piątek, 17 maja 2019

Podsumowanie tygodnia #3

Słuchajcie, co można powiedzieć o ostanim sezonie Gry o Tron? Wprawdzie nie dobiegł on jeszcze końca, ale ja osobiście boję się tego zakończenia i nie wiem, czy w ogóle chcę je oglądać. Gdzie Twórcy serialu popełnili błąd? Chciałbym trochę o tym porozmawiać. Aha, będą spoilery, więc jak ktoś jeszcze nie oglądał, ale ma taki zamiar, to niech nie czyta...

Ja jako niespełniony pisarz zdaję sobie sprawę, że istnieją jakieś zasady, którymi trzeba się kierować pisząc kiążkę. Te same zasady tyczą się filmów czy seriali. Na przykład kiedy mamy postać dynamiczną, czyli taką, której charakter zmienia się podczas trwania historii i to w sposób kierunkowy, to w dwóch ostatnich odcinkach nie sprowadzamy tej postaci do punktu wyjścia. Mowa tu o Jamie Lannister (nie umiem odmieniać tych imion, będę pisał w mianowniku xD). Przez siedem sezonów widzieliśmy naprawdę ogromny progres tej postaci. Jak z łotra i typa bez sumienia stawał się porządnym człowiekiem. Ukoronowaniem jego przemiany było nawiązanie romantycznej relacji z Brienne. Ale to co zrobił potem jest po prostu błędem ze strony twórców serialu. Po prostu wrócił do siostry. Sama śmierć bliźniaków Lannisterów była nieadekwatna: umarli razem, jakby obie te postaci znajdowały się na tym samym poziomie, tymczasem Jamie dokonał podczas serialu istotnej przemiany i według mnie zasługiwał na lepszy koniec. 

Kolejna rzecz to napięcie. Jeżeli buduje się napięcie, to należy dać mu ujście. Może być to ujście pozytywne lub negatywne, ale jakieś być musi. Przez siedem sezonów tworzymy konflikt pomiędzy Lannisterami a Starkami. Kurde, o tym jest ten serial! Mamy Aryę, która szkoli się na asasyna, aby się zemścić. A tymczasem nie ma już na kim się mścić. Wątek wypalił się, zanim mógł się zrealizować.

To samo kwestia Maelisandree i jej boga. Wątek rozwijany bardzo długo w serialu. Widać było, że Pan Światła jest jakąś istotną siłą w tym uniwersum, wskrzesił Jona Snow i robił rożne inne akcje. A tu po prostu jego kapłanka padła, Azora Ahai, który niby miał zabić Nocnego Króla nie było.

To wszystko powoduje we mnie uczucie dużego niedosytu i rozczarowania. Martwią mnie niektóre rozwiązania, ponieważ wiem, że są po prostu błędami logicznymi scenarzystów. Widać do czego doprowadziła sytuacja, że serial wyprzedził książkę - fabuła zeszła na psy...

8 komentarzy:

  1. Nie oglądam Gry o tron, ale uważnie śledzę spoilery i oglądam różne podsumowania odcinków i tym podobne i mam swoją teorię, iż scenarzystom zabrakło odcinków. W sensie czasu. Myślę, że musieli zauważyć, że historie im się przestały kleić i postaci mają zwroty charakterów w ciągu pół godziny, ale już nie mieli czasu (pomysłu, możliwości) odkręcić tych rzeczy. Albo w scenariuszu nie wyglądało to tak źle, ale w odcinkach już owszem, przy czym dalej nie mieli możliwości by to zmienić.
    Albo cały ten sezon pisany był na kolanie i scenarzyści chcieli to po prostu zakończyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. moje rodzeństwo uwielbia Grę o Tron, ja odpadłam po 1,5 sezonu;)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niewiele tu podyskutuję, bo nie oglądam, ale w przypadku seriali mam taką refleksję, że im dłuższy, tym bardziej pewne pomysły na fabułę i postaci wyczerpują sie , więc po co ciągnąć na siłę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci że też się boję co pokażą w 6 odcinku. Jak dla mnie ten 8 sezon to już został mocno naciagniety niestety i nawet juz mi się nie chce oglądać. W ostatnim odcinku to już zdrowo przegieli. Logika poszła do lasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gra o Tron? A co to? pozdrawiam majowo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie oglądałam,ale slyszalam dużo dobrego o tej serii☺ Miłego tygodnia ☺☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie tylko ty masz zażalenia http://wyborcza.pl/7,90535,24795669,gra-o-tron-prawie-800-000-fanow-podpisalo-sie-pod-petycja.html xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w tej chwili zgrzeszę chyba, ale nie widziałam ani jednego odcinka Gry o Tron. Mam sporo do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń