poniedziałek, 13 maja 2019

Porady domowe #1

Ruszamy z nową serią dotyczącą porad domowych! Doszedłem ostatnio do wniosku, że nieźle znam się na prowadzeniu domu. Fakt, mam tylko 23 lata i robię to regularnie od dwóch lat, ale to wystarczyło mi, aby wprowadzić dobre nawyki i zastosować kilka ciekawych technik oszczędzania pieniędzy i czasu. Dlatego postanowiłem się tą moją wiedzą z Wami podzielić! Myślę, że jest to wiedza mega przydatna, a Ci którzy nie prowadzą jeszcze domu, również się mogą wiele nauczyć, ponieważ nigdy nie wiadomo, co im życie przyniesie! Dzisiejszy post będzie wstępny, trochę ogólnikowy, ale od kolejnego postu z tej serii ruszamy z konkretnymi poradami! 



Tak naprawdę ciężko jest prowadzić nowoczesny, świadomy ekologicznie dom. Już na samym etapie robienia zakupów, chcąc uniknąć pomnażania niepotrzebnych foliówek trzeba się nieźle nagimnastykować. Mój sposób jest taki, że mam swoją materiałową siatkę, do której wkładam zważone warzywa i owoce, a na siatkę naklejam nalepkę z ceną i kodem kreskowym. 

Trudno jest też gotować różnorodne i ciekawe posiłki, kiedy gotuje się dla jednej osoby. Po pierwsze, nie zawsze się chce: nie raz miałem tak, że przyszedłem zmęczony do domu i sięgnąłem po cokolwiek do jedzenia. Niestety, były to na ogół słodycze, chipsy. Gotując dla jednej osoby ciężko jest uniknąć sytuacji jedzenia tego samego na kilka posiłków. I nie przeszkadza mi, kiedy zjem na kolację to, co zostanie z obiadu, ale jak zostanie mi jeszcze na drugi dzień, to jest już dla mnie nieciekawie, bo ja potrzebuję urozmaicenia. 

Jak zatem udaje mi się to urozmaicenie osiągnąć, nie marnując przy tym żywności? Gotując małe porcje! To chyba najprostsze rozwiązanie tej sprawy, ale też najbardziej wadliwe, bo muszę się tyle samo natrudzić i nasprzątać, co podczas gotowania dużej porcji. Są inne rozwiązania: 

Półprodukty!


Półprodukty to fajne rzeczy, które mogę wykorzystać na wiele sposobów. Na przykład gotowana ciecierzyca. Przygotowanie jej zajmuje mi trochę czasu, a mogę z niej zrobić różne pasty kanapkowe, zupy, upiec ją w piekarniku, dodać do sałatki, podsmażyć na patelni, a nawet dodać do ciasta na pizzę, żeby miało trochę białka, a nie tylko same węglowodany. Kolejnym półproduktem jest ryż: gotuję porcję, większość zjadam na obiad, a z reszty robię pastę kanapkową, albo dodaję do buritto! Półproduktem może być też bulion, który może stać się bazą wielu zup, a także posłużyć nam do wykonania risotto. Propozycji jest mnóstwo. Ogólne założenie jest takie, że półprodukt to coś takiego, co możemy wykorzystać na wiele sposobów, lecz samo w sobie smakuje średnio, nieciekawie. Półprodukty pozwalają zaoszczędzić nam czas w kuchni!

Potrawy przechodnie!


To jest moja autorska nazwa, ale jak jest ona niezwykle trafna! Potrawa przechodnia to coś takiego, co gotuję w większej ilości i zostaje mi na drugi dzień. Ale, ale! Wcześniej napisałem, że nie lubię dzień po dniu jeść tego samego! To prawda. Potrawa przechodnia następnego dnia staje się czymś zupełnie innym. Założenie jest podobne jak w przypadku półproduktów, jednakże tutaj nasza baza już sama w sobie jest fajna i nadaje się do jedzenia. Przykładem może być klasyczny sos pomidorowy. Przepis na niego na pewno pojawi się na blogu! Taki sos jest pyszny, ale co zrobić z nim następnego dnia? Możemy go ulepszyć! Moją ulubioną modyfikacją sosu pomidorowego jest dodanie do niego papryczek jalapeno. Taki mały dodatek dodaje dużo pikanterii, co znacząco zmienia smak dania! Inną modyfikacją sosu pomidorowego może być dodanie czerwonej fasoli i kukurydzy, przez co powstanie nam fajne chili con carne! Możemy też dodać trochę warzyw i bulionu do sosu i zrobić z niego smaczną zupę. Możliwości jest mnóstwo!

A Wy macie w swoich jadłospisach jakieś potrawy przechodnie, które pozwalają zaoszczędzić Wam czas i zachwycić domowników przy minimalnym wysiłku? Piszcie w komentarzach! Piszcie też, co myślicie o takiej serii porad domowych. Zdradzę, że oprócz organizacji gotowania, znajdziecie tu również porady odnośnie domowych finansów, organizacji przestrzeni wokół siebie, czasu i nawet sprzątania, mimo, że nie lubię sprzątać.

15 komentarzy:

  1. Potrawy przechodne - uśmiałam się, ale rzeczywiście trafne :). U mnie takimi potrawami są te ciecierzycoweo-warzywne, bo jak jest za dużo, to blenduję je na pastę.
    Też gotuję małe porcje, bo jako jedyna wege osoba w domu, to dużo bez sensu, ale u mnie, bardzo często brat wyjada, jak coś mi zostanie :D

    A ja dodam jeszcze jeden punkt; mrożonki. Kupuje różne mixy mrożonych warzyw, zwłaszcza zimą, ale sama też robię. Wszelkie krokiety, pierogi i inne takie można zrobić hurtowo, a potem cześć do zamrażalki i wyjmujesz kiedy masz ochotę :) Również tak samo robię z ugotowaną ciecierzycą i fasolą i potem kiedy tylko mam ochotę mogę garść dorzucić do zupy, czy czegoś. Czy choćby posiekana pietruszka i koperek lądują u mnie w zamrażarce :)

    Bardzo, ale to bardzo fajny pomysł na wpis. Na swoim jeszcze niestety nie mieszkam, ale bardzo chętnie poczytam takie domowe porady, zwłaszcza okiem faceta :)

    Pozdrawiam serdecznie, Ewelina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mrożonki też uwielbiam! Nigdy nie mam miejsca w zamrażarce, bo pełno mrożonek...

      Usuń
  2. Hej. Do sosu pomidorowego zawsze pasuje papryka zwłaszcza ta ostrzejsze ;) pamiętam że jak rosół się znudził to dodawano przecier i wychodziła pyszna pomidorowa. Ja robię najprostrze spagetti na świecie: makaron, podsmażona cebula i czosnek, majeranek + polać keczupem = uwielbiam ! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie potrawa przechodnia to jednogarnkówki z tego , co jest pod ręką, trudno gotować codziennie coś nowego, gdy wraca się między 17-18. Stosuje sporo przypraw, które powodują, że następnego dnia potrawa jest smaczniejsza, jak bigos:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie potrawą przechodnią jest rosół, w sobotę i niedzielę, w poniedziałek to już inna zupa ;) I makaron, np w niedzielę dodatek do zupy, a w poniedziałek składnik zapiekanki:)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym dodała jeszcze niemarnowanie niczego i mrożenie wszystkiego, co się da, na przykład gotowego obiadu,gdy akurat zrobiłam za duzo☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że nie przeszkadza mi jak na drugi dzień zjem to samo, dlatego nie raz zdarza mi się ugotować obiad na dwa dni. Urozmaicam sobie tak, że nie wracam do niego przez dłuższy czas, staram się wyszukiwać nowe pomysły. Co do potraw przechodnich... Nie mogę się powstrzymać "jutro znów będzie pomidorowa zrobiona z rosołu z wczoraj :P"

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze :D Temat totalnie nie dla mnie :P Mimo tego, że jestem dziewczyną, to jeszcze nie czuję 'powołania?' do prowadzenia domu. Myślę, że to kwestia młodości, która jeszcze musi się wyszumieć. Potem będę mogła przystąpić do wykonywania rzeczy, o których piszessz. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Swojego czasu robiłam akcję "ryż i kurczak na 100 sposobów". Czasem wystarczy chwilę pogłówkować i mamy szybkie danie z resztek. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet krótki czas mieszkania samemu potrafi człowieka nauczyć więcej niż podczas całego wcześniejszego życia. W ogóle my ludzie albo przynajmniej bardzo spora nasza część mamy coś takiego, że gdy musimy sobie radzić samemu, to i śmieci wyniesiemy albo pozmywamy, czy nawet toaletę umyjemy. Tacy jesteśmy. Najgorzej, gdy wiemy, że jest ktoś kto może to zrobić za nas.

    Pomysł z ponaklejanymi kodami jest jednocześnie tak prosty i niesamowity, że potrzebowałam chwili, by wrócić do rzeczywistości :D Czy Panie w sklepie sprawdzają Cię czasem, czy nie oszukujesz? :D

    Od papryczek jalapeno niegdyś umarło mi gardło, więc pominę ten temat, bo jest dla mnie osobiście przykry :D

    Generalnie jestem zafascynowana Twoją kucharską wszechstronnością i taką lekkością bycia wśród jedzenia. Oby te posty i blog nigdy nie przepadły, a jako że samodzielne mieszkanie mam jeszcze przed sobą - pozwól, że będę gromadzić Twoją wiedzę w specjalnym notatniku początkującego mieszkańca <3

    Żółwikuję,
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  10. Będzie coś więcej o rozczarowaniu studiami?

    OdpowiedzUsuń
  11. Prawdę mówiąc mieszkam sam już od około 6 lat i nadal się nie nauczyłem porządku, nie marnowania jedzenia itp. jeśli chodzi o sprawy domowe totalnie nie mam organizacji

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jeszcze nie zajmuję się domem, ale bardzo przydatne porady!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od razu przed oczami stanęła mi ogromna miska ryżu.
    Hah, ciekawe.
    Kiedyś może się przyda.

    OdpowiedzUsuń