niedziela, 19 czerwca 2016

Studia #8 - Praktyczne zajęcia terenowe

Miał być jakiś fajny post podtytułem "Wielki Powrót", ale uznałem, że to bez sensu i lepiej zrobię, jak po prostu napiszę coś sensownego, zamiast serwowania Wam lania wody...

Otóż, jak pewnie wiecie, obecny rok akademicki nieubłaganie dobiega kresu. Większość moich znajomych ma już wszystkie egzaminy pozdawane i porozjeżdżali się do domów. Niestety, nie na biologii. U nas muszą przeciągać to, najdłużej, jak się da. Co prawda, normalne zajęcia, czyli wykłady i ćwiczenia skończyły mi się już jakoś na początku czerwca, a teraz wymyślili sobie terenówki...


Selfie, żebyście nie zapomnieli jak wyglądam!


Jakość zdjęcia jest średnia, bo ja wiecznie ruszam ręką i telefon nigdy nie może złapać ostrości xD
Zdjęcie zrobione w jakże luksusowych trójmiejskich pociągach SKM.

Byłem sceptycznie nastawiony. Nie chciało mi się chodzić po lasach, codziennie po 6 godzin. Wiedziałem, że będę zmęczony, głodny i zły. Oczywiście jednak poszedłem na te zajęcia. Znaczy się, pojechałem, bo odbywały się one na końcu świata i za każdym razem gdzie indziej. Na początku nie podobało mi się - przerażała mnie perspektywa nauczenia się do rozpoznawania około 200 gatunków roślin po polsku i po łacinie, ale z czasem, muszę przyznać, że polubiłem te zajęcia.

Nie ma dla mnie nic bardziej satysfakcjonującego, niż możliwość nazwania każdej roślinki, którą mijam idąc sobie gdziekolwiek. 


No właśnie! Do tej pory miałem tak tylko z roślinami zarodnikowymi, czyli mchami, paprociami i skrzypami, ale teraz to już wszystko nazwę! Okazało się, że 6 godzin minęło szybciej, niż się spodziewałem, a zajęcia okazały się bardzo przyjemne! Jedyną ich wadą jest termin, czyli druga połowa czerwca, który niefortunnie zbiegł się w czasie z moją sesją. Ale co poradzić, skoro roślinki rosną akurat teraz?

Jeśli chodzi o sesję, to póki co jestem zadowolony. Do tej pory miałem 3 egzaminy: z roślin zalążkowych, chemii organicznej i biologii komórki. Z dwóch pierwszych mam piątki, a na wyniki trzeciego jeszcze czekam, ale powinienem zdać. Przede mną jeszcze tylko egzamin z kręgowców, zaliczenie terenówek no i przygotowanie zielnika!

No i zapomniałbym! Mam przecież jeszcze WF! Gdzieś chyba wspominałem, że zapisałem się na obóz żeglarski, bo nie chciało mi się chodzić na zajęcia cały semestr. W każdym razie, wyjeżdżam na ten obóz na przełomie czerwca i lipca - mam nadzieję, że będzie fajnie, chociaż to tylko kilka dni.

Podsumowując, uwielbiam moje studia! Pierwszy rok za mną i nie mogę się już doczekać następnych! :D

Kwestia organizacyjna


Obawiam się, że nie jestem w stanie nadrobić moich zaległości na Waszych blogach. Nie było mnie 3 miesiące i zajęłoby mi to drugie tyle. Postanowiłem wrócić do blogosfery od tego momentu, ale oczywiście będę zaglądał wstecz. Nie wińcie mnie jednak, jeśli nie skomentuję wszystkiego. Ze mną to często tak było, nawet kiedy regularnie pisałem, że czytałem posty, ale niekoniecznie zawsze komentowałem. Mam nadzieję, że jakoś to będzie :D 

W wakacje będzie dużo gotowania! Bo w końcu mam czym robić zdjęcia!

11 komentarzy:

  1. takie zajęcia terenowe mogą być ciekawe jeśli osoba która je prowadzi potrafi w ciekawy sposób je przedstawić :D/Karolina


    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, to musi być świetne! Zawsze zazdrościłam mojej kuzynce, która potrafiła chodzić po lesie świadomie i bez problemu znajdować takie fanty jak np. sowie wyplutki (obojętnie, co to jest....). Zaraz przypomina mi się opowieść o staroświeckim nauczycielu biologi, który, chodząc po lesie, pozdrawiał wszystkie rośliny ich łacińskimi nazwami. Był też załamany, że jego uczeń nie potrafi nazwać jarzębiny, bo według niego nie sposób poradzić sobie w życiu nie wiedząc takich podstawowych rzeczy! Tym uczniem, nad którym się załamywał, był ks. Jan Twardowski, później wybitny poeta (chociaż wciąż nieświadomy w sprawie jarzębin. ) Już widzę, jak tez tak chodzisz po lesie i gadasz sobie z roślinkami :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz....
    ,,Nie ma dla mnie nic bardziej satysfakcjonującego, niż możliwość nazwania każdej ....".
    Znam tą satysfakcję, jak ktoś mówi że mu jakaś potrawa nie wyszła , pytam co z nią nie tak ? I po kilku słowach wiem, gdzie pies pogrzebany, to wielka frajda. Pozdrawiam :) I nie lej wody tylko się ucz :))

    OdpowiedzUsuń
  4. no to czekam na te gotowanie i zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję piątek i życzę, żeby z ostatniego egzaminu też była piątka! No troszkę Cię nie było, fajnie nareszcie poczytać twoje posty :D

    Pozdrawiam!
    http://subiektywniekrystix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. O, jak pozytywnie z tym uwielbianiem swoich studiów. To najważniejsze!

    Możesz teraz sobie wkręcić, że łacińskie nazwy roślin to ich prawdziwe imiona w Mowie Tworzenia i w ten sposób jesteś w stanie sprawować nad nimi kontrolę. Mniej więcej taki system magii był w Ziemiomorzu Ursuli Le Guin! ;)

    Takie dobre ocenki, to może i stypendium będzie, a co za tym idzie lepiej umeblowane mieszkanko w Gdańsku ;>

    Pozdrawiam i wreszcie mogę się znów reklamować:
    KULTURA & FETYSZE BLOG (KLIK!)
    :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już się zaczynałam o Ciebie martwić, że Cię tak długo nie było :P Jak tak sobie przeczytałam o tym, że chodziłeś 6 godzin po lesie to sobie pomyślałam, że ja to bym chyba przez ten cały czas odganiała się od robali i obsesyjnie sprawdzała czy nie przykolegował się do mnie żaden kleszcz xD Zupełnie nie pamiętam czym były rośliny zalążkowe, ale gratuluję piątki i życzę powodzenia na egzaminie z kręgowców :) Hahahha, znając siebie to na studiach wybiorę sobie takie zajęcia z wfu żebym się jak najmniej narobiła :P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, że jesteś zadowolony ze swoich studiów! Najważniejsze to zajmować się czymś, co staje się prawdziwą pasją, a w innym przypadku można tylko dostać depresji i marnować czas. ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie xx
    Sztuka parzenia herbaty [KLIK]

    OdpowiedzUsuń
  9. Heh. Tak myślę i myślę, że Twój kierunek studiów coraz bardziej mi się podoba. Cóż będzie alternatywa, jeżeli mnie na medycynę nie przyjmą( a jest taka możliwość) Gratuluję tej piątki i życzę powodzenia... w sumie umiejętność nazwania większości roślin musi być ciekawa XD przynajmniej tak mi się wydaje, bo na razie ja potrafię nazywać organy człowieka w wersji zwyczajowej i łacińskiej i wydaje mi się że to dobre na podryw XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo zajęcia terenowe mogą być naprawdę świetne, szczególnie, że jest teraz ciepło, więc pomieszczenie może stać się równocześnie naszą trumną.

    Najważniejsze, że jesteś zadowolony ze swojego kierunku, bo gdyby nie to, to mogłaby być naprawdę ogromna katorga. A tak to na spokojnie możesz sobie wciągać te wszystkie łacińskie nazwy do głowy.

    Ale ze mnie nie poprawna optymistka ;o

    /Agrafka
    NASZ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja uwielbiam zajęcia w terenie, gdyż można wtedy zasięgnąć ogromną wiedzę praktyczną :) W moim przyszłym zawodzie, jest to szczególnie ważne zwłaszcza, że studiuję prawo :)

    OdpowiedzUsuń