środa, 5 czerwca 2019

Studia #12 - Licencjat

Licencjat obroniłem równo rok temu, ale wtedy mnie tu nie było, więc pomyślałem sobie, że napiszę trochę, jak to wydarzenie u mnie wyglądało. 


3 rok biologii znacznie różnił się od dwóch pierwszych: zamiast przedmiotów ogólnych, wybierałem sobie bloki tematyczne, w których chciałem się rozwijać. Ja wybrałem biologię molekularną, ekologię i biologię roślin. Więcej o mich przedmiotach na trzecim roku pisałem TUTAJ. Był to bardzo ciekawy rok, bo w końcu mogłem skupić się na zagadnieniach, które naprawdę mnie interesują, choć nie obyło się również bez rozczarowań. Jednak najważniejszym momentem na trzecim roku był wybór katedry, na której chciałem pisać pracę i mój wybór padł na Katedrę Ekologii Roślin. Dlaczego ta katedra? Przedmioty przez nich prowadzone były dla mnie najciekawsze, więc zdecydowałem się tej katedrze zaufać. Oprócz mnie, ekologię roślin wybrały jeszcze dwie osoby. 

Dalej musiałem wybrać specjalność, zdecydowałem się na paleoekologię i archeobotanikę. Ta dyscyplina interesowała mnie już od początku studiów tak naprawdę, więc ostatecznie na nią się zdecydowałem, z czego jestem bardzo zadowolony. 

Paleoekologia to nauka, która próbuje odtworzyć zbiorowiska roślinne istniejące na danym terenie w przeszłości. Popiera się próbki, często z wykopalisk archeologicznych czy też z różnego rodzaju torfowisk. Moje badania dotyczyły Gdańska, więc były dla mnie szczególnie ciekawe, bo mogłem przyczynić się do lepszego poznania historii tego miasta! Już od samego początku wiedziałem, że moja praca będzie badawcza a nie literaturowa. Było to dla mnie ważne, bo nigdy nie chciałem tak naprawdę czytać masy książek i przepisywać fakty, aby tylko napisać pracę licencjacką. Dzięki temu mam poczucie, że moja praca jest faktycznie moja i samodzielna. 

Katedra Ekologii Roślin naprawdę bardzo fajnie zorganizowała moją pracę. Dostałem biurko, mikroskop i mogłem sobie w spokoju przeglądać moje próby, wybierając z nich nasiona roślin żyjących w przeszłości. Następnie oznaczałem te rośliny do gatunku i zinterpretowałem je, dostarczając informacji na temat zbiorowisk roślinnych istniejących na tym terenie w przeszłości. 

Wyjątkowo zabawny dla mnie był fakt, że moje dotychczasowe studia właściwie nijak przygotowały mnie do mojej pracy licencackiej. Uczyłem się różnych rzeczy, ale konkretnie paleoekologii nie - dopiero teraz mam na studiach taki przedmiot, dlatego uważam, że powinien on być wcześniej w mojej edukacji. Na szczęscie w katedrze znalazłem pomoc i wszystkie niezbędne informacje zostały mi dokładnie objaśnione. To jest ważne w pracy licencjackiej, zwłaszcza badawczej, że student nie jest pozostawiony sam sobie, tylko otrzymuje niezbędną pomoc. Finalnie pracę napisałem i obroniłem się na piątkę :) 

Oprócz pisania pracy, w mojej katedrze miałem też seminarium. Odbywało się ono w bardzo kameralnej atmosferze, bo jak powiedziałem, było nas tam zaledwie troje. Jest to kolejna zaleta, bo dzięki temu poświęcono nam dużo uwagi. Podczas seminarium przygotowywaliśmy referaty i prezentacje, które pomogły nam teoretycznie rozumieć treści, które robiliśmy w praktyce. Sam egzamin wspominam bardzo pozytywnie. Zagadnienia do opracowania dotyczyły tematów poruszanych na mojej katedrze, więc były mi znane, atmosfera była miła i przyjazna, więc udało mi się dobrze obronić pracę.

Moj licencjat wspominam bardzo dobrze. Na magisterkę również zapisałem się do Katedry Ekologii Roślin, bo ten dział nauki bardzo mnie zainteresował. Przede wszystkim jestem zadowlony, że robię coś ważnego, co może przysłużyć się kiedyś innym i poznaję historię mojego miasta. Atmosfera panująca w katedrze również jest bardzo miła i sprzyjająca samorozwojowi. 

Tym postem chciałem w pewien sposób podsumować moje studia licencjackie. Jak wiecie, bywało różnie - przedmioty w ciągu tych trzech lat były bardziej lub mniej ciekawe. Na szczęście udało mi się dobrze wybrać i bardzo owocnie zakończyć moje studia pierwszego stopnia! A co przyniósł mi drugi stopnień? O tym już wkrótce :) 

8 komentarzy:

  1. Ależ miło się to czyta, aż trudno uwierzyć, że to UG. Ale chyba naprawdę, naprawdę dobrze trafiłeś i dobrze sobie dobrałeś obszar zainteresowań. Mam wrażenie, że niewielu ludzi ma tyle szczęścia, ale tym, co napisałeś widać, że byłeś i jesteś bardzo zadowolony!

    PS W trzecim akapicie chyba powinno być pobiera a nie popiera ^^ Chociaż idea popierania próbek całkiem mi się podoba i nawet byłaby całkiem akuratnym stwierdzeniem w kontekście Twojego wpisu ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Przedmioty na studiach bywają różne, wiele z nich chętnie wrzucilibyśmy do kosza, ale nie oszukujmy sie, nauczyciele akademiccy musza mieć pracę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tak kiepsko wspominam swoje seminarium, też nie wierzę,że to samo UG, no, ale mój licencjat to już 9 lat wstecz ;)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. To spóźnione gratulacje!!! Ja broniłam magisterki świeżo po urodzeniu córeczki. Ciężko było bo dostałam najtrudniejszy temat. Polskie edycje tragedii trzech wielkich tragików greckich w latach 1945 - 2008. Łoooo matulu, ale mnie ta magisterka przeczołģała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomniałeś mi tym wpisem moją obronę pracy licencjackiej... Wykładała mi wtedy pewna Pani doktor która mawiała: "Pora brać się do nauki, kasztany zakwitły". Teraz gdy patrzę na te potężne drzewa zawsze przypomina mi się ona. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy kierunek studiów! Odnosząc się do Twoich słów, że przedmioty nijak przygotowały Cię do pracy licencjackiej. To chyba zmora każdego kierunku. Na mojej uczelni było mnóstwo przedmiotów, które stanowiły jedynie zapchajdziury, a te potrzebne i warte uwagi były okrojone:( Tak czy inaczej, studia to niezła przygoda.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny i bardzo ciekawy kierunek studiów, a przy okazji dokładniej poznałeś historię piękengo miasta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe studia i ambitne tematy sobie wybrałeś :) Najważniejsze to uczyć się tego co się lubi. Tylko trzy osoby na seminarium? Kurcze to faktycznie można było liczyć na indywidualną i porządną pomoc. Ja miałam trochę gorzej nie dość, że więcej osób, to profesorka totalnie nas olewała a potem tylko wymagania miała.

    OdpowiedzUsuń