czwartek, 7 grudnia 2017

Polecam #60 - I nie było już nikogo



Wydaje mi się, że ciężko jest nakręcić ekranizację naprawdę dobrej książki - wszyscy mamy wysokie wymagania wobec takiego dzieła, bo skoro zachwycił nas literacki pierwowzór, to od filmu oczekujemy podobnych emocji. Tutaj się to udało: "I nie było już nikogo" to film, który spełnił moje wszystkie oczekiwania! Jako doskonałe odzwierciedlenie książki, polecam go każdemu, kto tak jak ja uwielbia ten słynny kryminał Agaty Christie :)

Końcówka lat 30. XX wieku, 10 przypadkowych ludzi, pod różnymi pretekstami zostaje zwabiona na Wyspę Żołnierzyków przez tajemniczą postać U. N. Owen. Szybko okazuje się, że nie była to zwyczajna wycieczka... Bohaterowie giną jeden po drugim, zgodnie z treścią wiersza, który wisi w każdym pomieszczeniu domu, w którym przebywają. Kim jest Owen i czy komuś uda się przeżyć? 


Na moje uznanie najbardziej zasługuje klimat, jaki udało się w filmie wywołać - chłodna, stonowana kolorystyka, jałowa wyspa, morze, ten piękny, elegancki dom, no i przede wszystkim stroje i fryzury! Wszystko to sprawia, że całość prezentuje się naprawdę niepokojąco i magicznie! No i to według mnie jest największą zaletą tego filmu :)

Muszę wspomnieć, że ten film w sumie składa się z trzech odcinków, ponieważ w gruncie rzeczy jest miniserialem, jednakże ja oglądałem go w wersji połączonej. Przyznam, że bardzo wyraźnie widać tu granice poszczególnych odcinków, bo pod koniec każdego napięcie zawsze rośnie, a potem początki są raczej spokojniejsze. Dlatego chyba polecam oglądać poszczególne odcinki pojedynczo. Po pierwsze, dłużej możemy rozkoszować się tym widowiskiem, a po drugie niemal 3 godziny oglądania to jednak dość długo, dlatego forma z odcinkami jest bardziej przystępna dla widza. 

13 komentarzy:

  1. Nie widziałam tego filmu, ale Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła chociaż przeważnie wybieram inne kino :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z chęcią bym obejrzała ten film;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To coś dla mnie, a jeśli jest taki jak piszesz, to już na pewno! Poszukam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałem jako całość. I powiem szczerze, ze mam mieszane uczucia. Aktorstwo dobre, reżyseria nienaganna, ale gdy zna się zakończenie (czytałem książkę) już o suspens trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też znałem zakończenie i przyznam, że przez cały film na nie czekałem :D

      Usuń
  5. Kocham lata 30. To coś dla mnie☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały film, trzyma cały czas w napięciu. Lubię książki Agathy, to moja ulubiona pisarka. Ekranizacja jej książek to uczta dla ducha:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi naprawdę interesująco. Nie słyszałam ani o filmie, ani o książce, ale chętnie go obejrzę ;)

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa propozycja, w wolnej chwili chętnie zobaczą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uuu lubię Agatkę ale tego filmu nie widziałam, mam nadzieję że uda mi się go wcisnąć w playlistę na urlop!

    OdpowiedzUsuń
  10. Spotkałam się już z tą autorką, jak i z tym miniserialem. Nawet chyba leciał kiedyś w telewizji. Będę musiała go w całości obejrzeć ;) Świetna recenzja i dodaję do obserwowanych :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przekonałeś mnie i gdy tylko znajdę trochę więcej czasu obejrzę ten film :)
    PS wysłałam zaproszenie na swojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  12. "Na moje uznanie najbardziej zasługuje klimat, jaki udało się w filmie wywołać - chłodna, stonowana kolorystyka, jałowa wyspa, morze, ten piękny, elegancki dom, no i przede wszystkim stroje i fryzury!" - i tym przekonałeś mnie najbardziej, klimat... ciekawa propozycja, zapamiętam pozdrawiam asia :)

    OdpowiedzUsuń