej. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. A najgorsza jest ta świadomość, że ten czas się marnuje. Chociaż na ogół nie mam z tym problemu, to zdarzają się dni, kiedy ten czas mija jak przez palce, a i tak nic konkretnego nie robię
    Pozdrawiam,Madda blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Z lenistwem walczę już tak na poważnie od przynajmniej roku i jest postęp! Mimo, że dalej zdarza mi się wstawać z łóżka dopiero o 11 (jak dziś :P) to i tak robię zdecydowanie więcej rzeczy w ciągu dnia na ogół niż kiedyś :D I czasami się uczę! Serio zdarza się!
    Więc życzę ci motywacji i energii, przepuszczanie czasu na nie robienie niczego ani fajnego ani pożytecznego też słaba rzecz ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. jak trzeba się uczyć, to nawet gra w 2048 jest mega ciekawa, haha, pamiętam to bardzo dobrz :P swoją drogą, bardzo fajnie wyglądasz na tym zdjęciu :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy czasem się trochę rozleniwi. Ja chyba nie mam z tym dużego problemu. Nawet w weekend wstaję o świcie, a gdy się zmobilizowałam, nauczyłam się organizować czas. Ostatnio mam go więcej, bo rzadko coś piszę, kompletnie się wypaliłam. Pocueszenia szukam w... serialach.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja z kolei nigdy nie planuję nauki - nie cierpię sztywnych ustaleń. W czasie sesji moje mieszkanie nie lśni, a jest zawalone stertami papierów, ogryzków po jabłkach, na biurku zbiera się kurz. Co nie przeszkadza mi znajdować inne odrywacze od nauki - czasem potrafię nawet oglądać trudne sprawy, byleby jeszcze nie zasiadać do książek - to już chyba najwyższy poziom lenistwa :D.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak to już jest, że kiedy ma się dużo wolnego czasu, wydaje się, że... no właśnie, że ma się dużo czasu, a tak naprawdę on wciąż nam ucieka, podczas kiedy nam się tylko wydaje :D I tak oto marnujemy ów wolny czas nie robiąc nic :) Mam tak samo i prawdę powiedziawszy, nie robiłam z tym nic póki nie zdałam sobie z tego sprawy. Teraz już wiem, że jeżeli mam dużo obowiązków, lepiej jest rozplanować sobie dzień i trzymać się harmonogramu niż pójść kompletnie na spontana :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wrocław <3 za parę miesiecy jak dobrze pójdzie będę tam mieszkać :) A tak jeśli chodzi o naukę...Powinnam się uczyć,a co robię? Siedzę przed kompem i przeglądam blogosferę. Powiem Ci,że wziąć się do nauki baardzo trudno. Chyba trzeba mieć jakiegoś kopa czy coś...Ech kurcze ciężkie życie...

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia :) Jeśli chodzi o lenistwo, to chyba się doskonale rozumiemy. Ubolewam nad tym, że nie potrafię sama sobie zorganizować czasu. Jestem dość słaba w robieniu kilku rzeczy na raz, chociaż mi to czasami wychodzi (jednak dwie czynności maksimum, i to niekłócące się ze sobą, bo przecież jedząc obiad nie będę czytała książki, no nie? ;P).

    Czekam na więcej takich postów, a najlepiej z takimi widoczkami :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Warto wyrobić sobie zasadę "być 20 minut przed rozpoczęciem zajęć".

    OdpowiedzUsuń
  15. Skąd ja znam to lenistwo. Jednak juz parę razy przejechałam się na tym, że robiłam coś zdecydowanie za późno i po prostu nie wyrabiałam się. Dlatego staram się z tym walczyć. Nie wychodzi to łatwo, ale się staram.

    OdpowiedzUsuń
  16. Heh.. miałam to samo. Ale to moje marzenie o siedzeniu na krześle i uczeniu się NIGDY się nie spełniło, jako jedno z niewielu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiem szczerze, że chyba bardzo Cię rozumiem. Zawsze staram się okładać wszystko na później, i później.
    Jeśli chodzi o naukę, to dzięki mojej pamięci udaje mi się wszystko pozaliczać na dobre oceny, nawet bez żadnej nauki.
    Ja mam tak, że wiem, że coś trzeba zrobić, ale mi się nie chce xD

    truelifebydamien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Zrobiłeś pierwszy krok - wiesz, że czas jest zasobem, którego można wykorzystać efektywnie lub nieefektywnie. Teraz będzie już z górki. #KołczingNaBlogspot

    Wąsik na woźnego już zapuszczony! ;>

    KULTURA & FETYSZE BLOG (KLIK!)
    I KOLEJNY ODCINEK PRZYGÓD PEEPINGA I KASPRA (KLIK!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo może bardziej... 'który może zostać wykorzystany (...)' :v

      Usuń
  19. Żeby się nie uczyć jestem zdolna leżeć na dywanie przez godzinę i nic nie robić. I zgodzę się z tym, że pomimo 15:30, ledwo się wyrobię. Co prawda nie jestem tym typem osoby, która zawsze się spóźnia, bo ja próbuję być na czas albo i wcześniej, ale to nie zmienia faktu, że w panice biegam po domu pięć minut przed wyjściem. Mam nadzieję, że nie jestem jedyna.

    OdpowiedzUsuń