środa, 12 lipca 2017

Polecam #52 - The 100 (sezon I)

Mniej więcej w połowie sesji w mojej grupie laboratoryjnej na studiach zapanowała ogromna moda na serial "The 100". No bo przecież nie będziemy się uczyć w sesję, co nie? Postanowiłem Wam trochę o nim opowiedzieć, może zachęcić do oglądania, jeżeli interesuje Was taki klimat. Zamierzam każdy sezon opisać w osobnym poście, bo każdy jest tak naprawdę inny i nie chcę łączyć ze sobą tak różnych tematów. 


Cywilizację na Ziemi niszczy katastrofa nuklearna, lecz mała grupa ludzi przeżywa na stacji kosmicznej "Arce". Po 97 latach, kilka pokoleń później wysyłają oni na Ziemię setkę (stąd tytuł) dzieciaków - młodocianych przestępców, aby sprawdzili, czy planeta nadaje się do zamieszkania. Szybko okazuje się, że życie trwa tam sobie w najlepsze i nawet pewnym grupom ludzi udało się przeżyć. Ogólnie klimat tego sezonu jest bardzo przyjazny: ludzie przylatują na Ziemię i na nową ją odkrywają, walczą o przetrwanie. Są sytuacje groźne, lecz zawsze pojawia się jakiś płomyk nadziei, że będzie lepiej, że wydarzy się coś pozytywnego, co odwróci sytuację.


Każdy odcinek ma to do siebie, że jest jak dla mnie idealnie wyważony: odpowiednia dawka rozmów, walki, ucieczki i konspiracji sprawia, że nie jest ani nudno, ani zbyt emocjonalnie, tylko w sam raz, a wraz z mijaniem kolejnych odcinków napięcie rośnie aż do finału. Taka konstrukcja serialu jest jego naprawdę mocnym plusem! Na uwagę zasługują też wątki poboczne. Wiadomo, że główny wątek dotyczy przetrwania, ale na szczęście nie jesteśmy zasypywani jakimiś romansami w stylu "każdy z każdym". Miłostki są w tym sezonie dwie i to niebanalne, więc na pewno nie są słabą stroną tego serialu.

Postaci są naprawdę różne i zdania co do nich są podzielone. Ja na przykład uwielbiam Clarke i jej matkę, a dwie moje przyjaciółki jej nienawidzą. Ja nie przepadam za Raven, a moja przyjaciółka ją uwielbia, więc nie chcę zbytnio nic o poszczególnych postaciach pisać, aby nie narzucać nikomu mojego zdania. W każdym razie zauważyłem jedno: oni żyją w warunkach, nie oszukujmy się, polowych. No i wiadomo, że ludzie się brudzą, zwłaszcza walcząc o przetrwanie, a oni zbytnio dostęp do łazienki mają raczej średni. Za to ich wygląd żyje własnym życiem - czasem są brudni i umorusani wszystkim, co istnieje, a czasami wyglądają jakby dopiero co wyszli od fryzjera. Nie jest to dla mnie problem, bo osobiście nie lubię, kiedy w filmach grają brudni aktorzy i z tego typu realizmu chętnie zrezygnuję :)

Oto Arka - strasznie mi się podoba ten statek kosmiczny :) 

Dla mnie jednak najciekawsi są Ziemianie, czyli tubylcy, którzy przeżyli katastrofę. Minęło zaledwie 97 lat, a oni żyją jak ludy pierwotne: mieszkają w szałasach, walczą na dzidy, a ich jedynym prawem jest siła. Do tego oprócz angielskiego posługują się własnym językiem, a to dość nieprawdopodobne, żeby w ciągu niecałego wieku wyewoluował zupełnie nowy język. Tworzą oni jakby zupełnie inną, nową kulturę. Prymitywną, ale jednak. Jak dla mnie jest to dość mocno naciągane i trochę razi mnie ten problem, no ale udało mi się jakoś przeboleć ten defekt :) 

Najzabawniejsze dla mnie są walki o władzę na Arce. W skrócie można to opisać tak, że są tam 3 wysoko postawione osoby, jedna z nich rządzi, reszta się sprzeciwia, więc wtrąca się je do więzienia. Potem się godzą, rządzący przekazuje komuś władzę, znów się kłócą i wtrącają do więzienia i tak w kółko. I ta tendencja utrzymywała się również w kolejnych sezonach.


Czy serial warto oglądać? Myślę, że tak. Jest zrobiony dobrze, fabuła jest ciekawa i na pewno nie będziecie się nudzić. Jeżeli lubicie futurystyczne produkcje z drobnymi elementami science fiction, to jest to produkcja dla Was. Muszę też wspomnieć, że jest to serial z serii tych młodzieżowych. Staram się raczej unikać tego określenia, bo absolutnie nie jest to żadna banalna produkcja, tylko prawdziwy porządny serial :D 

3 komentarze:

  1. To nie jest futurystyczna produkcja z elementami SF - to jest SF. Mnie jednak odrzucają młodzi bohaterowie, którzy praktycznie zawsze wypadają kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałem "The sto" (xD) już jakiś czas temu. Przyznam, że ten serial oglądało mi się bardzo przyjemnie. Sam pomysł jak najbardziej dobry, jednak wykonanie mogłoby być lepsze. Nie miałem takiego efektu "łał". Myślę też, że rozwiązywanie wielu "problemów" szło im za łatwo, nawet jak na serial. I też zauważyłem, że 97 lat to trochę za mało na rozwinięcie własnej kultury, języka itd, ale ten czas 97 lat nie jest podkreślany co trochę w produkcji, więc da się przeżyć to małe niedopracowanie. Ale ogólnie serial również mi się podobał ;)

    https://subiektywniekrystix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam, ale mam w planach, może w końcu obejrzę chociaż pierwszy odcinek, bo brzmi dość ciekawie. Może nie ciągnie mnie jakoś szczególnie, już parę osób wspominało o tych mankamentach i naiwnościach, ale chyba warto spróbować :)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń