piątek, 25 października 2019

Podsumowanie tygodnia #6

Czas płynie nieubłaganie i mamy październik. Przede mną trudny okres - powoli czas domykać pewne sprawy związane z moją pracą magisterską. Jestem teraz tym totalnie pochłonięty, co jest pozytywnym zjawiskiem, bo jak szybciej zacznę, to szybciej skończę.


Piosenka tygodnia
Matia Bazar - Elettrochoc


Ja to nigdy nie lubiłem jesieni, bo kojarzyła mi się z zimą, zawsze marzłem rano, jak szedłem do szkoły, bo jak jest zimno, to ja zawsze marznę, nawet jak jestem grubo ubrany. Ale w tym roku jesień jest wyjątkowo ładna w Gdańsku i mimo, że jest końcówka października, to wciąż można wychodzić sobie w jesiennej kurtce, a na chodnikach nie ma błotnistej warstwy zgniłych liści, tylko złote, suche i przyjemne. Uwielbiam też zapach opadłych liści! W tym roku po raz pierwszy w życiu zwróciłem na niego uwagę i bardzo mi się spodobał, przez co jesienne spacery stały się o wiele przyjemniejsze. 

Jesień to też okres, kiedy mogę bardziej skupić się na gotowaniu. Ostatnio walczę ze złym nawykiem jedzenia zbyt dużej ilości słodyczy, które zawsze pochłaniałem w hurtowych ilościach, dlatego postanowiłem zaopatrywać się codziennie w moje własne domowe słodycze. Piekę czekoladowe muffiny, biszkopty z galaretką, robię własne pralinki typu Rafaello i Ferrero Rocher. Oczywiście w wersji wegańskiej! Takie słodycze znakomicie zaspokajają potrzebę czegoś słodkiego, a przynajmniej wiem co jem, bo sam je robię. Do tego zawierają znacznie mniej cukru niż kupne słodycze, więc myślę, że wyjdzie mi to tylko na zdrowie! Ale przede wszystkim, jesienią w mojej kuchni jesienią króluje dynia! Robię z niej puree, dodaję przyprawy korzenne i zamykam w słoikach - później przez całą zimę będę pić dyniową kawę, niczym z popularnej kawiarni :) 

Jesień to również początek kolejnego roku akademickiego i muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. W planie jest mało zajęć, zaledwie 3 razy w tygodniu, ale to nie oznacza, że jest mało pracy. To jest ostatni rok studiów, więc bardzo dużo czasu poświęcam na moją pracę magisterską oraz na przygotowywanie prezentacji na seminarium. Znacznie bardziej podoba mi się taki tryb studiów, gdzie nie goni się mnie, abym chodził na jakieś głupie ćwiczenia i uczył się na kolokwia, tylko pozostawia samemu i pozwala mi pracować własnym trybem. Jest to znacznie bardziej dorosłe i ze współczuciem patrzę na młodszych studentów, którzy muszą biegać od labu do labu w tych paskudnych białych fartuchach. 

Powoli zaczynam też myśleć o świętach, mimo, że czasu jest jeszcze sporo. Prezenty mam już zaplanowane i wkrótce zacznę zakupy, nie lubię zostawiać takich rzeczy na ostatnią chwilę. Święta to dla mnie najważniejszy okres w ciągu roku i bardzo zależy mi, aby wszystko było perfekcyjne w ten czas. Mam zamiar także przemycić trochę wegańskich potraw na wigilijny stół. U nas w rodzinie jest coś takiego, że różne osoby, które będą na wigilii robią jakieś potrawy, aby łącznie było ich 12, przez co praca jest rozdzielona pomiędzy większą grupę ludzi, dzięki czemu wszystkim jest łatwiej. W tym roku chcę sobie sporo tych potraw wziąć na głowę i zachwycić gości! 

Nie było mnie sporo czasu... Sam nie wiem dlaczego, jakoś tak wyszło, ale wydaje mi się, że tak to już ze mną jest, że co jakiś czas znikam z blogosfery. W każdym razie jednak, zawsze wracam z głową pełną pomysłów! Niedługo piąte urodziny bloga! Jak ten czas zleciał... Zamierzam przygotować jakiś post specjalny na tę okazję :) 

7 komentarzy:

  1. podziel się przepisami na te wegańskie słodkości!
    Ja już część prezentów mam kupionych! :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcześniej zaczniesz, szybciej skończysz...tak się mawia, ale życie pokazuje, że różnie z tym bywa :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj wolałabym nie pamiętać pisania mojej magisterki. W chwilach kryzysu miałam ochotę wywalić laptopa przez okno ze wszystkim. O gwiazdce jeszcze nie myślę. Szczerze mówiąc to od śmierci babci żadne święta mnie już nie cieszą. W blogowaniu też mam zastój. Głównie w okresie jesienno zimowym.

    Pozdrawiam i życzę szybkiego końca magisterki i obrony.

    OdpowiedzUsuń
  4. 5 urodziny to poważna sprawa :) Pamiętam ostatni rok studiów ... oj działo się... ;) Słodycze to sprawa smaczna i niewygodna zarazem. Pozdrawiam jesiennie

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie lubię jesieni bo wiecznie marznę ale czasem potrafi być piękna :) Chętnie spróbowałabym tych wszystkich twoich słodkości ^^ Prezenty na święta u mnie już tez się szykują masz rację nie ma co czekać na ostatnią chwilę. Pozdrawiam i życzę powodzenia z pracą magisterską :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A pamiętam jak zaczynałeś...ale czas szybko leci :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Natomiast w Poznaniu jesień jest wyjątkowo szara, błotnista i ponura, aż się z domu nie chce wychodzić, a co dopiero wstawać rano na zajęcia!
    O matko, gratuluję 5 urodzin bloga i to cały czas tego samego :D oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń