piątek, 27 października 2017

Gadanie #36 - Świadome programowanie rzeczywistości

Jedni w życiu mają szczęście, a inni pecha. Niektórzy nawet z wielkiego problemu wychodzą obronną ręką, a inni mają duże kłopoty przez byle błahostkę. Część z nas ma pozytywne podejście do życia, a inni widzą wszystko w czarnych barwach. No właśnie! Czy możemy coś zrobić, aby żyć w pełni szczęścia?


Kiedyś napisałem Krótki poradnik szczęścia i dziś chciałbym wrócić do tego tematu! Dlaczego? Bo to bardzo ważne w życiu, aby czuć się dobrze, a ja znalazłem na to idealną receptę i chciałbym podzielić się z Wami moimi radami w tym temacie. Przy okazji chciałbym zaprosić Was również do lektury mojego poprzedniego posta na ten temat, ponieważ wydaje mi się, że poruszyłem tam kilka ciekawych aspektów i warto się z nimi zapoznać! Oczywiście z góry zaznaczam, że nic nie jest proste, wszystko wymaga odrobiny wysiłku umysłowego, wyzbycia się pewnych przyzwyczajeń i uwolnienia od nałogów, ale sądzę, że szczęście jest tego warte! 

1. Programy rzeczywistości

Program rzeczywistości to jakieś zjawisko społeczne, które jest nam narzucone i nie możemy nic z tym zrobić. Takim programem na przykład jest to co wypada, co należy robić, jak się zachowywać w określonej sytuacji. Myślę, że nie muszę tu podawać żadnych konkretnych przykładów - każdy z nas bez problemu potrafiły na poczekaniu wymienić dziesiątki takich programów, prawda? Sęk w tym, że nie wszystkie ludzkie zwyczaje i tradycje nam odpowiadają, czasami chcemy zrobić coś innego, dać sobie spokój, oderwać się od tego wszystkiego. Myślę, że w tym momencie każdy z nas ma już w głowie jakiś konkretny przykład czegoś, co mu w życiu nie odpowiada! 

I wiecie co? Zapiszcie gdzieś sobie wszystkie te programy, które nie odpowiadają Wam w życiu i usuńcie je! Tak po prostu, zwyczajnie. Ja wiem, to jest trudne, bo nie wypada, bo co ludzie powiedzą, ale prawda jest taka, że w rzeczywistości mało kto zwróci na to uwagę. A poza tym, co ludzie nam mogą zrobić? Zabiją nas za to, że żyjemy nie tak jak oni chcą? Oczywiście wszystko należy robić z głową: pamiętajmy, że nasza wolność osobista kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka, a niektóre ze społecznych uwarunkowań są tak silnie zakorzenione w kulturze, że wyzbycie się ich przyniesie naprawdę negatywne konsekwencje, więc musimy dokładnie przemyśleć, co chcemy z naszego życia wyeliminować. Ale gwarantuję Wam, że jak zrobicie to dobrze, jak przestaniecie robić rzeczy, których nie chcecie, to poczujecie się znacznie lepiej!

2. Chciwość 

Jednym z podstawowych problemów ludzkości jest chciwość. Wszyscy jesteśmy chciwi! Ja też jestem i staram się z tym walczyć. Chodzi o to, że zawsze wszystkiego nam mało: czegokolwiek nie posiadamy, chcemy więcej, lepiej, szybciej. Kompletnie nie zauważamy tego, co mamy, nie cieszymy się tym, tylko zaślepia nas głupie pożądanie, które nie pozwala nam być szczęśliwymi. Oczywiście nie mówię, żeby niczego nie pragnąć, tylko rozsądnie dobierajmy swoje pragnienia i przestańmy marzyć o tym, co nie jest nam potrzebne. U mnie takim problemem był wygląd: zamiast na siebie, patrzyłem na innych, na to jak oni wyglądają i ciągle zastanawiałem się, co zmienić w sobie, żeby było lepiej. Zmieniłem ten tok myślenia - przestałem chodzić na siłownię, aby komukolwiek dorównać, lecz aby samemu czuć się dobrze, dla własnej przyjemności i czuję się po tym znacznie lepiej!

