piątek, 7 lipca 2017

Gadanie #33 - Wegetarianizm i weganizm

Witajcie! Dziś chciałbym porozmawiać z Wami o naszych nawykach żywieniowych, a konkretnie o niejedzeniu mięsa, czyli o wegetarianizmie oraz o niejedzeniu żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, czyli o weganizmie. Na samym wstępie zaznaczam, że ja osobiście jestem mięsożercą i może się to wydawać dziwne, że wypowiadam się na tematy, które mnie praktycznie nie dotyczą, ale myślę, że mam coś do powiedzenia na ten temat!

Przede wszystkim, mam jedną naczelną zasadę, którą uważam za najważniejszą na świecie, jeśli chodzi o jedzenie. A mianowicie, jedzmy to, na co mamy ochotę. Wierzę, że nasz organizm najlepiej wie, co nam jest potrzebne i co jest dla nas dobre na chwilę obecną, więc warto zaufać samemu sobie. Wiadomo, są sytuacje kiedy to nasz głód bywa nieposkromiony (sam miewam takie sytuacje) lub mam ochotę na coś, co wiem, że nie jest dobre dla mojego zdrowia (na przykład 3 tabliczki czekolady na raz). Ale odkryłem, że takie destrukcyjne sytuacje zachodzą u mnie tylko wtedy, kiedy dzieje się coś negatywnego - jakiś niepokój, nerwy, zmęczenie, gniew, smutek. Wszystko to są negatywne stany świadomości i one źle wpływają na percepcję potrzeby głodu mojego organizmu.

Jeśli zaś chodzi o diety wegetariańską oraz wegańską, to uważam je za znacznie lepsze od diety tradycyjnej. Dlaczego? Po pierwsze zdrowie - największą wadą mięsa jest tłuszcz, który ono zawiera. Ale według mnie najważniejszym argumentem przemawiającym za tymi dietami są konsekwencje etyczne. Nie oszukujmy się i spójrzmy prawdzie w oczy - mięso to ciało innych istot. Zjadanie ich uważam za nieetyczne. Fakt, nie jest to dla mnie jakaś wielka zbrodnia, ale jednak jakaś jest. Oczywiście, że nikt z nas osobiście tych zwierząt nie zabija, ale jednak każdy człowiek jedzący mięsa generuje podaż, co w pewnym sensie przyczynia się do zabijania zwierząt. Podobnie rzecz ma się z produktami pochodzenia zwierzęcego. Mleko to substancja, którą krowa produkuje dla swoich dzieci i ludzie im po prostu tę substancję zabierają. Tak samo miód - pszczoły produkują go, aby przetrwać zimę. Dlatego właśnie uważam, że diety wegetariańska i wegańska są moralnie lepsze. Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi uważa, że tego typu słowa to już jest nadgorliwość... Ja również tak uważałem przez bardzo długi czas i dopiero niedawno skłoniłem się ku tej opinii. Ale wiadomo oczywiście, że nie jest to jakaś wielka zbrodnia i hańba, że jemy mięso, pijemy mleko. Ja sam je jem i nie robię sobie żadnych wyrzutów z tego powodu.

Wydaje mi się, że w życiu każdego człowieka, który rozwija się i stara się być lepszym rezygnacja z mięsa jest czymś oczywistym. Widzę po samym sobie - pracuję nad sobą bardzo intensywnie od dawna i zauważyłem, że w mojej diecie mięsa jest coraz mniej. Zawsze lubiłem potrawy wegetariańskie, bo uważałem je za ciekawą i smaczną alternatywę i nie miałem problemów typu "bez mięsa nie ma obiadu" albo "sałata dla królików". Z czasem zacząłem coraz częściej wplatać tego typu potrawy do mojego jadłospisu i niczym dziwnym nie jest dla mnie brak jakiegoś mięsa w lodówce. Zmieniły się również moje gusta, jeśli chodzi o mięso - zawsze wolałem drób, lecz ostatnio wieprzowiny, albo co gorsza, dziczyzny, wprost nie znoszę! (Dziczyzna śmierdzi jak jasna cholera, nie polecam nawet najgorszemu wrogowi). Dlatego uważam, że kwestią czasu jest, jak mięso zupełnie zniknie z mojego jadłospisu. 

Za kompletnie nieporozumienie uważam, jeżeli ktoś się do czegoś zmusza - odmawianie sobie czegokolwiek uważam za bezsens, bo jest to to trudne. Zresztą, kiedy musimy sobie czegoś odmówić, to tak naprawdę chcemy to zjeść, więc po co w takim przypadku dieta wegetariańska? Za karę? Zdecydowanie lepiej jest zmienić swoje nawyki żywieniowe, jeżeli faktycznie będziemy mieli taką potrzebę.

To czego nie lubię w wegetarianizmie i weganizmie to fakt, że ostatnimi czasy diety te urosły do rangi subkultur. Wegańskie knajpy są modne, a ludzie chcą być na topie. Trochę to głupie, bo ludzie robią z nawyków żywieniowych styl życia. Jeszcze głupszy zaś jest mięsarianizm, czyli nurt społeczny ludzi jedzących mięso, którzy hejtują tych drugich. Czego to ludzie nie wymyślą, prawda? A ja jest z Wami? Jesteście weganami lub wegetarianami? A może planujecie przejść na którąś z tych diet?

7 komentarzy:

  1. Jestem mięsożercą ^^ Raczej mało prawdopodobne abym przeszła na którąś z tych diet, bo mięskiem najadam się najlepiej.

    PS. Dzięki za komplement za tekst o współlokatorce!
    Chciałabym odwdzięczyć się tym samym, ale trochę nie mogę, ale mogę Ci napisać, abyś przeczytał swój tekst jeszcze raz uważnie, bo co najmniej dwa razy sam sobie w nim zaprzeczasz ^^. Albo to tylko moje wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam i czytam i doczytać się nie mogę...
      Proszę o więcej podpowiedzi!

      Usuń
  2. Dla dobra zwierząt lepiej dbać o warunki, w których je się trzyma. Zupełna rezygnacja z mięsa równa się zmniejszeniu populacji, pozbywaniu się zwierząt, bo po co byłaby na przykład mięsna krowa albo wieprz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Również uważam, że powinno się jeść to, na co się ma ochotę :) Sam jestem mięsożercą, nigdy nawet nie myślałem o przejściu na wegetarianizm czy weganizm. A co do tego, że te nawyki żywieniowe stały się dla niektórych stylem życia, to osobiście nie znam nikogo, kto radykalnie odrzucałby mięso, znam osoby, które starają się ograniczyć jego spożycie, ale 100% wegetarian lub wegan, nie.

    Dobry post! ;D
    https://subiektywniekrystix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wychowałam się na wsi, więc totalnie nie rozumiem litowania się nad zwierzętami. Nawet wyobrażając sobie, że w jakiejś idealistycznej przyszłości wszyscy będą wegetarianami wiem, że część zwierząt będzie musiała zostać zabita, tak samo jak w naturalnym środowisku dopadłby je i pożarł inny drapieżnik. Takie życie - gdyby na ziemi pojawił się drapieżnik silniejszy od nas, też by nas zjadał. Jak dla mnie walka o nie zabijanie zwierząt mija się z celem, tak samo jak o niekorzystanie z ich wytworów. Pszczoły nie umierają kiedy zabieramy im miód, bo żaden dobry pszczelarz nie pozwoliłby, aby wymarł mu cały rój. Krowie mojego wujka wystarczało mleka i dla cielaczka, i dla gospodarzy, i jeszcze dla mojej rodziny. Walczyłabym raczej o traktowanie tych zwierząt, o zapewnienie im godnego życia, a nie długiego. No ale to sprawa osobista, kto co uznaje za sensowne.
    Mogłoby się wydawać, że przy takim stylu myślenia bezkarnie obżeram się mięsem. Bynajmniej - bardzo mi ono nie smakuje i od wielu lat jestem prawie że wegetarianką. Po prostu lepiej się czuję jedząc wiele warzyw i owoców, do tego obrzydza mnie proces smażenia mięsa i cała jego obróbka. Przebywam też w środowiskach raczej wegetariańsko - wegańskich, więc z tym stylem życia jestem zaznajomiona. Jak mam ochotę się wyprztykać z hajsu to idę do modnej knajpki z wegańskim burgerem - zawsze można spotkać tam ciekawych ludzi, takich w moim stylu. Młodych, pewnych siebie, chcących się wyróżnić. Całkowicie rozumiem robienie z jedzenia subkultury - przecież zrobiliśmy je nawet ze słuchania muzyki! Czy za czasów Mozarta ktoś myślał, że słuchanie tego lub innego kompozytora będzie stylem życia? Trochę się śmieje z tej subkultury, trochę ją rozumiem, trochę ściągam od niej przepisy i pomysły. A zwłaszcza przekonuje mnie do niej powrót na wieś, gdzie jedzenia mięsa jest oznaką bycia ,,normalnym" na równi z wyśmiewaniem sztuki współczesnej, perspektyw pracy po polonistyce i chodzenia do filharmonii. To już wolę wegan.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że dieta, która z założenia ma być wyrazem dobrowolnego postanowienia i głębszych refleksji, a przede wszystkim wrażliwości, jakiej dzisiaj coraz mniej, staje się modą albo nawet samym produktem. Gdy coraz więcej ludzi przeszło na wegetarianizm/weganizm, nagle na płókach w każdym sklepie zaczęły pojawiać się produkty specjalnie dla nich i coraz bardziej eksponuje się naklejki świadczące o braku składników odzwierzęcych. Na pewno wiąże się to z rosnącym popytem, takie prawo handlu, ale zastanawia mnie dlaczego jeszcze kilka, kilkanaście lat temu nie było żadnych akcji marketingowych dotyczących wegetarianizmu. Przecież wtedy też ktoś nie jadł mięsa, tylko się z tym nie obnosił. Dzisiaj wygląda to tak, jakby weganizm/wegetarianizm rzeczywiście był tylko modą, którą można kupić.

    Ja nie jestem wegetarianką ani weganką, ale nie jestem też jakimś wielkim zapalonym pożeraczem mięsa. ;) Ostatnio dowiedziałam się o diecie takiej jak surowy weganizm, czyli frutarianizm. Zrobiła ona na mnie wielkie wrażenie, lecz chyba się na nią nie przerzucę. ;)
    Pozdrawiam :)
    Sztuka parzenia herbaty [klik]

    OdpowiedzUsuń
  6. Z perspektywy weganki: bardzo mądre słowa! Każdy z nas powinien szanować drugiego człowieka. Praktycznie każdy weganin był kiedyś mięsożercą, dlatego ja np jestem bardzo wyrozumiała. Kiedyś sama jadłam spore ilości mięsa i nie widziałam w tym nic złego, dlaczego wiec miałabym teraz krytykować kogoś innego? Może za miesiąc, za rok lub za 10 lat on też będzie weganinem, a może ja już nie będę?! :o (swoją drogą ciekawe co musiałoby się wydarzyć, żebym przestała być weganką).

    A co do mody - uważam, ze każdy powód, dla którego ludzie przechodzą na weganizm jest dobry. Nawet jeśli to tylko moda i parcie na to, by być fajnym ;)

    Pozdrawiam serdecznie, Dominika.

    OdpowiedzUsuń