sobota, 13 lipca 2019

Studia #12 - II stopień

Dziś przychodzę do Was z kolejnym postem dotyczącym studiów. Z racji tego, że trochę mnie nie było, mam dużo do nadrobienia w tym temacie, a wiem, że sporo osób chętnie przeczyta coś takiego, bo może zastanawia się nad tym, czy iść w ogóle na studia, a może ktoś jest po licencjacie i zastanawia się, czy studiować dalej?


Ja od początku nie miałem wątpliwości i wiedziałem, że po licencjacie chcę iść na studia magisterskie. W zasadzie I i II stopień niewiele się różnią - trzeba chodzić na zajęcia i zdawać egzaminy, lecz jest kilka istotnych, pozytywnych różnic. Przede wszystkim, zajęć było dużo mniej, gdzieś tak połowa tego, co wcześniej. W semestrze zimowym miałem Statystykę (wykład i ćwiczenia), Lektorat z języka angielskiego, Ekologię roślin oraz Ekologię ewolucyjną i behawioralną. Te dwa ostatnie przedmioty były kierunkowe, czyli uczęszczali na nie wyłącznie studenci zajmujący się biologią środowiskową. Molekularni mieli inne przedmioty. Oprócz tego, miałem oczywiście również seminarium i pracownię dyplomową. Jak sami widzicie, nie było tego dużo, nie zajęło mi całego tygodnia, więc mogłem spokojnie znaleźć sobie jakąś pracę dorywczą.

Semestr letni natomiast zapowiadał się nerwowo: mieliśmy przedmioty do wyboru i ciężko było się na coś zdecydować, zwłaszcza, że na mojej specjalności jestem sam. Jednak po negocjacjach udało się otworzyć interesujące mnie przedmioty. Chodziłem na Entomologię sądową, Paleoekologię, Ochronę wód słodkich, Ekologię zwierząt, In vitro, Biologię roślin, Bioetykę oraz Seminarium wraz z pracownią. Przedmiotów jest trochę więcej, ale godzinowo wyszło podobnie jak w semestrze zimowym, bo te przedmioty były krótsze, ale co za tym idzie, podczas sesji było również więcej egzaminów. Na nieszczęście, został ułożony taki plan zajęć, że miałem dosłownie 1 wykład dziennie, w samo południe. Trochę mi to krzyżowało plany, ale na szczęście ten etap mam już za sobą. Patrząc na plan studiów wiem, że w przyszłym roku będę miał jeszcze mniej zajęć obowiązkowych.

Większość osób z mojego roku jednak nie miało tak dobrze jak ja, ponieważ oprócz studiów biologicznych, podjęli oni również naukę ze specjalności nauczycielekiej, na której było naprawdę mnóstwo zajęć. Ja nie nigdy nie chciałem być nauczycielem, więc ani przez chwilę nie zastanawiałem się nad tą specjalnością, a bezsensownego dyplomu na stertę makulatury nie potrzebuję.

Pracę magisterską, podobnie jak wcześniej licencjacką, piszę na katedrze Ekologii Roślin, u tej samej Pani Promotor co wcześniej. Jak wiecie, byłem bardzo zadowolony z naszej współpracy w zeszłym roku, dlatego nawet nie zastanawiałem się nad wyborem katedry i promotora. Oczywiście pracy jest więcej. To już nie jest licencjat, moja praca magisterska jest bardzo wymagająca i muszę się nieźle nad nią natrudzić, ale myślę, że wysiłek będzie tego warty!

Podsumowując, studia magisterskie są podobne do licencjackich, ale z drugiej strony zupełnie inne. Dużo większy nacisk jest kładziony na specjalizację, a najważniejsze stało się dla mnie pisanie pracy magisterskiej i prowadzenie badań z nią związanych. Ogólnie, jeśli chodzi o sam tryb studiowania, coraz bardziej oddalamy się od takich typowych schematów szkolnych (przez ten rok nie miałem żadnego kolokwium), a za to zaczynamy studiowanie takie bardziej dorosłe, co jak najbardziej mi odpowiada!



Na koniec małe ogłoszenie: szykuję dla Was dość duży post dotyczący metamorfozy mojego mieszkania. Dość dużo wysiłku w nie włożyłem w ciągu ostatnich dwóch lat i uznałem, że warto je pokazać, bo efekt jest bardzo dobry! Nie wiem, czy to będzie kolejny post, ale na pewno do końca wakacji coś takiego się pojawi :) 

13 komentarzy:

  1. u mnie na magisterce historii jako historii już nie było, było seminarium i przedmioty tylko i wyłącznie kierunkowe, u mnie akurat nauczycielskie. Przez ten podział całą historię musieliśmy zamiast w 5 lat przerobić w 3. Mi osobiście średnio to podeszło...
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę, bo z tego co wiem na polonistyce jest bardzo dużo zajęć, z tym że częściowo powtarzamy to, co już mieliśmy na licencjacie, historia literatury jest od początku itp. Niestety ukierunkowanie na specjalizacje jest dużo mniejsze i w zeszłym roku na przykład nie utworzono edytorsko-redaktorskiej. Nie wiem jak u Ciebie, ale na polskim nie ma ani jednego profesora, który nie narzekałby na podział 3+2, wszyscy twierdzą, że jest to bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój syn pracował już na licencjacie i takiego miał lenia do studiów, że musieliśmy go z narzeczona ciągle motywować, zwłaszcza do napisania pracy mgr...
    Post o liftingu mieszkania? Czekam niecierpliwie!

    OdpowiedzUsuń
  4. To już za mną, ja miałam mnóstwo zajęć na polonistyce, zarówno na licencjacie, jak i na studiach magisterskich, ale ostatni rok wspominam najlepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na półmetku magisterki i ostatni semestr bardzo mi dał popalić. Plan był przeładowany, a zajęć naprawdę sporo. Na szczęście teraz już ma być tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja właśnie przed wyborem. Bo głowie chodzi mi biotechnologia i biologia sądowa. Tylko ten mój brak rozszerzonej chemii w szkole. Byle potem nie było zaległości nie do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam kilka osób, które zakończyły studia na licencjacie, z różnych powodów, np dlatego, że studia okazały się wielkim rozczarowaniem. Gdy ja studiowałam licencjat nie istniał, dlatego nie było podobnych problemów ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam. Studia temat rzeka... mogą się przydać ale wcale nie muszą. Jak to w życiu. Dużo zależy też od tego co tam komu w duszy gra. Magisterke robiłam w Warszawie w mieście które kocham więc wybór był dla mnie łatwy i w sumie oczywisty. Metamorfoza mieszkania? już nie mogę się doczekać. Pozdrawiam :)
    " Podróż może mieć większą wartość niż dwa lata studiów uniwersyteckich."

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Obserwatorze 😃
    Też miałam lekki zastój ostatnio. Dziękuję bardzo za odwiedzimy. Ja byłam na studiach magisterskich nie robiłam licencjatu więc nie wiem co Ci doradzić. Musisz to dobrze rozważyć, wszystkie za i przeciw. U mnie na 3 roku dopiero było lżej. Pierwszy i drugi rok to była dzika orka, szczerze... A ja myślałam że Informacja Naukowa i Bibliotekoznawstwo to taki nietrudny kierunek. Myliłam się.

    Czekam na post o tym mieszkaniu, lubię takie tematy.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Na moich miałam wrażanie, że nic się na magisterce nie nauczyłam. Wszystko co najważniejsze było na licencjacie a później same głupoty x.x. Jedyne co mi dały te studia to stopień naukowy ale jeśli chodzi o wiedzę to praktycznie były niepotrzebne.
    Ciekawa jestem jak mieszkanko wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Studia to temat rzeka r=trudno wybieraci kieruki które są lub nie

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczęśliwi ci, co po owocnej współpracy mogą jeszcze raz wybrać tego samego promotora. Żywię nadzieję, że powielę to tak jak Ty. Swoją drogą mamy szczęście, bo zdecydowana większość nie wspomina dobrze takich współprac, a promotora widzą dopiero na obronie.
    Studia to studia, ale im wyższy "pułap", tym.. ta aura jest taka jakaś inna. Bardziej dorosła własnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. super post! Czytam twoje stare wpisy, pozdrawiam student II roku biotechu :)

    OdpowiedzUsuń