sobota, 16 lipca 2016

Gadanie #31 - Co mnie wkurza jako kierowcę?

Kierowcą jestem od prawie dwóch lat, lecz mistrzem kierownicy nie jestem, nigdy nie byłem i nie będę. Jednakże zawsze dojadę tam, gdzie chcę, póki co nie miałem żadnego wypadku ani nie dostałem mandatu, co najwyżej na mnie trąbią, ale to też sporadycznie. W każdym razie, ten kto ze mną jechał, zwłaszcza przez miasto, ten wie, jaka to jest niezapomniana przygoda, kiedy to wjeżdżam sobie na skrzyżowanie i kompletnie nie mam pojęcia kto ma pierwszeństwo! 


Parkowanie samochodów na poboczach

To zjawisko jest dla mnie szczególnie irytujące zwłaszcza w moim mieście! Jest to malutka mieścina, niespełna 5 tysięcy mieszkańców, ale jak to w starych miastach bywa, uliczki są wąskie, pną się ciągle pod górę albo pędzą stromo w dół. Ja rozumiem, że przy jednej z takich uliczek stoi najpopularniejszy w mieście spożywczak i wszyscy chcą tam robić zakupy, bo takie modne przecież, ale to nie usprawiedliwia tych ludzi do zostawiania swoich pojazdów na poboczach, a raczej na chodnikach, co jest w sumie jeszcze gorsze. W takich przypadkach z tych wąskich uliczek robią się drogi jednokierunkowe, a jak ktoś jedzie z przeciwka, to ja nigdy nie wiem, czy mam jechać, czy mu ustąpić i wtedy najczęściej albo oboje ustępujemy, albo oboje jedziemy, w związku z czym taki przejazd trwa godzinami. Ja zdaję sobie sprawę, że moje miasto jest tak małe, że nie ma tu komunikacji, ale są parkingi! Dlaczego ludzie nie zaparkują samochodu na parkingu i nie przejdą tych kilkuset metrów pieszo, tego się chyba nigdy nie dowiem.

Buractwo pieszych

Dzisiaj miałem taką sytuację, że jechałem sobie ulicą, aż tu nagle wyskakuje mi jakaś szalona para na jezdnię. Niby się zdarza, ja czasami też tak robię, jak się gdzieś spieszę, ale muszę dodać, że 20 metrów przed nimi jak i 20 metrów za nimi były przejścia dla pieszych, a ulica przez którą przechodzili o tej godzinie była dość ruchliwa. Jakim trzeba być burakiem, żeby się tak zachowywać? A teraz tak trochę z innej perspektywy! Sam prowadzę w moim mieście taką akcję, że nagminnie przechodzę w miejscu, gdzie nie ma pasów, czasem nawet się wrócę i w konsekwencji przejdę w tym miejscu trzykrotnie. Wszystko dlatego, że tam w pobliżu pasów nie ma, a i tak wszyscy tam przechodzą, więc pasy powinny tam być!

Powolni kierowcy

Nie wolno jechać 50 na godzinę poza obszarem zabudowanym i hamować na każdym, nawet najłagodniejszym zakręcie! Takie zachowanie powinno być karalne. Nic bardziej nie wkurza mnie niż jazda za takim powolnym samochodem kiedy się spieszę (a ja się na ogół spieszę, bo jestem wiecznie spóźniony). Często nawet nie da się wyprzedzić, bo droga jest kręta i nie widzę, co jedzie z przeciwka.

Włączający się do ruchu

Nie lubię sytuacji, kiedy jadę sobie obwodnicą Trójmiasta, aż tu nagle jakiś inny samochód wjeżdża sobie na autostradę. Obwodnica to jest droga szybkiego ruchu. Odczuwam dyskomfort, kiedy muszę tam zwalniać poniżej setki, a tacy kierowcy wymuszają na mnie czasami zwalnianie do 60 i potem jeszcze przez kwadrans się rozpędzają do tej setki... Normalnie ręce opadają! :D

23 komentarze:

  1. Oh ja jestem niestety amebą i bardzo często przechodzę przez ulicę przed samochodem ale tylko wtedy gdy mam pewność, że ten czyn przeżyję (nie no samochód musi być bardzo daleko) ale sie udaje i nikt jeszcze nie nakrzyczał. Ja nigdy nie będę miał samochodu prawa jazdy itp... amen.
    Pozdrawiam
    tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie wiele rzeczy denerwuje więc doskonale Cię rozumiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeraża mnie myśl, że mogłabym jechać samochodem 100 km/h. Zdecydowanie jestem powolnym kierowcą koło 80 zaczynam się denerwować, ale może jak przyzwyczaję się do większego samochodu i będę jeździła więcej niż raz w miesiącu to może kiedyś mnie wypuszczą na autostradę ^^
    Najgorsi są rowerzyści na pasach niestety. Ostatnio, co prawda ja byłam na strzałce w prawo, ale rozejrzałam się zanim ruszyłam i ledwo gazu zaczęłam dodawać, a babka na rowerze już prawie przy masce samochodu. Wypadła nie wiadomo skąd, bo nie mogła jak trzeba przeprowadzić roweru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio jechałem 150 km/h po obwodnicy Trójmiasta :D

      Usuń
  4. Hej, w sumie fajny temat na post! Zgapię go za jakiś czas kiedy już zapomnisz o tym swoim poście XD
    Też mnie wkurza stanie na poboczach, a niektórzy nawet stoją tuż przed skrzyżowaniem albo na zakręcie. Totalny idiotyzm. Za to jednak to, co najbardziej mnie wkurza, to rowerzyści, których jest naprawdę dużo w mojej okolicy i szlag mnie trafia kiedy mam za jednym z nich wlec się na dwójce, bo akurat jest długi zakręt i nie da rady go wyprzedzić.
    A co wkurza mnie w moim własnym sposobie prowadzenia, to fakt, że za często zamiast jedynki wbija mi się trójka, a potem się dziwię, że mam problem z ruszeniem. Po prostu biegi zawsze zmieniam "delikatnie" (w przeciwieństwie do mamy, która szarpie za ten drążek), a mój samochód nie chce z tą metodą współpracować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, ja w sumie dopiero uczę się jeździć i te moje żałosne 14 godzin to za dużo, by nazwać mnie kierowcą, o wielu rzeczach jeszcze za dużo nie wiem, ale mnie denerwuje wymuszanie pierwszeństwa. Szczególnie jak widzą samochód z L-ką na dachu. No kurde, nie mam jeszcze takiej wprawy, a oni dosłownie o kilka cm wpychają się przede mnie. Niech się nie zdziwią, jak im ktoś kiedyś w tyłek wjedzie. Gdyby nie mój instruktor, też bym pewnie wjechała. Zero wyobraźni. Piesi to swoją drogą - mają przejście 10m stąd, a i tak wchodzą przed samochód. Mnie to stresuje. Teraz już mam trochę refleksu, ale na początku panika w oczach i trupy przed oczami :D Akurat w mieście chodzę przepisowo. Też by mogli, grr.

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie najbardziej wkurzają piesi którzy z racji tego, ze maja pierwszenstwo myślą, że wszystko im wolno. Np wyskoczyc nagle na ulicę kiedy ja moje szanse na zahamowanie są prawie, że zerowe/Karolina

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  7. Osz kurcze...Dobrze,że nie pisałeś nic o ,,L'' bo właśnie nią jeżdżę i chyba popełniam parę tych wkurzających rzeczy np. zbyt powolna jazda xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "L" są spoko.
      Sam jeszcze niedawno byłem jednym z nich i wychodziło mi średnio, więc nigdy nie narzekam na uczących się.

      Usuń
  8. ja kierowcą nie jestem, może kiedyś się przełamię, ale mnie najbardziej denerwuje chamstwo i lekkomyślność innych, powinny być wprowadzone testy psychologiczne przed otrzymaniem prawka. :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo tak! Ja dodałabym jeszcze "rowerzyści"! Hahah niedawno, bo w kwietniu zdałam prawko, ale zdążyłam się już przekonać jak to jest z tymi skrzyżowaniami i pierwszeństwami :D Parkowanie na poboczach to faktycznie tragiczny pomysł... czasami drogi są takie wąskie, że człowiek musi się zatrzymać, bo z naprzeciwka też coś jedzie i tak co chwilę przez 2 kilometry... Piesi wiele w głowie nie mają, ryzykanty jedne! Czasem jak wyjdzie jakaś święta krowa na ulicę to nie ma innego wyjścia, jak po hamulcach. I jeszcze się będzie krzywo patrzyć, że zahamowałeś :o

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja nie mam prawa jazdy, i się nie muszę tym stresować:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. O, widzę, że polskie pochodzenie wychodzi w 100% i zaczyna się narzekanie XD. Pomimo, że sam nie mam jeszcze prawa jazdy, to rozumiem Twój ból i w pełni popieram. Ale nie przejmujmy się rzeczami, na które nie mamy wpływu, będziemy w tedy o wiele zdrowsi :D.

    Pozdrawiam.
    http://subiektywniekrystix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. A mojego narzeczonego to chyba najbardziej wkurzają moje komentarze :D Twierdzi, że jestem taka sama jak jego matka (czym akurat mi schlebia :D). Generalnie nie lubi zamulaczy, a w Anglii na autostradach naprawdę jedzie się wolno, bo są ograniczenia do 70 mil/h.

    Ja nie mam prawa jazdy, ale uczyłam się jeździć i muszę stwierdzić, że najbardziej wkurzają mnie inni kierowcy, którzy nie znają przepisów i np. jadą pod prąd lub nie sygnalizują skrętów.

    Ciekawy post, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A Twoja gablotka ile potrzebuje do setki, przyznaj się! ;>

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli chodzi o pieszych to zmora na drodze, ale uważam że 90% tych ofiar to ludzie którzy nie mają prawka, dlatego są bez wyobraźni. Kierowca wie jak jest z jednej i drugiej strony i to pozwala mu na rozwagę gdy jest pieszym.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba Cię doskonale rozumiem! :P
    Propsy na pomysł na notkę :D

    truelifebydamien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Teoretycznie to się nie znam - praktycznie właśnie zaczęłam chodzić na kursy i już widzę podobieństwa - tak powolni kierowcy i buractwo pieszych są okropne... a ja, jako jeszcze pieszy mam wielki "ból" do rowerzystów, którzy chamsko jeżdżą po chodnikach... kurczę od tego są drogi albo ścieżki rowerowe...

    OdpowiedzUsuń
  17. Hm hm hm, jakby odwrócić sytuację, to najczęstsze buractwo z jakim się spotykam u kierowców, to przejeżdżanie na pasach nawet, gdy już wszedłem na jezdnię. Bardzo, baaaaaardzo częste. W krajach zachodnich UE, w których byłem, kierowcy zatrzymują się od razu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Sama jeszcze nie mam prawa jazdy, ale często jeżdżę z tatą . Nienawidzę tego, gdy sobie jedziemy, a tu nagle z jakieś czarnej dziury w jakiś magiczny sposób pojawia się na jezdni starsza Pani z laską. I oczywiście wiecznie macha tą laską i coś tam burczy pod nosem, mimo że pasy ma kilka metrów obok.
    Ciężkie to życie kierowców.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. robię prawo jazdy, mam nadzieje że będę wzorową kierującą!♥

    OdpowiedzUsuń
  20. piesi są chyba najgorsi... i pozajmowane chodniki! parkowanie tak, że maska prawie przy ogrodzeniu i nawet przejść się nie da. ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Babki, które plotkują na chodniku akurat przy przejściu dla pieszych i nie wiesz, czy zaraz na nie wejdą, czy nie...

    OdpowiedzUsuń