środa, 6 lipca 2016

Gadanie #30 - Doceńmy drobne przyjemności

Możecie sobie teraz pomyśleć, że odgrzewam starego kotleta, bo poruszam strasznie oczywisty temat. Ale wydarzenia ostatnich dni przekonały mnie, że chociaż tyle mówimy o radości z drobnych rzeczy, to wciąż ich nie doceniamy! A zatem, jest to temat jak najbardziej na czasie.


W ostatnim tygodniu byłem tu nieobecny, gdyż wyjechałem sobie na Mazury. Wspominałem wcześniej, że wybrałem sobie obóz żeglarski w ramach zaliczenia WF na studiach. Pojechałem tam pełen obaw, bo jestem aspołeczny, więc jakiś powód do strachu sobie wymyśliłem. Oczywiście niepotrzebnie. Wyjazd był świetny, więc od razu chciałbym poradzić każdemu, kto jeszcze WF na studiach nie miał, żeby wybrał właśnie taki obóz, bo to cudowna sprawa!

Ale to nie obozie miał być dzisiejszy post, tylko o docenianiu drobnych przyjemności. Otóż, nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaką wielką przyjemnością było położenie się do swojego wygodnego łóżka po tym rejsie! Od razu pomyślałem sobie, że muszę Wam o tej jakże ważnej sprawie powiedzieć. I nie tylko o łóżko tu chodzi. Wiecie jakim luksusem jest posiadanie łazienki? Albo kuchni? Albo nawet mieszkania większego niż 6 metrów kwadratowych? I przede wszystkim prądu!

To są drobiazgi, rzeczy, które ma każdy z nas, ale możecie mi wierzyć lub nie, po tym rejsie zupełnie inaczej patrzę na takie sprawy. Staram się bardziej doceniać to, co mam. I tak samo radzę Wam wszystkim! To jest taka sprawa, o której trzeba sobie nieustannie przypominać, bo mamy niestety taką tendencję do zapominania o tym, co najważniejsze. 

Wracając do tematu żagli UG. Polecam absolutnie każdemu. Nie trzeba się na czymkolwiek znać i chociaż ja się znałem, to na niewiele mi się to przydało, gdyż ten obóz nie był jakimś intensywnym treningiem... Powiedzmy sobie prawdę, główną rolę grał w tej całej akcji alkohol :D Ekipa była niesamowita, nawet mi się podobało, a mnie trudno jest zadowolić.




12 komentarzy:

  1. Bieżąca woda jest najlepsza. Szczególnie jak pół kilometra od ciebie są roboty drogowe i bez uprzedzenia zamykają ci kran w czasie upałów. Hura ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobna refleksja naszła mnie na początku zeszłych wakacji, jak dobrze pamiętam, a puenta nadal jest ważną częścią mojego życia. Tylko szkoda że zrozumiałam to dopiero, gdy coś złego się stało, a nie, na pozór, na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jest, cieszmy się z małych rzeczy, na przykład TAKICH! ;D

    A bez czego byłoby Ci ciężej żyć, bez rodziców czy bez prądu? Trudne pytanie, co? :C

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam podobnie przez prawie cały rok gdy wracałam z Gdańska do domu ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Hah, chyba wiem o czym mówisz :D
    Wprawdzie mieszkając w czasie roku szkolnego w internacie nie mogę zbytnio narzekać. Jednak standard tej budowli pozostawia wiele do życzenia xD
    I tak kocham przebywać w swoim domku domku :)

    peoplefromthedarkness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. ogólnie taki rejs brzmi fajnie, cieszę się, że Ci się podobało :D/Karolina


    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze gadasz. My - ludzie z XI wieku bardzo rzadko zwracamy uwagę na szczegóły, przez co nie jesteśmy szczęśliwi. Szkoda. Wielka szkoda.
    zabijamwciszy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też się nauczyłam doceniać takie małe drobiazgi,gdy pracując na sezon mieszkałam 4 miesiące w miejscu pracy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten obóż to musiała być naprawdę spoko sprawa. Fajnie, że ci się podobało. Ja ostatnio zacząłem doceniać ciepłą, bieżącą wodę, której nie miałem przez prawie 2 tygodnie. Co robić, jak żyć?

    Pozdrawiam.
    http://subiektywniekrystix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też jestem totalnie aspołeczna, ale mam tą zaletę że przyciągam ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Można powiedzieć, że są to takie frazesy, które wciąż się powtarzają, ale dzięki temu częściej zwracamy uwagę na takie małe rzeczy.

    Dobrze znów Cię tutaj widzieć! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie trzeba doceniać drobne sprawy, o których na co dzień się zapomina:)
    Ja chodziłam na rehabilitację zamiast WF-u, jejku to był dramat, co za zajęcia mieliśmy, do tego w rektoracie:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń