poniedziałek, 5 czerwca 2017

Gadanie #32 - Muzyka

Wszyscy słuchamy jakiejś muzyki! Ale chyba niewielu z nas zastanawia sie, dlaczego to robi? Ja się czasem zastanawiam nad takimi rzeczami i chciałbym dziś podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na ten temat, bo wnioski, do których doszedlem wydają mi się bardzo interesujące! 

Muzyka wypełnia ciszę

Rola tła to chyba jedna z najważniejszych funkcji pełniących przez muzykę w naszym życiu. Ostentacyjna cisza bywa irytująca. Szczególnie na przykład kiedy siedzimy w pracy, mija kolejna godzina robienia czegoś wyjątkowo nudnego, burczy nam w brzuchu, a ktoś obok rytmicznie i usypiająco bębni palcami w klawiaturę... Nieciekawie, prawda? W takich wypadkach często wystarczy włączenie jakiegokolwiek radia, aby ożywić atmosferę, aby nucąc sobie pod nosem, wykonywać pracę w rytm muzyki, sprawniej i lepiej. Muzyka w tle to według mnie jedna z najlepszych rzeczy, jaką mógł wymyślić człowiek - dzięki niej chcemy przebywać w danym miejscu i nie czujemy się nieswojo!

Muzyka jako sposób kodowania wspomnień

To jest jedno z moich ulubionych zastosowań muzyki! Mało kto wie, że dobra nuta może znakomicie zakodować sobie pewne wspomnienia, stany i emocje. U mnie wygląda to w ten sposób, że włączam sobie odpowiednią piosenkę i od razu przed oczami staje mi konkretna książka. Dzięki piosence czuję dokładnie to, co czułem pogrążając się w lekturze. A w jaki sposób zakodować takie wspomnienie? To bardzo proste - wystarczy po prostu słuchać muzyki robiąc jakąś czynność. Słuchać non stop, kilkanaście raz pod rząd tę samą piosenkę. Ale nie tylko książę można sobie zakodować w ten sposób. Ja na przykład zakodowałem za pomocą muzyki pewien piękny majowy wieczór, moją ostatnią podróż i całkiem przypadkiem kilka całkiem zwyczajnych dni, które dzięki muzyce utkwiły w mej pamięci. Także korzystajmy z tego sposobu, bo uważam, że jest to naprawdę ciekawa metoda na zapamiętywanie wspomnień!

Muzyka wywołuje emocje

Tę funkcję znają chyba wielu ludzi, ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że to naprawdę porządnie działa i jest bardzo skuteczne! W sumie to już od wielu lat stosuję tę metodę - puszczam sobie jakąś piosenkę, która wprawia mnie dobry nastrój. Ale dopiero od niedawna zająłem się tym na poważnie. Szybko zauważyłem, że muzyka może wprowadzić mnie w znacznie bardziej złożone emocje niż zwyczajny dobry nastrój: puszczam sobie piosenki na pobudzenie wyobraźni, na spokój duszy, pobudzenie, euforię, namiętność, a nawet na melancholię, bo od czasu do czasu lubię być melancholijny. Wszystko to utwierdza mnie w przekonaniu, że muzyka ma ogromne właściwości terapeutyczne i drzemie w niej przeogromny potencjał! 

6 komentarzy:

  1. Słucham muzyki bardzo często i cóż, wszystko się zgadza :D
    Czasem puszczam sobie muzykę, aby leciała w tle, na przykład podczas nauki - moja mama kiedyś zawsze dziwiła się, że mogę skupić się przy jakiejś głośnej piosence, teraz chyba zrozumiała, że mam taki sposób pracy. Jakoś pomaga mi się to ożywić, a zarazem skupić, czyni pracę przyjemniejszą. Czasami wolę uczyć się w ciszy, ale dość często włączam jakąś płytę albo playlistę :)
    Również niektóre utwory kojarzą mi się z konkretnymi wydarzeniami, wspomnieniami, przeczytaną książką albo opowiadaniem, które pisałam, a do którego ta piosenka tak bardzo pasowała klimatem.
    No i oczywiście emocje - uwielbiam, gdy muzyka jakoś na mnie działa, wywołuje określone uczucia, obrazy, zapada w pamięć, trafia do serduszka.
    Wniosek - słuchajmy muzyki! :D
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sądzę, że najważniejsza rola muzyki to masaż mózgułów ("mózguły" to moje prywatne określenie na muskuły mózgu). Odsapka dla dendrytów. Relaks aksonów. Zwiększona wydajność. Blablabla.

    Osobne zastosowanie to oczywiście izolacja. Pracuję "od zawsze" w środowisku korporacyjnym, czyli wielki pokój z kwadratowymi niby-oddzielonymi przestrzeniami, wszystko słychać. Ktoś trzy biurka dalej nawija przez telefon - słychać. Ktoś z tyłu je kanapkę - słychać. Ktoś zagaduje sąsiada o zaległy marcowy raport z Działu Pozyskiwania Stolca - też słychać. A ja się muszę skupić, wyłączyć wszystkie bodźce zewnętrzne. Ładuję więc słuchawki na uszy, włączam ANC i izoluję się we własnym, prywatnym, miniaturowym raju, otoczony przyjaznymi dźwiękami.

    I jest jeszcze improwizacja. Jeżeli grasz na jakimś instrumencie, polecam od czasu do czasu siąść i zagrać całkiem bez sensu, losowo, dać się prowadzić podświadomości. Wychodzą z tego czasem całkiem interesujące nuty...

    Pozdrawiam zza blogowej miedzy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Słucham muzykę dla wszystkich tych powodów. I wiesz co? Ja chyba nie lubię ciszy po prostu;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze sie przyznac, ze do tej pory myslalem ze tylko mi muzyka moze kojarzyc sie z dana sytuacja lub odczuciami. Zawsze gdy z rodzinka jezdzimy nad morze wkladamy plyte Krzystofa Krawczyka i jedzie... plyniemy (parostatkiem w piekny rejs) Totez potrafie kiedy i gdzie chce powrocic gdzie chce (taki to moj teleporter dla biednych).

    Podrawiam, linku jeszcze nie ma ;)

    PS: Dobrze, ze wrociles


    OdpowiedzUsuń
  5. Muzyka uszczęśliwia! I w sumie nic dodać nic ująć, zgadzam się!
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Muzyka łagodzi obyczaje, budzi w ludziach odczucia o jakich niejednokrotnie zapomnieli.

    OdpowiedzUsuń