3. Wolność od nałogów

Od jakiegoś czasu wspominam o używkach i rezygnacji z nich. Ja nigdy nie byłem od niczego uzależniony: papierosa zapaliłem może 5 razy w życiu, alkohol piłem sporadycznie, tylko przy większej okazji, kawy zbytnio nie lubiłem, jedynie cukier zdarzało mi się przedawkować! Jednakże w wakacje postanowiłem sobie, że uwolnię się od wszelkich przywiązań aby moje ciało było zdrowsze i aby mój umysł nigdy nie był przyćmiony w żaden sposób. Co mi to dało? Poczucie wolności! Ja mam małą obsesję na punkcie poczucia wolności i praktycznie od zawsze staram się zwiększać swoją niezależność, także dla mnie było to naprawdę bardzo ważne. 

4. Negatywne myśli 

Negatywne myśli to coś takiego, co dręczy chyba nas wszystkich! Ale tak naprawdę, po co nam one? Czy zamartwiając się, że zrobiliśmy coś źle sprawimy, że nasze błędy zostaną naprawione? Czy złoszcząc się na innych sprawimy, że nasze problemy zostaną naprawione? I wreszcie, czy narzekając sprawimy, że będzie nam się żyło lepiej? Oczywiście, że nie! Po co więc to robimy? W ten sposób zapewniamy sobie tylko niepotrzebnie negatywne emocje, które absolutnie nie wpływają na nas dobrze. Bo przecież, kiedy z nas wie, że kiedy mamy zły nastrój, to podejmowane przez nas działania są znacznie mniej efektywne niż kiedy jesteśmy w dobrym nastroju.

5. Programowanie rzeczywistości

Wszystkie te punkty nasuwają nam jeden wniosek: tak naprawdę od nas samych zależy rzeczywistość wokół nas. Nie ma w świecie żadnego fatalizmu i przeznaczenia, które mówią nam, co mamy robić - to od nas wszystko zależy, jak zaprogramujemy naszą rzeczywistość i musimy robić to świadomie. Ludzi, którzy są wobec nas negatywni należy odsuwać lub ograniczać kontakty z nimi do minimum, zachowywać należy się zgodnie ze swoją naturą, nie przejmować się zdaniem innych ludzi, tylko własnymi opiniami na dane tematy i przede wszystkim nigdy nie traćmy kontroli! Zawsze panujmy nad sobą i nie dawajmy wytrącić się z równowagi, a gwarantuję Wam, że wdrażanie tych punktów w życie, uczyni je znacznie szczęśliwszym!

13 komentarzy:

  1. Super poradnik w pigułce:)
    Ja również od dłuższego czasu staram się żyć według reguł, które Ty m.in. przedstawiasz.
    Cieszę się z każdego przeżytego dnia oraz każdej, nawet drobnej radości, jaką przynosi życie.
    Nie obrażam się z byle powodu.
    Staram się nie zamartwiać rzeczami na które nie mam żadnego wpływu.
    Unikam toksycznych ludzi, którzy są wiecznie niezadowoleni, niezależnie od sytuacji, itp.
    W końcu, w większości przypadków to przecież my kształtujemy naszą rzeczywistość, chociaż znam takie osoby, które za każde niepowodzenie uwielbiają obarczać innych.
    Świetny post.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe rzeczy piszesz, ale realizacja p.1 jest dla mnie nierealna, bo to co mi przeszkadza łączy się głównie z pracą, a pracować muszę, by mieć z czego żyć....w pracy z kolei nie na wszystko mam wpływ.
    Z resztą sobie jakoś radzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawniej robiłam rzeczy, które wypadało robić, ale teraz już czuję, że nie muszę. Robię to na co mam ochotę i przestałam się dostosowywać ;) Polecam, tak jest dużo łatwiej - nie mówię o braku kultury, a o zwyczajnym podporządkowaniu sobie zasady : nic nie muszę, wszystko mogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciwość i nałogi to straszne rzeczy, na szczęście jestem od nich wolna, zgadzam się z Teoim punktem widzenia ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem ciężko pozbyć się całkiem negatywnego myślenia, ale równowagę trzeba znaleźć, nie można tylko narzekać i szukać dziury w całym :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie te wywody, bez urazy, przypominają poradniki, których pełno, a wszystkie nadają się jedynie na makulaturę.
    Nawet to „nie traćmy nigdy kontroli” brzmi niemal jak „pobożne życzenie”, czyli takie – ja chcę, a życie swoje, i tak daje po dupie. Aby nie dać się wyprowadzić z równowagi, trzeba sporo doświadczenia (wiem, tak właśnie mam), czyli sukces osiągniemy wtedy, gdy już na niewiele się to przyda. Mnie to było potrzebne wtedy, gdy zaczynałem rządzić swoim życiem, a nie dziś, gdy mam możliwości wszystko olewać.
    PS. traktuj to z lekkim przymrużeniem oka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy post, w fajny sposób wszystko piszesz. I nie zgadzam się z przedmówcą - życie może i daje po dupie, ale jak sobie coś postanowimy, to znacznie łatwiej nam to spełnić, gdy lecimy z wiatrem i niech się dzieje, co chce.

