czwartek, 2 maja 2019

Kulinarnie #5 - Hummus!

Czas wznowić moją wielką kulinarną serię, w której pokładałem ogromne nadzieje! Zastanawiałem się, czy może powinienem zacząć numerować posty z serii od początku, ale stwierdziłem, że trzeba pokazać, że chcę kontynuować to, co już kiedyś zacząłem.

Hummus to bardzo ważna dla mnie rzecz. Można w sumie powiedzieć, że jem go codziennie. Ale zacznijmy od początku. Tradycyjnie, hummus to pasta z ciecierzycy z oliwą, tahini, cytryną i czosnkiem. Ja rozszerzyłem to pojęcie i hummusem nazywam wszelakie pasty z roślin strączkowych, czyli oprócz ciecierzycy dochodzi nam tu jeszcze soczewica, fasola, groch, bób, itp.



Ten przepis jest z soczewicy. Dlaczego nie z ciecierzycy, która niby jest taka klasyczna i podstawowa? Otóż, z cieciorką jest dużo roboty. Ją trzeba najpierw namoczyć przez dobę, potem długo gotować. Mi się nie chce w to bawić nigdy, a na ciecierzyce z puszki w zasadzie szkoda mi pieniędzy. Soczewica jest lepsza: kosztuje grosze, gotuje się kwadrans, czyli tyle co kasza. Czyli nic, tylko jeść soczewicę!

Jeśli chodzi o dodatki smakowe, to tu już będzie klasycznie! Soczewica sama w sobie nie ma porywającego smaku, więc konieczne jest użycie pieprzu i soli. Do tego idzie majonez zamiast oliwy. Ja używam mojego domowego, wegańskiego majonezu, na który przepis na pewno się tu pojawi, lecz równie dobrze można użyć jakiegokolwiek innego. Ale po jaką cholerę daję w ogóle majonez zamiast oliwy? Majonez to w większości tłuszcz, więc dodając go nie pozbawiam mojego hummusu żadnych wartości odżywczych, ale uważam, że dzięki temu dodatkowi mój hummus jest bardziej kremowy i aksamitny niż zazwyczaj. Wydaje mi się, że jest tak delikatny jak kupny, bo z oliwą zawsze wychodzi ciężki i grudkowaty. Kolejne niezbędne dodatki to oczywiście sok z cytryny, czosnek i tahini. Ja nie daję za dużo czosnku, bo nie lubię mieć czosnkowego oddechu, natomiast bardzo lubię zamiast czosnku użyć przyprawy tzatziki, bo tam są dodatkowo przyprawy i hummus smakuje dużo lepiej. Tahini nie jest konieczna, ale moim zdaniem nadaje dużej głębi każdemu hummusowi i dzięki niej jest niesamowity smak!

Składniki: soczewica, majonez, sok zcytryny, tahini, sól, pieprz i tzatziki, ewentualnie harissa

Jak widać, mój hummus to banał. Soczewica gotuje się 15 minut, można ją dostać w każdym sklepie. Dodatki też są bardzo proste i łatwo dostępne. Jedyny sprzęt, jaki potrzebujecie to garnek i blender! Oczywiście wersji smakowych hummusu jest pierdyliard! Ja dzisiaj prezentuję Wam podstawowy przepis, który możecie dowolnie modyfikować. Na co tylko macie ochotę, na przykład suszone pomidory, możecie dodać do hummusu.

9 komentarzy:

  1. U mnie rośliny strączkowe odpadają - nie lubię i po nich boli mnie brzuch (są ciężkostrawne). Poza tym jem mięso, więc Twoja dieta to nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Dlaczego jesteś weganinem i nie jesz mięsa, a nawet jajek? Wybacz, ale dla mnie wegetarianizm i weganizm to lekkie dziwactwo. Mięso jest potrzebne dla organizmu, ludzie jedzą je od początku świata. Ale co kto lubi...

      Usuń
    2. Przede wszystkim dla zdrowia. Czuję się lepiej na takiej diecie. Poza tym, zawsze smakowały mi potrawy z kuchni roślinnej, do tego według mnie są proste w przygotowaniu i szybkie. Poprzedni post był cały poświęcony moim argumentom dlaczego wege. Zajrzyj koniecznie!

      Usuń
  2. Ja bardzo lubię wszelkie pasty tego typu,ale najbardziej chyba taką z fasoli i zielinego pesto albo z syszonych pomidorów i ziarenek słonecznika ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak w ogóle, to obserwuję ☺ Pozdrawiam☺

      Usuń
  3. Pasty z soczewicy chyba nie robiłam, aczkolwiek rzadko sięgam po soczewicę - fanką cieciorki jestem ;). I muszę chyba troszkę zdementować to, co napisałeś o cieciorce, bo nigdy nie moczyłam ciecierzycy przez dobę, zazwyczaj wystarczało takie z 8h-9h i potem mniej więcej godzina gotowania. No, chyba że to zależy od odmiany, to wtedy się zamykam :D

    Sam przepis fajnie się zapowiada i podejrzewam, ze mogłoby mi to posmakować, więc idzie w zakładkę. Swoją drogą, pierwsze zdjęcie wcale nie jest złe, a coś mi się kojarzy, ze kiedyś wspominałeś, że Ci z tym słabo szło, o ile mnie pamięć nie myli :) Więc cóż, plusik! :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ewelina :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama jeszcze nie robiłam, ale jadłam, to dobra alternatywa gdy brak pomysłów, co do warzyw lub na chleb...

    OdpowiedzUsuń
  5. ale dawno hummusu nie jadłam!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń