niedziela, 28 kwietnia 2019

Gadanie #37 - Dlaczego wege?

W sumie nie lubię określenia weganizm. Wolę nazywać to kuchnią roślinną :) Już na samym wstępie zaznaczam, że jestem na diecie roślinnej, lecz jak najbardziej jem mięso oraz produkty pochodzenia zwierzęcego. Ale nie na co dzień. Kiedy jestem u rodziców czy u kogoś innego, kiedy jestem w trasie i nie chce mi się niczego konkretnego szukać. Po prostu nie chcę popadać w obłęd na punkcie mojej diety, nie chcę terroryzować moim stylem życia znajomych i rodziny. W każdym razie, w mojej kuchni znajdują się tylko produkty wegańskie i z takich produktów gotuję dla siebie na co dzień. A jakie są powody tej decyzji? O tym dzisiejszy post!

Zaczęło się niewinnie od wprowadzania małymi kroczkami coraz to kolejnych wegańskich rzeczy do mojej diety. Nie rezygnowałem z niczego co lubiłem. Stopniowo zastępowałem popularne produkty roślinnymi, na przykład majonez sojonezem, mleko krowie mlekiem roślinnym. Ale nawet jako mięsożerca uważałem, że fajnie czasem jest zjeść coś roślinnego, bo jest to po prostu smaczne. A teraz zapraszam do poczytania o moich motywach, dlaczego wybrałem dietę roślinną.

ZDROWIE NAJWAŻNIEJSZE!

piątek, 26 kwietnia 2019

Podsumowanie tygodnia #1

Ruszamy z nowymi kategoriami! Podsumowanie tygodnia to taka fajna luźniejsza forma, którą niedawno wymyśliłem. Jest to po prostu luźna pogadanka o minionym tygodniu, bo myślę, że właśnie mało jest takich postów typowo o mnie i moim życiu, a jednak fajnie byłoby się tym z Wami podzielić, bo może macie jakieś ciekawe życiowe porady? Będą tu też różne kategorie, takie jak jedzenie tygodnia, piosenka tygodnia, itp. I są to rzeczy jak najbardziej adekwatne dla mnie, bo jak ja słucham jakąś piosenkę, to non stop. Z jedzeniem bywa podobnie...

Piosenka tygodnia
Clean Bandit, Marina and the Diamonds - Baby
(Acoustic version)



Te całe święta i wyjazd do domu rodziców po raz kolejny uzmysłowiły mi, że wolę jednak swój dom. Jestem domatorem. Kocham moje mieszkanie i przebywanie w nim. Nie jest to dla mnie miejce, gdzie przychodzę tylko się wyspać, gdzie jakoś staram się egzystować od pierwszego do pierwszego. Moje mieszkanie to miejsce, w które nieustannie wkładam wysiłki, aby było piękniejsze i lepiej mi się w nim żyło. Ale sprzątać nie lubię. Rzeczy odkładać na miejsca to owszem, ale wycierać kurze, myć podłogę czy okna to już dla mnie mordęga. Jakoś jednak trzeba to znosić i zmuszać się do sprzątania.

Oczywiście przez święta przytyłem chyba tonę. Nie lubię tego całego nawału jedzenia, zwłaszcza w domu rodzinnym, gdzie to jedzenie jest dość mocno sprzeczne z moimi codziennymi nawykami żywieniowymi. Bo ja ogólnie jestem weganinem. Nie jakimś ortodoksyjnym, czyli jak jadę gdzieś do rodziny czy znajomych albo jak wychodzę gdzieś na miasto z kimś coś zjeść, to nie jest dla mnie problemem zjeść nabiał, jaja czy mięso. Jednakże tych mięsnych rzeczy jest u mnie w diecie naprawdę bardzo mało. W swojej kuchni mam same wegańskie produkty i takie właśnie potrawy gotuję dla siebie moich gości.

Myślę, że to jest zdrowe podejście, bo wielu znam wegan ortodoksyjnych, czy nawet wegenazistów i to jest straszne dla mnie, bo takie osoby wywierają ogromny wpływ na swoje otoczenie, zwłaszcza na rodzinę, którą zmuszają do przygotowywania osobnego menu dla nich w takie dni jak święta, kiedy to i tak jest mnóstwo innej pracy. Ja przerzuciłem się na taką dietę właśnie po zeszłorocznych świętach, które to były dla mnie impulsem do tego. Od tamtej pory ciągle się uczę, ciągle wprowadzam nowe potrawy do mojej diety. W sumie powodów, dla których wybrałem taki a nie inny styl żywienia jest wiele. Napiszę na ten temat osobnego posta, bo myślę, że temat jest warty przedyskutowania.

Chciałbym, aby ten blog stał się trochę bardziej kulinarny. Pojawią się przepisy, z których mam nadzieję będziecie zadowoleni :) 

niedziela, 21 kwietnia 2019

Top Lista #5 - Obiektywny przegląd filmów

Zastanawiacie się pewnie dlaczego mój prywatny ranking filmów nazywam obiektywnym. Otoż, dawno nic nie oglądałem, dzięki czemu na tę listę nie mają wpływu żadne świeże emocje, a jedynie rozsądne, wieloletnie odczucia. Przejrzałem cały mój filmweb, wybrałem filmy, które coś dla mnie znaczą. Pragnąłem wyłonić spośród nich 10 najwspanialszych i najważniejszych dla mnie. Nie było to łatwe, bo najchętniej wrzuciłbym ich dużo więcej, ale dzięki temu mamy ścisłą czołówkę. 

Do mojego rankingu nie brałem pod uwagę polskich filmów ani filmów animowanych. Są one również fajne, ale ja takie rzeczy inaczej oceniam, więc nie chciałem szerzyć niesprawiedliwości. Niemal o każdym z tych filmów pisałem już recenzję na bloga. Jeżeli ktoś chciałby do niej wrócić, może to zrobić klikając na tytuł filmu :) 

piątek, 19 kwietnia 2019

Do trzech razy sztuka...

To już trzeci, a może nawet czwarty powrót na bloga. Zgubiłem rachubę. W każdym razie jest to mój kolejny powrót, co dziwi nawet mnie, bo do niedawna myślałem, że blogowanie to już zakończony okres mojego życia.

Ale ja nie lubię kiedy coś się kończy, zawsze jest to dla mnie problem, kiedy kończę szkołę, studia, przeprowadzam się a nawet kiedy kończy się serial. Bo ja się przyzwyczajam i jestem sentymentalny. Lubię kiedy rzeczywistość trwa, nawet całe wieki, bo nie nudzi mnie to. Jestem bardzo statycznym człowiekiem, lubię siedzieć w domu i zamulać, czasem coś ugotować. Ale zrozumiałem, że bardzo gnębił mnie ten brak bloga, że jednak przez te wszystkie lata ciągle żyłem potrzebą dzielenia się moimi przemyśleniami z szerszym gronem odbiorców.

Zastanawiam się jeszcze co będzie dalej. Jak wiecie, na blogu zawsze były kategorie: filmy, muzyka, moje pogadanki, gotowanie, zwiedzanie. I ja lubiłem ten podział, bo lubię kategoryzować swoje życie, bo wtedy jest porządek. Lecz z drugiej strony, nie wiem jeszcze czy w dalszym ciągu chciałbym się we wszystkich tych kategoriach wypowiadać - zobaczymy, co czas przyniesie. Znacznie łatwiej jest mi pisać po prostu to, co mam na myśli. Nie lubię robić zdjęć, jeszcze bardziej nie lubię szukać zdjęć w Internecie i wrzucać tutaj, bo wydaje mi się to nieuczciwe i niefajne. Z drugiej strony wiem, że tekst ze zdjęciami jest bardziej przystępny i czyta się go łatwiej. No cóż, coś może wymyślę w tej kwestii.

Może opowiem Wam, co działo się u mnie przez ostatnie kilka lat.
Studiowałem. Skończyłem studia licencjackie. Teraz jestem na studiach magisterskich. Średnio mnie to jara, powiem szczerze. Ja się szybko nudzę różnymi aktywnościami, wolę siedzieć w domu i studia też mi się już znudziły, aczkolwiek dokończę to, co mam do dokończenia. Nie ukrywam, że Uniwersytet Gdański w bardzo dużej mierze przyczynił się do mojego zniechęcenia. W sumie niewiele się zmieniło. Może tylko więcej gotuję niż kiedyś. No i są to w większości wegańskie rzeczy, a to duża zmiana!

W międzyczasie zestarzałem się trochę. Mam już 23 lata, w dalszym ciągu mieszkam w Gdańsku i wciąż mega uwielbiam to miasto! Dajcie mi trochę czasu, abym się ogarnął ponownie w blogosferze! Mega stęskniłem się za Wami! Mam nadzieję, że Wy za mną trochę też :)