    Pozdrawiam!
    coscudownego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem uzależniona od kawy, ale kurczę - dobrze mi z ty uzależnieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja akurat chyba nic bym w tej chwili nie zmieniła, raczej wszystko mi odpowiada. No pracy swojej nie lubię, bo jest nudna i raczej nie rozwojowa ale pozwala mi kończyć wcześnie, nawet o 12, więc się jej trzymam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama jestem teraz na etapie likwidowania takich złych przyzwyczajeń. Jestem osobą wychowywaną przez rodziców w taki sposób, by nikomu się nie narzucać, by się nie wychylać. Nawet przy okazji głupich odwiedzin u koleżanki słyszałam od rodziców „a musisz tam iść? może ona tego nie chce”. Wpłynęło to ogromnie na moje poczucie własnej wartości mimo iż wiem, że rodzice tego nie chcieli. Nie mam im tego za złe. Natomiast walczę o odwagę bycia sobą i nieprzejmowania się opinią innych. Wierzę, że z czasem będzie coraz lepiej :) Co do uzależnień, również mogę powiedzieć, że nie mam ich wiele. Chociaż kurcze, z tymi uzależnieniami często bywa tak, że nie jesteśmy ich świadomi. Nie piję, nie palę, nie siedzę godzinami przed komputerem ani nie wpatruję się w telefon do wyczerpania baterii. Czuję się wolna jako tako, więc chociaż tyle :D Na negatywne myślenie poświęciłam chyba 2 ostatnie lata mojego życia i zwyczajnie w świecie mnie to zmęczyło i upodliło. Musiałam sięgnąć dna, by sobie zdać sprawę, że przecież tak się nie da żyć. Staram się nie marnować czasu i energii na to, tylko zamienić to wszystko w działanie. Życzę Ci szczęścia w dalszym programowaniu swojej rzeczywistości. Bo jak nie Ty, to kto? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Żeby tylko jeszcze to wszystko było takie proste w wykonaniu ;) Trzeci punkt jest mi niezwykle bliski - od jakiegoś czasu próbuję pozbyć się wszystkich nałogów, które mnie zniewoliły, bo nie cierpię być od czegoś uzależniona. Lubię czuć się wolna, a jak mogę być wolna, skoro muszę wykonywać pewne rytuały, które nawet nie służą mojemu zdrowiu? Niestety łatwiej na ten pomysł wpadłam niż go realizuję - parę razy myślałam, że już się udało, ale pojawił się upadek, po którym się podnosiłam i tak w kółko. Mam nadzieję, że moja silna wola ostatecznie skruszy te kajdany.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od ładnych paru lat odrzucam to, co mi nie pasuje. I fakt, świat się nie zawalił :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Można zaufać i to działa ale przezwyciężyć strach by wierzyć że to będzie dla nas dobre. Będzie ale jak uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń